-
Liczba zawartości
357 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez ZzB
-
Hej. Każda skala ma swoją specyfikę. To, co jest zaletą blaszki w 350'tce staje sie niestety jej wadą w 200'tce. Wydaje mi się (ze wskazaniem na "wydaje") że jest jednak zbyt wiotka na "nośne" poszycie kadłuba. Natomiast ciekawym pomysłem byłoby pokrycie blaszką kadłuba już wyszpachlowanego - np wąskimi pasami symulującymi blachy poszycia (może nawet z "wygniecionymi" od wewnętrznej strony nitami). Zważywszy, że przy pomocy surfacera można skutecznie ukryć miejsce łączenia blach, ograniczeniem nie jest nawet niedostępność arkuszy większych niż rozcięta puszka 0,5l (a przynajmniej ja nie wiem gdzie takie arkusze można by zdobyć/kupić. Może jakieś odpady w browarze ?) Natomiast polecam jej zastosowanie przy budowie niewielkich elementów nadbudówek (schodni, bębnów, usztywnień, kratownic...). W połączeniu z polistyrenem i drutami można uzyskać naprawdę sporo. Przy najbliższej okazji postaram się wrzucić kilka fotek budowanej od lat "flowerki" w 1-72, która stała się de'facto poligonem doświadczalnym dla moich szalonych pomysłów. Pozdrowionka ZzB
-
Witam Jakoś dwa dni po poprzedniej sesji zdjęciowej znajomy uszczęśliwił mnie książką “Stalowe drapieżniki”. Książka ta, oprócz kilku nowych zdjęć, zawiera najlepsze plany Dzika, spośród tych które widziałem do tej pory.(uwzględniały one m.in. wszystkie poprawki do starszych planów, które wcześniej mozolnie wyślepiłem na zdjęciach). Niestety – plany te w całkiem inny sposób przedstawiały kształt środkowej części kadłuba lekkiego. No cóż – uznałem, że skoro rysownik miał rację w innych miejscach - to i w tym nie powinien się mylić. I tak oto kadłub lekki powstał w wersji 2.0. W międzyczasie przymierzyłem się do obudowy kiosku. A na koniec – pierwsze malowanie. Dzięki pomocy specjalistów z Forum Okrętów Wojennych kolor kamuflażu został zidentyfikowany jako PB10. I tak oto wygląda kadłub na dzień dzisiejszy. Zdjęcia niestety znów są ... takie sobie, ponieważ obiecany na weekend aparat nie dojechał i kombinowałem ze wszystkim co się pod rękę nawinęło (z telefonem komórkowym włącznie) I to tyle na dziś. ZzB
-
Nie. Kiedyś próbowałem i okazało się, że jest potem zbyt krucha. Biorę zwykła puszkę (musi by "piwna", 0.33 po coli się nie nadają), odcinam denka, rozcinam po wysokości, przeciągam po krawędzi biurka żeby rozprostowac (tak, jakbym prostował zrolowany arkusz papieru), potem pod kran i finito. Pozdrowionka ZzB
-
Witam. Ze wspomnianego w tytule powodu, na Forum mikromodelarzy Lothar79 rzucił hasło konkursu połączonego z wystawą na ORP Błyskawica. A że ubiegłoroczna impreza z okazji 70. rocznicy podniesienia bandery na "Błyskawicy" była udana, postanowiłem spłodzić “coś” do jesieni. Wydumałem sobie dość ambitny projekt – nie wiem tylko jak zdążę ze wszystkim. Cóż, jest tylko jeden sposób, żeby się przekonać Na pierwszy ogień poszedł ORP Dzik, czyli okręt podwodny typu U, serii III (ORP Sokół należał do serii II). Podstawowe materiały źródłowe: - Model kartonowy Halinski Kartonowy Arsenał 1995-09 ORP Dzik - Nowa Technika Wojskowa 2000-09 str 38-40 Okrety podwodne klasy U & V (1) - Nowa Technika Wojskowa 2000-10 str 39-42 Okrety podwodne klasy U & V (2) - Bielaja Seria - Anglijskije podwodnyje lodki typow U i V Początkowo planowałem, że model powstanie w oparciu o kartonówkę Halińskiego. Zrezygnowałem z tego pomysłu po porównaniu elementów kadłuba lekkiego z planami. Niemniej kadłub sztywny został oparty w dużej mierze na wycinance – podstawowy szkielet powstał z plastiku... ...który potem wypełniłem akrylową szpachlówką budowlaną, a następnie okleiłem arkuszami “piwnej” blachy ... Kadłub lekki przysporzył mi już trochę problemów – okazało się że mimo sporej liczby zbudowanych okrętów zachowało się stosunkowo niewiele zdjęć. Również dostępne plany mocno się od siebie różniły. Widoczna poniżej konstrukcja postała jako kompromis między planami, zdjęciami i wyobraźnią. Następnie na tak wykonstruowaną bryłę kadłuba nałożyłem Surfacer 500 ...a następnie Surfacer 1000 Proces przebiegał dość mozolnie ponieważ przed każdym kolejnym szlifowaniem dawałem szpachlówce 24 godziny spokoju. Na koniec zacząłem wycinać w kadłubie najróżniejsze otwory. Na chwilę obecną model wygląda tak: Zdjęcia są różnej jakości bo i też różnymi aparatami przyszło mi się posługiwać. A niestety - z najprostszego kompaktu wiele wycisnąć się nie da. I to by było na dziś tyle. W imieniu Lothara i swoim zapraszam wszystkich chętnych do wzięcia udziału w konkursie... Pozdrowionka ZzB
-
Wedle życzenia: Pozdrowionka ZzB
-
Hej. Wszystko zależy od wielkości odlewów. Jak forma jest mała, to nawet pojemnik próżniowy nie jest konieczny. Wystarczy wykałaczka, przy pomocy której dokładnie "obciapie" się wzornik cieniutką warstwą silikonu (a dopiero potem wyleje resztę silikonu). Podobnie postępuję przy odlewach - najpierw cieniutka warstwa wepchnięta wykałaczką w zakamarki a potem reszta żywicy do zapełnienia formy. Odlewałem w ten sposób koła zębate o średnicy 1 cm. Praktycznie bez odpadów. A co do czasu reakcji - nie może być zbyt krótki bo NIE ZDĄŻYSZ zalać formy :> (szczególnie gdy masz ich więcej niż jedną) A co do linku. RenCast produkuje wiele żywic typu FC, różnią się lepkością, czasem wiązania itp. Dobrze by wiedzieć, którą z nich kupujesz bo w opisie aukcji tego nie ma. I jeszcze jedno - wokół rzetelności osoby sprzedającej nie tak dawno rozpętała się awantura na kilku forumach. Sugeruję dobrze wczytać się w komentarze Pozdrowionka ZzB
-
Hej No i nadszedł wreszcie definitywny koniec. Oczywiste błędy malowania zostały poprawione. Niestety - na powiększeniach widać, że w wielu miejscach farba została położona zbyt grubo albo nierównomiernie. Cóż – wierzę, że następny model będzie lepszy A'ha - ostatecznie jednak złamałem się (przyznaję, że nie bez udziału kibiców) i Izmaił zyskał nieco brudu. Mam nadzieję, że nie przesadziłem. “Brudzing” wykonałem olejami artystycznymi – z przyjemnością zauważyłem, że można je rozcieńczać do bólu i wciąż nie widać pigmentu. I na koniec jak zwykle “polonica” Pierwszym dowódcą Izmaiła (lata 1886-1892, Morze Czarne) był lejtnant I.A. Wenicki. Niestety, mimo poszukiwań nie udało mi się o nim nic więcej dowiedzieć. Jedyną wskazówką co do jego ewentualnego polskiego rodowodu może być obecność nazwiska Wenicki w archiwach Domu Polskiego w Charkowie (a więc od Morza Czarnego niedaleko jak na warunki rosyjskie). Natomiast Polakiem był dowódca (w latach 1887-1889) bliźniaczego torpedowca Lachta – kapitan 2 rangi Michał Niewiński (w wojnie Rosyjsko-Japońskiej brał udział w randze kontradmirała) I to by było na tyle. Do następnego modelu.
-
100 lat temu popełniłem Stuarta http://www.old.modelarstwo.org.pl/pojazdy/zestaw/tamiya/35097/index.html ...ale że to był jeden z moich pierwszych modeli to się nie chwaliłem. Ale co racja to racja - pominąwszy wszechobecne Shermany - o hamerykańców na forach trudno. Pozdrowionka ZzB
-
Hej. Ponieważ załapałem się na grypę w promocji, stocznia miała duużo wolnego. Ale w zasadzie udało mi się Izmaiła skończyć. Piszę “w zasadzie” bo podczas obróbki zdjęć wychwyciłem kilka baboli, które będę musiał jeszcze poprawić. Stąd brak dużych powiększeń, bo trudno się chwalić np. przypadkowym maźnięciem czerwonego na białym mundurze Ale do rzeczy – od ostatniego razu pojawiły się: - tyczka (przymocowana do dziobowego relingu) - koła ratunkowe (przy relingu pomostu) - światła pozycyjne (przy kominie) - kolejnych czterech matrosów (na śródokręciu) - rumpel i liny do żurawika (na rufie) - flagi w oparciu o artykuł z Modelarstwa Okrętowego (tu niniejszym chciałbym podziękować p Mirosławowi Miarce za konsultacje dotyczące znaku dowódcy). I to by było na tyle. Następnym razem (definitywny) koniec 3majcie się wiosennie. ZzB
-
Hej. Proponuję inne podejście - zorganizuj sobie koszulkę do dokumentów. Robią je z polietylenu a tego nie chwyta żaden klej. Klejąc CA kapię sobie kropelkę na koszulkę i dopiero stamtąd wykałaczką nakładam klej na docelowe miejsce (lub maczam klejony element np koniec żyłki). Wykałaczek mam kilka - obrobionych na "ostro" albo na "łopatkę" w zależności od tego, co jest potrzebne. A'ha.... tubkę CA przechowuj pionowo. ZAWSZE. Pozdrowionka ZzB
-
Hej Trzy - bo są jeszcze luźne. Po przyklejeniu blokowałyby mi dostęp do kadłuba, więc muszą jeszcze sobie poczekać. Do figurek - poxipol. "wyciski" wychodzą całkiem przyzwoicie. Natomiast szalupa odlana jest w żywicy poliestrowej, takiej zwykłej do kupienia w Castoramie/Obi. Żywica poliestrowa ma swoje wady - śmierdzi jak nieszczęście i ma spory skurcz więc muszę zalewać również kanały odpowietrzające. Ale jest tania jak barszcz, ma bardzo niską lepkość i daje się mieszać "na oko" (bo sama żywica jest przeźroczysta a utwardzacz - czerwony) Z malowaniem to ja mam problem. Z jednej strony moja "pancerna" dusza aż wyje na widok czystego okrętu. Z drugiej - takie to były czasy. Łatwiej wybaczano głupotę operacyjną niż "brud" na okręcie. A więc żadnej rdzy, żadnych zacieków, żadnych obtarć. Wszystko musiało być na "wysoki połysk" Zastanawiałem się nad delikatną płukanką, żeby wydobyć kontury części, ale... no właśnie. Zbyt gęsta płukanka z czarnej farby jest nie do przyjęcia, w zbyt rozrzedzonej widać ziarna pigmentu. Teraz chcę przetestować jasnoszarą. Najgorsze jest to, ze jak z szarą nie wyjdzie, to nie mam planu B Pozdrowionka ZzB
-
Hej Minęło trochę czasu – a Izmaiłowi znów niewiele przybyło, bo większość czasu zużyłem na “malowanie morza na niebiesko”. Niestety, podczas przeglądania zdjęć zauważyłem, że pomalowałem ciutkę za dużo. No cóż - znaczy trzeba będzie poprawiać. A z pozostałych rzeczy... Torpedowiec otrzymał koło sterowe i sternika, a mostek - dowódcę Udało mi się w końcu wyrzeźbić szalupę (9 mm długości) – na model powędrował oczywiście odlew, bo a nuż przyda mi się kiedyś takie maleństwo. Długo zastanawiałem się, jak mogła być malowana i ostatecznie przyjąłem że podobnie jak na Sisoju Wielikim – tzn kadłub na biało, a brezent na żółto. Rozpocząłem także klonowanie załogi – figurki nie są może jakimś szczytem precyzji, ale i tak prezentują sie lepiej od fototrawionych płaszczaków. I na koniec trzy fotki calości. I tyle na dziś 3majcie się ciepło ZzB
-
Relacja budowy dioramy - Obrona Węgierskiej Górki 1939r.
ZzB odpowiedział jawkers → na temat → [D]Warsztat
Distal jako taki jest dość gęsty. Całkiem przypadkiem zauważyłem, że jak pojemnik z rozmieszanym distalem przysunie się tuż pod zwykłą stołową lampkę halogenową to po minucie robi się zauważalnie płynniejszy. Zwykle "nagrzewam" go koło 3-4 min i dopiero wtedy zalewam formę. No i oczywiście używaj "zwykłego" distalu a nie rapida. Rapid nadaje się tylko do "wycisków" (czyli niewielkich odlewów o nieskomplikowanych kształtach - np łby śrub. Kroplisz distal do formy i zamykasz ją na siłę żeby nadmiar "wycisnąć". Na to klamerka od bielizny do zastygnięcia odlewu) A'ha - skoro już jestem przy żywicach. Do porządnej żywicy dopiero się przymierzam. Na razie na co dzień wystarcza mi żywica poliestrowa (taka do kupienia w każdym hipermarkecie budowlanym). Żywica ma wady - relatywnie spory skurcz (więc muszę pamiętać żeby podczas zalewania zapełnić kanały dolotowe) i śmierdzi jak nieszczęście. Ale ma dwa zauważalne plusy - kosztuje ~20PLN za litr (plus utwardzacz za jakieś 4 PLN) i jest przeźroczysta co w połączeniu z czerwonym utwardzaczem po krótkim treningu pozwala na rozrabianie mieszanki bez użycia wagi - posiłkując się tylko stopniem zaczerwienienia (co w moim wypadku jest bardzo cenne bo wykonuje odlewy ważące po 1-2 gramy) Pozdrowionka ZzB -
Relacja budowy dioramy - Obrona Węgierskiej Górki 1939r.
ZzB odpowiedział jawkers → na temat → [D]Warsztat
Polastosil M-33 + katalizator OL-1 - razem powiedzmy jakieś 80 PLN http://www.silikony.pl/?opt=shop&item_id=42 Ja bawię się w małymi skalami więc po dwóch latach zużyłem niecałe 50% pojemnika. U Ciebie pójdzie go więcej o ile będziesz chciał odlewać całe figurki (po prostu zależy to od wielkości formy). Do tego żywica na same odlewy. Czy drogo ? Po drugiej stronie równania połóż koszt zakupu figurek ze sklepu. O czasie zużytym na ich wyszukiwanie w sieci czy bezsilności że nie możesz kupić takich figurek, jakie są potrzebne nie wspominam. A już całkiem bezcenny jest fakt - że wystarczy wykonać dokładnie JEDEN egzemplarz brakującego elementu osprzętu (jak wspomniany wyżej hełm czy trzewiki) a potem odlewasz sobie ich tyle, ile potrzeba. Nawet dla wojaków, którzy będą ukryci w schronie. ----------------------------------- I już się zamykam. To wątek o schronie a nie odlewaniu Pozdrowionka ZzB -
Ohayo (albo jakoś tak). Jeżeli nie boisz się elementarnej mechaniki to jako źródło powietrza można wykorzystać ... samochodowe koło zapasowe albo opryskiwacz ogrodowy (ze wskazaniem na ten ostatni, bo jest praktyczniejszy w upchnięcia w szafie). Przed malowaniem trzeba co prawda nabić ciśnienie recznie/nożnie ale jesteś już wtedy absolutnie niezależna od wszystkiego. Pozdrowionka ZzB
-
Relacja budowy dioramy - Obrona Węgierskiej Górki 1939r.
ZzB odpowiedział jawkers → na temat → [D]Warsztat
To sprobuj - wbrew pozorom nie jest to wielka filozofia. Sam podchodziłem kiedyś do odlewania jak pies do jeża. A teraz jak mam coś zrobić w więcej niż jednym egzemplarzu to już się poważnie zastanawiam. Jako żywicę można stosować nawet zwykły Distal (trzeba go tylko "upłynnić" gorącą żarówką). Pozdrowionka ZzB -
Relacja budowy dioramy - Obrona Węgierskiej Górki 1939r.
ZzB odpowiedział jawkers → na temat → [D]Warsztat
Hej. A jaki problem zrobić z "gumiaczków" formy a potem skopiować w żywicy ? Wtedy to już będzie można wszystko - i nadlewki spiłować, i pobawić się w dr Frankensteina... Pozdrowionka ZzB -
Hej W stoczni zastój. Od ostatniego spotkania udało mi się wyrzeźbić raptem dwie kotwice, reflektor, dwa działka i kominy. No i dwóch matrosów. Ale całkiem przypadkowo napatoczył się wszagier – zapalony fotograf. Od piwa do piwa – dogadaliśmy się, że pstryknie mi kilka fotek (znaczy nie tyle mi co Izmaiłowi). No to na następne spotkanie zabrałem model. Wszagier obstawił się sprzętem (jeden z obiektywów miał chyba z pół metra długości), ale jak postawiłem corpus delicti na stoliku to mu mina nieco zrzedła. I z fotki na fotkę rzedła coraz bardziej. Z całej trzygodzinnej sesji ledwie kilka zdjęć nadawało się do dalszej obróbki. Ale chyba wlazłem mu na ambicję bo zaprosił mnie znowu jak w modelu coś przybędzie. Pożyjemy ... zobaczymy... P.S. Kotwicę (w stanie surowym) pstrykałem sam – kamerą internetową. Stąd jakość poniżej krytyki. 3majcie się lutowo-wiosennie. ZzB
-
Z żyłek wędkarskich 0.08 i 0.06 mm. Pozdrowionka ZzB
-
Hej. Od ostatniego spotkania minęły 3 tygodnie – więc wypadałoby “coś” pokazać. Problem ino w tym, że co lepsze aparaty fotograficzne wyjechały sobie na ferie zimowe. Tak więc – jak się nie ma co się lubi – trzeba było polubić co się ma. Na szczęście – w modelu zmieniło się niewiele: pojawiło się olinowanie (póki co rozpięte tylko na roboczo) i dwa podstawowe kolory. Drugie zdjęcie trochę kłamie – nadwodna część kadłuba jest biała, ale nie udało mi się do końca usunąć żółtego “nalotu”. I to by było dziś na tyle. Pozdrowionka ZzB
-
...a ja mam nadzieję, że temat zaowocuje miodną relacją z budowy. Jakby ktoś potrzebował więcej fotek to zapraszam TU: http://navsource.narod.ru/photos/02/020/index.html Pozdrowionka ZzB
-
- najpierw wsadziłem do wiertarki wykałaczkę i obtoczyłem do średnicy 1mm, a czubek na okrągło. - potem taką wykałaczką zrobiłem kilka wgłębień w płatku plasteliny. - potem w te wgłębienia wlałem żywicę. Dostałem mniej lub bardziej dokładne półkule (mniej dokładne od razu do okrągłego segregatora) - potem do każdej dokleiłem trzon nawiewnika (drucik) - jak już było za co chwycić, delikatnie rozwierciłem półkule do czasz (wiertło 0.7 włożone w uchwyt od skalpela, bo pierwsza półkula potraktowana wiertarką natychmiast wybrała wolność) Jak widać - totalna improwizacja Pozdrowionka ZzB
-
Hej. Ciekawe, czy i dzisiaj intuicja Ci dokuczała :. Ale do rzeczy. Przedświąteczne przygotowania pochłonęły większość wolnego czasu, ale to-i-owo udało mi się wyrzeźbić. Doszły cztery małe nawiewniki wentylatorów, jeden duży nawiewnik do kotłów, greting dla sternika, stojak koła sterowego i kompas. Przyznaję, że przy wentylatorach dotarłem do aktualnej granicy swoich możliwości. Teraz już tylko oczyścić z nadmiaru cyjanopanu – i do malowania Trzymajcie się noworocznie. ZzB
-
Hej. Dopiero dziś udało mi się wypożyczyć aparat, stąd dłuższa przerwa od ostatniego razu, ale i większa porcyjka zdjęć. Ale do rzeczy Dokleiłem drabinkę sterówki, prowadnicę do ładowania wyrzutni torpedowych oraz włazy Potem przeniosłem się na rufę i tu trochę poszalałem. W zasadzie jest tu już wszystko – brakuje tylko rumpla i szalupy ratunkowej. Ale to dokleję już po pomalowaniu całości. Na koniec wziąłem się za śródokręcie. Pojawił się trzeci (a właściwie drugi) maszt, świetliki i włazy do maszynowni. Brakuje jeszcze nawiewnika do kotłów, i wentylatorów Na koniec zostanie stanowisko sternika (plus kompas), dwa kominy i podstawy do reflektorów, działka i takie tam.... I trzeba będzie przymierzyć się do pierwszego malowania. Trzymajcie się przedświątecznie. ZzB
-
Hej Zamówienie przyjęte do realizacji - smugi rdzy są w kontraście do relatywnie "czystych" burt (zresztą cała reszta poza brezentem na skrzyniach sprawia wrażenie czyściutkiej, rdzę widać dopiero na powiększeniu). Moim zdaniem powinieneś się zdecydować - albo zostawiasz statek czysty, albo brudzisz go lekko, albo na całego. No i nie bój się innych kolorów. Dużo daje płukanka brązami i czernią - maszyny znacznie szybciej się brudzą niż rdzewieją. - Poza tym tak jaskrawą rdzę, jak na burtach, widziałem tylko raz - na statku stojącym kilka lat przy nabrzeżu. Na innych - pływających - była mocno przyciemniona (plamami ropy/oleju itp). Na więcej dziegciu pozwolę sobie dopiero wtedy, gdy nauczę się robić TAKĄ wodę. :> Pozdrowionka ZzB
