-
Liczba zawartości
4 381 -
Rejestracja
-
Wygrane w rankingu
19
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez greatgonzo
-
Model nie odzwierciedla konkretnego motocykla w konkretnym miejscu i czasie. W tej sytuacji jego konfiguracja nie zawiera w sobie sprzeczności. Nie trudno wyobrazić sobie realną sytuację tłumaczącą taki wygląd. Moto prezentacyjne, po jazdach promocyjnych na torze (brak rejestracji), przygotowane do sesji fotograficznej lub udziału w targach. Nowe opony, wymienione podniszczone/uszkodzone elementy, nawet ewentualny czysty łańcuch mógłby być zwyczajnie umyty.
-
Podstawową funkcją tych zaślepek było zabezpieczenie broni przed penetracją zimnego powietrza w locie i w przypadku nadmiernej wilgotności, w konsekwencji - zamarzaniem. W przypadku Spitfire niebagatelne znaczenie miała informacja, że samolot jest uzbrojony, a Browningi są przeładowane. W takiej sytuacji warto był dwa razy pomyśleć zanim przedefilowało się przed samolotem, zwłaszcza gdy akurat ktoś coś majstrował w kabinie. Zresztą początkowo istniały specjalne korki do skrzydeł Spitów, ale szybko zrezygnowano z nich na korzyść materiałowych naklejek. To były gotowe do użycia, impregnowane produkty i nie zawsze były czerwone - czasem zdarzały się niebieskie. W przypadku ich braku radzono sobie chałupniczymi metodami. Mechanik z tamtych czasów wspominał, że gdy nie miał naklejek zaklejał wyloty zwykłym plastrem opatrunkowym, a wyloty łusek kawałkami gazet ( to też w celu utrzymania ciepła).
-
Pewnie masz na myśli ogólnie pojęty motocykl sportowy? Tak sądzę bo nigdy nie spotkałem się z modelem Super Sporta. Nie znam wprawdzie wcale oferty rynkowej, ale nie chce mi się wierzyć, że SS mogą dominować. Tak, czy srak - powodzenia przy budowie kolekcji.
-
[11.11] Tradytor jednostronny - Mirage skala 1:35.
greatgonzo odpowiedział Dexter → na temat → [D]Warsztat
W pierwszej części opisu bardzo ładnie posługiwałeś się skrótem żelbet. Jest on równie prawidłowy jak pełny termin żelazobeton. Forma skrótowa 'żelbeton' jest nowomową i sugeruje niefachowość autora. Mimo swojej nazwy żelbet zbrojony jest stalą. Opis zaczął się ciekawie, ale elaborat o rozstawach prętów zbrojeniowych jest, moim zdaniem zbędny i zwyczajnie nudny. Ja przez niego nie przebrnąłem i wątpię czy ktoś inny da radę. Być może gdzieś między wiązaniami drutów zaplątały się ciekawe fakty, ale kto by tam ich szukał? To oczywiście Twój opis, ale ja miałem nadzieję dowiedzieć się czegoś interesującego. W zderzeniu z nadmiarem informacji, który bywa gorszy niż jej brak, nadzieja zaczyna się ulatniać. Pozdrawiam i powodzenia! -
Bierzemy. Cała sprawa rozbija się o: I dalej: Znowu posłużę się przykłądem P-47, który nigdy nie widział tego koloru. Dzbanki Curtissa pewnie miały jego kolor z wytwórni braci Berry, a z Farmingsdale i Evansville Dark Dull Green (chyba o ten kolor Ci chodzi, gdy piszesz o 'Gull' Green?). Znane są też pojedyncze sztuki z ZCY w kabinie! Standaryzacja ANA dotyczyła tak marynarki jak i lotnictwa lądowego (ANA: Army - Navy Aeronautical Standard). Jednak nie była restrykcyjnym prawem. Malowanie reszty wnętrz to mniej kwestia kolorów, a bardziej skuteczności zabezpieczeń. Kolorystyka była tu bardzo zróżnicowana - słynny 'Salmon' Chance Vought jako przykład. Ale odstępstwa od standardów zabezpieczania powierzchni wewnętrznych amerykańskich samolotów to też trochę inny temat.
-
Nie pytaj mnie o Grummana. Tak było w P-47. Po prostu chodzi o to, że DDG zastąpił BG z przyczyn funkcjonalnych. Grumman był za miedzą, używał podobnej farby, mogł dokonać podobnej zmiany. Nie mam pojęcia. Za to Republic najprawdopodobniej też używał szarej farby zabezpieczającej w pewnym zakresie. Kolor Interior Green ANA 611 istniał zawsze, jak wszystkie kolory, które można sobie wymyślić. Tyle, że nie używano go w kabinach amerykańskich myśliwców przed standaryzacją. Chyba, że przypadkiem.
-
Bez przesady z fanatykami. To dość istotna uwaga, bo np. żaden P-47 Koloru ANA 611 nawet nie powąchał. Z dużym prawdopodobieństwem, znaczy.
-
W wypowiedzi Michała nie ma sprzeczności. Kolor IG nie istniał póki nie usankcjonował go system ANA. Wcześniej, owszem barwiono farbę podkładową na charakterystyczny zielony kolor, ale był to ciągle ZCY z dodatkami (niekoniecznie czarny barwnik). Nie zmienia to faktu, że Grumman używał do wnętrz kabin Bronze Green i zapewne później Dark Dull Green. Określenie IG w ogóle jest dość mylące. Przypuszczam, że nazwa urodziłą się sama i w oczywisty sposób u źródeł stały zielone wnętrza kabin. Nomenklatura ANA spopularyzowała ją nadmiernie. Można zinterpretować propozycję Squadron Signal jako uogólnienie - wszystkie kolory wnętrz kabin amerykańskich samolotów: BG, DDG, ZCY z dodatkami, IG, Curtiss Green, były 'zielonymi do wnętrz'. I wszystkie w sumie były do siebie podobne. Można też spojrzeć na datę wydawnictwa - starsze publikacje nierzadko mniej szczegółowo podchodzą do takich kwestii - inne były kiedyś potrzeby odbiorców, a i stan dostępnych informacji bywał inny. Zamieszanie z Interior Green nieźle ilustruje przykład RAF. Niech ktoś spróbuje znaleźć na tym, czy jakimkolwiek innym forum relację z budowy np. Spitfire z kolorem kabiny nazwanym inaczej. Tymczasem w okresie wojny Brytyjczycy malowali kabiny kolorem Grey Green. Był to też kolor z gamy zielonych i też do wnętrza, ale nazwę własną miał właśnie GG - IG to współczesne nazewnictwo. Ale wątpliwości związane z kolorami brytyjskich samolotów, a wątpliwości tych nie brakuje, to inny temat.
-
Ja też. Znane są oficjalne dokumenty brytyjskich producentów samolotów przedstawiające rozkład plam kamuflażu zwymiarowany z dokładnością do jednego cala. A odstępstwa, jak wyżej.
-
W zasadzie wyklucza mnie to z dyskusji. Zaryzykuję jednak bo grzebałem się w tym trochę. Ogólnie w temacie szablonów ścierają się zwolennicy istnienia masek i ci co w nie nie wierzą. Już same deklaracje naocznych świadków nie pozostawiają wątpliwości, choć są i inne poszlaki. W ogóle temat jest dość rozległy i można by długo. W skrócie: maski istniały. Najprawdopodobniej z mieszanki gumy i końskiego włosia. Używano je w wytwórniach i (nie zawsze) w MU. Szerokość dopuszczalnego odkurzu wynosiła 1 cal ( majstrowie, by nie dopuścić do odrzucenia pracy nierzadko wymagali od swoich ludzi 1/2 cala). Dla przejść między kolorami spodu i góry norma dopuszczała 2 cale. Odkurz należy tu raczej traktować jako maksymalny błąd, a nie stałe przejście koloru - nie znalazłem lepszego słowa. Samoloty bywały przemalowywane w jednostkach i tu mogły (choć nie musiały - wtedy też istniały taśmy samoprzylepne i przełożeni służbiści) pojawić się łagodne przejścia. Możliwości są niemal nieograniczone: np. Spitfire w kamuflażu Day Fighter dostaje przy wymianie skrzydło w Temperate Land. Teoretycznie samolot może mieć całe malowanie od szablonu, a tylko skrzydło przemalowane z łagodnymi przejściami. Znane są zdjęcia Spitów po przemalowaniach/naprawach lakierniczych z kamuflażem zupełnie odstającym od schematu i bez wątpienia malowanym od szablonów, czy taśmy. Wiele pozornie płynnych przejść kamuflażu na zdjęciach jest (lub może być) efektem stosunkowo niewielkiej głębi ostrości i miejsca, w którym ta ostrość jest ustawiona. Sama jakość fotografii to kolejna sprawa. Moim zdaniem nie da się tego podsumować stwierdzeniem 'każdy samolot był inny, można zrobić cokolwiek'. W pewnym sensie, rzeczywiście każdy był inny, ale ta inność z czegoś wynikała i zawsze była odstępstwem od normy. Sądzę, że gdy nie nie da się konkretnego odstępstwa uzasadnić, lepiej się jej trzymać.
-
Szukając czegoś tam w materiałach, przy okazji natknąłem się na zdjęcia afrykańskich piątek z 'obciętymi' końcówkami skrzydeł. Niezbyt mi się chce sprawdzać, czy były to LFy, ale trafiła się też fotka VC ze 145 dywizjonu. Skrzydło z końcówką standard.
-
Proponuję, byś spróbował rozpropagować ten punkt widzenia . Zawsze możesz spytać, nie ma problemu. Niestety PRy są zupełnie poza moim nurtem zainteresowań, ale siłą rzeczy występują w materiałach o Spitach. Niedawno na forum nPWM była dyskusja o PRach. Może uda Ci się ją odnaleźć.
-
Po prostu wybierz odpowiednie malowanie do wersji. Mógłbyś też co nieco poprawić w kabinie, o ile oczywiście chcesz .
-
Skrzydło 'c', tzw. uniwersalne, umożliwiało zabudowę różnej konfiguracji uzbrojenia. Inny podział paneli, wyloty potencjalnej broni na krawędzi natarcia, inne owiewki na skrzydłach. Dodatkowo skrzydło 'c' miało wzmocnioną konstrukcję i obecność na nim żeber nad komorą kół jest bardzo mało prawdopodobna. Popatrz choćby na wczesne Spity IX z PFT. Też miały skrzydło 'c'. Jak zresztą niemal wszystkie polskie Spitfire'y IX. Aha, końcówki niemal na pewno normalne - samolot miał zamontowany Merlin 45 - silnik do zwykłych operacji. W ogóle nie kojarzę LFów z Afryki, a ten samolot nie bardzo miał kiedy być przerobiony. No ale nie moje okolice, więc na wszelki wypadek poszukałbym fotek piątek ze 145go. O ile to jeszcze ma znaczenie ;).
-
Żółte krawędzie natarcia skrzydeł to oznaczenie szybkiej identyfikacji znad Europy Zachodniej. Ale to Twój najmniejszy problem. EE781 to MkVc, a nie 'b'. Nie to skrzydło.
-
W dużym skrócie. Przez całą wojnę montowano w Spitfire dwa rodzaje foteli - plastikowe i metalowe. Te pierwsze były w ciepłym brązowym odcieniu, te drugie w kolorze wnętrza. Plastikowe miały tendencję do łamania się. Nie mając konkretnego zdjęcia lub innego dowodu (zaprzysiężone wspomnienie pilota?;) nie sposób przesądzić w jaki fotel wyposażony był dany Spit.
-
A tam, taki żarcik niewinny. Pozdrawiam.
-
Duch Dziubka straszył w Tunezji? ;)
-
Rzeczywiście fajna fotka. Nie znaczy ona jednak, że nanoszenie pasów odbywało się wyłącznie w taki sposób. Ponadto malowania sukcesywnie poprawiano. Np w 56FG samoloty przygotowywano do inwazji w malarni (Gabreski wspominał z jaką niecierpliwością czekał na swojego P-47, który tam utknął), a przecież tu malowano nie tylko pasy ale i cały kamuflaż. Natryskowe, pospieszne malowanie też miało swoje błędy i te były stopniowo naprawiane mimo ciągłej eksploatacji samolotów, co wyraźnie widać na zdjęciach. Prześledzenie dokumentacji w celu ustalenia wyglądu danego egzemplarza jest, jak zwykle, konieczne. W dodatku krzywo namalowane pasy na oryginale nie oznaczają wolności do wykonania ich byle jak na modelu. Ideałem byłoby doskonałe ich odtworzenie, ale jest i inny problem niż modelarska wierność. Wszystko co jest krzywe w oryginale, na modelu zawsze wygląda podejrzanie. Paradoksalnie - im bardziej niechlujnie wyglądał oryginał tym więcej staranności wymagać będzie jego model, by wyglądał porządnie. To ogólna uwaga, nieodnosząca się bezpośrednio do prezentowanego tu modelu.
-
P 51D Mustang "Ridge Runner III" ICM 1:48
greatgonzo odpowiedział przemekgksw3 → na temat → [L]Galerie
Tak.Jest tylną ścianą wnęki. -
P 51D Mustang "Ridge Runner III" ICM 1:48
greatgonzo odpowiedział przemekgksw3 → na temat → [L]Galerie
Kiedy już uda Ci się uciąć te spekulacje to pewnie dostaniesz Nobla. Wtedy już będzie z tej dziedziny. ;) Nie o to chodzi byś koniecznie grzebał w skończonym modelu. Przemalowanie może wiązać się z utratą jakości. Rzecz jest w wymianie informacji. A wnęki i pokrywy były w naturalnym aluminium, co wygląda nieco inaczej niż pomalowane na srebrno ( tak było w Mustangach z Alisonem). Najprawdopodobniej dźwigar główny, podobnie jak w B/C malowano ZCY. Chodziło o zapobieżenie korozji (inne rodzaje stopów stykające się ze sobą), a to w końcu był główny element konstrukcyjny, w dodatku malowany przed montażem. Malowanie miało też na celu ograniczenie tworzenia się napięcia elektrostatycznego, szczególnie na tylnej powierzchni dźwigara, co mogło mieć znaczenie wobec bezpośredniego sąsiedztwa ze zbiornikami paliwa. Znane też jest zdjęcie z linii produkcyjnej D, z blachami na pokrywach kół podwozia głównego malowanych ZCY przy samych pokrywach pozostawionych bez farby. Nie wiem jak te poprawki są wykonalne w gotowym modelu. Czasem trzeba żyć z błędem. Mój Mustang z gablotki śmieje się ze mnie i zapewniam Cię, że nie tylko z pomalowania wnęk musiałbym się mocno tłumaczyć. -
P 51D Mustang "Ridge Runner III" ICM 1:48
greatgonzo odpowiedział przemekgksw3 → na temat → [L]Galerie
Pod tym zdaniem trudno nie podpisać się obiema rękami! Wśród setek zdjęć mustangów z II WŚ, gdzie jakość zdjęcia pozwalała na jakieś wnioski nie widziałem ani jednego z wnękami i pokrywami innymi niż srebrne lub metaliczne. Dotyczy to wszystkich wersji ( Oczywiście pomijając kwestię głównego dźwigara w ZCY i innych drobnych elementów). Nie twierdzę, że nie mogło być inaczej, bo problem korozji był rozpoznany i jakoś musiano sobie z nim radzić, no i przecież Kornik 'wytropił' potwierdzające fotki. Proporcja sugeruje jednak, że IG to wyjątek, a nie reguła. Znów, wszystkie znane mi zdjęcia Mustangów 4th FG z wiosny 1945 potwierdzają dyskutowane elementy w naturalnym metalu, w tym D-20 z tej samej serii produkcyjnej co 'Ridge Runner'. I dla wyjaśnienia: Dana Bell twierdzi, że ostatnie partie P-51 D i/lub K miały wnęki zabezpieczane ZCY, na podstawie jednego, niedatowanego zdjęcia z linii produkcyjnej. Trudno to więc przełożyć na dostawy samolotów do Europy. Nie wyklucza też różnych form zwalczania korozji. -
P 51D Mustang "Ridge Runner III" ICM 1:48
greatgonzo odpowiedział przemekgksw3 → na temat → [L]Galerie
Srebrna farba (z dodatkiem aluminium) to ostatnia warstwa we wnękach P-51 z Alisonem, sprzed zmiany 'oszczędnościowej'. Dostrzegam zgodność w dwóch ostatnich postach. Tylko ten zielony mnie zainteresował. Powiesz, gdzie można znaleźć fotografie z okresu pokazujące te pokrywy w IG? -
P 51D Mustang "Ridge Runner III" ICM 1:48
greatgonzo odpowiedział przemekgksw3 → na temat → [L]Galerie
W szczegółach wyglądało to trochę inaczej. W 1942 roku kilku producentów otrzymało zgodę od AAF na odejście od zabezpieczania powierzchni wewnętrznych samolotów. Wśród nich (był w tym towarzystwie też np. Boeing ze swoimi B-17) znalazł się i NA. Odstąpiono wtedy od zasad malowania, jakie dotyczyły Mustangów do tej pory. Można dość bezpiecznie przyjąć, że samoloty z Alisonami wszystkie produkowano wg starego schematu. Od B w górę wdrożono ową 'oszczędność', przy czym jej przyczyną była możliwość przyspieszenia produkcji w obliczu narastającego wysiłku wojennego. Dodatkowo występowały problemy z niektórymi materiałami niezbędnymi do produkcji farb zabezpieczających. Niektóre elementy konstrukcji zabezpieczano jednak chromianem cynku (ZCY). W 1944 roku zaczęły napływać z frontu informacje o problemach z pojawiającą się korozją płatowców, szczególnie w miejscach, gdzie stykały się różne materiały, co w zasadzie sprowadzało się do łączenia konstrukcji i pokrycia. Firmy radziły sobie z tym zabezpieczając elementy konstrukcji, lub spodnią stronę poszycia. Nie do końca wiadomo, jak poradził sobie z tym fantem North American, ale znane jest zdjęcie z linii produkcyjnej P-51D lub K z wnękami podwozia i wnętrzem pokryw całkowicie pomalowanymi ZCY. Nie wiadomo dokładnie kiedy to nastąpiło. Znane są zdjęcia frontowych Bubbletopów z niemalowanymi pokrywami. Można więc spokojnie przyjąć, że właśnie pod koniec wojny przestano 'oszczędzać' na farbie i ostatnie partie Mustangów przybyłe na front miały ponownie malowane wnęki, choć inaczej niż kiedyś. Trudno na tej podstawie jednoznacznie określić wygląd dowolnego egzemplarza, ale jest to niezła podstawa do tzw 'educated guess'. Nie ma tu za wiele miejsca na możliwość występowania koloru IG na dowolnym Mustangu z Merlinem, poza kabiną pilota. Chyba, że zaprzęgniemy do pracy wyobraźnię i zrzucimy wszystko na mechaników w Grupie, którzy mogli pomalować wszystko i wszystkim... . Przemek, życzę Ci coraz lepszych modeli. Uważaj jednak na pułapkę jaka zawiera się w stwierdzeniu 'użyłem tego koloru dla urozmaicenia modelu'. To co wygrubiłem, to nie jest raczej najlepsze kryterium. A skoro już o uważaniu - uwazaj na tego Spita. Zumbachowych piątek było kilka i wszystkie zupełnie dobrze znane. Wyjątkowo bogate źródła, ale i łatwiej się wyłożyć na szczegółach ;). Pozdrawiam Edycja: Aha, większość z powyższych informacji 'wykopał' Dana Bell. -
Kawasaki Ninja ZX-7R firmy Protar, skala 1:9
greatgonzo odpowiedział djmietek → na temat → [C]Galerie
Uwielbiałem ten motocykl. Nadal bardzo go lubię, mimo że cierpi na sporą nadwagę. Dlatego żałuję, że nie udało się zachować oryginalnej geometrii owiewek. Zawsze z przyjemnością patrzę na 'siódemki', ale z takim zadartym dziobem jest karykaturalna niestety. Szkoda, bo to świetne i piękne moto.
