-
Liczba zawartości
872 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
31
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Marcin Witkowski
-
To raczej zwykła kosmetyka, czyli woda i szmata z jakimś środkiem czyszczącym. Miałem nawet gdzieś takie zdjęcie z E-2C gdzie było mycie grzbietu. Taki?
-
Ciekawe zdjęcie dziś znalazłem w serwisie US NAVY. Czyli jednak powinien być połysk, albo przynajmniej "wysoki" półmat. Przyda się na przyszłość. O innych aspektach modelu sza
-
F/A-18F SUPER HORNET JOLLY ROGERS 1:48 Revell
Marcin Witkowski odpowiedział janekzukosa → na temat → [L]Galerie
Jeśli dobrze rozumiem treść Twojego posta, a przyznam, że mam z tym problem, to sugerujesz, że samolot był brudny, ale nie przesadnie. Sprostuj, jeśli źle rozumiem. Jeśli tak jest, to jest to dokładnie to co napisałem wcześniej, że model jest przesadnie ubrudzony. Autora tłumaczy jednak w 100% to, że wzorował się na innym modelu a nie na oryginale. I jeszcze; nie sugerowałem, że powinien wyglądać jak z fabryki. Ślady eksploatacji zawsze jakieś występują na tego typu statkach powietrznych. -
F/A-18F SUPER HORNET JOLLY ROGERS 1:48 Revell
Marcin Witkowski odpowiedział janekzukosa → na temat → [L]Galerie
I masz rację. Jeśli piszesz w odpowiedzi na moją sugestię, to zwróć uwagę, że ja też zauważyłem, że zbiorniki są odchylone. Chodzi o pozostałe pylony, które wyglądają na równoległe do osi kadłuba. Chyba, że autor pokaże np. zdjęcie wykonane prostopadle od spodu i sprawa się wyjaśni. No popatrz, w tym samym miejscu byliśmy, te same zdjęcia mamy, a każdy co innego widział Nie wydaje mi się by podczas TS Super Hornet z VFA-103 był aż tak brudny. Z resztą, z każdej innej jednostki samoloty też nie były tak brudne. Inna sprawa, że model przedstawia jednak malowanie z innego okresu. -
Su 22um3k n/b 310 40 ELT Świdwin
Marcin Witkowski odpowiedział Robert Ostrowski → na temat → [L]Warsztat
Będziesz coś robił z liniami (rowami)? -
F/A-18F SUPER HORNET JOLLY ROGERS 1:48 Revell
Marcin Witkowski odpowiedział janekzukosa → na temat → [L]Galerie
Może w przyszłości opiszę incydent zestrzelenia Mi-8 podczas Pustynnej Burzy, czyli jedyne zestrzelenie na koncie F-14'stek podczas tej kampanii. Pilot, który tego dokonał obiecał mi podzielić się swoimi doświadczeniami z tego lotu. Zobaczymy. Przemek, to jak ludzie czasami komentują modele (przesadny zachwyt), też wymagałoby dobrego tekstu natury socjologiczno-publicystycznej. Nie wiem czy czuję się na siłach by się z tym tematem zmierzyć. A wracając do tematu wątku, to model, o ile nie zwróciłby uwagi miłośników preszajdingowania i zbytniego "tetłania", powinien być raczej pomalowany tak jak na poniższej fotce z Airliners.net. Byłby bliżej rzeczywistości. -
F/A-18F SUPER HORNET JOLLY ROGERS 1:48 Revell
Marcin Witkowski odpowiedział janekzukosa → na temat → [L]Galerie
janekzukosa napisał: Widzisz jankuzukosa, taka adnotacja powinna się pojawiać zawsze na początku galerii. Wtedy niejako ustawiasz potencjalnych komentujących odpowiednio. Wiedzą do czego mają się odnosić. Czy do widzimisię autora, czy do rzeczywistości, którą znają, zgłębiają i sami próbują odwzorowywać. Wiele niesnasek z tego się później rodzi. Tak było dla przykładu z tak podziwianymi Tomcatami Przemka. Zaznaczył, że będzie się starał maks realistycznie odwzorowywać rzeczywistość i z tego, bynajmniej przeze mnie był, rozliczany. To tak na marginesie. Twojego Horneta skomentowałem, bo przy tym konkretnym samolocie miałem okazję spędzić mniej więcej godzinę, fotografując przy okazji detale. Wtedy nie był tak brudny, z resztą, nie widziałem by Super Hornet kiedykolwiek aż tak był zapuszczony. Plane Capitan dostałby za to po uszach pewnie Tym bardziej, że chodzi już nie tyle o samolot dowódcy dywizjonu, ale także o CAG. Jeśli pytasz jak w porównaniu do podlinkowanego wypada Twój model, to jeśli chodzi o malowanie i jego główny, w kontekście oceny atrybut, czyli wspomniane zabrudzenia, to Twój jest lepszy. Bo czystszy. Pomijając oszklenie, które przyciemniłeś za bardzo. Gdyby jednak brać pod uwagę aspekty konstrukcyjne, o których napisałem w poprzednim poście, pewnie tamten miałby przewagę. -
F/A-18F SUPER HORNET JOLLY ROGERS 1:48 Revell
Marcin Witkowski odpowiedział janekzukosa → na temat → [L]Galerie
Pomijając fakt zbyt dużego przyciemnienia wiatrochronu i owiewki, to w tej drugiej brakuje kawałka ramy. Chodzi o ażurową rozpórkę. Brakuje konsekwencji w malowaniu. Płatowiec jest nienaturalnie brudny, a skoro już tak "czołgowo" pomalowałeś samolot, to i podwozie trzeba było w tym samym stylu pomalować. Wyglądają na niedokończone. Na marginesie - nie pomalowałeś chromem siłowników hydraulicznych. Czerwone trójkąty na wlotach powinny być czarne. Nie pożyczyłeś aby tych kalkomanii z innego modelu? Mają zły kąt. Może to od zwykłego Horneta? Podkreśliłeś linie podziału, tymczasem tam gdzie linia to w zasadzie szczelina, czyli przy zamocowaniu klap, nie widać nic (klapy noskowe), albo prawie nic (na spływie). Dziwnie też wyglądają wewnętrzne sekcje klap na spływie. Pomiędzy nimi, a kadłubem powinna być niemała szczelina, a Ty ją chyba zaszpachlowałeś, tak jakby płatowiec nie miał ruchomych elementów skrzydeł! W oczy rzucają się też nierozchylone pylony pod skrzydłami. Wewnętrzne, ze zbiornikami tak, ale zewnętrzne są w osi kadłuba, a być nie powinny. Czarne elementy, czyli stateczniki i kadłub w okolicach kabiny, powinny być pomalowane połyskiem. -
Grumman F4F-4 Wildcat Tamiya + Aires 1:48
Marcin Witkowski odpowiedział Lucas HS → na temat → [L]Warsztat
Przetestowałem tą technikę eksperymentalnie nawet na modelu w 72jce, jestem przed malowaniem, ale wydaje mi się, że gra jest warta świeczki nawet w tej skali. Więc w Twoim przypadku na pewno się sprawdzi. Z resztą kilka modeli 48mkowych to już udowodniło. Trzeba tylko znaleźć granicę takiego "gięcia". Wydaje mi się, że nieco zbyt głęboko to zrobiłeś (choć zaznaczyłeś, że to może być kwestia zdjęcia), ale technicznie dobrze Ci idzie. Ważne by nie "przegiąć". Spróbuj może zamiast kamienia szlifierskiego i frezów zdjąć nieco plastiku niewielkim zaokrąglonym skalpelem. Bezpieczniejsza metoda, która pozwala kontrolować głębokość procesu. Zasugeruję, skoro doprowadziłeś powierzchnię modelu do gładkiej i nie ma już ryzyka utraty rysunku linii i nitów, byś spróbował odchudzić także krawędzie spływu. Przy takim zakresie prac nad poszyciem warto i o to zadbać. Ryzyko jest spore, bo krawędzie trzeba zeszlifować przed pracami nad liniami, nitami, nie mówiąc już o wielu innych późniejszych czynnościach poprzedzających malowanie. Może się więc zdarzyć, że cienki plastik się wyszczerbi. -
Grzegorz, a może kiedy już znajdzie się zdjęcie rzeczonego obszaru hamulców, szachownicę namaluj od szablonów. Będzie jak trzeba. Podoba mi się Twoja praca. Wyposażenie wnęk robi największe wrażenie, równie ciekawie jawi się mechanizacja skrzydeł. Oby więcej modeli z takimi ambitnymi przeróbkami
-
Grumman F4F-4 Wildcat Tamiya + Aires 1:48
Marcin Witkowski odpowiedział Lucas HS → na temat → [L]Warsztat
A gdzie jest wyłożona lista, na której można się zapisać ? Zapowiada się ciekawy model -
Przemek, po pierwsze to nie pisałem poprzedniego posta ad persona. Ty to niestety zrobiłeś i nie jest to w dobrym guście. Pisałem o Twoim modelu. Po drugie jeśli przeczytasz mój post na chłodno, to zobaczysz, że chodziło mi głównie o miarkowanie "ochów" i "achów" innych forumowiczów. Takie opnie w wielu przypadkach, nie tylko w tym temacie, są mocno naciągane i mogą budować, co już wyżej napisałem, mylny obraz wśród młodszych modelarzy. Ja rozumiem, że krytyka Cię boli. Zwłaszcza wobec samych pozytywnych opinii. Ale tak jak to już w innym miejscu napisałem, stać nas chyba na pisanie szczerze o tym czym się zajmujemy, i nie musimy przyjmować stylu znanego choćby z ARC, gdzie mimo czasami koniecznej krytyki, która mogłaby autorowi pomóc, są jednak posty w stylu "awsome", albo "freakin good" i inne takie. Czuj się doceniony z mojej strony, bo w wielu innych wątkach nie zabieram głosu. Na forum rzadko zaglądam. To samo dotyczy się prezentacji mojej pracy, o czym poniżej. Nigdzie nie napisałem, że to robiłbym tak, a to inaczej. Nie aspiruję do miana jakiegoś "ojca wszechwiedzącego", a taką łatkę, widzę, próbujesz mi przypinać. Nie wiem też o jakim modelu rzekomo mojego znajomego piszesz, któremu słodziłem. Jeśli o jakimś modelu pisałem w superlatywach to znaczy, że według mojej oceny na to zasłużył. Oczekujesz, że będę tylko tak o wszystkich modelach pisał? Piszesz, że nic nie robię. W takim razie może zamiast gonić swój ogon rozejrzyj się choćby nieco dłużej niż przeczytanie nagłówków, po portalu, na którego baner w moim podpisie zwróciłeś uwagę. A swoją drogą pisząc to co napisałem, myślę, że dość dobrze portal reprezentuję. Czemu odpowiadasz złośliwie na pytanie o RBF'y. Można było napisać spokojniej, że to Twój wymysł i cześć. Radzę Ci troszkę zluzować, a konstruktywną krytykę wykorzystywać do poprawiania swojego warsztatu. Przy takim przerobie (to też w jednym Twoim wątku napisałem), masz szanse szybko dojść do świetnych rezultatów. I na koniec, zapraszam do śledzenia relacji z budowy mojego prostego Spitfire'a. Może moderatorom się to nie spodoba i usuną ten fragment, ale Modelarstwo Redukcyjne, to jedyne wirtualne miejsce gdzie pokazuję to co robię. Nie linkowałbym, gdybyś o to nie pytał. Możesz jeździć po nim do woli. Jeśli znajdziesz coś co warto zrobić lepiej, poprawić - chętnie skorzystam z rad: http://modelarstworedukcyjne.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=124:spitfire-lf-mk-xvie-heller-172&catid=35:relacje-z-budowy&Itemid=77
-
Może wsadzę kij w mrowisko, ale kiedy czytam takie komentarze, to zaczynam się zastanawiać, czy niektórzy mają blokadę na wejścia na inne strony prezentujące modelarskie dokonania. Przecież ten model można nazwać co najwyżej w miarę poprawnie sklejonym zestawem. Nie mylmy tu pojęć i nie nadużywajmy górnolotnych określeń. Z tego co widzę, to ModelWork jest traktowany przez wielu młodych adeptów sztuki modelarskiej jako pierwszy bardzo odważny niekiedy krok do czegoś więcej niż prezentowanie swoich prac kolegom z podwórka. Ich chwała temu forum za to! Ale komentarze jak zacytowany powyżej, mogą stwarzać młodym i niedoświadczonym modelarzom mylne wrażenie szczytu modelarskich osiągnięć w miejscu gdzie go nie ma. Nie mówię, że model Przemka nie może być traktowany jako wzór do naśladowania. Bo akurat dla większości takim będzie. Ale do modelarskiej Czomolungmy, to mu bardzo daleko. Na przykład. Sporo trudu włożone w złożone skrzydła, a krawędzie spływu płatów grube i aż proszą się o szlif odchudzający. Bezstratny, bo przecież na lotkach i klapach nie ma nitów. To jeden z wielu przykładów. I na koniec pytanie do autora, a nawet dwa. Jesteś pewny, że w latach 50tych standardem obsługi było już zabezpieczanie płatowca i jego uzbrojenia z wykorzystaniem taśm REMOVE BEFORE FLIGHT? Czy to może tak z przyzwyczajenia? Masz na to jakieś kwity? I kiedy skończysz z "brudzeniem" plakatówkami? Wychodzą brudne modele, a nie modele brudnych samolotów.
-
AIM-7 to chyba nie w tym modelu...
-
MiG-29UB w towarzystwie PZL-130 ORLIK skala 1:48
Marcin Witkowski odpowiedział jacek g. → na temat → [L]Galerie
A ja tylko czekam aż pojawi się jakiś "znafca", który zapyta czemu nie ma "łosza" Na zdjęciach z metra wyglądają super. Gratuluję! Choć na zdjęciu 3/4 od tyłu wygląda jakby dysza lewego silnika nieco wisiała. Był gdzieś warsztat MiGa? Przegapiłem? Czy można prosić o kilka zbliżeń? -
F-14A Tomcat 1:72 Design (ex-Academy)
Marcin Witkowski odpowiedział Marcin K. → na temat → [L]Galerie
Wygląda na to, że w PKL jest pomyłka co do lotniskowca. Bez wątpienia VF-41 wespół z VF-84 były zaokrętowane wtedy na Nimitz'u. Za to tekst dość dobrze wyjaśnia na jakich samolotach leciały wtedy zwycięskie załogi i że samoloty zostały im później przypisane. Jeśli chodzi różne lotniskowce w przypadku tego samego dywizjonu, to nie ma tu nic nadzwyczajnego. Było (i jest, ale już bez udziału Tomcatów) rzeczą normalną, że jednostki odbywały rejsy na różnych okrętach i w ramach różnych skrzydeł US NAVY. Zmiany nie następowały co roku, a raczej co kilka lat. Wynikało to zarówno ze zmian w liczbie jednostek, jak i choćby z faktu, że lotniskowce miewały przerwy remontowe. I tak Black Aces do '86 roku pływali na Nimitz'u, a później na Roosvelt'cie. Co ciekawe wiele jednostek zmieniało nawet flotę z Pacyfiku na Atlantyk i odwrotnie. Te "przeprowadzki", głównie z zachodu na wschód, miały miejsce głównie w pierwszej połowie lat 90tych, kiedy liczba dywizjonów VF została okrojona z uwagi na zakończenie zimnej wojny, a Tomcaty wywędrowały ze słynnego Fightertown w Miramar. Chętnie służę radą kiedy zabierzesz się do budowy modelu. Ferris? Nie wiem czy to najszczęśliwszy wybór. Mało tomcatowe, jeśli tak to mogę określić malowanie. Było eksperymentalnie zaaplikowane na pojedyncze sztuki w VF-1 i VF-2 w latach siedemdziesiątych (co ciekawe na F-15 w USAF także), ale w wyniku badań doszli do wniosku, że taki kamuflaż nie daje korzyści. Model miałbyś więc bez właściwie bez żadnych oznaczeń, poza niewielkim numerem modex. Jeśli jednak będziesz się upierał, to chętnie podeślę Ci kilka zdjęć. Ale przemyśl to - tyle jest ciekawych malowań. Także tych low-vis'owych. BTW, w najbliższym, bądź drugim w tym roku numerze AeroPlana, będzie mój artykuł o ostatnich F-14. Czyli tych z VF-31. Sporo ciekawych zdjęć udało mi się pozyskać, więc może D z Felixem? -
F-14A Tomcat 1:72 Design (ex-Academy)
Marcin Witkowski odpowiedział Marcin K. → na temat → [L]Galerie
To zależy co kto za ciekawe uważa. 159600 to F-14, który służył najdłużej i z tego względu pewnie może być ciekawy. Latał w wielu barwach, a nawet w dwóch wersjach - pierwotnie jako A, a później D® (piąty z przebudowanych A na D). Dla mnie jednak ważniejszy w doborze malowania jest... czynnik ludzki. I stąd w przypadku wersji A mój wybór to 160390. Tym bardziej, że obok mogę sobie zdjęcie z Muczyńskim postawić -
F-14A Tomcat 1:72 Design (ex-Academy)
Marcin Witkowski odpowiedział Marcin K. → na temat → [L]Galerie
Żadne. Samoloty VF-41 z Nimitz'a w 81 roku. Wyglądały tak: Źródło: ACIG.org. Autor: Tom Cooper, USN To Fast Eagle 107, który pilotował MUSIC, ale zdjęcie zostało zrobione już po rejsie. Podczas walki na owiewce były inne insygnia załogi (nie lecieli swoim samolotem), które później zostały zmienione, wraz z domalowaniem sylwetki Su-22 pod owiewką. Później sylwetka była na statecznikach. Temat był wałkowany w prasie i na forach po wielokroć. BTW, OT; czy ktoś na nim widzi zalane na czarno linie podziału? Będę w przyszłości robił model tego samolotu, ale w malowaniu VF-84. Co ciekawe to ten sam samolot, na którym zginęła pierwsza kobieta pilot F-14 Kara Hultgreen podczas podejścia do lądowania. Wtedy w VF-213. Chyba nie ma F-14 z ciekawszym CV. A co do modelu, to gratuluję autorowi odwagi by go po tylu latach pokazać. Przyznaję, że mimo ewidentnych wad zestawu i kilku błędów merytorycznych (choćby niepotrzebnie dołożony HUD), model wytrzymuje próbę czasu. Widziałem wiele gorszych zbudowanych niedawno. Nawet w mniejszej skali. -
BRAWO!
-
Damian, ale ja nie odebrałem żadnego z postów jako wyrazy niechęci wobec siebie. Z resztą to nie ma znaczenia dla oceny modelu. Jeden kolega nie chciał jedynie czytać moich wypocin, ale może czytać nie lubi, jak napisali koledzy i woli obrazki. Starałem się wypunktować przede wszystkim te błędy modelu, na które zwracałem Przemkowi uwagę w trakcie budowy modelu, a których jednak nie uniknął. Rozumiem, że w kwestii efektu podmalówek brakuje Ci moich konkretnych dla Przemka wskazówek? Napisałem jedynie, że są w niewłaściwych miejscach. Chyba nikt nie oczekiwał, że wskażę każde konkretne miejsce, gdzie występowały najczęściej, a gdzie ich być nie powinno. Nie pisałem o niewłaściwym ich charakterze, jak rozmycie, intensywność, etc. Gonzo dobrze zauważył, że mogę nie wiedzieć jak je zrobić i ma rację, bo nie próbowałem ich na modelu odwzorowywać. Czemu nie zauważasz, że model Przemka jest pewnie jednym z pierwszych modeli współczesnych samolotów pokładowych w polskim internecie modelarskim, gdzie próba ich odwzorowania została podjęta? Podjęta, bo Go do tego zachęciłem. Napisałem też w podsumowaniu, że mam nadzieję na lepszy efekt w kolejnym F-14 Przemka. Na marginesie - na Twoim raczej takich być nie powinno - irańskie F-14 nie charakteryzowały się takimi efektami. Nie bądź taki skromny. Większość modelarzy w Polsce widziało Twojego A-7, czy MiGa-21 jako dowód potencjału do bardzo ambitnych projektów. Co do błędów ewidentnych, to o takim myślałem mając na uwadze (prawdopodobnie, bo Przemek tego nie zweryfikował) wklejone pionowo stateczniki pionowe, krzywo przyklejone koła (widać to na pierwszym zdjęciu w galerii), czy krzywo naklejone kalki. Unikanie takich błędów nie wymaga większych nakładów czasu, prawda? Przemek ma pecha z tematem F-14 Wyjaśnię. Samolot znam i lubię, a przy tym staram się być modelarzem bezkompromisowym. Znamy się, więc pewnie to wiesz. U Przemka, wiele błędów można było uniknąć/poprawić stąd nie napisanie podsumowania w galerii byłoby swoistym brakiem konsekwencji z mojej strony. A że od początku budowy, niejako towarzyszyłem Autorowi, czułem że mam legitymację, by to merytoryczne wsparcie merytorycznie też podsumować. Przemku, jakie są szanse, że znajdziesz stały kąt by budować modele? Pytam, bo weny masz za przynajmniej 10 modelarzy, umiejętności się rozwijają, tematyka moja, więc mam głęboką nadzieję, że uda Ci się rozwinąć jeszcze bardziej. Może także w stronę ambitniejszych własnych przeróbek.
-
Artur, ja nie porównywałem modelu Przemka do tych Honzy, czy Sweetego. Różnice w poziomie wykonania są jednak zbyt wielkie. Podlinkowałem te modele jako potencjalny wzór do naśladowania. Wielu stawia tutaj za wzór model w okół którego dyskutujemy. Krótko mówiąc - są lepsze wzorce i punkty odniesienia. Chyba, że ktoś lubi powielać błędy. Czytając posty nie tylko w tym, ale w wielu wątkach zastanawiam się co kieruje wieloma modelarzami, którzy przy ewidentnych błędach merytorycznych, czy wykonawczych tak się popisują "chyleniem czoła", czy "opadami szczęki". I dlaczego w tak wielu przypadkach zwykłe sklejenie modelu, wsadzenie dodatków i pomalowanie całości jest powodem do ohów i ahów?! Skoro autor pisze a priori, że model będzie się starał maksymalnie dokładnie wykonać, to ja to rozumiem jako maksymalnie dokładnie odtworzona rzeczywistość w skali. A nie maksymalnie dokładnie wykonanie punkt po punkcie instrukcji producenta! Stąd określenie w wątku warsztatowym o infantylnej zabawie. Chyba stać nas na szczerość, a nie głaskanie się po główkach jak na niektórych hamerkanckich forach: wery najs, ołsom... Zastanawiam się też dlaczego merytoryczna krytyka wzbudza u niektórych odruch oburzenia, skoro sami tematu nie znają. Gdyby znali siedzieliby cicho, bądź sami napisali listę niezgodności/koniecznych poprawek. To dotyczy znakomitej większości wątków...
-
Przyznam, że trochę "przetrzepałem" Twój wątek warsztatowy. Niektórzy mogą odnieść wrażenie, że facet się wyzłośliwia. Ale to nie tak, bo co chyba zaznaczyłem, starałem się pomagać merytorycznie, z uwagi na fakt, że Ty zaznaczyłeś przy poprzednim F-14, że ten następny model będziesz się starał zrobić zgodnie z dokumentacją i stanem faktycznym. By więcej było science, a mniej fiction. W kilku przypadkach z rad skorzystałeś, w kilku nie. Z merytorycznych spraw w oczy rzucają mi się niewłaściwie pomalowane krawędzie wlotów, co sugerowałem już w trakcie prac. Haki owiewki zostały szare. Niestety otwarty luk działka, który normalnie miałby stanowić element uatrakcyjniający model, w tym przypadku działa dokładnie na odwrót. "Wylałeś dziecko z kąpielą" niestety. Jeśli się coś otwiera, to trzeba zadbać by było to faktycznie dobrze zrobione. Brak tu misterności. Działko w Twoim modelu to jakaś słabo widoczna ciemna masa wewnątrz jakiejś brudnej dziury. Dołożony fragmenty pokrywy luku działka wygląda jak... dołożony. Do tego ma inny kolor. Ten leżący, to jak wiesz mało merytoryczne. Całość wygląda tak, jakby z gotowego do startu, uzbrojonego i zatankowanego samolotu, nagle załoga musiała wysiąść, bo technik urwał pokrywę działka. Dyskusyjne jest dla mnie położenie haka. Chyba nie widziałem zdjęcia by na postoju hak był w połowie opuszczony. Ale to musiałbym jeszcze sprawdzić. Nie zadałeś sobie trudu by sprawdzić jak powinno wyglądać uzbrojenie - dysza AIM-54 jest zaślepiona, pocisk ma paski w niewłaściwych miejscach. By było ciekawiej, Phoenixa zrobiłeś w odmianie ćwiczebnej (niebieskie pasy), a Sparrow i Sidewinder jako wersje bojowe. Nie do końca to ze sobą współgra. Jak już zaznaczyłem w czasie budowy modelu, malowanie samolotów morskich to dość złożona kwestia. W śladach eksploatacji, które zdają się mieć niepowtarzalny i dość przypadkowy charakter jest jednak dużo logiki. Nie do końca to u Ciebie widać. Podmalówki (tak zwane touchups w żargonie techników) są w miejscach gdzie być ich nie powinno, a tam gdzie zwykle na F-14 bywały najczęściej ich nie ma. Charakter tego zjawiska można poznać oglądając sporą liczbę zdjęć. Tutaj więc zabrakło Ci lepszego przejrzenia dokumentacji i zwyczajnego zastanowienia się nad tym jak samolot jest użytkowany i co wpływa na powłokę lakierniczą. Inna sprawa, że trzeba sporo doświadczenia, by taki stan oddać na modelu. Dobrze, że choć próbowałeś. Schematycznie, jak w wielu modelach, zastosowany "łosz", w którym na dodatek zabrakło Ci konsekwencji. Tam gdzie leżą kalki, w liniach jest czysto. Skoro już zastosowałeś tą technikę, to czemu połączenie palet AIM-54 z kadłubem jest jak zaszpachlowane?. Nad czerwonymi taśmami też można się zastanawiać. Rzadko pod koniec lat 90'tych były spotykane na dajnikach ciśnień. Zwłaszcza tak powieszone. Na uzbrojeniu wyglądają na bardziej zasadne. Patrząc na niektóre zdjęcia mam wrażenie, że stateczniki pionowe nie są właściwie rozchylone. Nie zrobiłeś ich aby pionowo? Czemu kalki są krzywo? Czaszki na statecznikach są przechylone w kierunku tyłu samolotu. Numer modex szczególnie po prawej stronie jest równoległy do lini przejścia kolorów, a nie do lini podziału blach (górna linia luku awioniki). Już prawie na koniec - jeśli model ma być dobrze odbierany w przestrzeni wirtualnej, to zadbaj o lepsze zdjęcia. Te są fatalne. Poradników jak je robić wisi w sieci sporo. Reasumując, sporo błędów. Nie ujmuję Ci niczego ze sprawności działania - model powstał w nieco ponad miesiąc. Ale z drugiej strony modeli na wyścigi się nie buduje. Więc można było zwolnić i z większą atencją do kilku spraw podejść. Można odnieść wrażenie, że budujesz jakby Cię ktoś poganiał, albo jakbyś robił na taśmie, na której zaraz pojawi się kolejny, konieczny do szybkiego zbudowania, model. Cieszę się jako miłośnik F-14, że powstał kolejny model, że ktoś choć w części podziela moje zainteresowanie tą konstrukcją. I mimo powyższego, szczerze zazdroszczę modelu na półce (kolejnego). Sam nie mam na czym oka zawiesić (nie miejsce by pisać czemu). Jeśli masz, a pisałeś, że masz, w planach kolejnego Tomcata, to odetchnij od tej budowy i dobrze zaplanuj kolejną. Służę pomocą. A na przyszłość, może także dla innych zainteresowanych Wielkim Kotem, linkuję bardzo wysoko umieszczony punkt odniesienia. Niejaki Sweety, leciwy, doświadczony modelarz, pokazuje jak ubogą bazą jest uchodzący, w moim mniemaniu, za najlepszy model F-14, czyli Tamiya. Ile mu brakuje i co, a przede wszystkim jak, można dorobić. http://fighters.forumactif.com/t21641p750-f-14a-tomcat-132-modif-fuselage-ailes Nieco bliżej ziemi porusza się w swoich działaniach Honza Kopecky - kolega modelarz zza naszej południowej granicy z Liberca. W swoich ostatnich modelach F-14 wykorzystał świetne blaszki Wojtka Fajgi. Bardzo ładnie maluje. http://www.britmodeller.com/forums/index.php?showtopic=28252&pid=506230&mode=threaded&start= Z uwagi na ciekawe malowanie, linkuję jeszcze jeden model. http://arcauto.com/Gal8/7501-7600/gal7524-F-14-Oishi/00.shtm
-
Zacząłem katalogować od około 3 tysięcy plików. Poza oczywistym podziałem wynikającym z przynależności do jednostki - w przypadku zdjęć całych samolotów (bądź szczegółów oznakowania), a także wewnętrznym podziale "na ziemi", "na pokładzie" i "w locie", osobno mam podzielone detale konstrukcji. Dość łatwo odnajduję to czego potrzeba.
-
I o ten kolor się rozchodzi. Lepszy być nie może
-
Jakieś 13 lat kolekcjonowania i około 40 tysięcy plików. A do tego 50 książek tylko do F-14. Każdy ma swojego konika. Do tematu wiatrochronu nie będę już wracał.
