-
Liczba zawartości
357 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez ZzB
-
HEJ Wydaje mi się, że JSC jest lepszy. Jeżeli nie znajdziesz "Drapieżników ...", to daj znać na priv - coś wymyślimy A póki co - nie wiem, czy widziałeś tą stronkę : http://www.wunderwaffe.narod.ru/WeaponBook/U_V/index.htm Poza tym Sąsiedzi ostatnio popełnili też coś takiego: [MorskaKolekcja] 2008-12 (111) HMS Ursula i drugije. Nie miałem w ręce więc nie wiem, czy wydanie zajmuje się wszystkimi ponorkami typu U czy tylko "garbatymi". Z tego właśnie powodu od kilku lat NIE KUPUJĘ zestawów komercyjnych. Bo po co wydawać pieniądze skoro i tak potem trzeba prawie wszystko zrobić samemu... Całe witryny obsługuje translate.google.pl. Na polski tłumaczy tak sobie, ale angielski całkiem znośnie. Możesz też spróbować portalu babelfish Marzenia są po to, żeby je realizować Powodzenia ZzB
-
Tak na gorąco: - pokład kadłuba lekkiego powinien być węższy między platformą działa a sterami głębokości - inny kształt samej platformy (powinna być szersza z łagodniejszymi łukami) - kiosk powinien być tuż za platformą (jest oddalony) - pokład powinien być tylko "nieco" szerszy od kiosku (najprawdopodobniej był tam jedynie przyspawany chodnik) - inne umiejscowienie "zawiasów" przednich sterów głębokości (jest jak dla Sokoła) - niewłaściwy kształt sterów głębokości - niewłaściwy kształt pionowych osłon sterów głębokości - niewłaściwe położenie owalnych otworów w środkowej i tylnej partii kadłuba a tak btw - podejrzewam że i kiosk jest z Sokoła - bo przynajmniej to masywne usztywnienie na zakończeniu rur peryskopów nie występowało na Dziku Tak na marginesie - możesz się spokojnie wzorować na planiku ze Stalowych Drapieżników. Nie są idealne (np brak zaznaczonej wnęki na kotwicę) ale chyba najlepsze z istniejących. A'ha - fotka sygnowana 37-797-5 to nie Dzik (jak już to Sokół) Pozdrowionka ZzB P.S. A może spróbowałbyś zamiast kartonu użyć blaszki z puszki po piwie ?
-
W sztyfcie i - najważniejsze - płynny (a nie "krem"). Kartoniarze używają czegoś podobnego do impregnacji kartonu (bodajże BCG - Brand Clear Glue) Ten mój akurat nazywa się Pritt (firma Henkel) - kupiony za kilka złotych w sklepie papierniczym. Pozdrowionka ZzB
-
Mi już kilka razy różne taśmy dość brutalnie potraktowały warstwę farby. Dlatego od pewnego czasu stosuję inny patent - paski maskujące wycinam z książki telefonicznej (bo ma bardzo cienkie kartki) i naklejam wodnym klejem do papieru. Trzyma wystarczająco mocno a do usunięcia wystarczy zwykła woda (bieżąca albo na pędzlu) Z życzeniami wytrwałości. ZzB
-
Trzymam kciuki - nie jest to łatwe, ale możesz otrzymać o niebo lepszy efekt. Robiłem swego czasu Dzika od podstaw ale w 350'tce. Może "coś" Ci się przyda: http://www.modelwork.pl/viewtopic.php?t=7123 Pozdrowionka ZzB
-
Stanowisko nr 4 Baterii Cyplowej, skala 1:35, od podstaw
ZzB odpowiedział sokol → na temat → [D]Warsztat
...ale za to jak smakowicie z tymi detalami wygląda Pozdrowionka ZzB -
Jeżeli rzeczywiście coś takiego zostanie wydane, (i oczywiście w odpowiedniej jakości) to będzie chyba mój pierwszy "kupiony" model od wielu lat Pozdrowionka ZzB
-
Krążownik II klasy Novik (1:350, scratch dla opornych)
ZzB odpowiedział ZzB → na temat → [O]Warsztat
Hej. ...na akrylowy lakier bezbarwny. Daje więcej czasu na reakcję niż cyjanoakryl a trzyma równie mocno. A wracając do tematu... Dziś niewiele nowego, ponieważ ostatni miesiąc minął mi pod znakiem prac nieprzewidzianych skutkiem czego Novik spędzał długie samotne dni w gablocie. A kiedy już trafiał na stół – to albo na monotonne wklejanie okapników albo na równie monotonne maskowanie przed malowaniem. Ale jak widać na załączonych obrazkach wszystko zmierza w dobrym kierunku. Zwrócić chciałem jeszcze uwagę na falszburtę w części dziobowej – w oryginale była wykonana z paska stali, w którym wywiercono dwa rzędy otworów. W modelu powstała z pasków odciętych od herbacianej torebki (fotkę takiej torebki zamieściłem w rogu zdjęcia poniżej). Wbrew spotykanym tu-i-ówdzie opiniom daje się kleić cyjanopanem. Co na przyszłość. Czeka mnie jeszcze korekta malowania listew ozdobnych – okazało się, że bez lupy ani rusz. Tak na marginesie – chyba źle podszedłem do problemu. Wydaje mi się, że powinienem te listwy NAJPIERW pomalować a dopiero PÓŹNIEJ przykleić (teraz już przepadło). Drugim tematem do kontynuacji jest „deskowanie” pokładu, którego początki widać na drugim zdjęciu I, ponieważ w grudniu już raczej nie zamieszczę nowych fotek, wszystkim kibicom życzę „Zdrowychwesołych” a przede wszystkim żeby w Nowym Roku było bardziej... Pozdrowionka ZzB -
A znasz jakiegoś normalnego modelarza ? ;> Lepiej byś się posunął, bo tu niezłe przedstawienie się zapowiada. Pozdrowionka ZzB O Loarze pisali w: [MagnumX NowaTechnikaWojskowa] 2001-01 [MagnumX NowaTechnikaWojskowa] 2005-01 Wróce do domciu, to rzucę okiem, co napisali
-
Hej. Dorzuciłbym jeszcze dwie rady. Jeżeli jest możliwość - naklej dookoła szczeliny paski taśmy maskującej (chociażby takiej z hipermarketu budowlanego). Nakładanie szpachli jest wtedy mniej stresujące Zainwestuj w zmywacz do paznokci ale BEZACETONOWY. Po nałożeniu szpachli umocz w zmywaczu patyczek do czyszczenia uszu i po prostu "zmyj" nadmiar szpachlówki. Pozdrowionka ZzB
-
Krążownik II klasy Novik (1:350, scratch dla opornych)
ZzB odpowiedział ZzB → na temat → [O]Warsztat
Hej. Dzisiejszy odcinek przeznaczony jest dla widzów o mocnych nerwach Ale od początku Zacząłem pomalutku dłubać nadbudówki – oczywiście w oparciu o wycinankę... ...ale w tak zwanym międzyczasie trafił do mnie stary napęd dyskietek. Napęd poddałem wiwisekcji w ramach poszukiwania wszelakich kółek zębatych. Nic ciekawego nie znalazłem ale skutkiem ubocznym procesu destrukcyjnego było wejście w posiadanie silnika krokowego i głowic zapisująco-odczytujących. A po rozmontowaniu tychże – stałem się właścicielem dwóch szpulek poszukiwanego od dawna drutu miedzianego o średnicy fi ~0.1 mm (silnik) i czterech „szpuleczek” bezcennego fi ~0.05mm (głowice). Wobec takiego nieoczekiwanego bogactwa postanowiłem sobie zaszaleć. No i dorobiłem … okapy do bulajów w nadbudówkach. Teraz chyba czeka mnie również dorobienie okapów na kadłubie Pozdrowionka ZzB P.S. Napędy dyskietek wychodzą właśnie z użycia wypierane przez pendrive'y. Może jest to więc ostatnia szansa na zrobienie zapasów cieniutkiego drutu. -
Jak nie ma na IPMS Stockholm to pewnie jednoznacznego odpowiednika nie znajdziesz. wg http://www.kisekaeworld.com/KisekaeWorld/colorcharts.htm#Gunze zamiast 34 możesz użyć H103. Natomiast co zrobić z 29 to nie wiem. może podobnie jak 19 - czyli zamienić na H200 http://en.wikipedia.org/wiki/Salmon_pink Pozdrowionka ZzB
-
Aerograf bez aerografu, czyli poczciwe pastele
ZzB odpowiedział grzesioj → na temat → Tajniki modelarstwa
Niby powszechnie znana technika, a jednak - jak widać - nie do końca. Dzięki za pomysł. Przesunąłeś mi w głowie pewną barierę daleko poza horyzont. Pozdrowionka ZzB -
Krążownik II klasy Novik (1:350, scratch dla opornych)
ZzB odpowiedział ZzB → na temat → [O]Warsztat
Hej. Dziś remanenta i rozliczenia – czyli poprawione błędy i waloryzacja. Jak wcześniej wspomniałem wycinanka nie zawiera zbyt dużo błędów. Ale kilka udało mi się wyślepić (wiadomo – Skorpion żywemu nie przepuści). A więc do dzieła: 10A – błąd, który zauważyłem zbyt późno aby go poprawić bez spuszczenia bomby na całą rufową część kadłuba. Mianowicie pokład jest obniżony o jakieś 15-20 cm w stosunku do krawędzi burt (na zdjęciu widać to obniżenie jako czarny pas namalowany na stalowej osłonie pokładu głównego. No cóż, nie można mieć wszystkiego – babol zostaje. 10B – kształt rufowej wyrzutni torpedowej. W wycinance jest okrągły – w rzeczywistości jak widać. 10C – rozmieszczenie burtowych wyrzutni torpedowych. O ile lewoburtowa jest poprawna, o tyle prawoburtową projektant przepchnął aż do śródokręcia. Owszem – jak widać na zamieszczonym schemacie – wyrzutnie są przesunięte względem siebie ale nie o tyle. 10D – zakończenie osłony pokładu dziobowego (pewno ma to jakąś swoją nazwę). W oryginale jest bardziej wydłużone i wyoblone. 10E – górny rząd bulajów powinien być tuż pod linią krawędzi pokładu. 10H – brak „drzwiczek” (być może to jakieś zejście do wytyku burtowego) 10I – nieistniejące w oryginale drabinki 10J – a za to tej drabinki brak Tyle błędów, teraz waloryzacje: 10F – ozdobne listwy, które w modelu są tylko liniami, wykonałem z żyłki wędkarskiej 0.08 10G – uplastyczniłem pokrywy kluz kotwicznych i aparatów torpedowych. Po wprowadzeniu modyfikacji prysnąłem model podkładem (11A) a następnie część podwodną (Humbrol H20) i nadwodną (biały matowy – u mnie Model Color 70951) co widać na fotce (11B). Przy okazji – podczas kolejnego ślepienia w zdjęcia – dostrzegłem kilka nowych szczegółów, które wcześniej jakoś mi umknęły. 11C - „jakaś” klapa w falszburcie. Nie mam pojęcia do czego służyła, ponieważ nie prowadziły do niej żadne stopnie. (Do zrobienia) 11D - „jakieś” śruby albo inne cudo na osłonie tylnego sponsonu. Biegną po całym obwodzie osłony i zachodzą aż na falszburtę. Zamarkowałem je za pomocą przyklejonych ziarenek brokatu sylwestrowego 11E – takie same śruby ale na osłonie przedniego sponsonu. Nie zauważyłem, żeby zachodziły na falszburtę. 11F – niewielkie drzwiczki niewiadomego przeznaczenia. Zaznaczyłem je również na fotce 10H 11G – osłona przedniego sponsonu ma podcięcie na lufę. (Do zrobienia) 11H – analogiczne podcięcie znajduje się na osłonie tylnego sponsonu (również do zrobienia) ...i na próbę to samo zdjęcie z Picasy (Fotosik zraził mnie dokumentnie) I to tyle na dziś. Pozdrowionka ZzB -
[PBG] USS Aaron Ward - Guadalcanal 1942 - 1:350 - Dragon
ZzB odpowiedział Marcin Rogoza → na temat → [O]Warsztat
hej. Wydaje mi się, że również "za głęboko" wchodzą w to piętro (różnica poziomów między podłogą stanowiska km a stropem nadbudówki). Ale to chyba jest już nie-do-skorygowania Pozdrowionka ZzB A tak BTW - analiza zdjęć jest NAJWYŻSZYCH lotów. -
W Tankomaster'ze 2000-03 jest artykuł o badaniach polskiego zdobycznego R-35 ("Polskij plennik"). Zdjęcia są czarno-białe, ale widać na nich zarysy kamuflażu. Z grubsza biorąc przypomina ten z pudełka - tzn dwukolorowy z zaznaczoną granica kolorów. Ale nie podejmę się wróżyć, jakie to były kolory. Pozdrowionka ZzB
-
To akurat nie książka a francuski dwumiesięcznik Batailles & Blindes 2004-07-08 a w nim artykulik: "La bataille de Cambrai (1)" Pozdrowionka ZzB
-
Hmm.... Z "kijanką" to rzeczywiście jest problem. Ale do "zwykłych" Mk IV materiałów jest sporo, ot chociażby: Pozdrowionka ZzB
-
Krążownik II klasy Novik (1:350, scratch dla opornych)
ZzB odpowiedział ZzB → na temat → [O]Warsztat
-Na arkusz blaszki nakleiłem wycięty z papieru pokład - "obrysowałem" skalpelem obrys i zaznaczyłem przedłużenia poza obrys trzech linii między deskami (najlepiej jedną środkową i dwie przyburtowe) - odkleiłem papierowy pokład. - skalpelem przy linijce połączyłem te przedłużenia i dostałem trzy równoległe linie (niech przechodzą kawałek poza wytrasowany obrys pokładu). - nakleiłem na blaszkę dwa paski papieru milimetrowego - jeden przy części dziobowej jeden przy rufowej tak, żeby "zgrywały się" z tymi trzema liniami. A teraz już geometria na poziomie szkoły podstawowej - jak narysować szereg równoległych linii przy pomocy dwóch ekierek (lub ekierki i linijki). - przyklejam blachę do stołu (albo równego podłoża np parapetu) taśmą klejącą. - jedną ekierkę przykładam do środkowej z trzech linii a drugą ekierkę do tej pierwszej. Ta druga jest bazą po której suwam pierwszą żeby uzyskać równoległe linie (jak ktoś tego nie pamięta to opiszę dokładniej). Warto skontrolować, czy ekierka "trafia" we wszystkie trzy linie. - ekierkę bazową mocuję taśmą klejącą do podłoża (może być tez zacisk stolarski itp.). - bazując na paskach papieru milimetrowego przesuwam ekierkę skokami po 0,5 mm i ciągnę rysę skalpelem. - po wytrasowaniu rys wycinam pokład po obrysie. Wklepanie tego opisu zajęło mi więcej niż samo trasowanie linii ;P Jak się ma wprawę i pewną rękę można trasować pokład już przyklejony na modelu. Wtedy trzeba bazować tylko na papierze milimetrowym. Oczywiście malowanie takiego pokładu wymaga aerografu inaczej całą robotę diabli wezmą. Pozdrowionka ZzB -
Krążownik II klasy Novik (1:350, scratch dla opornych)
ZzB odpowiedział ZzB → na temat → [O]Warsztat
Gulusie. Największa blokada tkwi w nas samych. Wydaje nam się, że "coś" jest zbyt trudne i zarezerwowane dla tylko dla mistrzów. I to przeświadczenie powstrzymuje nas nawet przed spróbowaniem. Mój pierwszy "skracz" powstał przypadkiem - po zwaloryzowaniu dennego modelu czołgu okazało się, że z wyprasek zostały tylko gąsienice i właz do wieży. A i nawet wtedy, mając przed nosem namacalny dowód, że potrafię zbudować model od podstaw, bałem się spróbować. Tutaj akurat najlepiej mają dzieciaki - nie boją się niczego bo nie zastanawiają się że może się nie udać. Czasami jedyny sposób na złamanie takiej blokady to podpucha w stylu "ty Polak i tak nie skoczysz". (ciekawe, czy Jędrek da się podpuścić ) Pozdrowionka ZzB P.S. Modelem który pozwolił mi uwierzyć w siebie był monitor rzeczny SMS Rhein - darmowa kartonówka ze strony http://www.papershipwright.co.uk/ps13/details.shtml , przeskalowany z 1:250 do 1:350 I od takiego - prostego modelu - najlepiej zaczynać. Nie będzie szkoda, jak się cokolwiek po drodze zepsuje. -
Krążownik II klasy Novik (1:350, scratch dla opornych)
ZzB odpowiedział ZzB → na temat → [O]Warsztat
Owszem. Ale, jak sam zauważyłeś - zabawa zaczyna się gdy przeskalowujesz w górę. Zresztą to chyba i tak pikuś w odniesieniu to masy pracy związanej z dorabianiem szczegółów i szczególików których z wiadomych powodów brakuje. Przy przeskalowywaniu w dół, razem z modelem wszelkie niedokładności też się zmniejszają. Dużo większym problemem staje się dotarcie do drukarki z jak najmniejszą "kropką" tuszu/tonera. I później jak najdokładniejsze wycięcie elementów. Szkoda zachodu. Przecież i tak sobie nie poradzisz.... Pozdrowionka ZzB -
Krążownik II klasy Novik (1:350, scratch dla opornych)
ZzB odpowiedział ZzB → na temat → [O]Warsztat
c.d.n. Budowę zacząłem od przeniesienia na polistyren elementów szkieletu (fot 1) – jak widać, jest to oryginalny „pudełkowy” szkielet made by JSC. Wodnica – dla usztywnienia całości – powstała z tablicy ogłoszeniowej (stąd taki nietypowy pomarańczowy kolor). W tym miejscu wprowadziłem pierwszą zmianę – łukowaty pokład (fot 2A) w odróżnieniu od prostego, zaproponowanego w kartonówce. Zmiana powstała przez naklejenie na obrys oryginalnego pokładu arkusza papieru a następnie łukowate wyszpachlowanie powstałego „schodka”. Zmiana ta odbije się na wykonaniu wielu pozostałych elementów, które zostały zaprojektowane dla pokładu płaskiego, ale czemu by nie spróbować ? Następnie wypełniłem przestrzeń burtową odpadami tworzywa (fot 2B), wyszpachlowałem (fot 2C) i okleiłem burtami z blaszki (fot 3). W tym miejscu (3A) wprowadziłem kolejną zmianę – wbrew liniom teoretycznym zawartym w [MS3] Novik miał w części rufowej wyraźne poszerzenie (co akurat jest wyraźnie zaznaczone w [LKS2]). Dlatego rozchyliłem lekko burty, wepchnąłem w rozchylenie trochę szpachli i voila Następnie przykleiłem arkusze polistyren w części dziobowej (fot 4) – wszystko wg wycinanki. Idźmy dalej. „Schodki” w części dziobowej wypełniłem szpachlówką budowlaną coby pokład lepiej się układał (fot 5). Przebudowałem przy okazji zakończenie pokładu (5A). W wycinance burtowa wstawka schodziła się z pokładem na „ostro” - analizując zdjęcia doszedłem do wniosku, że był tam niewielki łuk. Wykształtowałem go z blaszki modyfikując nieco oryginalne elementy. A'ha – z czystej wygody pozbyłem się niewielkiego nadburcia w części dziobowej (5B). Dokleję je w dalszej fazie budowy modelu a łatwiej było wyrównać i wyszlifować pokład. Następnie nakleiłem pokład dziobowy i pokład główny (fot 6). Tu znowu wprowadziłem zmiany – ze zdjęć wynika, że pokład dziobowy był wykonany z blachy. Co do pokładu głównego – postanowiłem zaryzykować i pozostawiłem „deski” (6A), czyli szereg równoległych linii wytrasowanych skalpelem. Nadburcia (fot 7) i ich zewnętrzne wyprofilowania (fot 8) powstały wg oryginalnych części. „Pojemniki” umieszczone wzdłuż nadburcia różnią się wyglądem od spotykanych na innych okrętach carskiej floty, ale skoro wszystkie plany i rysunki pokazują je w takim kształcie – postanowiłem nie ingerować. I tak oto dochodzimy do stanu modelu na chwile obecną (fot 9). Widać wyraźnie wyoblone zakończenie pokładu dziobowego (9A) oraz zamontowany falochron. Przede mną jeszcze trochę roboty – chociażby z nawierceniem bulajów. Ale widać że kadłub – najtrudniejszy jakby nie było element – udało się wykonać bez większych problemów. A'ha – na pokładzie pojawiła się (póki co tylko położona) pierwsza nadbudóweczka. Widać na niej jeszcze fragmenty naklejonego wydruku z przeskalowaną oryginalną częścią. I co ? Takie to trudne ? Pozdrowionka ZzB -
Witam. Zgodnie z zapowiedzią z poprzedniej relacji zabłądziłem na teren zaboru rosyjskiego. Ponieważ jednak dziwnym trafem moje dwa ostatnie modele pokryły się z nowościami firmy U-Boat Laboratorium postanowiłem z kolejnym „wyjść na powierzchnię”. I tak oto rozpoczynam budowę krążownika II klasy (albo jak to określano w carskiej flocie: II rangi) Novik. Okręt to niezwykły, chociażby z tego powodu, że swoje losy splótł z więcej niż jednym krajem. Powstał w niemieckiej stoczni firmy Schichau, pływał pod banderą Carskiej Rosji a po zatopieniu w trakcie port'arturskiej kampanii i późniejszym podniesieniu – pod banderą Japonii jako Suzuya. Nie sposób wspomnieć o polonicach – 1156 dni wypływał na nim jako starszy oficer Kazimierz Porębski, późniejszy admirał PMW. Tyle o obiekcie rzeczywistym Teraz kilka słów o modelu. Podczas poprzednich relacji powielokroć spotykałem się z głosami, że „scratch” to wyższa szkoła jazdy, że nie każdy da sobie radę z projektowaniem i takie tam... Niniejsza relacja jest więc przeznaczona dla opornych – coby na własne oczęta przekonali się, że MOŻNA zlepić model niedostępny w detalicznej sprzedaży bez elementarnej nawet znajomości geometrii. W najprostszy możliwy sposób – mianowicie PRZESKALOWUJĄC MODEL KARTONOWY (a tych ci na rynku dostatek – od fregat i niszczycieli po pancerniki i lotniskowce). Model powstanie z blachy z puszek po piwie (jak zwykle u mnie ) i z arkuszy polistyrenu. Wzorcowa kartonówka powinna być w jak najmniejszej skali – blaszka umożliwia dwukrotne pomniejszenie wszystkich części bez straty dokładności (czyli np. przejście z 1:200 na 1:400) i naprawdę szkoda by było z tego nie skorzystać. Jedyną potencjalną trudność stanowi uwzględnienie grubości papieru, która również powinna się zmienić wraz z przeskalowaniem modelu. Jak to będzie wyglądać w praktyce: - wycinankę należy zeskanować, przeskalować w dowolnym programie graficznym i wydrukować (najlepiej każdą stronę w kilku egzemplarzach). Przed skanowaniem na wszystkie arkusze wycinanki naklejam dwa prostopadłe paski papieru milimetrowego, coby wyłapać i ewentualnie skorygować niedokładności powstałe na skutek skanowania/drukowania (bo zarówno skaner jak i drukarka są urządzeniami mechanicznymi i jako takie NA PEWNO posiadają luzy, co może owocować nawet 2mm „poślizgiem” na długości strony A4) - następnie poszczególne elementy są wycinane z wydruku i naklejane przy pomocy butaprenu na materiał docelowy – polistyren lub blaszkę – jako wzorniki służące do poprawnego wycięcia części. Butapren niespecjalnie trzyma się zarówno blaszki jak i polistyrenu dlatego po wycięciu części można bezproblemowo usunąć naklejony na nie papier (o ile nie zaleje się go po drodze cyjanoglutem). - a dalej to już podobnie jak w kartonówkach – element należy ukształtować, skleić i – w miarę potrzeby – wyszpachlować i oszlifować. Do szpachlowania doskonale nadaje się szpachlówka modelarska (np. Tamiya) i Surfacer. Do wypełnień używam akrylowej szpachlówki budowlanej (np. Spatolino – tania jak barszcz, łatwa w obróbce i nieagresywna) Zdaję sobie sprawę, że nie jest to proste lepienie już uformowanych kawałków plastiku z wyprasek, ale np. dla „kartoniarzy” to chleb powszedni. A skoro ONI mogą to dlaczego nie MY ? Kilka słów o materiałach źródłowych. Fotoreporterzy z początku ubiegłego wieku nie stanęli na wysokości zadania i do chwil obecnych nie zachowało się zbyt wiele zdjęć Novika. A i te, które się zachowały niespecjalnie pomagają w rozstrzygnięciu dylematów konstrukcji. Dlatego z tym większym szacunkiem patrzę na projektanta jakby nie było wiekowej kartonówki, bo mimo niedostatku materiałów udało mu się stworzyć naprawdę udatny model. Swoje „zdanie odrębne”, zarówno względem wyglądu modelu (lepsze jest wrogiem dobrego) jak i odstępstw od proponowanego w kartonówce sposobu klejenia, będę sygnalizował czerwonymi kółkami. Źródła: - Mindel Szpangut 003 Krejser II ranga Novik (dalej w tekście - MS3) - LeKo-Stapel 002 Krejzery Zemczug i Izumrud (dalej w tekście – LKS2) - Minnyj krejzer Novik - album z budowy - [Gangut] 002 1991 - [Gangut] 003 1992 - [Gangut] 006 - [MorskaKolekcja] 2005-01 (070) Krejsera typa Zemczug (dalej w tekście - MK70) - relacja z budowy Novika na stronie www.cardarmy.ru I to by było tyle tytułem wstępu. Na warsztat trafił model kartonowy JSC 264 w skali 1:250. Chciałbym bowiem zadedykować swoją relację p. Sławomirowi Czołczyńskiemu. A więc – do dzieła. c.d.n.
-
[Kij-w-mrowisko MODE ON] Hmm.... 63mm to prawie cuma. Przynajmniej - jak dla mnie - 0.18 wyglądają zbyt grubo w stosunku do finezji reszty okrętu. A czarny kolor jeszcze to wrażenie pogłębia - może spróbuj chociażby prysnąć je na szaro, żeby tak nie kontrastowały. Wydaje mi się, że powinieneś skoncentrować się na 0,1 a nawet 0,06 (są takie żyłki). [Kij-w-mrowisko MODE OFF] Ale marudzę, co nie ... ;P Pozdrowionka ZzB
-
Hej. Testowałem metodę z "oczkami" - całkiem przyzwoicie wychodzi. Na poniższej fotce - tak powstał odciąg komina mocowany do pokładu. Cały diabeł tkwi w sposobie zawiązywania żyłki (nie wspomniałem - na fotce jest żyłka wędkarska 0.06). Należy spokojnie zawiązać jedno "oczko", zalepić cyjanoglutem, poczekać aż wyschnie i nawlec luźno drugie oczko. Ale nie zaciskać od razu tylko naciągnąć za wolny koniec równolegle do przebiegu głównej żyłki tyle że w KIERUNKU PIERWSZEGO OCZKA. Główna żyłka się napnie, a niezaciśnięty węzełek wypadnie jakiś centymetr od drugiego oczka (tak przynajmniej u mnie wypadał - to zależy od "luzu" przy zaplataniu drugiego oczka). I teraz cały cymes - nie zwalniając naciągu za pomocą tępej strony skalpela (lub igły) zaczynamy "zsuwać" węzełek żyłki w kierunku drugiego oczka. W efekcie otrzymujemy napiętą żyłkę zawiązaną dokładnie na drucianym oczku. Ten sam patent można z powodzeniem zastosować w przypadku nitki z pończochy. A'ha - jeżeli dasz sobie radę z wypleceniem nitki z pończochy (i z rozpleceniem jej na trzy osobne niteczki :P) to polecam ten materiał. Jest naprawdę przyjemny w pracy, niesamowicie elastyczny i do-wyboru-do-koloru. Na dowód: Pozdrowionka ZzB
