-
Liczba zawartości
4 381 -
Rejestracja
-
Wygrane w rankingu
19
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez greatgonzo
-
Fotografia modeli, ustawienia aparatu.
greatgonzo odpowiedział michal.s → na temat → Tajniki modelarstwa
Hę? Podziękowałem Ci za radę i poświęconą uwagę. Za kolejną również dziękuję, choć teraz już trochę niepewnie, bo aż obawiam się jak teraz każesz mi się luzować. -
Fotografia modeli, ustawienia aparatu.
greatgonzo odpowiedział michal.s → na temat → Tajniki modelarstwa
Na pewno masz rację i nawet częściowo rozumiem Twoje słowa. Dzięki. Moim celem było po prostu pokazanie jak wygląda zdjęcie z jednego z rozważanych tu aparatów wykonane przeciętnym obiektywem, przez przeciętnego fotografa. Na aparatach się nie znam i doradzić nie potrafię . -
Fotografia modeli, ustawienia aparatu.
greatgonzo odpowiedział michal.s → na temat → Tajniki modelarstwa
D70 surówka: http://gpart.net.pl/air/D75.jpg obrobione: http://gpart.net.pl/air/75.jpg -
Czyli przyjmujesz wariant: Malowanie afrykańskie przemalowane przed wysyłką do Australii. Ustawiłbym je pod koniec listy prawdopodobieństwa, ale błędności nie dowiedzie chyba nikt.
-
To zależy jaką wersję malowania przyjmiesz. W temacie Kittyhawków przejętych przez USAAF daleko jeszcze do wyjaśnienia zagadek. Możliwe są co najmniej trzy scenariusze i każdy ma różne warianty. Czy góra będzie jak podałeś?
-
Ja też nie. Nie macałem tych zestawów. Ale pewnie jakiś zestaw do MkIXc i korekta/dorobienie zaślepek powinno załatwić sprawę.
-
Zaślepka powinna być cofnięta (wkręcona w końcówkę). Element mocujący z tego działka od E za krótki i niekompletny.
-
W tych Spitach było jak piszesz. Cylindryczna część bliżej krawędzi natarcia skrzydła to element mocujący działka Hispano. Do niego dokręcano zwężającą się owiewkę zakrywającą lufę i różne bebechy. Taka sama końcówka mocująca znajduje się na zewnątrz od działka w krawędzi natarcia skrzydła. Do wykorzystania w wersji z czterema działkami. Jest cofnięta w stosunku do wewnętrznej jak całe ewentualne działko, co wynika z konieczności doprowadzenia amunicji. Stąd też typowa dla wczesnych MkIX pokrywa luku działek na skrzydle z dużym przetłoczeniem zdolnym pomieścić mechanizmy zasilające obu działek. Później stosowano osłony dopasowane do konkretnej konfiguracji broni. Także aerodynamiczne owiewki portów niewykorzystanych działek. W ZX-6 końcówka ma płaską zaślepkę. Szczegóły konfiguracji Spitfire z PFT powinieneś bez większego trudu znaleźć w wątkach na forach. Zdaje się, że na nPWM był taki wątek.
-
Czasem mają, czasem nie mają. Właśnie dlatego trzeba czytać regulaminy, by dowiedzieć się np. czy wystawienie modelu w jakiejś klasie nie zabiera mu wszelkich szans na sukces. Regulaminy konkursów różnią się w dużo bardziej zasadniczych sprawach, a co dopiero w takich niuansach.
-
Myślę, że Twój dylemat powinna rozstrzygnąć lektura regulaminu danej imprezy. Na pewno będzie on istotniejszy niż wyniki forumowej dyskusji.
-
Ja się zgodzę, że boxy były lepszym pomysłem niż luźna wataha, ale 'doskonale'? Rzeczywiście, parę ważnych osób rozumowało w ten sposób, z niezrozumiałych względów forsując przedwojenną doktrynę i niestety dowódca 8AF był wśród nich. Jak doskonała była obrona combat boxów pokazał początek działań Mighty Eight, kiedy straty bombowców sięgały 20%, a Luftwaffe jakoś nie stanęła na skraju upadku.
-
Ej: więc jedyną szansą w walce z normalnym myśliwcem było albo nurkowanie, albo fart, albo kolega na zwykłym "190" czy "109" To już nie opancerzenie? Czyli półcalówki jednak starczały, tylko zestrzelenie bardziej trzepało amerykańskiego podatnika po kieszeni? Zdecyduj się chlopie ;). niełatwo było zadać bez działek-stąd najlepiej radziły sobie ponoć Lightingi Ponoć... . Może i tak. Tylko jak to sprawdzić, skoro kiedy opancerzone FW weszły bardziej masowo do akcji to rola P-38 w osłonie amerykańskich wypraw bombowych była już mało istotna? I Sturmbocki nijak tego nie zmieniły. Edycja: Aha. i jeszcze slówko, bo zapomniałem wcześniej. Żeby złapać kontekst tych 130 mln $ wyrzuconych w błoto na działka. Suma jest wielka, ale w kosztach wysiłku wojennego wręcz pomijalna. To jest koszt 2 000 samolotów myśliwskich. I to trzeba by tę liczbę pomniejszyć o uzbrojenie, czyli mniej o prawie 10%. Amerykanie w czasie wojny musieli uzbroić około 100 000 myśliwców. Powstaje retoryczne pytanie, czy ponowienie programu produkcji lotniczego działka mogło stanowić jakikolwiek problem? Nawet jeśli początkowo półcalówka była ersatzem, to może jednak okazała się z różnych względów wystarczająco zadowalającą ofertą, nie wspominając o oczywistym zysku logistycznym wynikającym z unifikacji uzbrojenia. Wyniki starć powietrznych pokazały wg mnie, że owszem.
-
Tę 'Szarżę...' czytałem wtedy na bieżąco i jakoś z tej lektury też pamiętam informacje o konieczności osłony tych samolotów przez normalne myśliwce. Samo to mocno podważa tezę o ich tak istotnej odporności. Dlatego pytam o te statystyki, bo samo 'dużo farta' to trochę mało. Stopień zniszczeń wywołany przez pociski i fakt trafienia w cel to dwie zupełnie inne sprawy . Nie ograniczajmy też skuteczności do samego zniszczenia celu. Fizyczne straty w walkach powietrznych stanowiły stosunkowo niewielki procent utraty sprzętu latającego w kontekście całego konfliktu. Zysk taktyczny był istotniejszy.
-
Są jakieś badania potwierdzające te Sturmbocki? To znaczy wiadomo, że było trudniej niż z nieopancerzonym Hunem, ale takiego łatwiej jednak pocelować. Jak często zdarzało się to szczęście? Bo to nie do końca jest takie jednoznaczne. Pamiętajmy, że broń ma być wystarczająca. Czy aby na pewno pilot Sturmbocka gwizdał sobie na serie półcalówek śmigające koło głowy? Czy raczej zwijał się ze swoim atakiem? I dochodzi jeszcze kwestia trafienia w cel. Piloci umieli ile umieli. Więcej luf i większa szybkostrzelność sprawiała, że szansa jakiegokolwiek trafienia wzrastała. Tak zresztą zgrywano broń amerykańskich myśliwców - nie w punkt, a na pokrycie celu. I z tych powodów piloci RAF nie mogli pogodzić się z zamianą 4 .303 na 2 0.5". Prysznic z małych Browningów wyraźnie zwiększał ich szansę na jakiekolwiek trafienie. Jeżeli myśliwce ochronią wyprawę, a piloci wrócą z przeświadczeniem zwycięstwa i w miarę chętnie polecą jeszcze raz, to kogo obchodzi, czy ten Sturmbock spadł naprawdę?
-
Bardzo ciekawy tekst. A-36 zupełnie pominąłem, wziąwszy pod uwagę dalszy rozwój P-51 i fakt, że to nie był samolot myśliwski. z kontekstu zrozumiałem, że idzie o P-51 z Packardem. Mój błąd. Po drodze okazało się myśliwce USAAF strzelają prawie wyłacznie do wrogich myśliwców, do czego półcalówki jako tako wystarczały i Armii przestało zależeć na działkach. A Marynarce - nie, bo jej myśliwce na codzień musiały chronić flotę przed coraz odporniejszymi japońskim bombowcami. Stąd poza P-38 i P-61 nie było po P-51 (bez literki) myśliwców Armii z 20mm, a US Navy kombinowała jak mogła: a to Helldiver, a to F4U-1C, a to F6F-5N z wyselekcjonowanymi działkami i smarowaniem amunicji - czymś wcześniej w Stanach nie do pomyślenia. Ten fragment zawiera trochę 'dociągania' do tezy. Moim zdaniem kluczowe jest pierwsze zdanie. Stąd moja sugestia o 'wystarczaniu'. Łączenie ochrony lotniskowców z uzbrojeniem bombowców nurkujących i ograniczanie jej do działań nocnych myśliwców też jest lekko tendencyjne. Ale ogólnie interesująca historia. To jest w formie jakiejś książki?
-
Też jestem ciekawy, bo po Baderze żadnego nie kojarzę. Przyznaję, że nie mam wiedzy, by wypowiadać się w tej kwestii. Wspomnę zatem tylko ogólnie, że nie zawsze rezygnuje się z lepszego wyposażenia ze 'złych' przyczyn. Czasem po prostu wybiera się rozwiązanie wystarczające. Nie bardzo mogę sobie wyobrazić, by gospodarka pozwalająca bez większych problemów na wybudowanie w kilka miesięcy od zera wytwórni nowoczesnych samolotów, licencyjną produkcję wielu z nich, opracowywanie i produkcję dziesiątków tysięcy silników lotniczych (w tym wdrażanie w życie kompletnie nowych rozwiązań technologiczno materiałowych), z tego w ogromnej liczbie również na licencji, wodowanie statków co parę tygodni i lotniskowców też co chwila, wreszcie opracowanie skutecznej broni masowego rażenia - nie była w stanie produkować działka lotniczego, gdyby rzeczywiście uznano to za niezbędne. Półcalówki były wystarczająco dobre wobec zadań lotnictwa no i po prostu były. Trochę jak z bojowym odrzutowcem w lotnictwie USA. Ale, powtarzam, to ogólna uwaga. Nie znam całych kulis tej historii. Mustangów z działkami w jednostkach bojowych nie przypominam sobie. Jeśli były inne niż nocne myśliwce Navy z działkami , to jakieś indywidualne wyjątki i to raczej tylko tam, gdzie pętały się te nocne. Logistycznie byłoby to upierdliwe i takie samoloty raczej byłyby znane, bo 'zwykli' piloci nie bardzo mogliby pozwolić sobie na takie fanaberie.
-
Myślę, że się nie rozumiemy. Napisałeś, skądinąd interesujący post tłumaczący dlaczego działka są lepsze od karabinów i o przyczynach nie wprowadzenia działek w alianckich samolotach w okresie IIWŚ i później. Ja z tym nie dyskutuję. Co więcej, druga część potwierdza, że odejście od karabinów w tym czasie nie miało miejsca. A ja tylko z tym odejściem się nie zgadzam. W amerykańskim przemyśle tamtych czasów jest kilka zdarzeń wołających nie tylko o pomstę do nieba, ale i o efektowny proces ze spektakularnymi wyrokami. Nie zmienia to faktu, że z karabinów nie zrezygnowano, podobnie jak w RAF, gdzie np. nawet odejście od kalibru .303 spotkało się z niechęcią pilotów i np. w Spitfire półcalówki montowano w zasadzie tylko w samolotach przeznaczonych do działań szturmowych. O przyczynach już pisałeś, więc szkoda się powtarzać .
-
Tylko, czy aż, to kwestia dyskusyjna i ja nie mam zamiaru jej rozstrzygać. Rezygnacja z lżejszego uzbrojenia strzeleckiego miałaby swoje konsekwencje o charakterze logistycznym i czysto bojowym. Zarówno jedne, jak i drugie wzbudzały kontrowersje w RAF i w lotnictwie USA. Jednak niezależnie od oceny, to 'odejście' od karabinów maszynowych w samolotach alianckich po 1941 roku skutkowało tym, że niemal wszystkie samoloty bojowe uzbrojone były w karabiny maszynowe do końca wojny.
-
Zarówno Brytyjczycy, jak i Amerykanie nie mieli żadnych oporów co do użycia karabinów maszynowych w swoich samolotach bojowych do końca wojny.
-
Jak byś go zrobił rok wcześniej, to nie zawracałbym Ci głowy o tłumaczenie dlaczego nie podoba Ci się spód mojego ;).
-
Zadajemy pytania, dostajemy odpowiedź
greatgonzo odpowiedział DeX → na temat → Jak to zrobić i jak pokazać
Artykuł Martina Waligórskiego to bardzo dobre opracowanie, ale z natury rzeczy zawiera uproszczenia i pomyłki (choćby ze względu na czas gdy był pisany i brak niektórych informacji, które pojawiły się później). Jeżeli chcesz rozkminić wnęki Mustanga pod konkretny egzemplarz, to licz się z mocno uciążliwymi studiami tematu. -
Tak, jeżeli taki jest zamysł modelarza. Nie jeżeli jest inny. Tym sposobem koryguje się wygląd powierzchni modelu stosownie do planowanego efektu z uwzględnieniem różnych śladów eksploatacji i geometrii tej powierzchni, a także jej faktury. Konkretnie oznacza to rozjaśnianie, przyciemnianie i korekty tonalne barw z zastosowaniem różnych technik, wybieranych przez modelarza.
-
Co tam preshading! Ten model nie ma kół podwozia!
-
No cóż, o większości samolotów pokładowych nie wiem zupełnie nic. Ale planuję żyć z tym wstydem .
-
Właściwszym byłoby podkreślenie, że skrzydło dało się składać i rozkładać przy silniku nie pracującym ;). Np w przypadku F4U byłoby to, no owszem możliwe, ale okropnie upierdliwe.
