-
Liczba zawartości
2 060 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
4
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Tap-chan
-
Świetny Phantom. Jak dla mnie mistrzostwo. Oglądam za każdym updatem [Tu było pytanie, ale wyszło, że niedoczytałem]
-
To zależy. 10ml Tamkę rozcieńczam już w słoiczku i resztkę zlewam spowrotem bez żalu. Co do większych słoiczków to tam nie ma miejsca na uprzednie rozcieńczenie, ale farbę rozcieńczoną i tak zlewam do słoiczka. Nie oszukujmy się, resztek zostaje tyle, co kot napłakał, a nie zdarzyło mi się jeszcze nalać o pół zbiorniczka za dużo. A jeżeli wiesz, że będziesz jeszcze tej farby potrzebował w bardzo niedługim czasie (jakaś druga warstwa czy malowanie innego modelu, bo i po 10 niektórzy mają zaczęte) to zlewasz do pustego słoiczka i masz gotową farbę na kolejne machnięcie.
-
Ja używam dużo mniejszej ilości czyścidła. Po 3-cim bąbelkowaniu nalewam jeszcze nową porcję airbrush cleanera tak, żeby sama komora igły była zalana, zakładam pokrywkę na zbiornik i zostawiam na kilka minut. W między czasie ze 2 razy bąbelkuję. I pomimo tego, że po wcześniejszym płukaniu wszystko wydaje się czyste, to po ostatnim zabiegu czyścidło zawsze jest mętne - czyli działa.
-
A koledze nie chodziło przypadkiem o kwestie malarskie? Jeżeli tak, to ja pojemnika nie mam. Aero się ew. rozbiera i czyści, ale do codziennego "płukania" wystarczy przepuscić ze 3-4 dawki czyściwa. Ja używam Tamiya Airbrush Cleaner, z Gunze nie próbowałem, ale wszystko inne ładnie rozpuszcza. Zauważyłem też, że jeżeli do czyszczenia użyję najpierw Thinnera X-20A to on jakby bardziej utrwala farbę, niż ją usuwa. Do tego wiadomo, jakieś thinnery, ja do farb tamki dolewam też retarder. Chyba warto zainteresować się też wyciorami do aero. Przydadzą się ze 2-3 puste słoiczki (ja mam tamiyi z podziałką) do mieszania farb i lakieru. Do tego pipety, żeby mieć czym nabierać thinnery/retardery/cleanery No i bardzo ważne narzędzie - komora lakiernicza
-
Mi, jako początkującemu, nie wydaje się, że duża liczba części to jakiś znaczący minus. Lepiej mieć 300 dobrze spasowanych części niż model składający się z 50, ale wymagający jakiegoś cięcia i szlifowania "w powietrzu" żeby móc to do kupy złożyć. Zresztą, w pierwszym modelu dobrze mi jest mieć poligon dla tej całej chemii modelarskiej, w której jestem zielony, niż miałbym co model coś psuć. A tak, na jednym modelu uczę się czego z czym używać, a czego nie miksować. Tak, to prawda, wyjdzie pokrak, ale takie założenie było od początku. Od siebie dodam, że dla serca lepiej jest testować działanie szpachli, klejów i innych badziewii na modelu za 100 czy 150 pln niż na takim za 400. Ot, wiem już na przykład, żeby nie trasować linii w szpachli Tamiyi. Nauczyłem się tego psując model wart 80pln i w duchu dziękuję sobie, że nie uczyłem się tego na zestawie za 300. Pierwsze modele to zapoznanie z chemią i materią, wiadomo jest od razu, że coś się popsuje, i to raczej nieodwracalnie. To tak, jakby dziecku do nauki jazdy kupować rower za 5000 pln. Albo spodnie Wranglera do piaskownicy. Można, tylko równie dobrze można kupić takie 10x tańsze a resztą po prostu porządnie napalić w piecu.
-
Mam Procona, ale pomalowałem nim tylko 2 modele, z czego tylko 1 farbami modelarskimi (drugi migami i vallejo ). Nie narzekam, porównanie mam do chińszczyzny i z Procona 0,3 da się wiele wyciągnąć. Teraz będę dokupował też albo Procona albo Tamiyę. Gdybym miał jednak wybierać z dwóch które podałeś to wybrałbym Badgera. Głównie dlatego, że w przeciwieństwie do Ultry ma regulację skoku iglicy, a ten ficzer bywa przydatny, zwłaszcza podczas delikatnego wypełniania paneli (na samolotach) czy modulacji kolorów. Zresztą, przy malowaniu detali też nie chcesz fluknąć kleksem.
-
No nie wiem, ja zamawiałem z Chin i paczka wyszła w środę o 1:30 w nocy, dotarła o 15:30 w piątek.
-
Ujdzie jak na szybki weekendowy ulepek. A tak na serio to świetnie, mimo, iż samoloty o napędzie śmigłowym to nie moja bajka, to w kwestii warsztatu model jest świetny. Bardzo fajny opis na początku i sporo zdjęć, chociaż te z lampą błyskową zbyt mocno spłaszczają obraz. Sam Avenger jest dla mnie interesujacy, bo takie właśnie samoloty brały udział w Flight 19.
-
Dlaczego? Skoro u "źródeł" jest drożej to chyba logiczne. No chyba, żeby nasze sklepy modelarskie dorzuciły różnicę z własnej marży. Jak Andy powiedział, model ma sporo więcej części niż A i stąd ta wyższa cena. MSRP dla F-14A to $115, jest więc $15 różnicy na rynku amerykańskim (13% więcej).
-
W USiA pierwsza sztuka już jest. Sugerowana cena detaliczna około 129 dolarów USA. Czyli jeszcze, o zgrozo, drożej niż wersja A. W Chinach preorder jest za $76, wersja "A" za $70 więc różnica bardzo mała. Ale cena końcowa w PL i tak pewnie wyjdzie w okolicach SU-34 z HB
-
Świetna cegła! Całą tą galerię przewijałem chyba z 5 razy od nowa - jest na co popatrzeć.
-
No niestety, ale widać jaśniejsze plamy. Wygląda na robotę od nowa, albo jakieś dziadowskie poprawki. Bardzo śmiały wniosek. Chodziło o to, że maskowałem od zewnątrz i od wewnątrz. Nie było jednak odpowiedzi tutaj, więc po obejrzeniu kilku filmików zdecydowałem zerwać taśmę od spodu i tam nie pryskać. Dobrze, że zdecydowałem się robić zamkniętą kabinę jednak, bo teraz miałbym problem
-
No i lipa. Moja druga, słabsza połówka trąciła kilka tygodni temu dolną częścią pleców mój styropianowy bloczek z nadzianymi częściami do malowania. Nie zauważyłem tego wtedy, ale wyszło dzisiaj, kiedy chciałem malować - nie ma bowiem jednej z goleni podwozia głównego. Przetrząsnąłem całe moje modelarskie włości - nic. Wychodzi na to, że skazany jestem na wersję z zamkniętym podwoziem, a to wymusza niestety podwieszenie modelu. Albo jakąś dziwaczną podstawkę. Druga sprawa to to, że z aero podczas czyszczenia prysnęło mi kilka kropel Wamodowskiego zmywacza na model (pomalowany, polakierowany glossem, przeszlifowany i domalowany w odpowiednich miejscach). Zobaczymy, albo sobie odparują, albo od nowa preshading i malowanie, a tak byłem zadowolony z efektu
-
Chyba się skuszę. Zwłaszcza, że ostatnio modele z wiekiem nie tanieją a drożeją. A jak będzie kiepski to po prostu spalę go razem z innymi śmieciami.
-
Na Luckymodel jest już preorder su-34 od Kitty Hawk, 60 usd. Poszukałem, bo wczoraj wrzucili na pejsbuka zdjęcia boxów. W porównaniu do fullbacka z HB za 90 usd jest się czym zainteresować.
-
Stateczniki pionowe jakieś ciut małe. Tylko ten styl AMK w kwestii napisów siermiężny jak amatorskie strony pisane w HTMLu w okolicach roku 2000. Ciekawe tylko, czy wyjdzie przed F-14B Tamki.
-
Cenowo pewnie też.
-
A co w nim takiego złego? Że brzydki, niepoprawny merytorycznie? A może przeszkadza Ci, że już niemalże (w ~30%) kompletny? Poczekaj, aż w 2026 pokażą gotową kabinę, to szczękę będziesz z podłogi zbierał.
-
Z tym CA to mam trochę obawy, warstwę będzie widać, a w szlifowaniu jest zdaje się twardszy od plastiku. Szpachlówki Revella i tą światłoutwardzalną będę musiał obadać.
-
Pewnie Kinetyk (48007 albo 48010). Na drugim zdjęciu to jak ciężarna maciora bardziej niż sokół Fajny model, ale to już norma w tym portfolio.
-
Jakiej polecacie używać szpachli pod linie podziału? Miałem dosyć szerokie szpary, zaszpachlowałem je Tamiya White Putty z dodatkiem Cotacty Revella, ale podczas trasowania linii podziału wszystko idzie nie tak. Pomimo rycia od taśmy linie wychodzą nierówne, tak wszerz jak i wgłąb. Czy to może być wina tego, że szpachal była pierwszy raz odkręcona "jakiś czas temu"?
-
Jak myślicie, powinienem malować owiewkę od wewnątrz? Stateczniki poziome mogę chyba przykleić, jako, że malowanie jednolite, nie?
-
Dzięki Ostatecznie jakoś wyszedł, chociaż łatwo nie było.
-
Tak koło 1 bara miałem, zwiększyłem do 1,4 około i jakoś poszło. Malowałem Alcladem drugi raz, i drugi raz podobnie, tylko tym razem zasychanie trwało trochę dłużej. A potem Gunze silver, którym malowało się świetnie
-
Czy tylko ja mam problem z Alcladem? Dzisiaj testowałem po raz pierwszy Alclad Burnt Iron, chwilę wcześniej kładłem Tamkę i było ok, przepłukałem Airbrush Thinnerem kilka razy do uzyskania czystej "plwociny", zalałem Alcladem i... kleksy. Farba leciała przez sekundę-dwie od odsunięcia spustu w tył. Dalsze odsuwanie pozwalało farbie lecieć, ale znowu sekundę po zatrzymaniu spustu aero się zatykał. I przy ruchu powrotnym potrafił się odetkać i fluknąć z całej pary. Poczułem się, jakbym nierozcieńczonym Vallejo malował. Domalowałem jakoś te dysze i przepłukałem tak samo aero. Wlałem na próbę znowu trochę tamki i szła normalnie. No przecież ten Alclad jest jak woda, mam go rozcieńczać jeszcze bardziej? Czy dolać jakiegos Flow Improvera? Aero Procon Boy ps-274 0,3.
