-
Liczba zawartości
822 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Piter
-
Mój ojciec ostatnio coś marudzi, że chce go w tej skali zrobić od podstaw. Sam mam kilka B-17 w szafie więc ten model strasznie będzie kusić, jednak jak tu kolega stwierdził koszt jest ogromny. No nic... czas pokaże jak będzie wyglądać finalny model. Pozdrawiam Piotrek
-
Gratulacje bo model jak to mawiają zacny . Fajnie sobie poradziłeś z przeszkleniami - widać kilka niedociągnięć ale czepiać się nie będę bo wiem jaka gimnastyka z tym jest . Bardzo podoba mi się wariacja barw bo to oddaje specyfikę maszyn operujących w takich a nie innych warunkach. Fajnie też zrobiłeś zastrzały i cały mechanizm składania belki ogonowej. To na razie wszystko Pozdrawiam Piotrek
-
No i właśnie to lubię - konstruktywna krytyka Z tego modelu można wycisnąć znacznie więcej i tu faktycznie sprawdza się powiedzenie "jak się człowiek śpieszy to się diabeł cieszy". Może mnie ukamienujecie za to stwierdzenie ale w założeniu taki miał być (też nie jestem zwolennikiem odwalania kaszanki nawet przy modelach relaksacyjnych). Dziękuję za pochwałę odnośnie BMP-3 jednak tamten model to nie były 2 dni lecz ładnych parę miesięcy więc to zupełnie inna bajka. Na razie UH wisi sobie na choince lecz jak będę miał czas po demontażu drzewka to zapewne troszkę nad nim jeszcze popracuje . Jeszcze tak na koniec - przeszklenia - ogólnie niema tragedii i to chyba raczej wina aparatu i mojej ręki przy robieniu zdjęć. Owszem można było z nimi zrobić znacznie więcej ale to raczej nie w 2 dni . Pożyjemy zobaczymy - na razie pozdrawiam i trzymajcie się ciepło podczas tych mroźnych dni Piotrek
-
Dobra przyznaję się bez bicia - w tym celu był zrobiony ten śmiglak : A potem cosik się dorobi, przerobi, doda... ale dzięki za wskazówki bo na pewno się przydadzą . Na razie to czysty relaks Pozdrawiam Piotrek
-
Witam - zabrudzenia i usyfienie to raczej wynik eksperymentów jednak zgadzam się, że przydało by się więcej obić bo to natura tych maszyn. Zapewne jak będę miał troszkę czasu takowe się pojawią. Łopaty są praktycznie czyste i możliwe, że to wina kurzu który się osadził przez miesiąc od wykonania. Kalka to wina raczej całkiem niezłej imprezy dzień wcześniej . Oszklenia natomiast to zwykły humbrol nakładany kilkoma warstwami (mocno rozcieńczony). Pozdrawiam Piotrek
-
No bo właśnie taki miał być - Możliwe, że trafi na jakąś stosowną podstaweczke dokładnie z tamtego okresu. Cywil mógł by być czyściutki ale ten miał być ubabrany bo jakoś ten śmigłowiec właśnie się kojarzy z tymi polami ryżowymi i dżunglą . Pozdrawiam Piotrek
-
Witam Wiele niema tu co opowiadać - fajny, szybki w budowie - czysto relaksacyjny. Fotki : Krytyka mile widziana Pozdrawiam Piotrek EDIT: Właśnie się zorientowałem, że jedna gwiazdka jest wklejona odwrotnie - będzie stał drugą stroną
-
Zadajemy pytania, dostajemy odpowiedź
Piter odpowiedział DeX → na temat → Jak to zrobić i jak pokazać
To sporo wyjaśnia . Ja miałem na myśli zwykły palnik gazowy . Do tego dopowiem, że warto się zaopatrzyć w jakiś specyfik do czyszczenia elektroniki z takich past. Świetnie to odtłuszcza i czyści metalowe części przed malowaniem. Jedynym mankamentem tych specyfików jest bardzo mdły zapach - ja po kilku reballingach miałem problem z utrzymaniem śniadania w żołądku . Pozdrawiam Piotrek PS. Jak już jesteśmy przy zapachu to ta pasta pewnie też niezbyt przyjemnie pachnie . -
Zadajemy pytania, dostajemy odpowiedź
Piter odpowiedział DeX → na temat → Jak to zrobić i jak pokazać
Używałem podobnej pasty jak kiedyś pracowałem w serwisie lapsiaków. Generalnie to praktycznie to samo z tym, że może zostawia co nieco większą "tłustość" powierzchni. Mnie natomiast nurtuje jedna kwestia - czy dobrze zrozumiałem - masz zamiar przy pomocy palnika lutować fototrawione blaszki do modeli ? Palnik generalnie daje bardzo wysoką temperaturę, a blaszka to bardzo delikatny element - nie wiem czy to dobry pomysł. Nigdy nie lutowałem blaszek fototrawionych ale tak na logikę chyba najlepsza była by lutownica Hot-air. Pozdrawiam Piotrek -
Popieram kolegów - Cała masa fotek jest na necie więc raczej masz na czym się wzorować. Podziałaj co nieco Pozdrawiam i powodzenia Piotrek
-
Jak już to wielokrotnie zostało powiedziane kleje inwazyjne (czyli modelarskie) są praktycznie nie do rozpuszczenia. Klej inwazyjny nadtapia części plastikowe i niejako można porównać to do "spawania". Idąc tym tropem można powiedzieć, że kawałki polistyrenu są zespojone. Klej jest jak gdyby tylko substytutem do spojenia elementów. Dlatego też łatwo to zaobserwować gdy elementy nie pasują do siebie i powstaje szpara. W przypadku klei modelarskich spoina trzyma tym lepiej jak dobrze elementy są dociśnięte. Inna bajka gdy używa się kleju CA - wtedy taką szczelinę można zalać i sprawa załatwiona. Wniosek jest taki, że żaden specyfik nie wymyje kleju bo spoina jest w postaci dwóch "stopionych" ze sobą kawałków plastiku. Tutaj już zostaje tylko mniej lub bardziej "brutalne" rozklejanie. Jeśli poprzednie klejenie było mało dokładne czasem wystarczy dobrze poruszać elementami i się rozkleją. Jeśli model jest sklejony dobrze nie obejdzie się bez skalpela i gimnastyki. Pozdrawiam Piotrek
-
Świetny pomysł i wykonanie też pierwsza klasa . Nie wiem co tam jest napisane na kartonach ale wnioskuje, że to coś o sporej zawartości procentów . A tak na marginesie kiedyś widziałem zdjęcie z okresu WWII pokazujące bombę z napisem "Happy new year" - ktoś miał pomysł na dosyć czarny humor. Pozdrawiam Piotrek
-
Wiesz... to też nie do końca tak, że to jedyny czy też najlepszy sposób na wykonywanie pojazdów pancernych. Być może Twoja metoda też daje bardzo ciekawe efekty. Sidolux daje dobry podkład pod wash i jednocześnie sprawia, że kalki na niego położone nie błyszczą się. Mój ojciec nie używa sido ani innych lakierów (tzw. stara szkoła) tylko eksploatacje wykonuje aero. Cieniowanie, brudzenie wszystko to bez specyfików fabrycznych.Kalki potrafi położyć idealnie matowe. Zresztą dzisiaj odbyłem rozmowę z nim na ten temat i jedyne do czego się przekonał jakiś czas temu to tylko pigmenty. To wymaga doświadczenia, wprawy którą po 20 latach na pewno posiadasz. Można kupować chemie za niebagatelne pieniądze (sidoluxu raczej w to nie mieszam ) ale warto się zastanowić czy warto skoro sporo rzeczy jest do osiągnięcia zwykłą wprawą. Oczywiscie specyfiki do washa to sprawy groszowe ale ta "nowa szkoła" nie zawsze bywa taka tania. O tym może będzie czas podyskutować by nie zaśmiecać wątku tak więc - miłej zabawy i satysfakcji Pozdrawiam Piotrek
-
Malowanie (obojętnie jakie) - > Sido -> kalki -> sido -> wash -> matowy lakier -> brudzenie, pigmenty etc ... To tak w skrócie Pozdrawiam Piotrek
-
Jeśli dobrze rozumie to martwisz się o zabezpieczenie washa. Generalnie sidoluks daje błysk więc w przypadku pancerki koniecznie na to wszystko trzeba położyć lakier matowy. On skutecznie zabezpieczy washa więc niema tutaj mowy o zepsuciu efektu przy dalszej obróbce. Zawsze też możesz położyć jeszcze jedną warstwę sido na całość jeśli obawiasz się, że wymyjesz washa ze szczelin chociaż to bardzo mało prawdopodobne (sidolux nie rozpuści washa wykonanego na bazie farbek artystycznych i np. terpentyny). Potem możesz spokojnie przemalować model na mat. Sidolux jak to już wielokrotnie zostało napisane ma konsystencję która spokojnie pozwala bez rozcieńczania malować pędzlem a nawet zalać cały model i będzie dobrze . Pozdrawiam Piotrek
-
No to Generalnie to przyznam się, że tego typu opisy głównie przedstawiam na podstawie ostatnich, wykonanych modeli bo jak to mawiają człowiek uczy się całe życie. Często bywa, że robię je przy pomocy tego co znajduje się w chemicznym magazynie. Czasami mieszam farby gdy coś mi się kolorystycznie nie podoba. Metalizerów jest od groma i po przemyśleniach dochodzę do wniosku, że ciężko tu podać jakieś konkretne numerki. Do tego czasem używam bardzo starych farbek które albo już nie są produkowane albo pozmieniały się ich odcienie. Generalnie zasada ta sama ale stwierdzenie: "np." pilex7 jest jak najbardziej na miejscu . Tutaj tak mniej więcej to do czego zmierzam : viewtopic.php?t=22328&highlight=poci%B1g Pozdrawiam i powodzenia Piotrek
-
Generalnie tory : Podkład to wiadomo kamyki etc. Pamiętaj, że one mają dosyć specyficzną, rdzawą barwę. Tutaj świetnie spisują się wszelkiego rodzaju pigmenty o takim odcieniu. W skali 1:35 (bo tylko takie torowiska robiłem) świetnie spisuje się żwirek dla kotów . Tutaj to już kwestia wyobraźni bo sposobów i materiałów jest wiele (Zawsze można w jakieś kamyki przyfandzolić młotkiem by je rozdrobnić ). Podkłady kolejowe (czytaj dechy) dobrze jest potraktować kantem pilnika, mocnym papierem ściernym czy też jakimkolwiek ostrym przedmiotem by dać fakturę drewna. Malowanie to żółty podkład i na to mocno rozcieńczone odcienie brązu + stosowna przecierka (coś jak brązowy wash). Szyny to generalnie czarny podkład + metalizery. Tutaj na początek możesz je przemalować jakimś ciemnym metalizerem (numerków i producentów Ci teraz niestety nie podam bo nie mam ich pod ręką ), a górną część szyny przecierasz na sucho którymś z jaśniejszych. Do tego warto miejscami (albo nawet całą szynę) potraktować rdzawym kolorem. Na koniec pozostaje brudzenie w postaci washa, pigmentów etc. Grunt by były fajnie wypolerowane od góry natomiast boki szyn dosyć upaćkane, zardzewiałe i zdecydowanie nie wypolerowane. To też zależy jakie tory chcesz zrobić bo nie używane od kilku lat wyglądają jak wrak Titanica natomiast jeżdżone tak jak opisałem. Pozdrawiam Piotrek
-
Wallace - Ja w swoim kartonowym smarku piankowałem i szpachlowałem całą dennice więc można było faktycznie popaść w paranoje postradać zmysły i wyjechać w koszuli z długimi rękawami (czego całe szczęście uniknąłem ). skell - powiem tak - nie będę Ci słodził, wywalał ochów achów etc - po prostu zazdroszczę Ci takiego modelu i takich umiejętności . Pozdrawiam (wannę też ) Piotrek
-
Zadajemy pytania, dostajemy odpowiedź
Piter odpowiedział DeX → na temat → Jak to zrobić i jak pokazać
Hmmm dziwna historia bo ja akurat nigdy nie miałem problemu z malowaniem humbrolami na srebrnym. Powiedział bym nawet, że jest to jedna z najbardziej "pancernych" farb tej firmy. Pozdrawiam Piotrek -
Dokładnie tak jak napisał bigmodel . Ja dodam że ten zestaw Tesca jest bardzo przyjemny tylko że niezbyt tani Pozdrawiam Piotrek
-
W takim kolosie drobne niedociągnięcia nie grają roli dla przeciętnego obserwatora bo sama "potęga" takiego modelu miażdży . Skala 1:200 to moje ulubione zabawki w przypadku okrętów. Prawdę mówiąc (jak już wspomniałem) wspaniałym uczuciem jest oglądać coś takiego na swojej półce i nawet gdy człowiek coś tam wykonał nie tak jak chciał to satysfakcja gwarantowana . Pozdrawiam Piotrek
-
Czyli to zapewne ten zestaw : http://www.cybermodeler.com/hobby/kits/zve/kit_zve_3552.shtml Tak się składa, że trafi na mój warsztat w terminie kilku dni. Akurat ten będzie wykonywany jako typowy irakijczyk. Masz może jakieś konkretne uwagi odnośnie budowy tego modelu? Będzie prosto z pudła więc nic specjalnego ale wszelkie rady by mnie satysfakcjonowały. Pozdrawiam Piotrek
-
Na wstępnie jak to mawiają modelik zacny Zdradził byś może z którego zestawu Zvezdy go wykonywałeś? Bo możliwe, że będę miał więcej pytań Pozdrawiam i gratuluje Piotrek
-
Zadajemy pytania, dostajemy odpowiedź
Piter odpowiedział DeX → na temat → Jak to zrobić i jak pokazać
Wiesz... nie wiem bo nie próbowałem więc raczej zostaje przy "tradycyjnych" metodach . Generalnie taki podkład w sprayu to fajna sprawa dla kogoś kto nie posiada aerografu. Już nawet nie mówię o białym kolorze ale dodatkowo wychodzą wszelkie niedociągnięcia. Pozdrawiam Piotrek -
Ta P-Iwata musi być strasznie kiepska. Ja nawet drobne plamki bez problemu robiłem "ruskiem" który prawdę mówiąc nie umywa się do przeciętnej piwatki np. typu EW-770. Z cieniowaniem też nie mam problemu nawet na niewielkich elementach. Mój ojciec ruska używa już chyba z 20 lat i dalej jest w formie. Ja swoje piwaty też mam kilka latek, wiele modeli nimi pomalowałem i jakoś nie widzę potrzeby kupowania innego aerka za nie wiadomo ile. Z aerografem to coś w rodzaju prowadzenia samochodu - dopóki go nie wyczujesz i nie wyciągniesz maksymalnej wprawy w jego prowadzeniu nie będziesz dobrym kierowcą. Znam kilku modelarzy którzy zakupili bardzoooooo drogie aerografy jednak nie zauważyłem jakiejś większej zmiany. Oczywiście jest jeszcze kwestia wykonania i awaryjności jednak to już zależy od użytkownika jak dba o sprzęt. To moja opinia i każdy może się ze mną nie zgodzić - po prostu przedstawiam moje doświadczenia do przemyślenia. Przytoczę tu jeszcze powiedzenie ojca "Nawet pędzel Leonarda da Vinci nic nie da w rękach beztalęcia". Oczywiście nie kieruję tego cytatu do nikogo jednak jest to warte przemyślenia. Pozdrawiam Piotrek
