Skocz do zawartości

ZzB

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    357
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Zawartość dodana przez ZzB

  1. Hej. Jeżeli odlewy są niewielkie jako rozdzielacz można używać wazelinę kosmetyczną. Jaki jest czas życia tej żywicy (tj po jakim czasie żywica zaczyna gęstnieć) ? Jak długo jest przydatna do użycia po otwarciu opakowania (bo niektóre żywice chłoną wilgoć z powietrza i po miesiącu są do niczego) Pozdrowionka ZzB
  2. Witam zimowo (no… powiedzmy… grudniowo) Planowałem pojawiać się na forum bardziej regularnie… Jak to mówią - bogowie mają niezły ubaw z ludzkich planów. Najpierw w wrześniu Córa zmieniła stan cywilny. A potem było już tylko ciekawiej... Ale dość marudzenia. Obiecałem wagon artyleryjski, no to jest. No… prawie... Podwozie „ciutkę” się różni od podwozia wagonu szturmowego – pojawiła się plątanina cięgieł hamulców. BTW – ciekawe jak hamulce były uruchamiane ? Dźwignią ? Śrubą ? I jaka była ich skuteczność, bo to jednak kawał stali do zatrzymania. Wieża jak widać składa się praktycznie z samych nitów. Na załączonej fotce jeszcze bez lufy A tu reszta wagonu artyleryjskiego. Znowu nit na nicie. Ale technologia budowy nie różni się specjalnie od wagonu szturmowego. Więc było łatwo. Tyle że mozolnie. I na koniec pierwsza fotka „kolorowa”. Wagon jeszcze w „krótkich spodenkach” bez osłon kół, ze zdemontowanym pługiem, bez buforów i sprzęgów. Ale jest. Znaczy czas zorganizować docelowe torowisko. Świąteczne pozdrowionka ZzB
  3. Hej. Jak dla mnie - bardzo łatwe. Aktualnie używam dwóch rozmiarów kulek: 0.45 i 0.35, więc ciutkę mniejszych. A'ha i wklejam je na farbę. Dlaczego na farbę ? Bo farba wysychając nie zostawia brzydkich śladów jak klej, więc można mniej uważać. Technicznie wyglada to tak. Do małego pudełeczka wysypuję trochę kulek, a na starą płytę CD kilka kropel farby. Lepsze są olejne, bo akryle za szybko schną. Mój zestaw narzędzi to dwie wykałaczki zestrugane na jednym końcu w szpic, a na drugim w "wiosełko". Jedną wykałaczkę moczę w farbie (szpicem) i wtykam w otwór (najlepiej żeby w otworze powstała błonka, ale wystarczy farba na brzegach). Drugą wykałaczkę moczę w wodzie (ale może być i ślina), "łapię" jedną kulkę i wkładam w otwór. Farba jest bardziej lepka niż woda, więc kulka zostaje w otworze. W razie czego można ją przyklepać drugim końcem wykałaczki. Po nabraniu wprawy da się wkładać jedną kulkę co jakieś 4-5 sekund. A na koniec - jak potrzeba - polać wszystko cyjanopanem od wewnętrznej strony. Pozdrowionka ZzB
  4. Hej. Trochę to późno, ale nie myślałeś żeby zamiast drukowanych nitów użyć kulek BGA ? Akurat jest sort mający średnice 0.65 mm. Jak automat wywierci ci dziurki 0.6 to z otworu wystawać będzie tylko ciutkę więcej niż pół kulki. Pozdrowionka ZzB
  5. Witam urlopowo-wakacyjnie Jakoś ostatnio brakło mi czasu coby powstawiać fotki, ale model pomalutku się rzeźbił. Tak więc dziś – remamenta, a więc mało gadania a samo „mięsko” 1) pług. Zabierałem się do niego jak pies do jeża. Bo odpowiednie wygięcie lemiesza w tej skali wydawało się wyzwaniem. Wyszło łatwiej niż myślałem. 2) sprzęgi. Po rozpracowaniu konstrukcji puściłem w ruch fabrykę. Tak samo bufory nie okazały się jakimś specjalnym problemem. Z pełną świadomością zrezygnowałem z wyrzeźbienia sprężyny, może zamarkuję ją malowaniem. 3) wagon szturmowy. Konstrukcja prosta jak budowa cepa. Natomiast te nity…. I na koniec cały wagonik, jeszcze bez drutologii i karabinów maszynowych ale już na własnych kołach (gościnnie na torowisku PIKO). I jeżeli myślicie że wagon szturmowy ma dużo nitów to się mylicie. Też tak myślałem ... … dopóki nie wziąłem się za wagon artyleryjski Niech Wam urlopy lekkie będą... ZzB
  6. Hej. W przerwie faszerowania wagonu szturmowego kulkami BCG spróbowałem wyrzeźbić sprzęg. Element wydawał się prosty – części były płaskie, dało się je bez problemu wytrawić. Skoro tak, pełen entuzjazmu zdecydowałem, że wszystkie elementy ruchome w oryginalnym sprzęgu będą również ruchome w modelu (no, poza samą śrubą ) No… nie była to przemyślana decyzja. Okazało się że nawleczenie na drucianą ośkę pięciu ruchomych elementów (a tyle ich jest w najgrubszym miejscu) nie jest wcale takie trywialne. A takich osi - jak widać na zdjęciu – są trzy. Dwie pierwsze próby zmontowania sprzęgu dały w efekcie plątaninę pogiętej blaszki i konieczność trawienia następnego zestawu. Sprzęg zamieszczony na fotce jest efektem trzeciej próby, poprzedzonej przeprojektowaniem kilku elementów. Jak widać, nie wszystko co jest wykonalne w 1:25, da się łatwo - po zamianie papieru na blaszkę - polepić w 1:87. Przy założeniu oczywiście, że ruchomy sprzęg w 1:25 wykonać się dało.... Tak na marginesie - coś mi się zdaje, że będę musiał się przyzwyczaić do pracy z pensetami w obu dłoniach jednocześnie…. I na bezdechu… Pozdrowionka ZzB @Greif Masz rację - RB Model produkuje dokładnie takie koła jakie rzeźbiłem. Z tym, że ... tylko do wagonów. Do parowozu i tak bym musiał dorobić własnoręcznie. Więc miałem trening @PrzemekW Jeżeli ten PLAN będzie ma sześć kominów to zamykam oczy i skaczę.
  7. @Adams M1A1 Podstawowa wycinanka jest w 1:25, czyli typowej kartonowej skali. H0 jest dodatkiem - 4 arkusze A4 a na każdym z nich 9 miniaturek. We własnym zakresie bez problemu można by przeskalować model do 1:35. Ale nie powiem - wtrysk albo żywica mogłaby być ciekawym wyzwaniem.
  8. Hej. Kiedy ten PLAN zaiste szatański JEST. Zamiast spokojnie dłubać jakieś pływadło, ślepię w te kuleczki, w obu rękach pensety, trzecią ręką kartkuję słownik wyrazów brzydkich. ... Dla czwartej ręki też bym znalazł zajęcie. BTW - Naprawdę zastanawiam się co GPM miał na myśli wydając kartonówkę w H0 (bo ona rzeczywiście jest w H0 a nie w 1-72). Niektóre elementy mają rozmiary porównywalne z grubością kartonu. Jeżeli ja tą drobnicę wytrawiam a nie wycinam, no i z blachy 0.1 mm a nie z kartonu. I mimo tego muszę się czasami nieźle nagimnastykować, to co mają powiedzieć kartoniarze ? Retoryczne pytanie - WIEM co powiedzą kartoniarze. Pozdrowienia od Harnasia ZzB @M.A.V. Listopad 1918, z okresu walk pod Lwowem.
  9. „… I spojrzał Modelarz na swoje ostatnie dzieło. I uśmiechnął się, bo wiedział że było dobre. A wtedy przystąpił do niego Kusiciel i rzekł : Ty jeszcze nie wiesz, jaki ja PLAN, względem Ciebie, cichutko wykuwam Ty blachę i duże ilości kulek BGA przygotuj I spojrzał niewzruszony Modelarz na Kusiciela. I odparł : Niejeden model już zrobiłem. I kulki BGA mi nie straszne. Natenczas Kusiciel wręczył mu Xięgę. I spojrzał Modelarz na Xięgę. Na jej strony rozliczne Na części tak małe, że ledwie widać je było. I spojrzał z rozpaczą Modelarz na Kusiciela. I jęknął : O żesz k….” W tym miejscy starożytny manuskrypt się urywa… Trzeba przyznać że wycinanka GPM 144 naprawdę robi wrażenie. Cegła o grubości 1 cm a w niej dwa modele – jeden w skali 1-25 i drugi 1-87 (czyli H0). W tej „mniejszej” skali 5 arkuszy, na każdym 9 arkusików pomniejszonych ze skali „dużej”. BTW - ciekawe, czy ktoś odważył się zrobić tą pomniejszoną wersję, bo niektóre części mają rozmiary porównywalne z grubością kartonu. Nawet wytrawione z blachy stanowią wyzwanie. No dobra, koniec marudzenia. PLAN to PLAN. Kulki przygotowane, materiał na model jest już oczyszczony z piwa. Znaczy – niech się dzieje… Po wstępnym przejrzeniu wycinanki uznałem, że najtrudniejszym elementem do wykonania będą – co za niespodzianka – koła. Jednak ze względu na ich „szprychowość” postanowiłem zrezygnować z toczenia polistyrenowej kanapki i wszystkie elementy po prostu wytrawić. A potem skleić. Wyszło całkiem przyzwoicie. Jednak odlanie takiego koła to już wyższa szkoła jazdy – szczególnym problemem okazał się kołnierz. Mimo wykorzystania pompy próżniowej żywica nie chciała wpływać w wąską szczelinę formy. Skończyło się na doklejaniu od tyłu koła wytrawionego kołnierza i szpachlowaniu dziur. Bogatszy o to doświadczenie zdecydowałem, że koła do parowozu zostaną od razu odlane bez kołnierza. W porównaniu do kół, płyta podłogowa okazała się spacerkiem. Proste geometryczne kształty - nic tylko giąć i sklejać. Na razie jakoś idzie. Zobaczymy co dalej. Pozdrowionka ZzB
  10. Hehe... Wiem, że malowanie jest spaprane Ale obiecuję że następnym razem bardziej się postaram. A przynajmniej postaram się postarać... P.S. Takie całkiem byle g.... to to nie było. bo i Guiness się załapał.
  11. Hej. Planowałem skończyć model w marcu, albo najpóźniej w kwietniu. Ale jak to mówią, bogowie mają niezły ubaw z ludzkich planów. Ja w sumie też miałem – z dentystki, która chciała mnie obgonić telefoniczną poradą…. Ale do rzeczy. Berdkowi przybyło trochę drobiazgów. Najgorzej było z reflektorami, nie dość że małe to jeszcze obłe. Co najmniej kilka wystrzeliło mi z pensety. Na szczęście przezornie zacząłem od wytoczenia reflektora-matki (a właściwie dwóch „matek”, bo reflektory są w dwóch rozmiarach) i odlania z silikonu formy. Inaczej pewnie bym się zapłakał. Osłony reflektorów polepiłem z pasków blachy 0.3 mm szerokości. Lina holownicza to druciki ze starych mini słuchawek. Chińskie słuchawki mają druciki znacznie cieńsze od włosa, i w przewodzie jest ich akurat tyle, że bez problemu można skręcić hol odpowiedniej do tej skali grubości. Przednia tablica rejestracyjna jest tylko podtrawiona – linia w literkach ma 0.1 mm szerokości. Próbowałem przetrawić blaszkę na wylot żeby zrobić sobie maskę malarską, ale bez powodzenia. Nie byłem w stanie zachować środków w „zamkniętych” cyfrach (tj 6 i 8). W efekcie tablica jest srebrna a nie biała (malować ręcznie linii tej grubości nawet nie próbowałem). Z tego samego powodu odpuściłem sobie malowanie tylnego numeru (bo tylny numer jest namalowany) – tam też jest podtrawiona blaszka. Łopata to igła lekarska i folia aluminiowa z z jogurtu. I tak oto eksperyment o nazwie BRDM dobiegł końca. Przekonałem się, że można własnymi rękami zlepić „coś” od zera w 1-72. Przekonałem się również, że nie potrafię malować modeli 1-72. Jako że eksperyment dał mieszane wyniki spróbuję ponownie, tym razem z czymś w dużo prostszym, jednokolorowym malowaniu. Znaczy czas zmierzyć się z szatańskim planem Przemka W. Niech moc będzie z Wami. ZzB
  12. Hej. Trochę mi zeszło czasu na różne przeszkadzajki, więc relacja stanęła na całe dwa miesiące. Ale w międzyczasie udało mi się to i owo pchnąć do przodu. Na początek raport z dobierania kolorów. Wyszło … średnio. Żeby było śmieszniej – udało mi się dużo lepiej dopasować brązowy niż zielony, gdy tymczasem na fotkach wygląda odwrotnie. Ponieważ jest to jednak tylko eksperyment, zostawiłem jak jest. Fani epoki będą mieli jakiś punkt wyjścia do dalszych poszukiwań. Tak na marginesie – H293 okazał się jedną z bardziej paskudnych farb jakie mi się trafiły. Dopiero czwarta warstwa zaczęła „łapać” kolor. Nie wiem, czy trafił mi się jakiś trefny egzemplarz, czy generalnie ten kolor jest nieudany. A'ha - AV to AV Model Color Vallejo. Z innych złych wiadomości – wszystkie moje doświadczenia z malowania a tym bardziej brudzenia modeli 1:35 mogę wyrzucić do kosza. Ewidentnie 72-ka rządzi się swoimi prawami, i to co w „dużej” skali dawało niezłe efekty, w „małej” wygląda … mało interesująco. Chyba jednak nie polubię tej skali :D. (ale przynajmniej jeszcze raz spróbuję). Jak widać, projekt zaczyna zbliżać się do finału. Zostały jeszcze reflektory, anteny, tablice rejestracyjne i takie tam drobiazgi. Tak więc czas na fotki i do następnego, tym razem już ostatniego spotkania z Berdkiem. Pozdrowionka ZzB
  13. Witam. Szukam instrukcji do zestawu Pontos'a 14401F1 (do Flowerki). Linki na stronie Pontosa są martwe a sam Pontos nie odpowiada na maile. Zadowoli mnie cokolwiek - skan, krzywa fotografia (oby tylko była czytelna) ... Pozdrowionka ZzB
  14. Hej. Dzisiejszy odcinek powstał przy wydatnej pomocy dwóch kolegów z Modelwork’a. Kolega Tomek udostępnił kontener zdjęć BRDM-a, dzięki którym udało mi się ulepić stelaż pod koło zapasowe. Natomiast kolega Olo zapytał, czy … dałbym radę wyrzeźbić koło z „polskim” bieżnikiem. Taaa… czy dałbym radę…. Miłego po-Świętach. ZzB
  15. Będą, będą... Tak samo jak to dziwne kółko obok drzwiczek, koło zapasowe i inne różności... Na tym etapie pominąłem wszystkie mocno odstające elementy coby nie mieć problemów z maskowaniem. W sumie drzwiczki mógłbym dokleić, ale wolę to zrobić PO zamontowaniu układu wydechowego. A ten dopiero się rodzi... W bólach... BTW Można gdzieś znaleźć fotkę "gołego" wieszaka do koła zapasowego ? Bo wszędzie trafiam na wieszak z kołem. To w sumie model eksperymentalny, z masą uproszczeń. Ale mimo wszystko nie chciałbym za bardzo fantazjować Pozdrowionka ZzB
  16. Hej. No i nadszedł czas na wieżę. Jak widać na fotkach wytrawiłem zarówno szkielet jak i poszycie. Najwięcej zabawy było z lufą. Próbowałem wytrawić otwory chłodnicy ale bezskutecznie. Całość się po prostu rozpadła. Dlatego ostatecznie otwory są tylko podtrawione. Zresztą widać je tylko na zdjęciach. W realu są tak małe, że gołym okiem praktycznie niedostrzegalne. W międzyczasie podgoniłem kadłub, który doczekał się pierwszej warstwy podkładu. Teraz czas na najgorsze – dobranie kolorów. Bo to co widać ma fotkach oryginału nijak nie pasuje do malowania regulaminowego.... Pozdrowionka ZzB
  17. Hej. Jako że poprzednim razem BRDM zyskał zawieszenie, nadszedł czas na „kapciuszki”. Gotowe koła można oczywiście dokupić, ale skoro model jest eksperymentem to dróg na skróty być nie mogło :D. Na załączonych zdjęciach widać moją „tokarkę” i kolejne etapy powstawania felgi z oponą. Sam bieżnik to wytrawiony pasek blaszki naklejony po obwodzie. Zielone „cosie” prześwitujące przez odlew to zatopione w żywicy krążki blaszki. Felga ma w tym miejscu 0.4 mm grubości i mimo że model jest wielkości paczki papierosów, tak cienka ścianka mogłaby nie wytrzymać obciążenia. Niech Wam jesień lekką będzie. Pozdrowionka ZzB P.S. Plan ZAISTE szatański... ale nie wszystko naraz...
  18. Hej. Sezon urlopowy ma to do siebie, że spędza się zauważalnie mniej czasu na warsztacie. Ale jakoś udało mi się „zamknąć” kadłub od spodu. Było z tym trochę zabawy, bo modyfikacja BRDM-a do wersji M96i polegała m.in. na zaślepieniu wnęk kół pomocniczych. Przy okazji postanowiłem nieco uplastycznić płytę podłogową. Najpierw z przyzwyczajenia zaprojektowałem wszystkie drobne elementy osobno, jak do skali 1/35. Ale po chwili zdałem sobie sprawę, że przy dwa razy mniejszym modelu dużo lepszym rozwiązaniem może okazać się odpowiednie podtrawienie głównych paneli. Był tylko jeden sposób żeby się przekonać I ostatecznie „podtrawienie” wygrało. W międzyczasie zacząłem montować oba mosty napędowe. Główne części korpusów oraz resory powstały z blachy. Ale osłony kół zębatych efektywniej było wytoczyć z polistyrenowej kanapki. Na poniższej fotce mosty są tylko położone na płycie podłogowej. Przed ostatecznym montażem trzeba będzie pomalować chociażby wnęki, inaczej późniejsze dotarcie z farbą do niektórych miejsc może się okazać … co najmniej problematyczne. I to by było na tyle w pierwszy dzień szkoły. Pozdrowionka ZzB
  19. Hej. Pompę próżniową najtaniej zastąpić "pompą odśrodkową" Czyli bierzesz kawałek grubej blachy ( ja używam resztek blachodachówki ale wystarczy taka z piwa Faxe) i wyginasz z tego "koszyczek z uchwytami". W uchwytach robisz otwory przez które można przełożyć karabińczyk od psiej smyczy. Ale od PSA a nie "poduszkowca" typu ratlerek :D. Do koszyczka wkładasz usztywnioną formę z żywicą, Jako usztywnienie sugeruję stelaż z klocków LEGO (nota bene silikonowe formy odlewam własnie w stelażach z klocków LEGO). Zapinasz smycz I zaczynasz kręcić. Półtora metra smyczy daje wystarczającą siłę odśrodkową żeby odpowietrzyć prawie każdy odlew (w modelarskiej skali rzecz jasna). Oczywiste ostrzeżenie - CAŁA KONSTRUKCJA MUSI BYĆ WYTRZYMAŁA. Od smyczy, przez karabińczyk po metalowy koszyczek. Bo jak któraś z tych rzeczy się podda to "cały misterny plan w p..." (i zapewne przednia szyba w najdroższym samochodzie na parkingu :D) Pozdrowionka ZzB
  20. Witam wszystkich Z różnych powodów przyszło mi odłożyć modele na półkę na długie pięć wiosen. I jak widać półce dobrze z tym było. Ale z modelarstwem to trochę jak gorzałą – alkoholik zostanie alkoholikiem, choćby i niepijącym. Jednak będzie musiało upłynąć jeszcze trochę czasu zanim odważę się dokończyć rozgrzebane modele. Dlatego postanowiłem dla treningu wyrzeźbić coś małego i prostego. A przy okazji popracować trochę nad warsztatem. Ci , którzy śledzili moją relację z budowy krążownika SMS Novara pewnie pamiętają, że udało mi się opanować trawienie blachy z puszek po piwie za pomocą prądu. Technologia dawała całkiem przyzwoite efekty. Jak się jednak później okazało miała kilka poważnych wad. Po pierwsze – efektywność trawienia zależała od przepływu prądu przez materiał. A tego w trakcie trawienia ubywało. W efekcie nie mogłem wytrawiać elementów bardzo cienkich, a czasami również i wewnętrznych otworów. Po drugie – blacha w puszkach wbrew pozorom nie jest czystym aluminium a jakimś stopem i to różnym w różnych puszkach. W efekcie zdarzało się, że wytrawiony element dostawał „osteoporozy” - domieszki wytrawiały się szybciej niż aluminium a na dodatek czasami również w tym fragmencie, który powinien zostać nienaruszony i cały element potrafił się pokruszyć.. Przyszło więc pogadać z wujkiem Google'm i znaleźć inne rozwiązanie. Okazał się nim wodorotlenek sodowy. Trawienie wodorotlenkiem nie ma wspomnianych powyżej wad a dodatkowo sam czynnik można bezproblemowo kupić w każdym sklepie z chemią gospodarczą. Jedynym minusem jest czas – wytrawienie blaszki trwa około 3-4 godzin. Ale w końcu modelarstwo jest zajęciem dla cierpliwych Za decyzję, że na warsztat trafił BRDM (a nie jakieś pływadło) i to do tego w małej skali główną odpowiedzialność ponosi mój kolega Przemek (niniejszym pozdrawiam serdecznie Jego Kusicielską Mość), który właśnie zaczął rzeźbić coś takiego w polistyrenie. Ponieważ chciałem tylko przetestować swój warsztat, wybrałem drogę na skróty i przeskalowałem wycinankę GPM-u. Droga na skróty ma oczywiście swoje wady – trzeba najpierw posiedzieć trochę przy komputerze coby przygotować maski, potem odczekać swoje aż blaszka się wytrawi. Ale uzyskane w ten sposób części składają się jak klocki Lego. No dobra – dość gadania. Czas na fotki. Jak widać, dzisiejszy odcinek sponsorował Cydr Lubelski i Harnaś Pozdrowionka ZzB
  21. Hej. - kupujesz puszkę piwa - odzyskujesz blachę (nie pozwól zmarnować się zawartości ) - zaginasz kawałek o odpowiedniej długości w kątownik (nie ważne, że ramiona są zbyt szerokie, ale lepiej by nie przekraczać 5 mm szerokości) - przykładasz do ramiona kątownika wzornik o takiej grubości, jakiej szerokości chcesz mieć pasek blaszki (właściwie wzornik powinien być "nieco" cieńszy - czytając dalej zobaczysz dlaczego). Jako wzornik można wykorzystać cokolwiek, co ma stałą grubość i ostrą krawędź - np ostrze skalpela albo płytkę szczelinomierza. Nie ważne, że jest krótszy od paska który chcemy uzyskać, wystarczy ze będzie miał ze 2 cm długości. - ścinasz skalpelem wszystko co wystaje ponad wzornik - musisz uzyskać taki sam efekt mechaniczny jak przy nożyczkach, tyle że zamiast ostrzy nożyczek masz krawędź wzornika i ostrze skalpela. Ścinasz kawałkami po mniej więcej centymetrze, jak trzeba - przesuwasz wzornik. Odcinany nadmiar blaszki będzie się zwijał w spiralkę - niech się zwija, bo to odpad. Nas interesuje nas to, CO ZOSTANIE. - po tej operacji mamy kątownik nierównoramienny. Jedno ramie jest szerokie, drugie ma taką szerokość jak interesujący nas pasek blaszki - korzystając z właściwości blaszki z puszki po piwie - zaginamy kątownik mocniej a następnie prostujemy. Kątownik zaczyna pękać po linii zgięcia. I po chwili zamiast kątownika mamy dwa paszki blaszki - jeden szeroki (odpad) i drugi wąski (jakiego potrzebujemy) Dobrej zabawy ZzB
  22. Hej Remont dużymi krokami zbliża się do końca, więc w coby nie zwariować ze szczętem odgruzowałem kawałek biurka i spróbowałem pobawić się w podtrawianie. Najwdzięczniejszym tematem wydawała się ryflowana podstawa armaty. Efekt finalny widać na zdjęciu – jakość na powiększeniach jest zauważalnie niższa niż klasycznych fototrawionek, ale nieuzbrojone oko można oszukać. Mając podstawę spróbowałem „dokręcić” resztę. Ale mimo że fotek 100mm armaty Skody znalazłem w sieci sporo, to tej konkretnej wersji, zarówno samej armaty jak i podstawy, nie było. W efekcie powstało SF oparte na planach i doprawione do smaku szczególikami z różnych zdjęć. Chociaż zważywszy rozmiary detalu – tych szczególików pewnie nikt poza mną nie zauważy :P A'ha - na ostatnim zdjęciu maska działa jest tylko nałożona. No... to jedno jest. Jeszcze osiem... Pozdrowionka ZzB
  23. ZzB

    Sewastopol - 1/350

    Hej. Poszedłbym tym tropem. Wygrzebałem w swoich archiwach takie dwie plansze - niestety tylko oficerów. Pozdrowionka ZzB
  24. Hej. Sezon urlopowy – przynajmniej dla mnie – przemknął o wiele za szybko. I nagle stanął przede mną co-wrześniowy problem przestawienia Syna z biegu jałowego na „całą naprzód”. I jak co wrzesień – było … ciężko Jak wspomniałem w poprzednim odcinku – „duże” się skończyło. Tyle, że „małego” jest więcej niż początkowo szacowałem. Niżej dołączam kilka migawek z pola walki. Najwięcej zdrowia napsuł mi „kosz” platformy obserwacyjnej z przedniego masztu (3 fotka). Gdyby ktoś mnie wtedy nagrał, wyrok za obrazę moralności miałbym jak w banku Tyle na dziś. Następne spotkanie pewnie dopiero w listopadzie, sztab generalny zarządził remont. A ze sztabem generalnym się nie negocjuje ZzB
  25. Hej. Niniejszym uroczyście zakończyłem budowę ostatnich dużych elementów modelu – czyli całych dwóch mikrych nadbudówek. Co nie zmienia faktu, że przednia nadbudówka dała mi nieźle popalić. Ale od tego momentu zostały mi same drobiazgi, chociaż w obłędnej ilości. Jakimś cudem udało mi się wepchnąć do sterówki duże koło sterowe, małe koło steru elektrycznego i telegraf maszynowy. Postanowiłem dać duże zbliżenie żeby to pokazać, mimo że w takim powiększeniu całość wygląda jakby lepił je pięciolatek i to dwiema lewymi rękami. Z ciekawostek – głowica kompasu ma 1 mm średnicy. Wśród swoich szpargałów nie znalazłem kulek o takiej średnicy musiałem więc improwizować – kulistym frezem dentystycznym wywierciłem w polistyrenie półczaszę, następnie wycinakiem szewskim 2mm wyciąłem krążek ze złotka z jogurtu a na koniec tym samym frezem wcisnąłem krążek w wywiercony otwór. Otrzymałem nieomal idealną półczaszę. Dwie takie półczasze po sklejeniu dały kulkę 1 mm. Od teraz – właściwie już do końca budowy modelu – będę się bawił najróżniejszymi drobiazgami. Przy okazji chyba znalazłem sposób na dwa elementy które sprawiały mi dotąd najwięcej problemów – szlupy i żurawiki. Te ostatnie sklejam jako kanapkę z kilku wytrawionych elementów a następnie opiłowuję je na okrągło. Mimo niewielkich rozmiarów zachowują dużą wytrzymałość. Z szalupami miałem inny problem – zachowanie symetrii przy ręcznym rzeźbieniu w polistyrenie było praktycznie niewykonalne. Spróbowałem więc wytrawić pełny szkielet jak dla dużego okrętu a następnie „czymś” go wypełnić. Ciąg dalszy był dziełem przypadku – kiedy próbowałem wyszpachlować dziób okazało się, że szpachlówka (akrylowa szpachlówka budowlana z Leroy'a za kilka złotych) ma tak duże napięcie powierzchniowe, że pokrywa szkielet cieniutką błoną. Poszedłem więc za ciosem Zaczynam wierzyć, że się wyrobię do listopada ... Szczególnie że upalna pogoda ułatwia zdobywanie materiału na trawionki... Udanych urlopów/wakacji ZzB P.S. Wynajęty przeze mnie sztab naukowców po wielotygodniowych badaniach odkrył, że nie trzeba kupować kremu - wystarczy opakowanie po lodach. Ale musi być na tyle solidne żeby wytrzymało gorącą wodę. Bo w gorącej wodzie lepiej się trawi
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.