Skocz do zawartości

MikeP

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    304
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez MikeP

  1. Marek, wszyscy czekają na ciąg dalszy, ale jakbyś mógł ujawnić malowanie, to wszyscy by pomogli szukać dziury w całym. Może w ten sposób unikniemy wtopy jak w poprzednim Mustangu. Generalnie był przecież piękny, ale coś tam jednak umknęło... Chyba, że wiesz z pierwszej ręki jak powinien wyglądać, bo wzmianka o osobistych związkach adresata z modelem zabrzmiała intrygująco.
  2. Nie ma opcji czysty "Big Hog" prosto z fabryki z trzema zestrzeleniami. Pokład lotniskowca jest dla niego dobrą scenerią, ale tylko na dzień 11 listopada 1943 r. Niestety z archiwalnych zdjęć wiemy, że tego dnia samolot Blackburna wyglądał trochę inaczej. Generalnie w tym okresie Corsairy nie były dopuszczone do operowania z lotniskowców. Ładnie sklejony i pomalowany, ale warto było trochę pogooglać zanim naniosłeś przesadne okopcenia, pomijając całkowicie bardzo charakterystyczne łaty przestrzelin, obicia i inne ciekawe smaczki, w które ten, jeden z najbardziej znanych i najlepiej udokumentowanych F4U-1A obfituje. No i użycie bardzo poprzesuwanych, tragicznie nakładających się kalkomanii Academy znacznie pogorszyło efekt. Szkoda, że nie było warsztatu, może ktoś mógłby pomóc w kwestiach merytorycznych, a i jakąś lepszą kalką poratować.
  3. Bez urazy, ale ściąganie amerykańskiego płynu do podług zza oceanu wydaje mi się czystym absurdem - zwłaszcza jeśli chce się go użyć do malowania modeli - taniej wyjdzie najlepszy lakier. A sido sobie radzi i nic raczej nim nie popsujesz Jak dla mnie to przetrzeć i zlikwidować 3/4 tego syfu. Że czyściutkie - co zrobić - wygląda na to, że takie były. Z resztą wydaje się to logiczne. Przez większość czasu były zamknięte - i w powietrzu i na ziemi, nie wychodziły tam żadne odpowietrzenia instalacji, nic nie kopciło, a ewentualne źródła wycieków płynów raczej należało błyskawicznie usuwać. To czyściutkie były. A te samoloty ze zdjęć raczej sterylne nie są, jak można pobrudzić Avengera doskonale na nich widać. Ten preshading - brrrr... Tzn. technicznie bez zarzutu, ale czy jest sens? Zdjęcia samolotów oglądaj, a nie modeli. Ciężko znaleźć zdjęcia na których widać wychylone i nie zacienione klapy. Może jeszcze takie: AJ-Press ML-81
  4. Ooo... A czym to zrobione??? Zwłaszcza te małe ryski. Bardzo realistycznie.
  5. A po co Ci to? U nas to się nazywa Sidolux. Czyli lakier akrylowy do podłóg. Jak chcesz czegoś lepszego zastosuj lakier akrylowy (bądź jakiś inny) do modeli. Strasznie to umorusane, ale trzyma klimat reszty. Na prawdziwych aż takiego syfu nie zaobserwowałem (na zdjęciach). Źródło: monografia AJ-Press i internet
  6. Ale linia kolorów biegnie inaczej niż w instrukcji. Ciekawe na jakiej podstawie Italeri opracowało te kalki. Może ktoś trafił na fotografie tego samolotu? Ja osobiście podejrzewam, że znając kod i serial i mając fotkę innego Avengera z tego okresu i sqn. coś sobie wydedukowali. I jeszcze dorzucę pytanie. Może ktoś wie coś więcej o praktyce przemalowywania atlantyckich Avengerów na biało od spodu? Podobno (znowu niesprawdzona informacja z forum: http://s362974870.onlinehome.us/forums/air/index.php?showtopic=140449) wiele było tak pomalowanych/przemalowanych. Trzymało by się to kupy z brakiem przepisowych roundles. Przejrzałem fotografie i rzeczywiście na żadnej na której widać spód nie ma kokard. Za to na pacyficznych i w East India Fleet kokardy są i kolor jakby ciemniejszy (sky?). Może to udoskonalenie kamuflażu do walki z ubotami? Bo chyba z fabryki wychodziły wszystkie jednakowe, a może nie?
  7. Greatgonzo ma całkowitą rację. NIE MA takiej ZASADY, a ja wypisuje bzdury. Raczej chodziło mi o to, że jeśli w ogóle jakieś rozmycie to minimalne - z milimetrowej odległości będzie malutkie. Ogólnie to lepiej wymaskować na ostro niż malować z ręki. W tej sprawie także warto zajrzeć do warsztatu Wojtka Fajgi. Przejrzałem także fotki Tarponów i też czuje się niepewnie - na większości widać bardzo niewielkie rozmycia - głównie na przejściu góra dół. Granice kolorów góry raczej ostre. Mam nadzieję, że bardzo nie zaszkodziłem. W przyszłości Robert na pewno sprawdzi zanim pomaluje. Wracając jeszcze do dokumentacji tego konkretnego egzemplarza. Fotki zawsze są potrzebne. Kiedyś szukałem, ale nie znalazłem więc nie umiem zweryfikować informacji o białym spodzie. Ale coś może być na rzeczy. Inny samolot z 846. sqn. FAA: źródło: wikipedia Zwraca uwagę brak kokardy pod skrzydłem. Dlaczego tak? Nie mam pojęcia.
  8. Tak, tak... Mikołąj ma rację, nie ma na co czekać tylko kończyć z tą kokieterią i do następnej budowy "odrobić lekcje". Ja z tym sidoluxem to pisałem w kontekście swojego przypadku. Ja maluję akrylowymi pactrami to mi za akrylowy lakier robi czasem sidolux, ale w Twoim przypadku, jeśli jesteś zainteresowany wypróbowaniem metody, odpowiedni będzie stosowny lakier bezbarwny serii C - pewnie taki istnieje, ale zupełnie się na tym nie znam. Kartka z drukarki wystarczy - łątwo ją uformować na krzywiznach powierzchni modelu. Milimetr to wartość przybliżona - im bliżej od krawędzi maski zamocujesz ją do powierzchni tym mniej będzie podatna na ciśnienie powietrza z aero - 2 - 3 mm też będą ok. Odległość od malowanej powierzchni determinuje szerokość rozmycia. U Angoli 1-2 mm będzie OK. W malowaniu nie ma się czego bać - trzeba eksperymentować, próbować, poprawiać. Ja te metody, o których tu napisałem wybrałem dlatego, że nie mam wprawy w posługiwaniu się psikaczką, a one pozwalają nie skopać czegoś definitywnie jednym nieostrożnym ruchem. I można dzięki nim rozstać się z manierą malowania samolotów w kratkę, co obecnie stało się standardem określanym uczenie jako preshading.
  9. Właściwie do merytorycznych szczegółów nie ma się już co czepiać, bo wyborem tego malowania pogrzebałeś szanse na zbliżenie się do oryginału - może następnym razem posłuchasz smęcenia i zaangażujesz swoje niewątpliwe zdolności w "słusznej sprawie" . Zdjęć tego samolotu nie znam, ale kiedyś na forum ARC jakiś człowiek, który miał do czynienia z jego wrakiem (został zestrzelony w Norwegii i nie tak dawno odnaleziony) napisał, że był biały od spodu, a że czarny dziób się zgadza. Z pewnością kokardy na skrzydłach są o wiele za małe - powinny sięgać prawie do krawędzi natarcia. A co do technicznej strony malowania to: - przejścia z ręki są efektowne, ale w ty wypadu chyba lepsze byłyby wymaskowane na ostro jeśli miałeś problem z małym rozmyciem. Mnie też nie szło z wałeczkami i zacząłem to robić tak, że wycinam sobie maski na plamy z kartonu i przylepiam je na blue tacka, aby został milimetr przerwy - sprawdza się i nie ma problemu z ułożenie wałków odpowiedniego kształtu, ich przyczepnością i niechcianymi spłaszczeniami przy dociskaniu paluchem Kolory amerykańskich samolotów w służbie Fleet Air Arm (nie RAF) to takzwana puszka z Pandorą więc chyba nie warto jej tu otwierać I nie treba go było żałować I ta metoda jest według mnie lepsza i sprawdza się także przy rozjaśnianiu. Aby zachować lepszą kontrolę i "nie przeholować" możesz użyć mieszanki koloru rozjaśnionego lub przyciemnionego bazowego z lakierem bezbarwnym (np na etapie połysku pod kalki, a jeszcze lepiej - zabezpieczania kalek. W podobny sposób można też "wymęczyć" już położone kalkomanie i ogólnie delikatnie pocieniować to co trzeba - najlepiej sprawdza się tu bardzo transparentny brąz (ja sobie mieszam dark earth z czarnym i dodaję kropelką do sidoluxu, a potem po zaglębieniach liniach przejść kolorów i wszędzie tam gdzie ma być ciemniej i analogicznie kropelka bazowego + jasnoszary/biały/beż do sido lub lakieru na rozjaśnienia. W ten sposób masz pełną kontrolę bo zmiany zachodzą wolniej, a operację powtarzasz do uzyskania zadowolenia.
  10. To teraz już nic nie rozumiem. Z całego kontekstu Twoich dotychczasowych wypowiedzi wywnioskowałem, że Avengery różniły się miedzy sobą nie tylko z racji wersji (to jest akurat oczywiste), ale również te same wersje były różne w zależności od malowania? To na przykładzie występowania reflektora. Możesz to jakoś bardziej sprecyzować, bo nie bardzo wiem o co chodzi. W warstwie technicznej mogły się trochę różnić w zależności od serii produkcyjnej i od użytkownika. Na pewno różniły się w stopniu zużycia. Natomiast nawet przy założeniu, że wszystkie samoloty jednej wersji były identyczne, chyba jak dotąd nie napisałeś jaka to ma być wersja. W tytule stoi TBM-1 Avenger, ale ten zestaw nie pozwala na zbudowanie takiej wersji samolotu. Gdyby jednak miała to być konwersja na wczesnego amerykańskiego Avengera to reflektora nie powinno być. Z koloru spodu wnioskuje (chociaż mój monitor może przekłamywać kolory i dlatego dopytuje), że może chodzi o Tarpona FAA. Jeśli ma być ten pudełkowy to JZ217 to kwestii reflektora nie potrafię rozstrzygnąć, bo zdjęć nie ma. Ale może oszczędzisz tych zgadywanek i napiszesz jednak w jakim malowaniu ma być? Standardem w TBM-1C było światło zbliżania, za pomocą którego LSO na pokładzie lokalizował samolot w przestrzeni, w lewej krawędzi natarcia, ale o wymiarach ok. 7,5 na 7,5 cm (ok 1,5 milimetra w skali modelu). Na niektórych brytyjskich avengerach (Tarponach mk. I) światło wydaje się większe, ale czy to fabryczna różnica czy modyfikacja brytyjska - nie wiem. W każdym razie ten element w zestawie jest stanowczo za duży.
  11. Ja nie chcę Cię w żaden sposób atakować, a po prostu widząc świetnie prowadzony, ładnie obfotografowany warsztat próbuję pomóc jak umiem w kwestiach merytorycznych, bo w modelarskich mógłbym się długo uczyć, a i tak bym nie osiągnął takich efektów jak Ty przy detalach tego modelu. Być może Twoje podejście do modelarstwa jest odmienne od mojego i nie przywiązujesz wagi do zgodności miniatury z pierwowzorem pod względem merytorycznym, ale z takimi umiejętnościami już na początku drogi mógłbyś, nawet bez znaczącego zwiększania wkładu pracy, osiągnąć bardzo dobre rezultaty także w dziedzinie realizmu. Pytałem o malowanie właśnie po to, aby poszukać czegoś odnośnie konkretnego egzemplarza. Że będzie natryskowe domyśliłem się ;)
  12. No, cóż - Twój silnik - Twoja decyzja. Nie proponuje Ci malowania tego aerografem, bo maskowanie faktycznie byłoby trudne, ale kilkoma rzadkimi warstwami farby akrylowej osiągnąłbyś równie dobry wynik z pędzla. Jak zwykle świetnie patrzy się na detale w Twoim wykonaniu, ale nie bardzo rozumiem Twoją wizję świateł pozycyjnych. Co to jest to czarne? W prawdziwym, w tym miejscy był zaczep do linki unieruchamiającej skrzydła w pozycji złożonej, osłonięty metalową klapką (otwierał się tylko dół). Jeśli potrzebujesz zdjęć - daj znać. Dlaczego okrągłe części komór podwozia są zamaskowane gąbką? Przewidujesz tam inny kolor? Powinien być kolor spodu Jakie będzie malowanie? Na razie malowanie dobrze idzie, chociaż trochę mi szkoda, że idziesz utartym, schematycznym szlakiem. Popatrz na warsztat Wojtka Fajgi - tam masz kreatywne wykorzystanie preshadingu. I jeszcze ten reflektor - może okazać się niepotrzebny. Większość Avengerów go nie miała - trzeba ustalić jak było w pierwowzorze Twojego.
  13. ... ... Parę ruchów i miałbyś pięknego i prawidłowego merytorycznie Avengera. A tak będziesz miał tylko pięknego. Szczerze mówiąc nie wiem czego obawiasz się w tym przemalowaniu. W porównaniu z np. zwijaniem perforowanych chłodnic km-ów to spacerek. Zrób to - pliz.
  14. Pięknie Ci idzie. Widać, że "w kartonie" odebrałeś niezłą szkołę cierpliwości. Mam nadzieję, że malowanie będzie stało na równie wysokim poziomie co detalę. Wrócę jeszcze do kwestii silnika. Efektowny jest, ale koniecznie zmień kolor obudowy. W każdym amerykańskim silniku gwiazdowym to był szary. Srebrnego/naturalnego metalu raczej nie znajdziesz - szkoda byłoby zostawić taką drobnostkę.
  15. Też chętnie się dowiem jak to robi liga mistrzów. Ja dla uzyskania transparentnych warstw używam mieszanki farby z lakierem bezbarwnym - dużą ilością (raczej zabarwionego lakieru). Taka metoda daje mi poczucie większej kontroli i mniejszego ryzyka przy nieostrożnym psiknięciu.
  16. O, i taki preshading - w odróżnieniu od "kafelkowania" - ma sens. Uwielbiam patrzeć na Twoje znakomite warsztaty.
  17. Nie no, Twój ma poprawione to co należało poprawić i prezentuje się bardzo fajnie - zwłaszcza spasowanie szkła robi dobre wrażenie. Gdybym miał jakieś zamienniki to też chętnie bym podmienił, ale niestety polepiłem tylko zawartość pudełka. Może i ten zestaw nie jest ambitny, ale podobają mi się w nim np. linie podziałowe rozsądnej szerokości i głębokości i chyba dość dobre oddanie sylwetki Spitfire'a. Dobry dla kolekcjonerów takich modeli poglądowych (nie detalistów). Małym nakładem sił i środków można zbudować ładną (z grubsza) miniaturkę.
  18. Jestem za To pakuj Hellcata w paczkę, przysyłaj, a ja go odmaluje od nowa - może jakieś ciekawsze kalki znajdziemy. Taka propozycja pół żartem pół serio.
  19. Ależ można, jak najbardziej (zwłaszcza malunek bo do tego się przyznaję)... A modelik HB faktycznie fajny z wyjątkiem śmigła i osłony kabiny (to jest masakra nie do poprawienia). Te pokrywy podwozia też mogliby dorzucić. I nie wiem co to są te trójkątne "cosie" wystające na spodzie skrzydeł. Pilota pożyczyliśmy z wraku revellowskiego Swordfisha - pomalowany został wiele lat temu i nie wygląda najlepiej, ale jakoś wypełnia pustkę kokpitu.
  20. No popatrz, to ja mam zupełnie na odwrót, chętnie kupowałbym sklejone bryły tylko do pomalowania. Reszta Twojej filozofii bardzo mi się podoba - lepiej spadać z wysokiego konia. Ale w tym przypadku z tym spadaniem to bez przesady. Co do łosza - ten kolor ma tak, że ciężko na nim zrobić łosza, który by poprawiał odbiór. Ja do tej pory nie zmierzyłem się z GSB właśnie dlatego, że zupełnie nie mam pomysłu jak potraktować ten kolorek po nałożeniu farby bazowej. Waloryzacja, choć może jeszcze na idealna, zasługuje na pochwałę. Życzę powodzenia przy następnych.
  21. Pozazdrościwszy kilku kolegom sklejającego potomstwa, też postanowiłem zagonić swoją latorość do modelarstwa. Nadzieje miałem marne, bo choć mała Ola (lat 6,5), jakieś zainteresowania plastyczne przejawia, to jak dotąd realizowała je chętniej w innych materiałach niż polistyren. Pierwsze próby były obiecujące... Bryłą Spita sklejona samodzielnie. Szpachlowanie odpuściliśmy. A potem wzięły górę uwarunkowania "dżenderowe" Ale po pomalowaniu spodu zapał totalnie siadł. Cóż było robić - tatuś na głodzie (bo nie trzymał w ręku modelu i aerografu od ponad roku) pomalował resztę w parę godzin. Model wyszedł raczej śmieszny (mówiąc ładniej - poglądowy, a nie redukcyjny), ale zawsze to model więc wstawiam fotki (też słabiutkie). Może córcia zobaczywszy efekt wspólnych prac w internecie jeszcze zechce spróbować ponownie? Nie ma sensu wytykanie błędów. Z grubsza wiem jak wygląda maszyna Gleeda i wiem też, że na pewno nie tak jak poniżej, ale co tam...
  22. Można prosić o źródło tej informacji? Najlepiej z fotką...
  23. Kalki z Eagle'a? Fajne są? Mają te małe cyferki na osłony kół i okapotowanie silnika? Pewnie stery wysokości zostawisz blaszane. A może masz jakiegoś dawcę, żeby wymienić na właściwe dla D-10 kryte płótnem (może jakiś B z Academy)?
  24. Może i obicia zbyt intensywne i umiejscowione zupełnie bez sensu, ale od strony technicznej podobają mi się miejscami. Mógłbyś opisać technikę ich wykonania. W innej skali i w odpowiednich miejscach mogłoby to wyglądać bardzo interesująco.
  25. Ale co masz za problem? Przejedź wykałaczką po liniach, żeby usunąć syf, umyj wodą z mydłem, wysusz i pomaluj jeszcze raz. Jak zaczniesz zmywać, to chemia pocieknie Ci na kadłub, albo dotkniesz gdzieś paluchem i skończy się zmywaniem całego. To jest naprawdę drobiazg do naprawienia. W użyciu papieru chodziło mi nie o zdzieranie wszystkiego do gołego plastiku tylko o to żeby nie było widać schodka starej kalki pod nową. To akurat zostawiłeś nie ruszone - na tych gładkich panelach bliżej krawędzi natarcia. Tam przetrzyj i maluj. Nie ma powodu go wyrzucać - będzie dobrze po oczyszczeniu i pomalowaniu. Przepraszam jeśli uważasz, że narobiłem Ci kłopotu. Szkoda, że nie dałeś fotki przed skrobaniem i nie napisałeś, że chodzi o kalkę na skrzydle - byłem przekonany, że masz do naprawienia gładką powierzchnie kadłuba. Jeśli chcesz zmywać to oprócz cleanluxa możesz zastosować zmywacz do farb akrylowych Wamodu. Co do położenia kalki, to oprócz tego, że jest krzywo to jest odsunięta stanowczo za bardzo do tyłu i za blisko końcówki. Nie powinna wchodzić na lotkę. Przód białego paska powinien iść po linii podziału między płótnem a blachą. Środkowe światło do lotów w szyku powinno wypaść trochę za połową białego paska (ale tutaj chyba sam zestaw jest kiepski). Koniec paska powinien wypaść mniej więcej równo z końcem lotki. Na górze nakleiłeś tak samo? Tak to powinno wyglądać:
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.