Skocz do zawartości

ZzB

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    357
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Zawartość dodana przez ZzB

  1. Masz na zdjęciu totalny mix W dużym opakowaniu jest żywica, a dokładnie jeden z dwóch składników (patrz napis na pojemniku). W małym opakowaniu masz katalizator do silikonu. Samego silikonu na zdjęciu nie ma Pozdrowionka ZzB
  2. Nic nie mów, tylko bierz się do roboty A tak BTW - dzięki Twojej rekonstrukcji, "ptaszek" trafił do moich planów budowlanych. Masz u mnie zgrzewkę piwa przy najbliższej okazji (w ramach licencji GNU GPL ;P) Pozdrowionka ZzB
  3. Hej. Dopiero dziś trafiłem na ten wątek.. (P.S. jako że sam jeszcze nie tak dawno "wracałem" po ponad 10-letniej przerwie, trzymam kciuki za udane początki). ..ale nigdy nie jest za późno żeby się nie powymądrzać ;P Polecam zaopatrzyć się w mikrowiertarkę/szlifierkę elektrotechniczną (na początek wystarczy nawet "badziew" za 20 PLN) i kilka używanych frezów dentystycznych (ale takich z "różyczką" - znaczy z naciętymi ząbkami a nie pyłem diamentowym). Takim frezem możesz spokojnie "wydłubać" większość nadmiarowego plastiku. Pozdrowionka ZzB
  4. Cena jest co prawda dwukrotnie wyższa niż preferowane 150-180 PLN ale polecam oburącz, bo to naprawdę kawał krypy : 1/72 HMS Snowberry firmy Revell/Monogram. Wypraski z lat 80-tych, sporo błędów merytorycznych ale do pływania się nadaje - przetestowane nie jeden raz. Pozdrowionka ZzB
  5. Jakim prawem wpadasz na moje pomysły ;> Pozdrowionka ZzB
  6. ZzB

    Modele w skali - 1:1000!

    Buu.... A myślałem ze WRESZCIE naprodukujemy trochę blachy z puszek po piwie... ;> Pozdrowionka ZzB
  7. ZzB

    Modele w skali - 1:1000!

    Pod tym adresem można znaleźć więcej wariatów: http://www.mikromodele.fora.pl/ A jakby ktoś chciał 1000'czki zobaczyć na żywo, to w wakacje w Gdyni będzie międzynarodowy zlot modelarzy okrętowych (zapowiedzieli się m.in Niemcy i Brytyjczycy). P. Brożyna jest jednym z organizatorów, więc na pewno się pojawi. Pozdrowionka ZzB
  8. Hej. Jedyna "niebieska transparentna", jaką udało mi się namierzyć miała wściekle landrynkowy kolor. Ta Twoja też jest taka ? Czy udało Ci się zdobyć bardziej stonowany kolor ? A'ha... dzięki za pomysł ze Still Water'em - zastanawiałem się, jak nadać swojemu "morzy" głębię i nijak mi się nie udawało. Pozdrowionka ZzB
  9. ZzB

    Aoshima Kongo 1944 1:350

    Bo taka jest tendencja - w pancerce już się pojawił model całkowicie trawiony. Ciekawe kiedy nadejdzie czas na model fabrycznie składający się z odlanego kadłuba i pudełka trawionek ... Pozdrowionka ZzB
  10. Hej. Jeśli możesz - staraj się trzymać z daleka od białego Humbrola. Nie wiem, czy to urok wszystkich farb na osnowie olejnej czy tylko tej, ale lubi sobie zżółknąć (na dodatek nieregularnie - niektóre obszary żółkną, niektóre nie). Do aerografu używam Pactry, do pędzla - Valejo Pozdrowionka ZzB
  11. Hej. Jako że moja wzmianka o nietypowym zastosowaniu pończoch narobiła nieco zamieszania, postanowiłem zmienić harmonogram update'ów i przybliżyć nieco uboczne korzyści posiadania żony/dziewczyny *(niepotrzebne skreślić) i dać odpór niecnym insynuacjom rozpowszechnianym przez wiadome siły. Na początek chciałbym tylko zaznaczyć, że pisząc „nitka” nie mam na myśli wprost nitki z pończochy a JEDNĄ Z TRZECH niteczek, z których składa się taka pojedyncza przędza. A'ha – i sorki za zwłokę w odpowiedzi. Światło odpowiednie to pstrykania fotek mam jedynie w weekendowe poranki. Zastosowanie nitek z pończochy do olinowania wydaje się dość oczywiste. Czułem jednak przez skórę, że materiał ten ma w sobie niesamowity potencjał. Mimo to przez dłuższy czas nie udawało mi się wyjść poza to trywialne zastosowanie – nitka jest bowiem kosmicznie cienka, ale wiotka. I długo nie potrafiłem uzyskać prostego odcinka dłuższego niż kilka milimetrów. Przełomem stał się reling, który pokazałem w poprzedniej odsłonie. Udało mi się wyprodukowac go całkowicie z nitek. Eksperymentując dalej opracowałem banalnie prostą technologię produkcji i montażu takich relingów praktycznie na „masową” skalę. Chociaż „opracowałem” nie jest właściwym słowem – raczej zaadaptowałem „przedwojenny” sposób na relingi z drutu . Jednak, o ile „druciaki” klejone/lutowane na krzyż zachowywały swoją „dwuwarstwową” strukturę, o tyle „rajstopki” dzięki swej mikrej grubości nitek tej wady nie posiadały. Reling z nitek jest delikatniejszy od większości dostępnych na rynku trawionek. Wymagało to niestety „wyplecenia” go razem z dolną nitką, ale można ją bezproblemowo zamaskować, malując na kolor podłoża. Pomalowanej nitki nie widać w zasadzie już z odległości 15 cm. Na poniższym zdjęciu widać efekty kolejnego eksperymentu – górny pas powstał z czterech nitek zamiast dwóch, ponieważ miał imitować drewniany pochwyt. Wyszło niespecjalnie. Muszę jeszcze pogłówkować nad dopracowaniem technologii. Idea ze zróżnicowaniem grubości elementów relingu nasunęła mi jednak nowy pomysł. Sklejając (trochę niewłaściwe słowo, bo do klejenia używam farby a nie kleju) kilka nitek jedna-obok-drugiej można otrzymać cieniutką taśmę. Od razu znalazłem zastosowanie dla takiej „taśmy” - gretingi w szalupach. Jednak szalupy były już na końcowym etapie wyposażania, więc póki co pomysł z gretingami powędrował „na półkę”. Jednak wyobraźnia była już spuszczona ze smyczy i wkrótce przyniosła w zębach następny pomysł – skoro potrafię „wypleść” PŁASKI greting to czy jest możliwe „wyplecenie” elementu PRZESTRZENNEGO ? I w taki oto sposób powstało to: Miłego weekendu ZzB
  12. Qn jest jednym z "ojców" mojego sposobu na modelarstwo Natomiast co do materiału - karton/papier ma swoje ograniczenia związane z niejednorodną strukturą. Zasadniczo nie można przeskoczyć pewnej granicy rozmiaru budowanych elementów (z grubsza biorąc jest to 0,5 mm dla elementów płaskich, 1 mm dla przestrzennych), co ogranicza precyzję w skalach 350-400 (chociaż to, co wyprawia Kasia-Viltianus na "mikromodelach" przyprawia o wywichnięcie szczęki). Można co prawda tworzyć kompozyt poprzez nasączanie kartonu CA, ale NIE DA się uzyskać materiału o grubości blaszki i przy zachowaniu jej wytrzymałości (nie mówiąc o tym, że koszt kompozytu wielokrotnie przekracza koszt zwykłego papieru). W Noviku jest taki jeden dobry przykład - dźwigary pod szalupy. Dźwigary mają przekrój dwuteownika o wysokości 1 mm. Wywiercenie otworów ulgowych w blaszce stanowiło problem. W kartonie skończyłoby się rozwarstwieniem materiału. Inny dobry przykład to dźwig na Rodney'u - kątowniki mają szerokość ramion 0,5 mm. Czegoś takiego z papieru wykonać się nie da. Jeszcze inny przykład - deskowane pokłady to pomalowana blaszka, na której skalpelem naciąłem płytkie bruzdy w odstępie 0,3 mm. Czy łatwiejszy ? Jest inny. Ma swoje plusy, ma swoje minusy. Nie uważam papieru za materiał gorszy - jak najbardziej wykorzystuję go w swoich modelach, ale tam, gdzie jego wady staja się zaletami. Np armaty - których w relacji jeszcze nie ma - powstały poprzez nawinięcie na igle do zastrzyków kilku warstw papieru, nasączeniu CA i wytoczeniu do właściwego kształtu. Nie dałoby się tego osiągnąć ani z blaszką ani z polistyrenem. Reasumując - co mi daje blaszka ? Niemożliwą do osiągnięcia w innych materiałach precyzję. I nie jest to mój wymysł - powszechne wykorzystanie w modelarstwie elementów fototrawionych jest chyba najlepszym dowodem. Dodam jeszcze, że są elementy przy których nawet trawiona blaszka nie gwarantuje odpowiedniej precyzji ;> Przy najbliższej okazji pokażę co da się wycisnąć z ... damskich pończoch. Jeżeli nie pasuje Ci blaszka (a nie ma takiego zapisu w Konstytucji RP), zajrzyj na www.mikromodele.fora.pl do relacji autorstwa Viltianus. I nie czekaj na "może kiedyś" Jeszcze nie wiem. Chodzi mi po głowie kilka pomysłów, ale mam do skończenia dwa "plastikowe". Odstały już swoje w kolejce. Ale na pewno wrócę do "od-podstawek". Już się uzależnilem Pozdrowionka ZzB
  13. Hej Ano jak widzisz - można Powiem więcej - ten sposób ma wiele zalet. Przede wszystkim przestajesz narzekać, że chętnie byś sobie zbudował (...tu wstawić nazwę okrętu...) ale nikt go nie produkuje. Albo, że model (...tu wstawić nazwę firmy...) to gniot kompletny, bo połowę rzeczy trzeba poprawić. O tym, że wydajesz ciężko zarobioną kasiorkę w zasadzie tylko na chemię i narzędzia, nawet nie wspominam... Wy Mucha dajcie sobie szansę. Wy SPRÓBÓJCIE Najlepiej własnie jakiegoś Sokoła/Dzika (jak zaczynac to od żelazek) viewtopic.php?t=7123&highlight= A wracając do meritum... Zgodnie z obietnicą – ciąg dalszy nastąpił wcześniej niż po miesiącu ;>. O ile do tej pory kartonówka JSC broniła się całkiem nieźle, o tyle, gdy doszło do szczegółów, zaczęły się schody. Na samym początku „potknąłem się” o szalupy – ale o tym później, bo i temat obszerniejszy. Niestety – im dalej, tym więcej w wycinance było uproszczeń. Przyznaję, że trochę się tego spodziewałem, bo w końcu wycinanka powstała w innej epoce – również, gdy chodziło o dostęp do materiałów źródłowych. Ale, skoro udało mi się wygrzebać trochę materiałów źródłowych, to grzechem byłoby z nich nie skorzystać. Na początek – reflektory. Projektant potraktował je mocno ulgowo – ot walcowy korpus i soczewka. Widać to wyraźnie na rysunku montażowym, który upchnąłem w prawym dolnym górnym poniższego zdjęcia. Tymczasem w oryginale było znacznie ciekawiej. Postanowiłem więc zajrzeć do „konkurencji” i wykorzystałem elementy z modelu krążownika II rangi Bojarin wydanego przez Dom Bumagi. Na ilustracji poniżej widać rysunek złożeniowy – znacznie bardziej skomplikowany niż w wersji JSC. Sama budowa reflektora nie jest specjalnie trudna. Jedyne na co trzeba zwrócić uwagę, to wysokości postumentów. Te na planach nie są właściwe, co widać chociażby na przykładzie reflektora dziobowego – głowa marynarza nie powinna sięgać wyżej niż szczyt obudowy. Nie sprawdziłem tego zawczasu, a po sklejeniu całości było już za późno. I na koniec fotka całości z zaznaczonymi miejscami posadowienia reflektorów. I to by było tyle na dziś. Miłego wiosennego końca zimy ZzB P.S. W ten weekend zafundowałem sobie małą rewolucję – ten wpis w całości, łącznie z obróbką zdjęć, powstał na Linuxie. Nawet nie bolało specjalnie...;P
  14. Hej. Podpisuję się od zdaniem Wallace'a - najdłuższy w mojej kolekcji Rodney ma 70 cm, maluchy to 10-15 cm, Novik - 35 cm. Cała kolekcja okrętów (9 sztuk) mieści się na JEDNEJ półce w szklanej gablocie. A co do pola do popisu - 350'tka umożliwia bezproblemową ręczną waloryzację (w moim przypadku waloryzacja polega na budowie od podstaw ;>) Przy 700'tce zostaje jedynie nabycie add-on'ów metodą kupna. Pozdrowionka ZzB
  15. Hej Urlop skończył się już jakiś czas temu. Mimo nacisków „wiadomych sił” udało mi się wyskrobać naprawdę sporo czasu dla siebie. I teraz pomalutku zacznę dokumentować postępy. Na początek – pierwszy nieomal „zamknięty” kawałek okrętu czyli dziób (zostały mi do zrobienia jedynie „carskie orły”, nad którymi muszę jeszcze trochę posiedzieć). W tej części okrętu najwięcej krwi napsuł mi mechanizm podnoszenia klapy zamykającej kluzy kotwiczne. O ile z podobnie zamykanymi burtowymi wyrzutniami torped nie miałem wątpliwości – o tyle za ChRLD nie mogłem wymyślić, KTÓRĘDY poprowadzona jest lina podnosząca tą (...) klapę. Na fotografiach burt lina jest rozciągnięta od klapy do linii pokładu. Na planach liny brak. Co ciekawsze – rzeczona lina omijana jest na wszelkich dostępnych mi planach (nawet tych 1-200) INNYCH okrętów (ewentualnie na rzucie bocznym JEST, na rzucie pokładu NIE MA). Ostatecznie całkiem przypadkiem trafiłem na fotografie pływającego modelu Imperatora Nikołaja. I problem został rozwiązany – tuż pod krawędzią pokładu znajdowała się prowadnica (czasami nawet bloczek) którą to prowadnicą lina wnikała do wnętrza kadłuba. Kartonówka w tej części modelu wymaga tylko trzech poprawek (oprócz wspomnianego mechanizmu podnoszenia klapy): brak wsporników falochronu, brak nawiewników i inny kształt dźwigu. Na zdjęciu widać też eksperymentalny reling wykonany z nitki z rajstop. Pojedyncza nitka składa się z trzech cieńszych. Ten reling wykonany jest z dwóch (reling z pojedynczej jest zbyt wiotki) . Docelowo trzeba będzie kleić go na lakier bezbarwny, bo kropelki białej farby są jednak nieco za grube. I to by było tyle na dziś. Fotki niestety nienajlepsze, bo jedna z lamp wybrała wolność... Do następnego spotkania ZzB
  16. Hej. Ładny kawal żywicy. I śliczny okręt. Szkoda tylko że malowanie takie... szare... BTW - greckie jednostki nie nosiły wielobarwnych kamuflaży (sorki za lamerskie pytanie) ? Zaprzyjaźnione służby donoszą, że w/w farba występuje w dwóch różnych postaciach w zależności od tego czy jest w spraju czy w buteleczce. Prawda to ? Czy nie ważne, czy psikam sprajem czy aerografem z buteleczki ? Pozdrowionka ZzB
  17. Hej. Spróbuj rozejrzeć się za lampką stołową z diodami zamiast żarówki - taki niby-reflektorek z giętką szyjką mocowany na klips. Daje punktowe światło ale piekielnie mocne. Dwa takie "reflektorki" owinięte chusteczkami higienicznymi dla rozproszenia światła mają tyle mocy (mnie wystarcza nawet jeden), że lampa w aparacie praktycznie nie jest potrzebna. Skrobnąłbyś kilka słów, czym to się je ? Pozdrowionka ZzB
  18. Hej Wazeliną kosmetyczną rozprowadzaną patyczkiem do czyszczenia uszu. Nie jest to ideał, ale na moje warunki jak najbardziej wystarcza (a formy mam mocno pokomplikowane, rzadko która ma równą płaszczyznę podziału) Pozdrowionka ZzB
  19. Hej. Dziś wyjątkowo krótko, bo i robota prosta choć jej sporo – mianowicie reszta nawiewników. Kartonówka zawiera tylko te największe, a więc jeden nawiewnik dziobowy o prostokątnym wlocie (niestety błędnie rozrysowany jako okrągły), dwa nawiewniki „rurowe” ze śródokręcia i dwa fajkowe średniej wielkości, zlokalizowane - po jednym - przy maszcie i na rufie koło platformy z reflektorem. Pominięte zostały pozostałe średnie, wszystkie „fajkowe” małe i „grzybkowe” Na poniższych zdjęciach przedstawiłem sposób wykonania nawiewników fajkowych. Powstały w jednym egzemplarzu każdy, jako wzorniki do odlewów. Jak widać otwory wierciłem już w gotowych odlewach. A teraz przyjęta przeze mnie lokalizacja nawiewników – częściowo wg zdjęć, częściowo wg planów. Do następnego spotkania – tym razem już wkrótce BO MAM UUUUROOOOP I nie zawaham się go użyć... ZzB
  20. Hej. LATA temu lepiłem FT-17 właśnie z zakupionymi osobno gąskami. Może "coś" się od tego czasu zmieniło, ale te które składałem wtedy były po prostu niechlujne. W recenzji na "starym" PWM-ie napisałem : "Dużo więcej problemów sprawiło mi niechlujstwo producenta. Żeby zachować osiowość gąsienicy, otwory pod trzpienie łączące powinny być bardzo precyzyjnie umieszczone, tymczasem ich lokalizacja w poszczególnych ogniwach potrafiła się różnić o prawie pół milimetra. W konsekwencji gąsienica zaczynała wyginać się w przeróżnych kierunkach. Skończyło się na rozwierceniu każdego otworu, a otrzymany w ten sposób luz umożliwił poprowadzenie gąsienicy w linii. " Pozdrowionka ZzB
  21. ZzB

    ORP Burza 1955-1960

    Hej. Dokładnie - detal, naprawdę stosunkowo mało rzuca się w oczy. Dużo paskudniej wygląda różnica w krzywiźnie torowisk między "łącznikiem" a rufą. Prawy tor idzie ładnie po łuku, natomiast lewy się załamuje. Nie wiem, czym je kleiłeś. Jeżeli cyjanopanem - poszukaj specyfiku o nazwie debonder (rozpuszczalnik do klejów cyjanopanowych). Kapnij nieco na lewe torowisko. Po chwili klej zamieni się w galaretkę (na jakieś pół minuty). Wtedy można skorygować położenie drutów i pozwolić galaretce z powrotem zastygnąć. Ale ja niczego nie narzucam - sam musisz zdecydować, czy chcesz to poprawiać A brakiem czasu się nie przejmuj. Każdy z nas dzieli swój czas między rodzinę, pracę, dom (niektórzy nawet na przeprowadzki ;>) i na hobby często zostają ledwie okruchy. Pozdrowionka ZzB
  22. Hej. Jeśli mogę pomarudzić - wywal nitki z których zrobiłeś liny relingów. Moim zdaniem ich "mechatość" psuje cały efekt. Jako zamiennik polecam żyłkę wędkarską (można kupić nawet 0.06 mm) Albo miedziany drucik (po-tranformatorowy lub po-silnikowy) Pozdrowionka ZzB
  23. Hej. Z dużym opóźnieniem ale zgodnie z obietnicą – maszt. Wstyd się przyznać, ale to wciąż są jeszcze zdjęcia „wakacyjne”. Liczba wszelakich przeszkadzajek, jaka dotknęła mnie w ostatnim czasie przeszła wszelkie wyobrażenia. Przez pewien czas zapragnąłem zakupić sobie jakiś czasowstrzymywacz albo czasopodwajacz... Ale dość marudzenia – nadeszła zima, a wraz z nią KONIEC prac na powietrzu (chociaż Najukochańsza, pewnie cobym się nie nudził, wymyśliła remont kuchni...- stop, powiedziałem dość marudzenia...;>) Maszt w zasadzie można wykonać w oparciu o szablony z kartonówki. Jedyny zauważony przeze mnie błąd to lokalizacja dłuższej rejki. Wg wycinanki znajduje się NAD trzonem maszty, wg zdjęć – NA szczycie trzonu. Zlutowany wstępnie szkielet pokazałem w poprzednim odcinku. Obecnie doszły podesty i olinowanie. Tak na marginesie, olinowanie z nitek „pończochowych” ma jedną podstawową wadę – bez pomalowania praktycznie ich nie widać. Dowodem może być chociażby ostatnia fotka po prawej. Muszę tutaj też wspomnieć o dwóch rzeczach Pierwsza – popełniłem błąd merytoryczny. Novik nie posiadał deskowania pokładu. Na całej powierzchni znajdowała się wykładzina. Niestety, na tym etapie błąd ten jest już nie do poprawienia. Druga – część kadłuba pomalowanego białym kolorem zaczęła żółknąć. Żeby było śmieszniej – tylko część. Znaczy farby na osnowie olejnej KOMPLETNIE nie nadają się do malowania na biało. I to by było na tyle w dzisiejszym krótkim wejściu. Następnym razem – nawiewniki średnie i małe. Pozdrowionka ZzB
  24. Witaj Gulusie. W spisie swoich ebooków znalazłem coś takiego: [Tajfun] 038 2001-07 ... posliewojennaja modernizacja esmincew proj 7 i 7u... "esmincy" to raczej nie stawiacze min. Ale z drugiej strony Ruskie nie nadawali różnym projektom tej samej numeracji. Szczególnie, że istniała "siemiorka" o nazwie Razumnyj http://navsource.narod.ru/photos/03/300/index.html Jakby co, to o "siemiorkach" mam trochę materiałów. Pozdrowionka ZzB
  25. Mój agregat ma aktualnie "zbiornik" z butelki PET po Coli, całość jest układem "otwartym" - tzn za regulator ciśnienia i zawór bezpieczeństwa odpowiada... dodatkowy wężyk, który - po zagięciu - słabiej lub mocniej zaciskam klamerką do bielizny (efektem takiego rozwiązania jest ciągła praca kompresora - ale ponieważ malowanie u mnie trwa zwykle kilkanaście-kilkadziesiąt sekund nie mam potrzeby budowy zbiornika ciśnieniowego z prawdziwego zdarzenia). Nie jest to BEZPOŚREDNIE zasilanie (bo jakiś zbiornik mam) ale trudno to nazwać układem ze zbiornikiem powietrza. Ale odpowiadając na Twoje pytanie - powietrza i ciśnienia mi wystarcza. Pozdrowionka ZzB
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.