Skocz do zawartości

Piter

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    822
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Piter

  1. Piter

    Chemia

    Jak wrzucisz do kreta i ciepłej wody to farby pozbędziesz się nawet w kilka minut. Pytanie czy masz tam delikatne elementy których nie chcesz pourywać. Jeśli tak to załóż sobie gumowe, szczelne rękawice i ruszaj elementem od czasu do czasu. Jeśli natomiast jest to prosta powierzchnia przejedź szczotką z miękkim włosiem gdy farba będzie już odchodzić. Cleanlux też jest ok natomiast troszkę dłużej trzeba moczyć elementy (przynajmniej takie moje odczucie). Dobra temperatura i krecik - ja przynajmniej taki sposób stosuje. Pozdrawiam Piotrek
  2. Panowie nie wiem jakie drabinki są w zestawie troszku wyglądają jak deski przybite do kadłuba. Jakość fotki modelu jednak nie pozwala mi tego ocenić dokładnie. Te drabinki nie składają się ze stopni w dosłownym tego słowa znaczeniu lecz z uchwytów w kształcie takim jak znak: [ . Można je z powodzeniem wykonać z drucika. By były równe zaginam takie wynalazki na końcu pincety (najlepiej jak jest ta zagięta ze szpicem). W tej skali przykleić to równo raczej nie stanowi problemu. Civic_PL niczego nie kaleczysz - wszystko to tylko wprawa i odpowiednie wykombinowanie jak coś wykonać. Poćwicz sobie ten sposób na jakiejś płytce polistyrenu a zobaczysz, że po kilku próbach zacznie Ci to wychodzić. Zaginać drucik możesz praktycznie na wszystkim co posiada odpowiednie rozmiary. Pozdrawiam Piotrek
  3. Jak Adam stwierdził szpachle można nakładać wszystkim. Mi bardzo fajnie spisuje się szpatułka dentystyczna. Wygląda ona tak: Pozdrawiam Piotrek
  4. Piter

    IJN Unryu (Pit-Road, 1:700)

    Wallace zapewniam Cię, że nie było w mej wypowiedzi żadnej złośliwości . Dla mnie skala 1/700 jest po prostu za mała (co nie znaczy, że nie popełniłem kilku takich maleństw jednak nie dla siebie) i moja propozycja podstawki jest całkowicie poważna. Mieszane uczucia u mnie już budzi 1/350, a najfajniejsza (oczywiście dla mnie) jest 1/200 . Ja darze niesamowitym respektem modelarzy którzy wykonują wręcz perfekcyjne modele w tej skali (1/700) np. to co możemy oglądać w tym wątku . Lubię też gdy zwracają na siebie uwagę znajdując się na jakiejś fajnej podstawce . Pozdrawiam i jeszcze raz gratuluje niesamowitego modelu Piotrek
  5. uuu moja gafa jakoś tak mi się skojarzyło . jachud3 - ja w necie nie uznaje uszczypliwych komentarzy więc spokojna głowa . Myślę, że rozumujesz bardzo podobnie jak ja. Mi chodziło o to, że brak w tym wszystkim reguł i trzeba ruszyć szarymi komórkami by dojść do tego jaki sposób montażu będzie najlepszy. Jeśli chodzi o kolejność to nawet najlepsze instrukcje posiadają błędy w postaci niedopasowania czynności składania do malowania. Mowa tutaj raczej o prostym acz zacnym modelu więc myślę, że jeśli kolega po prostu zacznie (bądź też już zaczął) spokojnie pomożemy . Zresztą Panowie ja tego modelu nie znam więc też nie będę się wymądrzał . Pozdrawiam dla wszystkich Piotrek
  6. Panowie przepraszam, że wtrącam się w rozmowę ale mam kilka uwag. Nikt jak na razie nie poruszył faktu, że przy modelarstwie trzeba myśleć i niema tutaj reguły czy najpierw kleić, a potem malować czy też odwrotnie. Przyznam się, że nie znam tego modelu więc gotowej recepty nie podam. Z własnego doświadczenia wiem, że (przynajmniej mi) łatwiej jest malować komponenty osobno a dopiero potem składać wszystko do kupy. Oczywiście powstają problemy kiedy np. silnika nie można włożyć w gondolę i trzeba to "jakoś" poskładać przed sklejeniem. Lepiej wtedy po prostu przemalować całą komorę na odpowiedni kolor, wkleić silnik i dokleić to co będzie go zasłaniać. W P-11 raczej mowa tylko o cylindrach i okapotowaniu więc to dosyć prosta sprawa. Kolega maluje pędzlem więc nawet obejdzie się bez maskowania. Nie widzę o co tyle krzyku skoro wystarczy tylko odrobina precyzji przy malowaniu kadłuba. Tutaj ma racje tofik - jeśli nie można się dostać do jakiegoś miejsca to chyba lepiej to malować osobno. Takie moje zdanie ale to tylko moje zdanie, a modelarstwo nie posiada reguł. Pozdrawiam Piotrek Edit: Kolega mnie uprzedził więc coś jeszcze dopisze - To w takim razie skoro nie widać albo tylko połowicznie dlaczego tylu modelarzy tworzy wnętrza samolotów od podstaw w chwili kiedy skala 1:72 posiada grube i ledwo przezroczyste owiewki. Dokładność to podstawa nawe jeśli będzie widać tylko pół milimetra elementu.
  7. Piter

    IJN Unryu (Pit-Road, 1:700)

    To może jakaś fajna podstaweczka ? Do tego wpakować go w gablotę i na jakimś włosku podwiesić któregoś komara tuż po starcie. Model jak to mawiają zacny i bardzo cieszy oko. Do tego masz ułatwioną sprawę gdy będziesz go transportował na jakąś wystawę bo ja spędziłem chyba z 2 godziny na zrobienie opakowania na Missouri . No tylko też go nie zgub . Pozdrawiam i spore masz za niego Piotrek
  8. Też jakoś mam mieszane uczucia ale chętnie zobaczę efekt. Sam teraz robię remont w domu i właśnie duluxem traktuję wszelkie parapety, balustrady etc.. i prawdę mówiąc jakoś mi się to nie widzi do zastosowań modelarskich. Na pewno nigdy bym tego nie wlał do aerografu - kiedyś kolega znalazł psikawkę w piwnicy (rusek), a z racji, że nie było pod ręką farbek modelarskich wlaliśmy rozcieńczoną farbę do płotu (producenta nie pamiętam). Malowało się całkiem składnie natomiast aero zaliczył kilka zdrowych kąpieli w nitro by nadawał się do ponownego użytku.
  9. Biała farba to wielkie utrapienie modelarzy. Nie używaj żadnych Duluxów etc... To się nadaje do malowania parapetu ale nie modeli. Białą farbę trzeba kłaść (rozumie że malujesz pędzlem) delikatnie wielowarstwowo. W przypadku aerografu również nie obejdzie się na jednej. Dobrze rozcieńczyć najlepiej dedykowanym rozpuszczalnikiem i celem uzyskania dobrego pokrycia zastosować neutralny podkład. Akryle od emalii różnią się składem - akryle są na bazie wody (śmierdzą co najwyżej spirytusem i szybko wysychają) natomiast emalie to farby robione na bazie rozpuszczalników polimerowych (śmierdzą rozpuszczalnikiem i nieraz często trzeba poczekać zanim wyschną). Generalnie tematów na ten temat jest wiele więc nie będę się rozpisywał. Pozdrawiam Piotrek
  10. Gulumik ma racje - sido ma konsystencję mleka więc z powodzeniem możesz nawet zanurzyć cały model w misce tego płynu i żadnych zacieków nie będzie. Ten aerek (jest dodawany do MA3000) sam używam do nakładania sido jak mi się chce go potem czyścić. Jak mam lenia to bywało, że pędzlowałem cały model (nie szczędząc płynu). Do tego trzeba przyznać, że sido jest przeznaczony do innych celów niż modelarskie, a nasze zastosowanie to pewien "efekt uboczny". Wyobraź sobie np. panele podłogowe z zaciekami bo przeciętny pan kowalski nie posiada aerografu. Moja "druga połowa" kiedyś zwyczajnie wylała na panele sido i rozprowadziła zwykłą ścierką - błyszczały się jak nie powiem co, a powierzchnia była gładka jak pupa niemowlaka. Pozdrawiam Piotrek
  11. Piter

    Wash

    Nie tak do końca. Pactra bardzo szybko wysycha, a do tego po rozcieńczeniu zachowuje się jak plakatówka. Właściwie to washa można robić wszystkim ale jak tu reggy wspomniał lepiej zainwestować w farbki dla plastyków i terpentynę balsamiczna lub jakieś white spirity etc. Washe raczej w znacznej większości przypadków kładzie się na lakier więc w reakcje nie powinny wchodzić. Z tego 90% modelarzy używa sidoluksu który praktycznie nie wchodzi w reakcje z niczym. Pozdrawiam Piotrek
  12. Butla właściwie jest wskazana ale nie jest też zawsze konieczna. Pytanie też jaki masz aerograf? Jeśli posiada zaworek ciśnieniowy (generalnie wszystkie piwaty) to musisz go wykręcić bo bez wyłącznika ciśnieniowego w kompresorze wystrzeli Ci przewód (agregat pompuje cały czas powietrze). Agregat dostaniesz na praktycznie każdym złomie tylko pogadaj z pracownikami czy jest zalany olejem bo czasami zdarza się, że ktoś go wylał, a taki jest praktycznie bezużyteczny (chyba, że lubisz się uganiać za olejem transformatorowym). Pozdrawiam Piotrek
  13. Piter

    Wash

    Moses popieram zdanie Kamila. Jeśli zrobisz tak jak piszesz będziesz musiał położyć na to lakier , wash i znowu lakier. Takie rozwiązanie jakoś do mnie nie przemawia. Do tego wyobraź sobie czołg ubabrany po uszy z pod którego idealnie prześwitują wszelkie zagłębienia. Lepiej chyba zrobić jak w realu - bobrze odwzorować pojazd, a dopiero potem go ubrudzić obić i nałożyć pigmenty. Pozdrawiam Piotrek
  14. Witam również Pociąg generalnie jest, można powiedzieć na wpół zdobyczny . Lokomotywa to wymysł III rzeszy, platformy również, natomiast nadwozia T-34 to już domontowane zdobyczne pojazdy. To akurat jedyny kawałek wykonany z jakiegoś tam zestawu. Szukam więcej informacji na temat tego składu do wykonania jakiejś ciekawej dioramy. Gratulacje tacie przekaże Pozdrawiam Piotrek
  15. Tornado ma rację. Wypadało by je troszkę przyciemnić bo drewienko samo w sobie wyszło fajne jak już napisałem. Zapomniałem wspomnieć jeszcze o nasypie. Może faktycznie lepiej by to wyglądało zrobione od nowa. Tutaj też przykład: viewtopic.php?t=22328&highlight=poci%B1g Pozdrawiam
  16. Zawsze można zrobić od podstaw . Ostatnimi czasy mam okazję oglądać kilka takich tworów podczas budowy. Drewno i szyny pierwsza klasa natomiast podkład troszeczkę sztuczny. Dobrze by było nad nim jeszcze popracować. Pozdrawiam Piotrek
  17. No właśnie - mam ten model w 1:9 więc będzie trzeba zrobić jak w 1:1 . Ja akurat Twój model traktuje jako dzieło sztuki które cieszy me oko podobnie jak traktuję modele np. Andrzeja Ziobra. To nie jest moja skala co nie znaczy, że nie spotkałem się z podobnymi wielkościami np. w okrętach 1:200 gdzie trzeba było zrobić x działek przeciwlotniczych. Zrobienie w tej skali motocykla to iście zegarmistrzowska robota . Pozdrawiam i czekam na galerie Piotrek
  18. Na wstępie trochę krytyki : Sam troszkę pływam i kiedyś już przeglądałem fotki tego jachtu więc zastanowił mnie błękitny kolor sterówki. Będę do bólu szczery (mam nadzieję ,że się nie obrazisz ) i powiem, że wygląda trochę jak WC na dworcu centralnym. Wszystkie fotki wskazują raczej na drewniane obicia. Całe wnętrze jest właściwie drewniane, natomiast tablice mniej-więcej w ciemno szarym kolorze. Nie chcę być wyrocznią w tym temacie bo jak wiadomo jachty, okręty czy też łódki się zmieniają i mogłem coś przeoczyć. Odnośnie maskowania - widzę po kolorze, że stosujesz zwykłą taśmę malarska. Uważaj by nie zalegała zbyt długo na modelu bo albo odejdzie z farbą lub też pozostawi plamy kleju. Kiedyś sam nie widziałem potrzeby kupowania np. Tamiyowskiej tasiemki jednak teraz zmieniłem zdanie bo to na jaką taśmę trafisz to czysta ruletka. Rozumie też, że to nie jest ogromny model jednak staraj się kłaść dokładniej farbę. Tutaj jak sam napisałeś czekają Cię poprawki więc o tym już mówić nie trzeba . Pozdrawiam i kibicuje Piotrek
  19. Kiedyś na sąsiednim forum robiłem relacje z Seahawk'a - taki poradnik dla początkujących. Jest tam też opisane szpachlowanie - link: http://www.kartonwork.pl/forum/viewtopic.php?t=8148&postdays=0&postorder=asc&highlight=sh60&start=40 Pozdrawiam Piotrek
  20. Może zobacz jak będzie wyglądało przy suchym pędzlu. Ja generalnie nie maluje gąsek w całości metalizerem tylko je przecieram no ale tak czy siak po polerowaniu powinien powstać metaliczny połysk. Może lepiej będzie zakupić jakąś inna farbkę bo tutaj chyba kombinowanie więcej czasu i nerwów zje. Pozdrawiam Piotrek
  21. Moim zdaniem zostaw w spokoju szpachle samochodową . Wamod to raczej dosyć niska półka, a co za tym idzie zdarzają się buble. To nie jest znowu jakiś wielki koszt by kupić Tamke albo Humbrola . Odnośnie pędzli - Polecam odwiedzić jakiś sklep dla plastyków i po prostu opisać problem jaki napotkałeś. Sprzedawcy z reguły znają się na rzeczy i na pewno doradzą jaki pędzel i z jakim włosiem nadaje się do Twoich celów. Do tego większe powierzchnie malować trzeba mocniej rozcieńczoną farbą jednak nakładając kilka warstw. Jeśli kładziesz jasny kolor pędzlem na ciemnym plastiku (np. biały na czarnym polistyrenie) stosuj podkład w sprayu. Podkłady posiadają tak zwany neutralny kolor czyli nie reagują z barwą docelowej farby. Unikniesz prześwitów kolorów pochodzących z plastiku. Myślałeś może już o wykonaniu bulajów? Nie pamiętam tego zestawu ale chyba nie ma tam przeszkleń. Zanim skleisz cały kadłub podklej je od środka jakimś kawałkiem polistyrenu, potem jest ciekawy sposób na ich wykonanie ale do tego czasu dosyć długa droga (jest opisany w mojej relacji z Missouri bo Tornado o to zapytał). Pozdrawiam Piotrek
  22. Nie stosowałem akurat metalizerów mr.hobby jednak może coś pomogę. Metalizerów nie zdziera się w dosłownym tego słowa znaczeniu jednak poleruje. Wszystko zależne jest od producenta i wieku farbki. Niektóre trzymają się bardzo mocno, a inne trzeba tylko delikatnie przejechać chusteczką by nie dobić się do podkładu. Do tego metalizery raczej nie ścierają się równomiernie co właśnie nadaje im metaliczny połysk w miejscach najbardziej odsłoniętych (krawędzie, rożnego rodzaju wypusty etc...)natomiast zagłębienia pozostają dosyć ciemne (mowa o gun-metalu). Sprawdź czy pod światło właśnie krawędzie się nie błyszczą - jeśli tak to po prostu troszeczkę mocniej przepoleruj jeśli natomiast nie to może być wina farbki. Tutaj jest jeszcze jeden aspekt - czy na chusteczce zostają ślady farby ? Jeśli nie to znaczy, że właściwie niczego nie polerujesz. Nie spotkałem się z żadnym gun-metalem po polerowaniu którego chusteczka nadawała by się do ponownego użytku . Ja stosuję możliwie najciemniejszy podkład (zwykle czarny) pod gun-metal - w razie zbyt mocnego zdarcia nie będzie prześwitywał nienaturalny kolor. Co do błocka to stosuję inne metody więc niestety tu nie pomogę. Pozdrawiam Piotrek
  23. Zwyczajnie owiewkę wsadź do naczynia z sidoluxem, a potem odłóż do wyschnięcia. Sido ma bardzo fajną konsystencje która sprawia, że idealnie rozpływa się po elementach. Właściwie to ja już sido przestałem kłaść aerkiem bo to strata czasu na czyszczenie sprzętu. Następnym razem zastosuj też taśmę maskującą zamiast maskolu - zawsze masz pewność, że nic nie wejdzie w reakcję z plastikiem. Nie spotkałem się jeszcze z żadnym plastikiem który wszedł by w reakcje z sidoluksem. Sam przed malowaniem owiewkom aplikuję kąpiel w nim, czekam do solidnego wyschnięcia, maskuje i maluje. Moim zdaniem maskol jest fajny do drobnych elementów, jednak do większy powierzchni tylko taśma. BTW. żeby nie było offtopa fajny modelik oraz ładnie wykonany oraz przyznam się szczerze, że ta konstrukcja jest mi bardzo mało znana. Dziękuję za rozbudzenie mojej ciekawości i pozdrawiam:). Piotrek
  24. Oj Marudek przesadzasz Wymienieni przez Ciebie modelarze to coś na kształt Leonarda Da Vinci w modelarstwie więc mało kogo można do nich porównać . Ja natomiast myślałem, że potrafię zrobić coś z niczego i zrobić to dobrze, natomiast Ty robisz to znacznie lepiej i troszkę zazdroszczę Ci tych umiejętności . Wszystko to kwestia wprawy a nic tak jak budowanie od podstaw jej nie kształtuje - Ty robisz to wręcz perfekcyjnie. Zaglądam do Twoich relacji bardzo często i wiele się nauczyłem także wielkie dla Ciebie . Pozdrawiam Piotrek
  25. 1) Skala tak naprawdę to kwestia gustu i miejsca. Jeśli nie jesteś początkujący proponował bym 48 bo w 72 przeciętny II-wojenny myśliwiec jest naprawdę malutki. 2) Malować tak żeby niczego nie schrzanić . Na samoloty z reguły schodzi bardzo dużo tasiemki maskującej. Komory podwozia, stateczniki wszelkiej maści, wloty powietrza, czasem krawędzie natarcia etc. to najlepiej pomalować najpierw, a potem zamaskować i nałożyć kolor/kolory docelowe kamuflażu. Tylko wcześniej wypada nałożyć preshading. 3) Zawsze zamaskować! Taśma jest do tego celu najlepsza (polecam Tamke). Jeśli masz aero to po zdjęciu masek będziesz miał idealne wzmocnienia kabiny. Przy pędzlowaniu też osiągniesz podobny efekt. Pamiętaj owiewek nigdy ni maluj od ręki. Wash nakłada się właściwie tak samo na pancerkę- malowanie -> sidolux -> kalki -> wash -> odpowiedni lakierek. Ja osobiście owiewki maczam jeszcze w sidoluxie. Nadaje im to bardzo fajnego połysku. Pozdrawiam Piotrek
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.