Miałem awarię kompresorka (musiałem oddać go do naprawy) przez co prace przy ciągniku musiałem wstrzymać. Wobec powyższego zabrałem się za naczepę:
Model jest z 79 roku i jak to w bywa w AMT ma plusy i minusy. Do minusów zaliczam mnóstwo nadlewek i jam skurczowych, samo czyszczenie, szpachlowanie i szlifowanie zajęło mi prawie cały dzień. Najgorszy był dach gdyż od wewnętrznej strony jest ożebrowany a na górze w tych miejscach były poprzeczne zagłębienia i to właśnie tam miałem najwięcej szpachlowania:
Plusem jest to, że ściany i podłoga mają bardzo ładnie odwzorowaną fakturę
Podłoga:
Zewnętrzna ściana:
Ściana wewnętrzna:
Teraz mam dylemat co począć z tą naczepą bo zaleta jednocześnie staje się wadą, mianowicie mam obawy czy na takiej porytej ścianie (na każdy 1 cm wysokości ściany przypada 7 rowków + nity) dobrze ułożą się jak by nie było dość sporych rozmiarów kalkomanie Trochę szkoda mi zniszczyć kalki wartości 70 zł. Tak więc zastanawiam się czy aby jednak zrobić ciągnik pod livestock'a, a do tej naczepy zbudować Kenwortha T600A i pomalować zestaw jak na poniższej fotce (identyczny zestaw planowałem zrobić w 1:24 z Petka 377 italerki i naczepy cargo). Ewentualnie teraz zrobię ciagnik w barwach UNITED'u a naczepę dopiero wtedy gdy kupię inną, np. taką samą jak northAmerican.
Tak czy owak prace nadal trwają, a do naczepy zmontowałem wózek, kozioł i agregat. W agregacie wyciąłem okienka z odwzorowaną siatką i zastapię ją czymś innym, będzie jeszcze szlifowany, szpachlowany i ponownie szlifowany: