Skocz do zawartości

pmroczko

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    3 848
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    11

Zawartość dodana przez pmroczko

  1. Dzień dobry! Zapraszam do warsztatu w którym będę się zajmował tym zestawem tym zestawem słynnej firmy Verlinden: Jest to Verlinden 630 US M79 Grenade Gunner /Vietnam w skali 1:16 (120mm). Kilka lat temu w sklepie modelarskim pod Braunschweigiem trafiłem na resztki zestawów Verlindena w cenach jeszcze w DM, więc konkretnie się zaopatrzyłem i od tego czasu mniej więcej co rok buduję jeden taki zestaw - a zwykle mimo sporej atrakcyjności są one też pełne baboli, które próbuje naprawić razem z kilkoma znajomymi weteranami z USA. Ten konkretny zestaw jak na Verlindena jest dosyć poprawny, chociaż znajomi zalecili już kilka zmian, o czym później. Pierwsze co mnie rzuciło się w oczy to granatnik. Ma złożony celownik, ale ludzie, którzy z tego strzelali twierdzą, że to nie problem, bo z pewna praktyka i tak się z niego nie korzysta, więc to zostaje. druga sprawa to kolba - obrazek na pudełku nie okazuje jej na swoim miejscu, a podobno M79 kopie jak dziki osioł. Najpierw myślałem, że ten kto budował model z pudełka po prostu niestarannie to zmontował, ale nie - okazuje się, że na częściach jest nawet odpowiedni otwór i to po prostu ma tak być: Czerwona strzałka pokazuje zagłębienie w które ma wejść kolba granatnika (nie na mojej wachcie!), poza tym widać podział części i druty które już zamontowałem na częściach, żeby pomogły ustalić pozę w której gościu będzie celował. Przy okazji zwróćcie uwagę na typowy "Verlindenizm" - amunicję walającą się w błocie. A na obrazku poniżej poza już ustalona - jako wypełnienia próbowałem użyć miliputu, nie sprawdziło się to w tym przypadku: Ostatecznie łączenia zaszpachlowałem poxipolem, bransoletkę na ręce musiałem zeszlifować i dorobić od nowa z blaszki i drutu, przy okazji palce rąk podgrzałem lutownicą i zacisnąłem trochę, żeby granatnik był lepiej trzymany. Na zdjęciu widać też, że rozciąłem jedną z ładownic i zaczynam ją przerabiać tak, żeby pokazać ją jako otwartą: Jeszcze przerobiłem leżące na ziemi pociski tak, żeby były z nich raczej zużyte łuski - te mogą sobie u mnie w błocie leżeć. Na to wszystko poszedł podkład i zacząłem malowanie od skóry. Nałożyłem dwie warstwy Humbrola 63 i dałem im solidnie wyschnąć. Na to poszedł wash z rozcieńczonej brązowej - Humbrol 113: Kiedy wash podeschnął, ale nie do końca, na to położyłem suchym pędzlem różową - ten różowy uzyskałem mieszając białą Humbrol 34 z resztkami tego washa Humbrol 113: To suszyłem przez ponad 24 godziny a potem zacząłem malować detale - zegarek, bransoletkę, a także zęby, usta i oczy. Zarost zrobiłem kredkami pożyczonymi od dziecka: Następny w kolejności jest hełm we wzorek w liście... Dziękuję za uwagę, pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
  2. Kułak i tyle! Za chwilę, jak by coś złego na czerwoną armię powiedział przyjdzie CzK i zrobią z nim porządek, już i tak tylko na pretekst czekają... A mnie się tak pomyślało, że ta diorama chyba bardzo dobrze oddaje stan ducha autora - z modelem były problemy i diorama pokazuje czołg z którym są problemy... To już po prostu jest sztuka! Ja też jestem pod wrażeniem detali, ptaki siedzące na antenie - ten trik chyba się w modelarstwie przyjmie, ale nie będzie łatwo tak dobrze i szczegółowo je pomalować! Pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
  3. No to musisz przygotować ponad 200 Euro - za te pieniądze już powoli można jakiegoś jeżdżacego rzęcha w 1:1 kupić... A dlaczego ten wojskowy Mesio jeździ na alusach? Życzę powodzenia w budowie i pozdrawiam Paweł
  4. Pod koniec lat 80-tych w Polsce nic nie można było dostać, a okazuje się, że ZTSy i nawet Małe Modelarze szły masowo na eksport i do dziś w co lepiej zaopatrzonych sklepach modelarskich są do kupienia...
  5. Su-7 był produkowany w skali 1:72 przez VEB Plasticart - pamiętam jak kiedyś pojechałem z rodziną do DDR i skleiłem go w pokoju hotelowym w pół godziny...
  6. Nie jestem pewien, ale wydaje mi się, że te odciągi mają stałą długość, tak, że pochylenie ramienia dźwigu jest stałe. Jak pewnie widać do podnoszenia i opuszczania haka używa się wyciągarki z przedniego zderzaka. Zapewne ruch przód/tył podniesionego ciężaru (np. silnika) wykonywany jest przez przestawianie całego wozu.
  7. Broń boże złego, tylko zmylił mnie ten fragment: "po elektrykach" - bo kiedyś byłem ekspertem od napędów elektrycznych w samochodach i myślałem, że to coś w tym temacie. A tamten ZiŁ to był od ciepłowników i dokładnie ta wersja, tylko oni dźwigu w ogóle nie używali i nawet go nie wozili - ale wszystkie zaczepy i mocowania na samochodzie były. Warto zwrócić uwagę na tę linke (odciąg) która podtrzymuje dźwig - jest tam taki zaczep, który powoduje, że ta linka idzie wyżej i dzięki temu można otworzyć drzwi od kabiny. Ale są też wersje, że ten zaczep jest jeszcze wyżej i dzięki temu można też otworzyć tę kwadratową klapę na skrzyni - a tu na zdjęciu jest to niemożliwe. Dziękuję za pamięć i pozdrawiam! Paweł
  8. Mimo wszystko byłbym wdzięczny, jakbyś kilka słów dodatkowo napisał...
  9. Nie ochronił... Swoją drogą tematyka religijna nie pojawia się na pojazdach aż tak często...
  10. A to niefart... Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś uda się go uratować!
  11. To byli dopiero czasy! Mały zestaw za 75, duży za 150... W Poznaniu w mojej dzielnicy tylko w jednym sklepie u prywaciarza dało się to dostać (przynajmniej tak mi się wtedy wydawało, jak na zakupy chodziłem z babcią).
  12. @robertmodelarz- celuję w coś pośredniego pomiędzy jednym wieczorem i "W kamiennym kręgu" @copycat - zoaczysz, za jakieś 10 lat skończę tego Macka i nie będziesz miał się czego czepiać Skąd mogłem wiedzieć, że wyjdzie mi taka "Moda na sukces"? @Bartosz Ciesielski - a napisz proszę jaka to książka, zanim Cię zacznę o skany męczyć? Może nawet też ją mam? Bardzo dziękuję za komentarze, pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
  13. Dzień dobry! Następny temat urodził się dość niespodziewanie - dostałem model do sklejania na gwiazdkę od kolegi z pracy. Tak się składa, ze jeszcze takiego nie składałem (śmieszne zdanie mi wyszło!). Za to od razu spodobał się mojej córce, więc budujemy razem, nawet wyszlifowała koła drogowe! Trochę zagwozdka jest z malowaniem (to pewnie będę robił głównie ja) - z jednej strony chętnie bym zaszalał z kolorami, z drugiej trochę kusi malowanie z Wietnamu... tu prośba do Was o pomoc - może ktoś chciałby zaproponować jakieś malowanie? Sam zestaw pochodzi (wg. Scalemates) z 1969 roku i to widać przy niektórych detalach, ale np. góra wieży czy góra kadłuba nawet dziś robią dobre wrażenie - pomyślcie jaki to musiał być szał wtedy jak on wyszedł... Niezależnie od tego kilka rzeczy mam zamiar poprawić, ale w taki sposób, żeby nie zniechęcić dziecka. Czyli np. zawieszenie zostaje, błotników też od dołu nie zaślepiam, za to gąsienice mam gumowe z AFV Club, zostały mi jeszcze z czasów jak budowałem Dustera, więc wykorzystuję to co mam - jak na razie zainwestowałem w ten projekt 0 PLN w zestawie i dodatkach Wymieniłem większość "rączek" na drut i tak samo osłony reflektorów zrobiłem z blachy miedzianej, dodałem też żeberka na kompletnie gładkich bokach : Jeszcze muszę zrobić uchwyt na narzędzia (w zestawie jest brzydki) i tłumik do APU (zestaw go pomija kompletnym milczeniem). Na wieży mam w planie wymienić bańki na ładniejsze. Chciałem dorobić osłonę jarzma, ale córka mówi nie - jest dla niej ważne, żeby działo pozostało ruchome: I to tyle na teraz - dziękuję za uwagę i pozdrawiam Paweł
  14. Dzień dobry! Jeszcze raz dziękuję za komentarze, cieszę się, że moja praca Wam się podoba. Z kołami to zobaczę, co na tym etapie dam jeszcze radę wykręcić. Pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
  15. Dzień dobry! Bardzo dziękuję za komentarze i za miłe słowa. @halset- kalkomanie opracowałem sam, a drukował je Bogdan Żołnierowicz. Gdyby ktoś był zainteresowany to mam jeszcze jeden komplet - zawsze drukuję zapasówkę Pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
  16. Cześć! Bardzo dziękuję za komentarz! Opony już brudziłem, ale może kolor którego użyłem jest zbyt blisko materiału z którego opony są wykonane... Pozdrawiam! Paweł
  17. Dzień dobry! Jeszcze raz dziękuję za komentarze. Dorobiłem ostatnie detale, np. coś takiego: Zgodnie ze zdjęciem brakujący klosz jednej z lampek, jedno ramię lusterka miałem uszkodzone w pudełku, więc dorobiłem od razu oba z drutu, itd. A więc ostatecznie maszyna jest gotowa i zapraszam do galerii: Wszystkim którzy towarzyszyli mi w tym przedsięwzięciu serdecznie dziękuję i pozdrawiam! Paweł
  18. Dzień dobry! Nietypowo dla mnie wziąłem się za taki temat - pod wpływem wojny która wybuchła na Ukrainie i jak go zaczynałem, to - znając moje tempo - miałem naiwną nadzieję, że wojna się skończy, zanim ja skończę budować. Ale niestety wojna nadal trwa a temat stał się bardziej aktualny niż na początku. Budowa jest bliżej opisana tutaj: Tematem tej galerii jest pogotowie techniczne charkowskich sieci ciepłowniczych. Po ostatnich bombardowaniach ludzie którzy jeżdżą takimi samochodami na pewno maja pełne ręce roboty. Życzę im powodzenia w ich ciężkiej i ważnej pracy. Inspirowałem się tym zdjęciem: A tak mi wyszło: A oto pozostałe zdjęcia: \ Tym którzy doczytali aż tutaj dziękuję za uwagę, pozdrawiam i życzę miłego dnia! Paweł
  19. Cześć! Śmieszna sprawa - haka holowniczego w moim zestawie nie znalazłem, ale za to na ramce E masz część bez oznakowania (tylną poprzeczkę ramy) gdzie miejsce na hak jest zaślepione... Coś tu najwyraźniej nie pykło. Nie wiem czy ten Maultier nie mógł holować przyczepy - może nie? Jeśli ten hak miałby tu być, to był to standardowy podzespół, który mógłbyś wziąć np. z modelu Sd.Kfz 251. Życzę powodzenia w budowie i pozdrawiam Paweł
  20. Cześć! Super, że kolekcja się rozwija! Możesz tak na szybko napisać jak oni w związku z tym wsiadali i wysiadali z tej ciśnieniowej kabiny (o skoku ze spadochronem aż się boję myśleć...). Życzę powodzenia w dalszych pracach i pozdrawiam Paweł
  21. Cześć! Taki żarcik Ja myślę, że w Europie, w warunkach wojennych to nikt się w malowanie bloku nie bawił - czyli blok i głowica podejrzewam, że opuszczały fabrykę w kolorze żeliwa, które szybko pokrywało się mieszaniną oleju i kurzu z drogi. Może niektóre detale były malowane na czarno, a i tak potem się brudziły. Myślę, że lepszym odniesieniem dla Ciebie będzie ten obrazek: Życzę powodzenia w pracy i pozdrawiam Paweł
  22. Cześć! Też mam ten model i może kiedyś go zbuduję - to na razie siadam i kibicuję Tobie. Życzę powodzenia w budowie i pozdrawiam Paweł
  23. Cześć! Nie wiem na pewno, ale jestem przekonany że do napędu samochodów nie używano benzyny o tak wysokiej liczbie oktanowej. Sam jeszcze z lat 80-tych pamiętam jak na stacji benzynowej były benzyny o różnych "kolorach" - 78 oktanów, 86 oktanów i "żółta" 92 oktany. Jak pojechaliśmy do NRD to tam kminiliśmy czy będzie OK zalać go benzyna 94... Dzisiejsza norma EN228 mówi "co najmniej 85 oktanów", więc wydaje mi się że w realiach wojny to mogło być jeszcze niżej. Przy okazji - pamiętacie jak w "Zmiennikach" Kuśmider (zły strażak) leje benzynę ukradzioną z lotniska do zbiorników stacji benzynowej i mówią "Biała... zniszczy każdy silnik" I drugie przy okazji - w Stanach w latach 30-tych bardzo ważnym krokiem w rozwoju lotnictwa było wprowadzenie na rynek benzyny lotniczej 100-oktanowej. W tym celu musiały się porozumieć firmy paliwowe i silnikowe, bo wcześniej nikt nie chciał robić takiej benzyny, bo nie było silników, które jej potrzebowały, a nikt nie robił silników o wyższych parametrach, bo nie było 100 oktanowej benzyny, żeby do nich nalać... Pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
  24. Tak, wszystkie dolne "brudzone" powierzchnie.
  25. Cześć! Części podwozia są malowane kolorem Humbrol 32 (ciemny szary), na to poszedł czarny wash i kładziony gąbką jaśniejszy szary, akurat akrylowy. Troche "oleju" z czarnego panel linera Tamiyi. W sumie dość proste sprawy. Pozdrawiam! Paweł
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.