-
Liczba zawartości
4 381 -
Rejestracja
-
Wygrane w rankingu
19
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez greatgonzo
-
Linki antenowe w lotnictwie
greatgonzo odpowiedział Claudiuss → na temat → Jak to zrobić i jak pokazać
Broń Boże nie mówię nic przeciwko żyłkom. Po prostu nie stosuję ich i nic o nich nie wiem. Zaletą nici z pończoch jest ich fantastyczna rozciągliwość i tym samym świetna odporność modelu na uszkodzenia. -
Linki antenowe w lotnictwie
greatgonzo odpowiedział Claudiuss → na temat → Jak to zrobić i jak pokazać
Hej, nie do końca się zgadzamy ;). Bardzo mi imponuje tak ambitne podejście do modelarstwa. Ale są tu pewne niespójności. Budując model do oglądania przez szkło powiększające staniesz wobec raczej nierozwiązywalnych problemów. Można pięknie wymalować aerografem łagodne przejście między kolorami, ale najmniejsze kropki odkurzu widoczne pod szkłem będą zbliżone wielkością do tych z natury - nie kilkadziesiąt razy mniejsze. Inny przykład, to sztandarowe już linie podziału. W skali powinny liczyć się w tysięcznych milimetra. Wyskalujesz linkę do setnych części milimetra, a na liniach będziesz miał błąd rzędu dziesiątych. Do tego taka precyzja skali zmusi Cię do przerobienia praktycznie każdej części modelu. O rzędach modeli w całym domu możesz wtedy od razu zapomnieć. Jeżeli nawet nie będziesz konsekwentny i nie zachowasz takiej precyzji dla podstawek, to i tak budowa jednego samolotu trwać będzie lata. Jak do tej pory nikt chyba nie buduje modeli 'pod szkło powiększające', ale wspomniane dylematy dotyczyć będą też normalnego oglądu. Człowiek odruchowo przeskalowuje wymiary dla siebie nienormalne do 'przyjmowalnej skali'. To działa jak liczenie w wykonaniu północnoamerykańskich indian: '1,2,3,4,5,dużo.' W przypadku takiej linki pojawi się wartość 'bardzo cienko' i zmniejszanie jej średnicy będzie potem mijać się z celem. Co więcej może zaszkodzić modelowi. Obronisz wprawdzie samą linkę mówiąc, ze niemal jej nie widać, bo trzyma skalę, ale nie obronisz modelu, gdzie linka będzie wielokrotnie cieńsza od sąsiadującej z nią linii podziałowej, gdy w naturze proporcje są dokładnie odwrotne. Tymczasem, o ile zachowasz grubość linki w zakresie 'bardzo cienko' możesz ją nawet znacznie pogrubić bez szkody dla niej samej, ale z zyskiem dla precyzji modelu jako całości. Sama linka (bez otoczenia), wiotka i filigranowa w naturze, będzie wyglądała lepiej gdy będzie o oczko za cienka, niż tyleż za gruba (pamiętając o zachowaniu skali 'bardzo cienko'). Ale już hydrauliczny, giętki przewód hamulcowy, kojarzący się z kawałkiem solidnej, gumowej rury - odwrotnie. Kiedy dodamy do tego jeszcze efekt otoczenia detali w modelu, które będzie wpływało na odbiór ich wielkości, koloru elementów, który podobnie wpływa na optykę i fizyczną niemożność wykonania niektórych szczegółów w skalowanych wymiarach, okaże się, że ważniejsze od idealnego trzymania skali jest właściwe wybalansowanie tych wszystkich niuansów. I wtedy nie ma mowy, by balans ten był jednaki dla gołego i uzbrojonego oka. Jeżeli chodzi o same linki to niewiele pomogę przy samolotach RAFu, ale w drugowejennym USAAF typowo stosowano lity drut z rdzeniem ze stali i płaszczem z miedzi. Na końcówkach drut był zagięty w pętlę i owinięty wokół siebie określoną liczbą zwojów. USN stosowała drut pleciony, także z możliwością występowania rdzenia. Plecionka mogła być z fosforobrązu. Zakończenie zaciskowe. Dokładnej średnicy nie znam, ale jeszcze się nie poddałem. -
Linki antenowe w lotnictwie
greatgonzo odpowiedział Claudiuss → na temat → Jak to zrobić i jak pokazać
Moim zdaniem tu jest ten moment w modelarstwie gdzie ważniejsze od przeliczonej skali jest optyczne wrażenie uzyskane na modelu. Czasem lekkie zwiększenie elementu jest konieczne nie tylko by w ogóle było go widać, ale i by wyglądał realnie. Przy setnych milimetra niebagatelne znaczenie zaczyna mieć grubość powłoki malarskiej, którą trzeba uwzględnić w pomiarze, gdy chce się mieć idealną w skali wartość. -
Linki antenowe w lotnictwie
greatgonzo odpowiedział Claudiuss → na temat → Jak to zrobić i jak pokazać
Tu masz dwa słowa o pończochach. Mniej więcej w połowie strony, w dziale 'elementy wyposażenia płatowca/gniazda i przewody' kliknij mnie -
Często. Nie zawsze.
-
P-47? Zawsze z przyjemnością!
-
Banny, bo to dziadostwo jest z tymi wnękami i miarodajnych fotek ze trzy na krzyż. Nie będę tu wyjeżdżał z moimi wątpliwościami co do wnęk P-47, bo dotyczy to tylko wcześniejszych Razorbacków i nie udało mi się znaleźć żadnego klucza i sensownego tłumaczenia. Ale coraz bardziej przekonuję się do występowania wyjątków. ALE NIE ZIELONYCH! Tym niemniej ZCY nie odważyłbym się zdefiniować jako złe nawet w tych wątpliwych. ZCY to chromian cynku w kolorze żółtym z lekko zielonkawym odcieniem. Nie jest kolor w sensie farby, a własna barwa podkładu zabezpieczającego, stosowanego akurat w amerykańskim przemyśle lotniczym. Dodając odrobinę choćby tego Humbrola 78 do żółtego będziesz miał co trzeba. W kabinie Dark Dull Green - tu z kolei ten humbrol można dobarwić granatem, ew typową zielenią - tu trzeba trochę poeksperymentować. Reszta wnętrza ZCY, oprócz przedziału silnikowego, gdzie w skrócie jest miazga! W zasadzie wnętrze okapotowania silnika to srebrnoszary, choć ZCY jednoznacznie wykluczyć się nie da. Zawinięcie okapotowania do silnika i kształtka chwytu powietrza do chłodnic i turbiny - w kolorze zewnętrznym (to drugie na ogół). Pokrywy podwozia ZCY. Część kadłuba pod limuzyną (w pozycji zamkniętej) kolor zewnętrzny - Olive Drab. Golenie podwozia w Razorbackach często występowały w OD. To chyba polowa modyfikacja, ale bardzo często spotykana. Co prawda raczej nie dotyczy P-47 Klibbego sądząc ze zdjęcia. Masz chłopie, walcz!
-
Ja się upieram, że to jest decyzja modelarza. I z całą pewnością niczego nie wymagam od człowieka, którego nawet nie znam. Dzbanek, tylko słowo i ja się zamykam. To działa! Uważam, że modelarz bez żadnego problemu może rozwijać technikę równolegle z dbałością o historyczną wierność. Niby gdzie tu jest przeszkoda? I tylko kilka farbek wystarczy przy odrobinie chęci. Konkretnie sześć . Ech, chciałbym tak po prostu wiedzieć, że wnęki w P-47 malowano ZCY... :(
-
Moim zdaniem jest to wyłącznie kwestia decyzji . Jaki poziom trzeba osiągnąć by móc szukać zgodności kolorów? ;)
-
zdjęcia nie kłamią
-
O ile zdjęcia nie kłamią zacząłeś od wybrania złego odcienia do wnętrza kabiny. Za to z całą pewnością błędnie pomalowałeś resztę.
-
Gdyby ktoś, kiedyś chciał skorzystać z tych kalek Techmodu, to tylko uprzedzam, że są one mieszaniną oznaczeń różnych samolotów Gabreskiego.
-
Też dziękuję za dobre słowo . A skoro już się chwalimy, to Wojtek swojego Superbolta z pewnością nie musi się wstydzić: GALERIA
-
Silnik wygląda bardzo efektownie, ale zatarły się zupełnie różnice materiałowe i kolorystyczne typowe dla Twin Waspów. Mógłbyś dokładniej opisać co masz na myśli, mówiąc 'rurki' itp. Teraz można zrozumieć, że zardzewiały plastikowe koszulki przewodów zapłonowych. W ogóle to jaka rdza w eksploatowanym na bieżąco silniku? Mechanicy zaglądali do nich codziennie i wykluczone było doprowadzenie jednostki napędowej do stanu ' wszystko w oleju, brudzie i rdzy'. Ale wygląda ładnie ;).
-
Radio UKF - bez anteny drutowej. Za to druty IFF jak najbardziej powinny się tu znaleźć. To w temacie instalacji radiowej.
-
Myślałem, że prowadzimy merytoryczną dyskusję w temacie, z której wnioski pomogą autorowi w budowie modelu. Np może spróbować nieco zeszlifować zbyt nachalny relief napisu Dunlop, który to problem zupełnie słusznie zauważyłeś. A tu śmieci :(.
-
Ano jest. Paweł, z tej samej strony mogłeś wziąć walkaround MkIX, byłbyś bliżej sedna problemu linkując tożsame do tematu podwozie z rowkowanym bieżnikiem opon. Goleń i koło, które pokazałeś należą do czternastki i w stosunku do Mk V przeszły dwie poważne rekonstrukcje związane z przystosowaniem Spitfire do funkcji szturmowej i działania z lotnisk utwardzonych. Współczesne warbirds mogą mieć założone bardzo różne kapcie, często są to zgodne wymiarowo opony z przednich kół późniejszych samolotów. Wojenne piątki jeździły na pięknych, gładkich slickach, aż miło popatrzeć .
-
O jakim bieżniku? http://www.arcair.com/AWA1/401-500/walk456_Spitfire_Williamson/05.jpg
-
Tylko w przypadku BM144 jest taka pewność - widać kawałek fotela na kolorowej fotce. Bez takiego dowodu nie sposób stwierdzić bez wątpliwości w jaki fotel wyposażony był konkretny Spitfire. Ralf, miekkie oparcie fotela było naciągane od góry, mniej więcej jak rękawiczka na dłoń. W modelu jest to źle odtworzone. Kadłub poza kabiną i przedziałem silnikowym - na srebrno.
-
No tak, ale teraz kładziesz nacisk na dziury w dokumentacji źródłowej itp. A porównanie dwóch pilotów nie wnosi wiele, chyba, że są to przykłady reprezentatywne. Safonow jest?
-
Jeżeli wyliczono gościowi 120 zamiast 160, to nie ma w tym nic dziwnego. Jeżeli po bitwie nad Nową Gwineą Amerykanie przyznają się do 45 zestrzeleń, a Japończycy naliczyli 28 utraconych samolotów to też jest standard. Gdy jednak w tej samej bitwie USAAF straciło 5 myśliwców, a pilotom japońskim przyznano 30 zestrzeleń to jest to 'ponad miarę'. Nie ma co wprowadzać tu taktyki, strategii i wyników wojen. Definiowanie rzeczywistych, pojedynczych zwycięstw to też inna sprawa, nie mówiąc nawet o samej weryfikacji. Tematy same w sobie ciekawe, ale ja tylko pytam o to, czy po radzieckiej stronie zawyżanie zwycięstw mieściło się w normie, czy rzeczywiście było czymś wyjątkowym.
-
Dlatego zostawiam na boku pojedynczych pilotów. Interesuje mnie, czy radzieccy piloci zawyżali liczbę zestrzeleń ponad miarę, czy utrzymywali się w standardzie.
-
Dziękuję. Twoją poprzednią wypowiedź przyjąłem jako bardziej ogólną i właśnie taka ogólna statystyka mnie zainteresowała. Czy proporcje zwycięstw Safonowa przed i po weryfikacji są charakterystyczne dla całych WWS?
-
Możesz zdefiniować to niebo?
-
A, to Ty . No widzisz, ja to bym za to nie zjechał. Pewnie taki ze mnie fachowiec... . Ale pamiętem, że odpierałem atak, że nie jest koncertowo złachany Ja 1D z Bunker Hilla pomalowałbym z wnęką IG, podwoziem srebrnym i klapą od środka SB. Ale udowodnić się nie da, że jakiś element nie został podmalowany i na jaki kolor. No i parę rzeczy na pewno zrobiłbym inaczej i mam na to kwity!
