Skocz do zawartości

DarkWing

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    841
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    7

Zawartość dodana przez DarkWing

  1. Witam Minęły 3 miesiące więc czas na kolejne pływadło. Tym razem do kolekcji 1:200 dołączył HMS Rodney, drugi z kolei w kolekcji. Model wykonany standardowo. Problemem zaczyna być robienie zdjęć, z racji gabarytów będę musiał zaopatrzyć się o odpowiedniej wielkości tło. Aktualne zdjęcia robiłem na białym materiale, odpowiednio za modelem podwieszonym. Ten pomysł nie był trafiony, materiał nie układał się idealnie równo co powodowało powstawanie cieni w zmarszczkach.... Przy kolejnym modelu będę musiał zakupić arkusz szarego kartonu 2mx2m, warto chyba też dodać kolejne źródło światła.... Rzut okiem na gablotę... ... oraz zbliżenie na zawartość Teraz chwila odpoczynku i na warsztat idzie Bismarck... chociaż bez prowadzenia warsztatu więc galeria za 3-4 miesiące....
  2. Ładnie, rozważałem tęż takie rozwiązanie ale nie przemawia do mnie rozciąganie okablowania z każdej półki osobno i ciągnięcie całej wiązki chociaż pewnie jest to mniej widoczne niż mój nawet wyłączony biały pasek led - i to mnie najbardziej wkurza. myślę jakby to jakoś osłonić ale póki co nie mam zadowalającej koncepcji. Na zdjęciach diody świecą na 100%, po zejściu do 50% mocy już tak nie rażą i nie przeszkadzają, a i tak ładnie oświetlają. odpada... całość waży chyba ponad 100 kg i mogłaby być niestabilna.... Poza tym po ukończeniu modeli na górze będzie stał Yamato w swojej witrynie więc aktualna wysokość jest optymalna... mimo, że Arizonę trzeba oglądać z poziomu podłogi ..
  3. Zapomniałem dodać, że ledy są kolorowe... Można wybierać między czerwonym, zielonym, niebieskim i białym stałym światłem, każdy kolor ma kilka odcieni oraz kilkanaście stopni jasności. Można też włączyć efekt migotania, mrugania, przenikania itp, itd... ale tu to się raczej nie sprawdzi... chyba, że jako oświetlenie do pokoju ...
  4. Modelarstwo to trudne hobby.... Na początku jak już sobie coś upatrzymy to trzeba potem na to "odżałować" parę groszy. Później okazuje się, że aby to to jakoś wyglądało trzeba "odżałować" dwa, trzy razy więcej grosza na niezbędne materiały do budowy. Jak już wszystko mamy okazuje się często, że nie ma czasu Kiedy w końcu znajdziemy czas i ulepimy nasz najwspanialszy i kolejny model to trzeba coś z nim zrobić..... Póki jest to pierwszy czy 3,4 model to jeszcze pół biedy, gdzieś się znajdzie na niego miejsce. Później trzeba sobie to miejsce wywalczać wśród współdomowników.... Problem urasta wraz ze skalą modeli, mnie to dopadło po raz pierwszy przy pojazdach wojskowych w skali 1:16 Przy trzecim modelu zdecydowałem się na zbudowanie witrynki. Dość toporna ale spełnia swoje zadanie do dziś. Po raz drugi problem miejsca wyniknął przy okrętach - skala 1:200 to już nie przelewki. Na razie gotowa jest tylko Arizona - w zasadzie jest ona najmniejsza - a już buduje się Rodney i czekają kolejne. Postanowiłem więc zbudować kolejną witrynę, dedykowaną dla flotylii 1:200. Niestety nic gotowego nie znalazłem, a przynajmniej nie za rozsądne pieniądze. Przez kilka .... no może kilkanaście dni rozmyślałem jak to zaprojektować. Koncepcja zmieniała się kilkakrotnie, aż w końcu udało mi się zbudować solidną i w miarę elegancką witrynę. Poniżej krótko co i jak, być może komuś się przyda i już będzie wiedział co i jak oraz gdzie poupychać .... Problemem oczywiście były wymiary - długość 1,5 m i prawie 1,5 m wysokości przy 35 cm głębokości. Boki, dolna i górna półka wykonana z płyty meblowej (czarny z imitacją słojów drewna), tylna ścianka to również płyta meblowa (1,8 cm grubości) - nie 658mogło być nic innego cieńszego ze względu na sztywność całości oraz trwałość. Półki poziome wykonane ze szkła 4 mm. Szyba 1,5 m długości niestety zaczyna się wyginać już pod własnym ciężarem więc samo podparcie jej na końcach nie wchodziło w grę. Rozwiązaniem okazało się wyfrezowanie w ściance plecowej rowka o głębokości 5 mm i wpuszczenie w niego na całej długości półki. To pozwoliło odciążyć szkło. Drugim problemem było zamknięcie witryny. Nie chciałem robić żadnych drzwiczek, bo zawsze będzie szpara przez którą będzie wchodził kurz. Zdecydowałem się na stałe zamknięcie. Początkowo szybę czołową chciałem wpuścić w jakąś prowadnicę ale szybko okazało się, że są praktycznie nie do zdobycia. Poza tym efekt końcowy byłby nieciekawy... Najlepsze rozwiązanie okazało się najprostsze - frez z boku i wsunięcie szyby. Tak... ale wsunąć szybę długości półtora metra i takiej wysokości ?!?!? Nie wspomnę, że nie da się jej fizycznie unieść na taką wysokość bo pokój ma 2,5 m, o ciężarze nie wspomnę !!! Następne godziny przemyśleń i... znów najprostsze rozwiązanie - podzielenie szyb na wysokości półek. Mam trzy półki więc wyszły cztery szyby. Wsuwane jedna na drugą pasują do siebie idealnie (nie ma żadnych szpar), natomiast rowek trzyma idealnie więc nic nie spadnie . Koszty?... Hm... u solarza deski z oklejeniem i frezowaniem 250 zł, szklarz ~300 zł, ledy ok 100 zł, więc sam materiał ok 600 zł. Wiercenie otworów, śruby, zaślepki, kołki pod szyby oświetlenie i montaż, to we własnym zakresie. Jak to działa ? Żeby włożyć kolejny model muszę zdjąć "dach" oraz wysunąć przednie szyby do odpowiedniego poziomu... i tak za każdym razem niestety. Przy tej operacji warto założyć obejmę, żeby boczne ścianki się nie rozjechały i półki nie powypadały... Jedyny minus jak dla mnie - taśma led mocowana na dolnej półce zamiast na górnej. Docelowo miało być na górze - ładnie by oświetlało od góry modele) ale niestety nie dałoby się ściągać góry ani nawet zamontować w ten sposób listwy (brak dostępu po zamknięciu witryny). Ostatecznie jak wyszło widać poniżej. Niestety z braku miejsca kartony z modelami które czekają na swoją kolej muszą leżeć na witrynie... :(
  5. Witam Po dłuższym niebycie oraz braku aktywności na forum powracam z moim ostatnim dorobkiem. Stateczek wykonany na zamówienie w ramach prezentu dla osoby kończącej pracę, niestety miałem tylko 6 dni na jego wykonanie więc nie było jak za bardzo poszaleć. Model Revella i to już samo za siebie powinno mówić o jego jakości. Część denna kadłuba malowana sprayem tamiya, podobnie pokład. Burty malowane z pędzla w celu uzyskania widocznych efektów - czyli nierówności wykonania, niedomalowań, odprysków farby oraz gdzieniegdzie zapaprań. Tak to sobie wymyśliłem, że te set lat temu tak to malowane było... przynajmniej po jakimś czasie tak to musiało wyglądać, farba na farbie, miejscami się złuszczała, miejscami nawarstwiała... Może tak było, może nie... To co z pędzla malowane było Valleyo, na pokładzie filtr, żagle na biały plastik bezbarwny mat a na to szary filtr. Jubilatce model bardzo się podoba i jest zadowolona z jego posiadania.... i to dla mnie najważniejsze.
  6. No tak... głowa myśli co innego, język plecie swoje.... Oczywiście, że chodzi o MARYNARZY......
  7. wow... nie spodziewałem się aż tylu wpisów i takiej dyskusji.... Cóż mogę powiedzieć na swoją "obronę".... Skala 1:200 faktycznie powinna pozwalać na duże szaleństwa oraz mega wykonanie. Budując swoją Arizonę inspirowałem się pewną pracą na zagranicznym forum i tam kolega zrobił z tym modelem prawdziwy majstersztyk. Ja się wzorowałem na nim ale z założenia nie próbowałem nawet zbliżyć się jakościowo - żeby była jasność Błędy są - owszem - ale tak jak pisałem, model powstał z tego co w pudle i wiedziałem z góry , że nie będę w nic inwestował. Pierwotnie Arizona miała być śliczniutka - czyściutka..... coś tam jednak "pomazałem" i wyszła jak widać. Marines... hmm... tu przyznam Wam się szczerze, że nie spotykałem się takiej krytyki. Owszem - są raptem 3 powtarzalne sylwetki więc ciężko mówić o różnorodności, o jakości też można zapomnieć, poza tym chcąc ich przeskalować to każdy musiałby mieć ponad 190 cm wzrostu . Malowanie prawie fantazyjne, jednak musicie mi wierzyć na słowo, że ta biel tak daje po oczach tylko w oświetleniu do zdjęć, normalnie jest całkiem ładnie stonowana. Poza tym jak się patrzy na model z odległości "oglądalnej" to figurki już nie są takie "pajacowate". Samo ustawienie ich na pokładzie nie miało być realistyczne, miało z założenia ożywić "statek widmo" - i dla mnie ożywiło. Wszyscy sa zlokalizowani po jednej stronie kadłuba, więc jeśli kogoś bardzo to razi zawsze może oglądać okręt z drugiej bury ... Czerwone "dekle" wież - model ma być z 1941 roku - więc chyba jest OK Malowanie hydroplanu - świadoma fantazja - bo ładnie - instrukcja wyraźnie podawała, że góra w kolorze burt, dół biały. Jeśli chodzi o warsztat... nie ma, nie prowadziłem ponieważ tak naprawdę za dużo to zajmuje mi czasu, a wiem, że i tak niczego nowego i wartościowego bym nim nie wniósł :(. Niestety kolejne pływadła również będą miały tylko galerię. Mało tego - będą podobnie (jakościowo) wykonane... tak jak potrafię, co czasami znaczy gorzej niż bym chciał ... Również będą bez dodatków i przeróbek, jedynie Bismark i Missouri dostaną drewniane pokłady (kiedyś w przypływie "szału" zakupowego kupiłem i są).. Teraz przede mną HMS Rodney ale zanim się za niego zabiorę muszę przegryźć się z jednym dylematem - jak go malować ? Jakoś nie leży mi to kamo, gdzieś z młodości pamiętam zdjęcia jak był cały szary, takiego też miałem z MM więc.... nie wiem jeszcze. Póki co robię witrynę...
  8. Witam Po blisko trzech miesiącach zmagań ukończyłem swojego pierwszego 200-setniaka... Pierwszy z flotylli i najmniejszy... niecałe 900 mm, kolejne będą (tak się złożyło) coraz większe, aż do ok 1400 mm Model Trumpetera wykonany tylko i wyłącznie z tego co było oryginalnie w pudełku. Dodatkowym "smaczkiem" dołączonym oryginalnie przez producenta są figurki !!! Na pokładzie jest obecnie 64 dusz, wszystkie zlokalizowałem na lewej burcie. Mój dotychczasowy dorobek w kategorii statki-okręty jest skromny ale powoli mam nadzieję będzie się to zmieniać. Te dwa "maleństwa" to 1:350 w porównaniu z najmniejszym 1:200 Teraz muszę w końcu zbudować odpowiednią gablotę na moje pływadła i zabieram się za kolejnego... HMS Rodney.
  9. Gotowy model i gotowa galeria. Ferrari Enzo od Tamiya w skali 1:12. Model wykonany bez żadnych dodatków, o problemach i swoich wrażeniach napisałem na zakończenie warsztatu. Galeria troszkę eksperymentalna, padła mi główna lampa którą używałem do zdjęć więc musiałem się posiłkować tym co miałem. Użyłem dwóch lamp stacjonarnie o mniej więcej podobnej temperaturze barwy światła (mniej więcej a jednak na zdjęciach czasami widać różnicę w kolorach między lewą a prawą częścią zdjęcia). Normalnie w czasie naświetlania używam jednej lampy która doświetlam przedmiot z każdej strony, tym razem lampy stały nieruchomo więc powstały gdzieniegdzie cienie... ale za to nie ma smug światła OK - oto model Dla porównania skali wielkości Enzo 1:24 i Enzo 1:12... i znów duży brat solo...
  10. Witam Rozpoczynam nietypowy jak dla mnie i jak na forum warsztat z tytułowym zestawem. Nietypowy bo: - model plastikowo-metalowy - kolekcja, a co za tym idzie warsztat, będzie trwałą ok. 2,5 roku Popełniłem już kilka zestawów od DeAgostini i Hachette więc nie mogłem sobie darować naszego Fiacika Ostatnim takim wyczynem była Warszawa M20. Ten model kupiłem jednak już po zakończeniu serii na portalu aukcyjnym za... połowę ceny . Fiacika postanowiłem nabyć drogą prenumeraty, więc czeka mnie ciężka droga comiesięcznego oczekiwania na paczuszki. Nie chcę w tym wątku w ogóle poruszać kwestii zasadności kupowania takich zestawów, ich ceny itd, itp... proszę więc darujcie sobie. Poszczególne wpisy będą niestety ograniczone tym co dostanę w kolejnym numerze. Co ma powstać: Przede wszystkim model Fiata 126p. Autko bedzie posiadało metalową karoserię, pełne odwzorowanie wnętrza, bagażnika, komory silnika z silnikiem, otwierane drzwi z opuszczanymi szybami oraz świecące reflektory. Dodatkowo do kompletu: A na koniec dla prenumeratorów będzie gablota na całość Numer 1 Na początek przedni pas nadwozia wraz z reflektorami i kierunkowskazami. Od razu muszę przyznać, że jakość wykonania póki co jest na bardzo wysokim poziomie. Lakier jest ładnie wylany, nie ma żadnych zacieków, odprysków oraz posiada ładny połysk. Warszawa prezentuje się dużo gorzej w kwestii jakości lakieru. Warto też od razu dodać, że w przypadku jakichkolwiek problemów z częściami DeAgostini bezproblemowo je wymienia na wolne od wad (bardzo często zdarza się, że nie trzeba nawet odsyłać części wadliwej- przynajmniej ja tak miałem przy innych kolekcjach) W kloszach reflektorów brakuje tylko żarówek - będą ledy. Numer 2 Pokrywa bagażnika Od strony wewnętrznej przykręcone zawiasy oraz elementy wzmocnienia Numer 3 Pierwsze koło cóż... to tyle na start, teraz czekamy na kolejne dostawy części...
  11. Tak na gotowo... jeśli zauważyłeś jakieś nierówności (brak symetryczności) to brawo, a wynika to z tego, że jedna z rur... złamała mi się w czasie pracy i ponowne jej przyklejenie troszkę ją przesunęło. Później było jeszcze gorzej, a pod karoserią już nie dało się tego naprostować bez ponownego urwania części :( Teraz ostatnia aktualizacja warsztatowa. Ostatnim elementem jest pokrywa silnika. Po jej zamontowaniu model jest gotowy. Teraz małe podsumowanie. Ferrari Enzo w skali 1:12 to model nr Tamiya 12047, którego części są zapakowane w dość pokaźnych rozmiarów pudełko. Biorąc pod uwagę kto jest producentem, ilość części, skalę oraz cenę tego modelu (blisko 1,5 k zł) można było się spodziewać, że będzie to cud miód.... Niestety... jakość wyprasek mimo, że poprawna to wcale nie rewelacyjna. Na moje "nieszczęście" kupiłem jednocześnie ten model oraz najnowsze Yamato w 1:350, dlatego porównanie dodatkowo wyszło na niekorzyść Ferrari. Okręt miał po prostu WZORCOWE wypraski i składalność. Ferrari to jednak starszy wypust (chyba lata '90 jak się nie mylę) i tu już niestety widać różnicę w jakości. Mało tego, myślałem, że taki model będzie zaprojektowany od podstaw i precyzyjnie... niestety teraz, już po jego skończeniu nabrałem pewności, że to powiększona skala 1:24. Jedyna zmiana to otwierany bagażnik ale zdaje się, że któryś tam wypust 1:24 też miał ten szczegół. Samo "powiększenie" nie miałoby w sobie nic złego gdyby producent nie powiększył również błędów. Najbardziej rzucające się w oczy i wymagające dużo pracy i cierpliwości to nierówności i niedopasowania ruchomych elementów karoserii: - pokrywa bagażnika - pokrywa silnika - i o zgrozo..... drzwi - spasowanie ich górnych fragmentów z dachem Oczywiście wszystkie te błędy są do naprawienia, a skala pozwala na wszelkie modyfikacje i waloryzacje i w efekcie można stworzyć naprawdę piękny model. Osobiście jednak nie polecam go nikomu kto chciałby go złożyć tak jak ja, po prostu z tego co w pudle. Tu naprawdę trzeba troszkę przy nim pogrzebać i poprzeklinać sobie pod nosem w czasie budowy. Ja jestem szczęśliwy, że udało mi się dotrzeć do końca i zapraszam już niedługo do galerii...
  12. c.d Przód skończony Podobnie tył.... Brakuje jedynie pokrywy silnika i konika na tylnej kratce - przed zdjęciami gdzieś mi się zawieruszył i po ponad półgodzinnym poszukiwaniu poddałem się. Po zdjęciach nieoczekiwanie odnalazł sie na podłodze pod nogą ławy , więc w wersji na gotowo będzie jak należy. Następny post będzie ostatnim w warsztacie, postaram się dokonać wtedy małego podsumowania modelu.
  13. Nie wiem w jakiej kolejności powinno być poprawnie ale...... 1. Szczere wyrazy uznania i wielki szacun ( to tak po młodzieżowemu) dla wszystkich organizatorów konkursu, a w szczególności podziękowania dla kol. Reflecta za poświęcony czas i ogrom włożonej pracy . 2. Podziękowania i wyrazy uznania dla wszystkich sponsorów 3. Gratulacje dla WSZYSTKICH którzy brali udział w konkursie, a szczególnie dla tych co go ukończyli 4. Jako laureat w 2 kategoriach, szczególne podziękowania dla wszystkich "sędziów" za głosy na mój model Wiem, że słowa "naprawdę nie spodziewałem się...." są jak patos ale..... nie spodziewałem się podwójnej wygranej . Natomiast całkiem poważnie uważam, że najbardziej cennym trofeum w tym konkursie to dyplom i medal - to coś czego się nie kupi w sklepie z modelami , a jest potwierdzeniem uznania modeli przez innych, a jeśli ktoś docenia to co robimy to to daje nam dodatkową siłę i wytrwałość. Oczywiście nagrody również bardzo cieszą. Tego życzę wszystkim w przyszłych konkursach i raz jeszcze wszystkim i za wszystko DZIĘKUJĘ !
  14. Nie ma takiej opcji . Dwie puszki farby w sprayu. Z pierwszej puchy pierwsza warstwa, następnie z drugiej druga warstwa farby. W ten sposób nie boję się, że zabraknie mi farby i będę musiał malować inny element inną puszką-partią. Druga końcowa warstwa farby zawsze więc jest z tej samej puszki Inna sprawa, że Tamiya raczej dba o jakość i ja przynajmniej jeszcze nie spotkałem się z rażącą czy jakąkolwiek odmianą odcienia danej farby w różnych puszkach. Jednak przezornego Pan Bóg strzeże ...
  15. Witam Po blisko 3 miesięcznej przerwie (wakacje, urlopy, konkursy ) powracam do prac przy Ferrari. Praktycznie to już taka wykończeniówka ale za to najbardziej stresująca część budowy - lakierowanie karoserii. Powoli, bez pośpiechu powstają kolejne części nadwozia. Aktualnie mam przygotowaną do uzbrojenia przednią część nadwozia i maskę bagażnika. Pomalowana kolorem bazowym i polakierowane na połysk. Część wewnętrzna to czarny mat. Poczekam jeszcze niech dobrze wyschnie i zrobię polerkę, a następnie uzbroję całość w elementy oświetlenia oraz przykręcę maskę.
  16. Galeria Konkurs Lato 2016 Model zakwalifikowany do: Klasa 3 - Pojazdy cywilne Specjalna 1 - Najlepsza interpretacja tematu konkursowego Specjalna 2 - Najlepsza relacja z prac warsztatowych Specjalna 5 - najlepsza praca w klasach 1,2,3,4,5 zbudowana w oparciu o model Tamiya Warsztat TUTAJ Witam Przedstawiam galerię ukończonego modelu Honda RC211V LCR od Tamiya w skali 1:12. Model wykonany ze śladową domieszką elementów waloryzacyjnych - pozostałościach po poprzednich modelach: Elementy fototrawione od TopStiudo: - atrapa chłodnicy - mechanizm napinający łańcuch - popychacz zmiany biegów - dystanse zacisków hamulcowych - tylna tarcza hamulcowa - przednie tarcze hamulcowe - pólka z zegarami - wieszak wydechu Dodatkowym elementem wzbogacającym sam motocykl jest figurka kierowcy. Waloryzacja figurki to free style - malowanie mniej więcej podpatrzone na zdjęciach, reklamy na kombinezonie to kalki zebrane z pozostałych modeli - czysta fantazja - stawiałem tylko i wyłącznie na widowiskowość, choć w pierwotnym zamiarze miała być konkretna postać - niestety zabrakło umiejętności.
  17. Dzięki ale to już raczej kres moich możliwości i następnego już chyba nie będzie. Niestety latka lecą, umysł zbiera doświadczenie ale ciało... nie nadąża i nie potrafi tego wykorzystać Może nie jest to dobry moment i miejsce żeby o tym pisać ale ten motorek jest ostatnim w modelem w skali 1:12 w mojej kolekcji, a zarazem ostatnim modelem w tej kategorii i klasie jaki zbudowałem. Więcej nie będzie. Mam nadzieję, ze zdrowie pozwoli przez najbliższe lata zbudować te modele które czekają u mnie na swoją kolej, a to co czeka to sama duuuża skala . Potem odchodzę na modelarska emeryturę Wracając jeszcze do warsztatu Hondy LCR, w kwestii uzupełnienia: - czas budowy motoru to w zaokrągleniu - 75 godz. - czas budowy figurki to ok. -16 godz. W sumie czas poświęcony temu warsztatowi to blisko 91 roboczogodzin.... co daje prawie 4 dni. Oczywiście to tego czasu należy doliczyć czas na schniecie kleju, farby, lakieru, kalek. Osobny temat to zdjęcia oraz wpisy na forum - to też trwa. Wątek rozpocząłem 15 lipca, a mamy dzisiaj 26 sierpnia, wyrobiłem się prawie w swoim standardowym miesiącu na budowę modelu motocykla. Muszę troszkę odpocząć i niedługo powracam do swojego ostatniego cywila - rozgrzebanego Ferrari Enzo. A nie przepraszam, jeszcze przez 2 i pół roku będę składał Fiata 126 od De'Agostini, no ale to w końcu 1:8 - może ktoś jeszcze dał się na to namówić i może założy wspólny wątek....
  18. Śrubki... odwieczny problem tych modeli.... w zasadzie można by je zamaskować odpowiednimi naklejkami imitującymi oryginalne śruby ale... to tylko model, który nawet nie próbuje być replika w pełnym znaczeniu tego słowa.... i niech te śrubki o tym przypominają Kalki na motocyklu to pikuś - są kalki, jest wzór - nic tylko wyklejać.... Figurka, to inna bajka.. Ostatni wpis do warsztatu i ostatnie warsztatowe fotki. Na początku był pomysł żeby zrobić odpowiednią postać do tego motocykla, jednak życie bardzo szybko zweryfikowało moje plany. 1. Tamiya do modeli postaci nie daje żadnych kalek, nawet tych najbardziej uniwersalnych. DLACZEGO ?!?!?!?! 2. Nie ma też żadnego schematu malowania (wystarczyło dodać kolorowy arkusik z kilkoma przykładowymi "malowaniami" kombinezonów (konkretni zawodnicy, konkretne lata) 3. Sama figurka, jak już wcześniej koledzy raczyli zauważyć, jest marnym odzwierciedleniem prawdziwej postaci i ciężko ją umiejscowić w konkretnym okresie historycznym, a co dopiero dopasować do konkretnego modelu 4. Moje umiejętności nie pozwalają jeszcze (i chyba już się nie zwiększą) na to aby wyeliminować pkt 1,2,3.... Dlatego postanowiłem zrobić powiedzmy sobie... test drivera. Jest to bliżej nie opisana postać, która wyprowadziła motocykl na tor w celu sprawdzenia przed.... no nie wiem, może niech każdy dopowie sobie ciąg dalszy. Z wyżej wymienionych powodów gość jest jaki jest, zdaję sobie sprawę z ilości popełnionych błędów merytorycznych, dlatego proszę abyście go nie hejtowali Świadomie postawiłem na "widowiskowość", wykorzystując maksimum swoich umiejętności oraz wszystkie kalki jakie pozostały mi z poprzednich modeli. Zresztą.... co tu dużo pisać, czas stawić się odważnie do krytyki.... Figurka malowana w całości pędzelkiem z ręki, bez żadnego maskowania. Po nałożeniu kombinezonu całość (bez głowy) lakierowana półmatem. Na tak przygotowane podłoże poszły kalki i następnie lakier Vallejo spray matt. Nakolanniki oraz ochraniacze na łokciach wypędzlowane na połysk. Kask lakierowany na połysk, twarz oraz wew. wyściółka kasku matowa. Szybka ochronna przyciemniona Tamiya Smoke spray. Model uważam za skończony, dziękuję wszystkim za śledzenie tego warsztatu i zapraszam niebawem do galerii.....
  19. Na początek fotka brakującego elementu z poprzedniego 15 etapu. Przednia owiewka pomalowana, oklejona, polakierowana, wypolerowana oraz nawoskowana.... ETAP 16 Dwa ostatnie etapy budowy motocykla to ubieranie w "strój wyjściowy" Na początek ostatnie szczegóły konstrukcji teraz delikatne uzbrajanie w ozdobne panele... i Honda powoli ukazuje się w całym swoim pięknie ETAP 17 Przed ostatnim panelem, ostatnie szczegóły konstrukcyjne. Popychacz zmiany biegów to element waloryzacyjny od TopStudio Ostatni panel i motocykl gotowy do wyprowadzenia na tor.... Motocykl co prawda skończony i gotowy do jazdy ale brak mu zawodnika... Póki co trenuje.....
  20. ETAP 15 Najbardziej "widowiskowa" cześć sklejania oraz najbardziej stresujący etap. Dobre malowanie, oklejanie i lakierowanie decyduje o ostatecznym odbiorze modelu, więc jeśli coś pójdzie nie tak, cała praca włożona w model idzie na marne.... Ten etap prac nie jest specjalnie skomplikowany i nie przybywa tak dużo modelu jak w poprzednich, jednak pochłania on duuuużo czasu. Po malowaniu trzeba odczekać na wyschnięcie farby, przy kalkach należy uzbroić się w dużo cierpliwości, no i lakier bezbarwny musi się utwardzić. Kalki są wyjątkowo oporne, długo się namaczają, są dość twarde jak na Cartograf - na szczęście nie rwą się i nie łamią. Zła jakość kalek mam wrażenie jest wynikiem ich zleżenia... Po oklejeniu kalkami położyłem 4 warstwy lakieru bezbarwnego Vallejo połysk, z czego dwie ostatnie po 24 godz. po pierwszych dwóch. Po dobrym wyschnięciu odpowiednie panele pomalowałem od wewnątrz czarnym matem. Przed montażem do motoru wszystkie elementy lakierowane przetrę jeszcze pastą polerską Tamiya (Fine i Finish) oraz nawoskuję Tamiya Wax. Zadupek standardowo jest dzielony ale kalki na nim były w całości, w czasie ich nakładania należało więc połączyć tymczasowo części, nakleić kalkę i ją odpowiednio rozciąć. Brakuje tylko przedniej owiewki - tzw. czachy. W między czasie rodzi się powoli kierowca.... Model ludka to Tamiya ale jakościa przypomina bardziej Revella.... :( Jeszcze się nie narodził, a już przyjmuje pozycję.... Statystyki: Etap 15 - czas pracy 15 godz. - nie licząc przerw na schnięcie i braki czachy....
  21. Gratuluję ukończenia modelu.... Bardzo ładnie położony lakier. Nie daje mi jednak spokoju jedna kwestia - przyciemnianie szyb. Długo analizowałem zdjęcia w galerii i coś mi nie pasuje. Szyby boczne są przyciemnione - dość mocno - OK Na 7 i 8 zdjęciu widać dość wyraźnie stopień przyciemnienia oraz przepuszczalność światła. Natomiast już od 2 zdjęcia w przedniej szybie widać okna boczne dalsze (te po drugiej stronie od patrzącego) i co widzimy ? - szyby boczne są białe Bardzo ładnie widać to o czym mówię na 6 zdjęciu. Na początku nie zwróciłem na to uwagi, myśląc, że to kwestia oświetlenia, odbicia światła itp... jednak po głębszym zastanowieniu wychodzi mi, że te szyby te nie mogą być tak jasne. Tło widoczne za oknem powinno być zdecydowanie ciemniejsze, tu wygląda jakby szyby w ogóle nie były przyciemnione.... W warsztacie na 3 stronie ostatnie zdjęcie (Evo białe i czerwone) - tu o dziwo wszystko jest OK. Mógłbyś to wytłumaczyć ?
  22. ETAP 12 Chłodnica. Przednia część z doklejonymi elementami fototrawionymi, brudzenie przy pomocy Tamiya Smoke. Gotową chłodnicę wraz z przewodami zamontowałem w ramie. Przy okazji widać, że jeszcze raz rozkręciłem wydech i poprawiłem kolorystykę, tym razem mgiełka z aero transparentnego żółtego. Mam nadzieję, że teraz bardziej przypomina kolor tytanu. ETAP 13 Kierownica i półka z zegarami Na plastikowy element półki nakleiłem blaszkę, a na blaszkę kalkomanię. Po tym zabiegu całość zyskała "głębię". Wytrawiona wskazówka prędkościomierza idealnie pokryła się ze wskazówką na kalkomanii.... Montaż w całość przedniego zawieszenia Zegary już na swoim miejscu ETAP 14 Przewody Aktualny stan modelu - praktycznie gotowy motocykl, brakuje jeszcze kilku szczegółów oraz owiewek, które nadadzą mu ostateczny wygląd.... Statystyki: Etap 12 - czas pracy 2,5 godz. Etap 13 - czas pracy 6 godz. Etap 14 - czas pracy 15 min.
  23. Jak dla mnie Vallejo to nr 1. Genialny lakier satynowy, bardzo dobry mat oraz połysk. Wylewają się bardzo ładnie, spray daje ładną mgłę. Ostatnia partia połysku dawała dziwny objaw, mianowicie po wymieszaniu i odczekaniu po natryśnięciu mokrej warstwy lakier był mleczno-biały i jak stopniowo wysychał odzyskiwał przeźroczystość i połysk... hmm jest to dość denerwujące ale bez szkody dla efektu końcowego. Jeśli zaś chodzi o smród.... póki co nie spotkałem się z lakierami które mniej śmierdzą, praktycznie bezwonny. Lakiery Vallejo mają jednak swoje wady.... przynajmniej jeśli mowa lakierze połysk - polerowanie. Już sam lakier po 4-5 warstwie daje równą powierzchnię i ładny połysk, nie jest to jednak takie "lustro" jak przy lakierach chemoutwardzalnych i wypolerowanych. Lakiery akrylowe chyba już mają to do siebie, że polerka to nie najmocniejsza ich strona. Ja w celu wykończenia stosuje tylko lekkie przetarcie pastami Tamiya Fine i Finish oraz na sam koniec wosk. Okres wakacyjny i związane z nim wyjazdy zdecydowanie spowolniły prace przy modelu, a jak już człowiek wrócił do domu to znalazło się kilka innych prac do wykonania.... Powoli jednak wracam do "normalnego" rytmu życia i mam nadzieję na odzyskanie właściwego tempa prac. ETAP 9 Wydech. Oryginalnie według instrukcji powinien być w kolorze titanium silver, dlatego też całość pomalowałem sprayem TS-88. Ponieważ chciałem uzyskać efekt znacznego zużycia wydechu (nie tylko świeżego przepalenia) do uzyskania przebarwień od wysokiej temperatury użyłem suchych pigmentów Tamiya - niebieski, rdzawy i czerwony. Na koniec jedna warstwa lakieru bezbarwnego połysk. Środek rur wydechowych to dark gray. Na zdjęciu poniżej widać czarny element wspornika, który powinien być montowany w późniejszym etapie - już wyjaśniam dlaczego się tu pojawił. Otóż jak zawsze robiłem zdjęcia zgodnie z kolejnością budowy i po ukończeniu trzech kolejnych etapów zgrałem całość na komputer. W trakcie przenoszenia zdjęć jednak coś nie zatrybiło i wszystkie zdjęcia mi wcięło.... Nie pozostało mi nic innego jak rozkręcić motorek i porobić nowe zdjęcia, niestety wspornik oprócz przykręcenia jest dodatkowo wklejony. ETAP 10 Zbiornik paliwa. i z zamontowanym tylnym wydechem ETAP 11 Montaż baku oraz wydechu. Uchwyt podtrzymujący końcówkę rury wydechowej oryginalnie był odlany na wydechu więc go spiłowałem i zastąpiłem elementem fototrawionym, który jest przykręcony tak jak oryginał z plastiku. W osłonę górnej rury wkleiłem metalowy emblemat imitujący śrubę. Zmontowałem również stojak który instrukcja przewiduje w późniejszym etapie, po to aby wygodniej było przechowywać model i zabezpieczyć go przed ewentualnymi zarysowaniami w czasie dalszych prac... Statystyki: Etap 9 - czas pracy 6 godz. Etap 10 - czas pracy 4 godz. Etap 11 - czas pracy 30 min.
  24. W zestawie są dwie wersje kasku, druga z bardziej wysuniętym podbródkiem, myślę, że jest troszkę "nowocześniejsza". Generalnie podpowiedzieliście mi dobry pomysł. Ponieważ wykonanie oryginalnego kierowcy było by prawie niemożliwe i mój efekt końcowy byłby co najmniej wątpliwy (brak odpowiednich kalek i umiejętności do właściwego wymalowania wzorów z aero) postanowiłem zrobić postać Jakiegoś byłego - emerytowanego zawodnika, który niby przy jakiejś tam okazji pojawił się na torze i spróbował ponownie swoich sił na nowoczesnej dla siebie maszynie.... przejdzie ??? c.d. ETAP 7 Widelec przedniego zawieszenia wraz z błotnikiem. Kalkomania na błotniku naklejana bezpośrednio na lakier TS-50 i lakierowana bezbarwnym połyskiem Vallejo - 3 warstwy. Chromowany pasek to samoprzylepna folia - sprawdzona w poprzednich modelach - trzyma i nie odkleja się. Dystanse zacisków hamulcowych - oryginalne plastikowe odcięte i zastąpione elementami z pakietu waloryzującego. ETAP 8 Montaż przedniego zawieszenia. Zaciski hamulców - napis brembo jest oryginalnie grawerowany i dodatkowo wzbogacony czerwoną kalką. Całość po zmontowaniu Statystyki: - etap 7 - czas pracy ~12 godz. - etap 8 - czas pracy ~1,5 godz.
  25. Do warsztatu dojechał kierownik.... W pudełku dość skromnie.. Co mnie zawsze zastanawia i irytuje - dlaczego Tamiya nie dodaje do swoich figurek ŻADNYCH kalek Schemat malowania rozumiem... każdy może zrobić pod swojego kierowcę/zawodnika, ale przecież można było wrzucić kilka "uniwersalnych" kalek co bardzo ułatwiłoby wykonanie figurki i oczywiście dużo bardziej polepszyło efekt końcowy.... Jakość ... też taka sobie. Motor za to powili nabiera kształtów. Etap 5 Zmontowanie tylnego wahacza wraz z układem przeniesienia napędu i tylni błotnik. Wahacza po wewnętrznej stronie nie wypełniałem (nawet nie wiem czy to profil zamknięty czy otwarty - GreatGonzo, liczę na Ciebie...), w poprzedniej 211 takie wypełnienie wykonywałem i... w efekcie końcowym i tak to nie miało większego znaczenia ponieważ nie było to zauważalne. Zamiany w stosunku do oryginału: - osłona łańcucha oklejona carbonem - mechanizm naciągowy koła/łańcucha w całości wykonany z blaszek, wraz z imitacją śruby i nakrętki regulacyjnej (4 zdjęcie w tym etapie) - wspornik szczęki hamulcowej to również fototrawionka (widoczne w następnym etapie) Element pod wahaczem widoczny na zdjęciach to wtyk RJ45 który użyłem do podtrzymania części do zdjęć. Tak jak w przypadku ramy, kolor wahacza to oryginalny chrom, który po oklejeniu kalkami psiknąłem lakierem bezbarwnym Vallejo połysk - 1 warstwa. Lakier zabezpieczył kalki i dodatkowo "zmiękczył" połysk chromu. ETAP 6 Montaż wahacza z ramą - powoli zarysowuje się kształt motocykla. Statystyki - czas pracy: - etap 5 ~9 godz. - etap 6 to zaledwie 1,5 godz. (większość czasu pochłonęło przerobienie tylnego zacisku hamulcowego wraz ze wspornikiem) cdn.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.