-
Liczba zawartości
872 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
31
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Marcin Witkowski
-
Dorotka, ale zdajesz sobie sprawę, że większość patrząc na te analizy nitowania (właściwie to o wkręty chodzi), puka się w głowę? U mnie masz za to A co do do kokpitów, to pobieżny ogląd według mnie wskazuje na drugi od lewej.
-
Wrażenie jest właściwe. Ja mam na półce magazyn, na którego okładkę to zdjęcie trafiło. Kontrast tonów jest tu mocno i tylko w tylnej części samolotu podkręcony.
-
Ja to gdzieś, kiedyś, w jakimś warsztacie, czy galerii napisałem, a teraz powtórzę. Jeśli autor modelu nie zastrzeże a priori, że taką ma właśnie koncepcję, że będzie chciał sobie poszaleć i zrobić model nie tak jak podpowiadają źródła, a tak jak go widzi oczyma wyobraźni, to nie może mieć specjalnych pretensji i żalu, że model dostaje negatywne opinie. Oglądający odnosi się się do tego co zna ze zdjęć, czy z realnych doświadczeń. Nikt z nas nie siedzi przecież w głowie wykonawcy by widzieć o co mu chodziło. Daz, jeśli taki miałeś zamiar, by zrobić nadinterpretację zjawisk, jakie były spotykane na F-14stkach, to ci gratuluję. Jeśli jednak miał to być model pomalowany realistycznie, to się zwyczajnie nie udał. Kwestię głębokości detalowania pomijam.
-
Jak długo żyję obcując z tematem F-14, tak takiego modelu Tomcata jeszcze nie widziałem...
-
[in-box] F-14A Tomcat // DANGER ZONE // Eduard
Marcin Witkowski odpowiedział Solo → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
Z napisami eksploatacyjnymi na F-14 jest mniej więcej tak. Przeglądając dziesiątki tysięcy zdjęć wyciągnąłem taki wniosek, że w latach 70/80 było ich więcej. Na przykład regularnie można było znaleźć "NO STEP" na spoilerach, slotach, klapach, czy usterzeniu poziomym (NO STEP/LIFT) i w kilku innych miejscach. W późniejszych latach eksploatacji było ich jakby nieco mniej. To taka jedna niepisana zasada. Inna jest taka, i dotyczy zapewne większości pokładowych samolotów/śmigłowców, że napisy zanikają w miarę pojawiania się podmalówek, czy intensywnego czyszczenia samolotów. Według regulaminu, o którym mówił mi technik pracujący na F-14, czyszczenie na pokładach lotniskowców odbywa się raz na dwa tygodnie. Mopy, woda z chemią i ostre szorowanie. Zdjęcia pewnie większość widziała. To co jest obligatoryjne dla całego okresu użytkowania F-14 i niezależnie od ich stanu, to napisy na dziobie. Te o fotelach wyrzucanych, czy umiejscowieniu systemów awaryjnych. Bardzo rzadko tych elementów brakowało. -
To zapewne z tej samej sesji/ćwiczeń co powyższy VF-11. Te dwa dywizjony były wtedy w jednym skrzydle. Problem z tymi malowaniami jest taki, że po jednym locie takie malowanie było zdewastowane mniej więcej w połowie, bo ta farba bardzo się łuszczyła. Takie też było założenie tych "kolorowanek", by na jeden czy dwa loty posłużyło i by udało się nieco zaskoczyć adwersarza. Nie ma zbyt wielu zdjęć niestety.
-
-
Masz go na zdjęciu powyżej. Jedynie stateczniki były w tym przypadku przemalowane ze standardowych VF-31 z Felixem. W tym samolocie Rovera nie było. Ten system mieli chyba tylko w VF-213. Ale najzwyklejszy, to ten VF-11 z malowania pudełkowego. Nie musisz specjalnie kalek szukać.
-
To zrób tego z Tomcat Sunset w okolicznościowym malowaniu. Zdjęć "kilka" się znajdzie ;)
-
Dokładnie, z unikalnymi malowaniami Tomcatów D jest o tyle problem, że było ich jedynie 37, więc temat jest dość dobrze zgłębiony. Ten VX-30 Salty Dogs jest ciekawy. A może Vandy 1 - czyli czarny z króliczkiem Playboya? Dodam, że ten VF-11 ma malowanie takie jak w pudełku Hasegawy, a na nie nałożona jest przez obsługę (czasami samych pilotów!) farba wodna. Taka niemal zwykła plakatówka. Stosowali taki zabieg na dzień przed ćwiczeniami, w ramach przygotowań do rejsu. Model w takim malowaniu byłby sporym wyzwaniem, ale zrobienie takiego malowania dobrze - zgodnie z rzeczywistością - mogłoby oznaczać, że oglądający model mogliby, nie znając genezy malowania, zarzucać niestaranność wykonania
-
Model Eduarda wydaje się być bardzo dobry, a klapy wyrysowali właściwie. Jedyne co można by zestawowi zarzucić, to że linie mogłoby być odrobinę bliżej krawędzi. Ale to już niuans. Ja temat też przerabiałem, bo odtwarzałem te linie i zawiasy od podstaw. Tyle, że w 72jce. Klapa nie dochodzi ani do krawędzi spływu, ani do żebra sąsiadującego z lotką.
-
Czy wskazanie jednoznacznie takich spraw jak okopcenia w miejscach, w których w pierwowzorze nie występują bo byłoby to nielogiczne, albo elementów wklejonych w niewłaściwych miejscach, czy pod niewłaściwym kątem, bez wskazania jak to poprawić, to dla ciebie niewystarczające? Chyba nie oczekujesz, że ci napiszę byś okopcenia, czy osmalenia zamalował kolorem bazowym. Albo byś czujniki wkleił we właściwych miejscach, a statecznik ustawił tak jak być powinny. To są tak oczywiste sprawy, że uważałem za nietakt ci to sugerować... Widać jednak, po tym co z resztą sam piszesz, że jak ci ktoś nie powie, nie pokaże, to sobie nie poradzisz. Te błędy są po prostu natury "przedszkolnej", i wytykanie komukolwiek, że nie daje ci porad jak je wyeliminować dowodzi tylko tego, że nawet ze zinterpretowaniem instrukcji modelu i kilku zdjeć pierwowzoru masz problem. Swoim postem odnośnie naszej krytyki twoich poczynań, obrazilłeś z nieuzasadnionego powodu kilku porządnych ludzi.
-
Trochę oczy bolą jak się na to patrzy Próbowałeś chociaż pooglądać zdjęcia samolotów w ogóle? Zastanowić się jak powstają konkretne ślady eksploatacji i dlaczego? Bo na razie wygląda to tak jakbyś robił model samolotu, który się... palił (spód), a we wlotach silnika pracował przez dłuższy czas agregat napędzany ropą. Bo jak wytłumaczyć czarne smugi za wylotami (upustami) powietrza na górnej części wlotów do silników Zrobiłeś zabieg z maskowaniem przy użyciu soli, ale zupełnie nie widać subtelnego efektu jaki miało to przynieść. A nawet jeśli był, to go zamalowałeś. Pierwszy raz widzę czujniki na bokach kadłuba przyklejone w tak dziwnych miejscach... No i co z tymi statecznikami? Zostają tak mocno rozchylone?
-
W przypadku kadłuba w okolicach dysz, chodziło mi o te boczne owiewki przy stateczniku poziomym. U Ciebie zakończone są na ostro, w rzeczywistości były lekko zaokrąglone. Drobnostka. Swoją drogą ten element płatowca znacząco różni się w wersji A od tego co jest w B i D. Co do malowania, to bynajmniej nie była sugestia do Twojego wykonania. Zdjęciami dowiodłeś, że trzymałeś się konkretnej wersji, albo ściślej - stanu w jakim był pierwowzór
-
Bardzo ładny model. Ma kilka drobnych mankamentów, jak niepotrzebna linia podziału na dziobie, brak linii podziału i wskaźnika znoszenia przed wiatrochronem, albo niewłaściwy kształt zakończenia kadłuba w okolicach dysz - ale to dostrzegają właściwie nieliczni. Jeśli możesz, to popraw podwieszenie zewnętrznych sekcji klap. Widać, że nie trzymają linii i robi się tam większa szczelina. To akurat dość mocno rzuca się w oczy. Możesz też, w miarę możliwości, przesunąć nieco do przodu AIM-54 na przednich podkadłubowych węzłach. Niuanse. Natomiast malowanie, poza trochę przesadnym zaciemnieniem linii podziału, jest w sam raz. Dysze też. Zabierz go na festiwal w Łasku. TOMCATSKY czekają na takie modele by je nagradzać PS 1 Podlinkowany powyżej model F-14A VF-11 Moralezza, a także wcześniejszy F14A VF-84 Giuseppe, proponuję traktować jako wzór i odniesienie w temacie brudnych malowań F-14 PS 2 Super, że tyle ostatnio modeli F-14 się pojawia. Mamy z tego w Grupie prawdziwą satysfakcję i radochę. Jak tak dalej pójdzie to Tomcat zdetronizuje popularność Messerów czy Spitów
-
-
Operacyjne. Mam zdjęcia w locie gdzie skrzydła nie są w pozycji złożonej, a stabilizatory są wysunięte.
-
Wojtek, niekoniecznie. Glove Vanes były wysuwane przez komputer w trybie całkowicie automatycznym, ale była też możliwość ręcznego sterowania tymi elementami. Z resztą tak jak i samymi skrzydłami. Znajdę zdjęcie, to wkleję. Solo, jeśli chodzi o zabrudzenia, to odpuść przypadek. Tu przypadku nie było, bo F-14 brudził się w określony sposób. Spód przeważnie był jednak trochę brudny. Jeśli o sekcję kabiny chodzi, to najbrudniejszy był odcinek na wysokości owiewki i przyjmował kształt trójkątny, od owiewki po drabinkę. Pooglądaj zdjęcia - na wielu to dobrze widać. Przeciwna strona była niemal nietykana, bo tam obsługa, powyżej linii paneli właściwie nic nie robiła. Na kadłubie było sporo zabrudzeń, bo walk around przed lotem wymagał spaceru po płatowcu, a do tego zawsze swoje robiły czynniki atmosferyczne.
-
Co by się za wiele nie rozpisywać, odsyłam do warsztatu tego, który z tematem poradził sobie świetnie: viewtopic.php?f=86&t=38554&start=15
-
Ta książka, o ile zechcesz z niej skorzystać i robić w modelu to co widać na zdjęciach, będzie... Twoim przekleństwem bo budowa może znacznie zwolnić. Ale radości będzie przy tym sporo - jak to zawsze z własnej twórczości. AIM-7 wyglądają ładnie, ale zgadzam się, że ten wash na Bizonach nie wyszedł "najszczęśliwiej". Widzę też, że możesz mieć poważniejszy problem. Pylony pod AIM-54 są albo za szerokie, albo pociski mają za małą średnicę, albo - i to najbardziej prawdopodobne - pociski przy całej ich misterności, mają za grube stateczniki. Nie przylegają ściśle do pylonów, a to oznacza, że mogą wisieć dużo niżej niż powinny. Będzie się to rzucać w oczy.
-
Jak to mówią: "Od przybytku głowa nie boli" Pokaż jak to wyszło.
-
To tak ma właśnie wyglądać. LAU-92 pod skrzydłami nie są symetryczne. A co do konfiguracji z TARPS, to nie dopisałem, że jednocześnie z zasobnikiem muszą być zamontowane przednie pylony pod AIM-54/bomby dla właściwego wyważenia samolotu. Czasami, jak to widać na zdjęciu podwieszane były te montowane z tyłu. Czyli nie LAU-93 a LAU-132. Ten niebieski zasobnik pod stacją numer 3 był niekiedy dodawany by załoga mogła skuteczniej zakłócać radary. To ALQ-167 Bullvinkle. Pod drugim (stacja nr.6) pylonem podwieszane były dodatkowe wyrzutniki flar/dipoli. AIM-7 chowa się niemal do połowy w zagłębieniu w kadłubie. Ster i statecznik wchodzą w specjalne kieszenie w kadłubie. Pocisk był podwieszany na adapterze LAU-92, który jest wysuwany z kadłuba - stacje 3, 6 (przednie), 5 (częściowo między nimi) i 4 (ta na końcu).
-
Jeszcze trochę tego mantyczenia o właściwych Sidewinderach i może ktoś się zlituje i Ci takie podeśle Weź chłopie choć spróbuj czegoś sam, a nie od razu zakładasz, że nie podołasz. A inna sprawa, to czemu tak się przy tych AIM-9 upierasz? Mogą być, ale nie muszą. Lepsza opcja bez, niż z podwieszonymi pociskami w wersji, która użytkowana nie była. Tak, możesz zrobić opcję 4xAIM-54, 2xAIM-7. Ale wersja 2 / 3 jest bardziej prawdopodobna, bo lżejsza. W przypadku maszyn pokładowych, uzbrojenie które wraca pod nosicielem jest zawsze potencjalnie dużym zagrożeniem przy lądowaniu, więc im go mniej - tym lepiej. I im samolot lżejszy tym lądowanie bezpieczniejsze.
-
Ja bym Ci radził się na coś zdecydować. Obserwując Twoje warsztaty widzę, że piszesz czasami, że zależy Ci na realizmie. Szukasz zdjęć, dokumentacji, prosisz o rady... Tymczasem dla opcji "kapitalnie by wyglądało" od realizmu odstępujesz. Nikt Ci tego oczywiście nie broni, ale określ się, prosząc jednocześnie o pomoc, czy chcesz się trzymać realiów, czy budujesz model, który ma wypełnić jakąś Twoją wizję. Ja chętnie pomogę merytorycznie, ale jeśli chcesz z tej pomocy korzystać wybiórczo, to wybacz, pooglądam jedynie z niejaką ciekawością. AIM-7 pod skrzydłem - ubogie? F-14 i bez uzbrojenia jest od takiego określenia daleki
-
Wariant uzbrojenia jaki chcesz zastosować, jest bardzo mało prawdopodobny. AIM-54 był podwieszany niemal wyłącznie na pylonach pod kadłubem. Na pylonach pod skrzydłami były mocowane albo kiedy stacje pod kadłubem były zajęte, albo kiedy wisiały tam (pod kadłubem) bomby (zdjęcie pokazane przez Woita). Czemu? To w sumie dość proste i logiczne. AIM-54 dużo waży, stawia też niemały opór. Umieszczenie ich pod kadłubem, bliżej środka ciężkości, na pylonach które miały dodatkowo owiewki, zawsze było lepszym rozwiązaniem. Samolot jest przy tym zwrotniejszy. Jeśli masz i Phoenixy i Sparrowy, to podwieś te pierwsze pod kadłub, te drugie pod skrzydła. Możesz zrobić 2xAIM-54 + 3xAIM-7, przy czym trzeci będzie w kanale pod kadłubem za AIM-54. W opcji z zasobnikiem TARPS pod kadłubem - jeśli się nie mylę, nie może być żadnego uzbrojenia. Zasobnik miał aparat pracujący do przodu - uzbrojenie mogłoby go zasłaniać. A Phoenix pod skrzydłem w opcji lotu na rozpoznanie raczej odpada, bo to zupełnie inny profil misji i ten rodzaj uzbrojenia nie był F-14 aż tak potrzebny. Choć całkowicie tego wykluczyć nie można. Prędzej po jednym AIM-7 i AIM-9. TARPS przy założeniu, że robisz VF-1 z lat 90tych zapewne może być. Kwestia czy dany egzemplarz, jak Blady napisał, był pod zasobnik "okablowany". Gdybym miał nieco więcej czasu do przegrzebałbym literaturę i znalazł całą tabelę opcji podwieszeń, ale to co wyżej napisałem jest bliskie temu jak być powinno. Kolor osłon tablic przyrządów do zmiany, podobnie jak intensywny zielony kolor foteli. Ten zbiornik na płyn hydrauliczny we wnęce podwozia przedniego masz ze 3 razy za długi i ze 2 razy za gruby. Przewody też mają średnicę o wiele za dużą. Niektóre jakieś cztery razy nawet. Za chwilę nie będzie tam miejsca na samo podwozie.
