DarkWing
Użytkownicy-
Liczba zawartości
841 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
7
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez DarkWing
-
Z letnią wizytą na MotoGP - Honda RC211V LCR - Tamiya 1:12
DarkWing odpowiedział DarkWing → na temat → Klasa 3 - Pojazdy cywilne
c.d Przed rozpoczęciem kolejnego etapu uzupełniłem kilka drobiazgów, między innymi dodałem metalową drobnicę ETAP 4 Przednie i tylne koło. Koło przednie jest zestawowe. Zróżnicowanie kolorów miedzy ramionami tarczy, a samą tarczą jest dość subtelne i ciężko je oddać na zdjęciu z dość długim czasem naświetlania i dookólnym doświetlaniem sceny.... W tylnym kole zestawową tarczę hamulcową wymieniłem na fototrawionkę. Został tylko odcięty plastikowy trzpień mocujący. Powierzchnia cierna tarczy lekko przetarta papierem ściernym (2400) w celu uzyskania efektu lekkiego zużycia. Przednia tarcza jeszcze nie była "docierana". Różnica pomiędzy oryginalną, plastikową tarczą i tarczą fototrawioną... Tylko dwa koła, a pracy i czasu prawie tyle co przy całym silniku .... Przy okazji jeśli kogoś interesują statystyki - czas pracy - silnik ~6 godz. - rama ~ 3,5 godz. - koła ~ 5 godz. Nie liczę czasu na zdjęcia i posty ..... -
Z letnią wizytą na MotoGP - Honda RC211V LCR - Tamiya 1:12
DarkWing odpowiedział DarkWing → na temat → Klasa 3 - Pojazdy cywilne
OK - to startujemy z budową.... ETAP 1 Tradycyjnie i standardowo zaczynam od budowy silnika. Części oznaczone jako DP to wskazówka, że można użyć odpowiednich części z zestawu UpDetail, ja będę wykorzystywał tylko te dodatki, które pokazałem wcześniej. Malowania większych elementów dokonałem spray'em Tamiya. Blok silnika to wyjątkowo farba z serii PS (stosowana do obudów modeli R/C) ale do plastiku nadaje się równie dobrze. Pokrywa zaworów oraz miska olejowa to powinien być kolor mieszany z dwóch farb, ja to uzyskałem za pomocą "napylenia" Titanium Silver na bazę - wszystko spray. Drobne elementy malowane pędzlem (łby śrub, korek wlewu oleju, obejmy itp). Osłonę sprzęgła pokryłem kalką imitującą carbon, ETAP 2 + ETAP 3 Osprzęt silnika Rama i montaż silnika w ramie Ponieważ oryginalny chrom jest bardzo dobrej jakości, nie powoduje "zalania" szczególów oraz ma odpowiednie "lśnienie" postanowiłem go pozostawić. Miejsce odcięcia z ramki zamaskowałem chromem Alclad II - pędzelek. Elementy które zostały pomalowane na czarno zostały wcześniej zmatowione drobnym papierem ściernym - 4000. Spawy ramy poprawiłem pędzelkiem farbą X-71 Smoke. Po zmontowaniu ramy zamontowałem w niej silnik. Przy okazji dorobiłem obejmy na węże gumowe - jest to cieniutki paseczek chromowanej folii samoprzylepnej - ok.0.5 mm W poprzednim modelu Hondy (RC211V KonicaMinolta) dorabiałem przewody świec zapłonowych, tym razem zrezygnowałem z nich, z tego prostego powodu, że po końcowym montażu i tak nie będą one widoczne. -
Z letnią wizytą na MotoGP - Honda RC211V LCR - Tamiya 1:12
DarkWing odpowiedział DarkWing → na temat → Klasa 3 - Pojazdy cywilne
Greatgonzo - każda krytyka zawsze jest mile widziana jeśli jest zasadna. Twoja zapewne taka jest bo wiesz o czym piszesz, szkoda tylko, że wytykając błędy nie poprawiłeś ich, ku krzewienia wiedzy wśród rzeszy.... ale i tak - dziękuję. Nigdy nie uważałem się i nigdy nie mówiłem, że znam się na technice motocyklowej i tym sporcie (auta... to co innego), a ten wstęp do mojego warsztatu konkursowego miał być takim... ubarwieniem. Fakt nie chciało mi się "ręcznie" wszystkiego tłumaczyć ale to nie oznacza, że nie poprawiałem autotłumacza. - "kierowca zastępczy" - czy to aż tak bardzo razi ??? - "system zarządzania energią kierownicy" - może lepiej brzmiałoby tłumik drgań... jeśli tym razem mam rację... Tak naprawdę to ten tekst nie jest dla znawców tematu (takich np. jak Ty), a dla ludzi takich jak ja - zwykłych pasjonatów modelarstwa. Ekspert zrozumie i wybaczy te drobne błędy, a laik ma możliwość poznania części historii świata moto GP Tak czy owak - najważniejszy będzie model ale i tutaj na pewno popełnię masę błędów w stosunku do oryginału które będą wynikać z ograniczeń modelu, braku waloryzacji... Jeśli będziesz miał cierpliwość i ochotę proszę opisuj co, gdzie i jak powinno być inne w stosunku do oryginału. Być może komuś się to kiedyś przyda jak będzie chciał zbudować wierną replikę tego motocykla . -
Klasa 3 - Pojazdy cywilne Specjalna 1 - Najlepsza interpretacja tematu konkursowego Specjalna 2 - Najlepsza relacja z prac warsztatowych Specjalna 5 - najlepsza praca w klasach 1,2,3,4,5 zbudowana w oparciu o model Tamiya Tytułem wstępu troszkę historii... Honda RC211V jest czterosuwowym wyścigowym motocyklem od HRC (Honda Racing Corporation) opracowanym w 2001 roku, aby zastąpić dwusuwową Hondę NSR500 . Został on opracowany jako bezpośredni skutek poważnych zmian wprowadzonych do przepisów wyścigów o mistrzostwo świata drogowych motocykli w klasie 500 cm3 na sezon 2002. Nazwa klasy została zmodyfikowana tak, aby MotoGP, a jednocześnie silniki dwusuwowe, pozostała ograniczona do 500 cm3 i 4 cylindrów, natomiast silniki czterosuwowe teraz mogły mieć do 990 cm3 oraz od trzech do sześciu cylindrów. Zmiana przepisów spowodowała przejście wielu zespołów na silniki czterosuwowe. Nazwa modelu zawiera następujące dane: RC - tradycyjny wyścig Hondy dla 4-suwowych motocykli 211 - pierwszy działający motocykl w XXI wieku V - silnik typu V Honda model RC211V został zastąpiony w 2007 roku przez model RC212V . HISTORIA w latach rok 2002 W 2002 roku miał miejsce debiut modelu RC211V. Zespół Hondy wraz z kierowcą Valentino Rossi zdobywają dominację wygrywając mistrzostwo konstruktora z przewagą ponad 100 punktów nad swoim najbliższym rywalem. W trakcie sezonu motocykl przeszedł drobne zmiany, ale nie ma posiada jeszcze kontroli trakcji, jedynie system zarządzania energią kierownicy posiadający 3 ustawienia dla różnych potrzeb w trakcie wyścigu. Kierowcy fabryczni: Valentino Rossi , Tōru Ukawa Kierowcy zastępczy: (w drugiej części sezonu): Alex Barros , Daijirō Katō Rok 2003 Wśród innych zmian w roku 2003 moc silnika wzrosła z około 200 do 240 KM. Dodano również kontrolę trakcji. Kierowcy fabryczni: Valentino Rossi , Nicky Hayden , Daijirō Katō , Sete Gibernau Kierowcy zastępczy: Max Biaggi , Tōru Ukawa , Makoto Tamada , Ryuichi Kiyonari Rok 2004 Na rok 2004 zastosowano nowe, odwrócone tylne zawieszenie ze zmofikowanym połączeniem, oraz wprowadzono nowy wydech w rundzie Sachsenring. Kierowcy modelu RC211V nie byli w stanie powstrzymać Rossi’ego (obecnie na Yamaha YZR-M1 ) od wygranej jego czwartej premier class - klasy mistrzowskiej. Kierowcy fabryczni: Alex Barros , Nicky Hayden , Sete Gibernau Kierowcy zastępczy: Max Biaggi , Colin Edwards , Makoto Tamada Rok 2005 W roku 2005 po raz pierwszy po 4 latach wygrywania Honda straciła mistrzostwo konstruktora w klasie premier. Podwozie RC211V przechodziło częste zmiany. Po wyścigu w Brnie, Honda przetestowała nowy motor, o którym zarówno Hayden i Biaggi powiedzieli, że jest lepszy. Kierowcy fabryczni: Max Biaggi , Nicky Hayden , Sete Gibernau Kierowcy zastępczy: Alex Barros , Makoto Tamada , Marco Melandri , Troy Bayliss Rok 2006 W 2006 roku model RC211V wystąpił w trzech odmianach: "Brno bike" dla Hayden’a, motor na specjalnym podwoziu dla Pedros’a i motor 2006 dla Melandri’a, Elias’a, Stoner’a i Tamady. Melandri i Stoner dostali specjalną obudowę Pedrosa. RC211V Hayden’a została zmodyfikowana tak, aby umieścić wyższy wał korbowy, sprzęgło i dolną skrzynię biegów oraz wydłużenie wahacza - celem było scentralizowanie masy i poprawienie stabilności. Po rundzie Jerez Hayden był najszybszym zawodnikiem Hondy w czasie testów. W GP Wielkiej Brytanii, HRC dał Hayden’owi nowe podwozie, ale Hayden narzekał, że nie ma wystarczająco dużo czasu, aby go przetestować. Hayden rozpoczął rok 2006 z tym samym sprzęgłem jak Pedrosa, ale cztery rundy później powrócił do sprzęgła wykorzystywanego w ubiegłych latach. Brno, również miał problemy ze sprzęgłem, które przyczyniły się do spadku na 9 miejsce. Honda i Hayden mieli trudności ze znalezieniem sprzęgła, które pozwoliłoby na dobry start, ale także na dobre osiągi przez cały wyścig. Hayden w końcu zdobył mistrzostwo jako kierowca i Honda odzyskała mistrzostwo konstruktora. Kierowcy fabryczni: Nicky Hayden , Dani Pedrosa Kierowcy zastępczy: Makoto Tamada , Marco Melandri , Toni Elias , Casey Stoner Model RC211V został wycofany, gdy przepisy zwiększyły pojemność silnika do 800 cm3 i w 2007 roku wystąpił jako nowy RC212V . Krótka historia zespołu LCR Zespół LCR to wyścigi motocyklowe które obecnie rywalizują w MotoGP World Championship pod nazwą LCR Honda . Zespół został założony w 1996 roku przez włoskiego zawodnika Lucio Cecchinello. W październiku 2005 roku zespół chciał zatrudnić Casey Stoner’a który podobno miał przejść do klasy MotoGP w nadchodzącym sezonie przy wsparciu Yamahy. Po zakończeniu sezonu 2005 Stoner otrzymał ofertę z Honda Pons. Zespół przetestował Hondę RC211V wraz z innymi motorami w Walencji . Stoner opuszcza jednak zespół i team LCR musiał zawiesić swój projekt MotoGP. Jednak w grudniu 2005 r. Stoner niespodziewanie stał się dostępny ponownie dla Honda Pons i udało się zabezpieczyć sponsora na nadchodzący sezon 2006. Stoner zdobył pole position tylko w swoim drugim wyścigu MotoGP w Katarze Grand Prix . Kolejny wyścig w Turcji LCR i Stoner zdobywają swoje pierwsze podium w MotoGP. Stoner zdołał zakończyć sezon na 8 miejscu z serii 10 najlepszych wyników. Stoner opuścił zespół w 2007 roku, a w LCR zastąpił go weteran hiszpański Carlos Checa, który pojechał na nowej hondzie RC212V o poj. 800 cm3 . Zespół jednak nie był w stanie powtórzyć swoich imponujących wyników z roku 2006. Checa starał się przystosować do nowego motocykla i jego najlepszym wynikiem na zakończenie było szóste miejsce w hiszpańskiej i San Marino Grand Prix . W 2015 roku zespół LCR był reprezentowany przez brytyjskiego kierowcę Cal Crutchlow na Hondzie z fabryczną specyfikacją RC213V i australijskiego debiutanta Jack Miller który prowadził hondę z otwartą specyfikacją RC213V-RS . W roku 2016 zespół ograniczył się do jednego motocykla dla Crutchlow’a, Miller przeniósł się do zespołu Estrella Galicia 0,0 Marc VDS. Czasy obecne - modelarstwo Do budowy wybrałem motocykl Honda RC211V LCR producenta Tamiya w skali 1:12 Model, jak wszystkie produkty tej marki posiada bardzo dobrze odwzorowane części z wystarczającą ilością szczególów oraz znakomitej jakości kalki od Cartograf'u. Standardowa zawartość pudełka prezentuje sie następująco: Ponieważ kiedyś już popełniałem podobny model (inne były tylko barwy team'u) i pozostało mi troszkę dodatków, postanowiłem użyć je do tego modelu: Podstawowe narzędzia których będę używał do budowy modelu: oraz komplet chemii potrzebnej do wykończenia modelu: Zwieńczeniem całości będzie kierowca... niestety nie dojechał na czas więc fotkę załączę w czasie prac warsztatowych. Relację z budowy planuję prowadzić w swój specyficzny sposób - krok po kroku tak jak przewidują kolejne etapy instrukcji wraz z ich prezentacją. Tyle na rozpoczęcie, a już w weekend ruszają prace i pierwsze aktualizacje warsztatu. Zapraszam do śledzenia wątku.
-
Jeśli element malowany nie był szpachlowany to tak. Jednak tylko w przypadku lakierów Tamiya w spray'u. "Zwykłe" farby spray (np. z Castoramy) lub z aerografu zawsze na podkład. Tamiya na plastik nigdy nie zawiodła, inaczej rzecz ma się na elementach metalowych - tu zawsze najpierw solidny podkład. Jeśli natomiast chodzi o kolory... Gdy występuje różnica kolorów (np. szary plastik lub czarny) to najpierw 1-2 warstwy w celu złamania koloru i dopiero potem ostatecznie 2-3 na gotowo. Tu czerwień na czerwień więc nie było problemu z kryciem.
-
Hmm... nikt nic nie pisze.... to ja dopiszę ;) Komora silnika kompletna. W skali 1:24 nadkola oraz pokrywę zaworów wyklejałem karbonem, utaj wersja najuboższa - czarny połysk Boczne panele - logo projektanta karoserii to metalizowany sticker pod lakierem bezbarwnym Kompletne drzwi wraz z mechanizmem otwierania/zamykania oraz przednia szyba z wycieraczką A tak wylała się farba i lakier. Farba to Tamiya TS-86 Pure Red (nazwa z puszki, w niektórych sklepach opisywany jako Brilliant Red). Wylewany czerwony na czerwony więc wystarczyła jedna warstwa do idealnego pokrycia. Po 1 godz. lakier bezbarwny Vallejo połysk - 3 warstwy psikane w 24 godz. odstępach. Po wyschnięciu polerka pastami Tamiya Fine i Finish. Po skończeniu modelu będę jeszcze całość woskował. Jak na tą jakość lakieru dla mnie efekt jest zadowalający. Mechanizm zawiasów pozwala na płynne otwieranie i zamykanie skrzydeł drzwi Transformers II - od przodu.... ... i od tyłu Kolejne elementy będą nieco większe... przednie błotniki z przednim pasem (oraz całe wyposażenie - światła, kierunki, obrysy, siatki wlotów powietrza) wraz z otwieraną klapą bagażnika oraz tylna pokrywa silnika i tylni pas ze zderzakiem i spoilerem. Dużo malowania i lakierowania, niełatwy montaż ale w efekcie będzie ukończony model Im bliżej końca budowy tym więcej ma spostrzeżeń co do modelu.... ale o tym na koniec.
-
Czarne widać - nawet pewne różnice (subtelne, bo nie mogą być duże), a chromu nie widać bo go jeszcze nie ma.... może o to chodziło z tym "nic nie widać".... Czy przed chromem będziesz kładł bezbarwny połysk (czasami to bardzo pomaga wyciągnąć czerń i bardzo poprawia końcową warstwę) ? Działaj dalej ... ciekaw jestem jak będzie na końcu.
-
Przyznam się Andrzeju, że miałem taki przebłysk ale fotele są gumowe i pomysł mazania po nich nie bardzo mi się podobał.... Potem wpadłem na pomysł żeby skorzystać z olejowych filtrów, takich jakie stosuję do np. pokładów okrętów itp. - ale ostatecznie odrzuciłem pomysł. Cały model będzie "salonowy". OK - na początek poprawiony środek, Tamiya nie postarała się ze szczegółami więc trzeba było troszkę poimprowizować farbami. Lepiej nie będzie - lepiej nie potrafię.... Kolejny etap budowy to montaż wentylatorów powietrza doprowadzanego kanałem do chłodnic oleju oraz przedniego pasa podłogi Takie tam ujęcie a'la transformers :P Po montażu tylnych amortyzatorów i drążka stabilizatora mam już kompletne zawieszenie Oprzyrządowanie kompry silnika... oraz wlew paliwa Prawa chłodnica oleju, jeszcze ze zdjętą osłoną i to samo po stronie lewej już z zamontowaną osłoną Transformers od tyłu Na koniec, jak zwykle, rzut oka na całość Teraz zostało mi już tylko zamknąć od góry silnik i zacząć obudowywać Enzo karoserią...
-
Garść moich rad.... 1. Zanim zaczniesz kleić elementy chromowane (jeśli pozostawiasz oryginalny chrom) należy zeszlifować (pozbyć się chromu) krawędzie klejone, inaczej klej będzie słabo trzymał lub w ogóle. 2. Kolega Marak radzi kleić takie elementy klejem CA. BŁĄD !!! kleje cyjano-akrylowe podczas schnięcia parują bardzo agresywnie, objawia się to białawym nalotem, który niszczy szczególnie powierzchnie chromowane oraz lakierowane na połysk. Czasami można próbować jeśli element klejony może swobodnie "oddychać", ale w przypadku takich elementów jak klosze reflektorów, szyby itp tragedia gotowa - "szklane" powierzchnie zmatowieją. 3. Jak zatem kleić przeźroczyste elementy ? - ja używam kleju do styropianu, w tybie, kupiony w Castoranie. Nie pamiętam teraz nazwy... Techni... coś tam. Klej charakteryzuje się dość długim czasem schnięcia ale jest całkowicie bezpieczny dla klejonych powierzchni. 4. Malowanie takich szczegółów jak uszczelki np. kloszy reflektorów dobrze jest robić płaskim pędzelkiem retuszerskim, ja używam Italeri 52221 Brush Synthetic Flat size 000. Jeśli natomiast chodzi o większe powierzchnie (owiewka przednia motoru , szyby samochodowe), to oczywiście maskowanie i matowy spray. Co do żaróweczek kierunkowskazów. Malowałeś pomarańczowym transparentem na chrom - OK. To co wyszło poza obszar malowania bardzo łatwo usunąć dobrze zaostrzoną wykałaczką. Farba z chromu ładnie schodzi, tylko trzeba uważać z naciskiem, żeby nie uszkodzić chromu. A) Prościej i łatwiej kupując klej z dozownikiem - seria Bond posiada długą szyjkę, wystarczy obciąć pod kątem i już B) każdą wykałaczkę można sobie zaostrzyć pilnikiem C) Ja nadmiar kleju (jeśli już) zbieram kawałkiem papierowego ręcznika kuchennego - przykładam i wsiąka, patyczek to ryzyko, że zostanie włos/y D) rzadki - szybko schnie i mamy mało czasu na poprawki położenia elementu klejonego, gęsty długo schnie ale można manewrować przez pewien czas częściami. Średnio-gęsty - pośrodku. Poza tym rzadki słąbo nadaje się do nanoszenia na większe powierzchnie - zanim naniesiemy na końcu, to na początku już wysycha. E) Przyśpieszacz nie jest tak bardzo potrzebny, przydaje się raczej do gęstych CA lub kiedy kleju używamy jako szpachlówki. Pozwoliłem sobie uzupełnić porady Maraka nie dlatego, żeby podważać jego doświadczenie (proszę Marak nie miej mi tego za złe) ale żeby je uzupełnić. Wszystko oczywiście i tak zależy od własnego doświadczenia i upodobania.
-
Jeśli męczysz się ze szpachlówką i ciągle "wyłazi" Ci łączenie, to może spróbuj je zalać klejem CA i po utwardzeniu wyszlifuj - to zawsze działa. Instrukcja nie zawsze podaje prawdziwe czy właściwe numery i nazwy. Często trzeba ją traktować bardziej jako sugestię, a nie pewnik. Nie zapewni, wyjdzie pastelowy ciemny błękit +/- Zresztą - sam popróbuj na kawałkach ramki i będziesz wiedział czy to jest to, czego oczekujesz.
-
Niektóre elementy można potraktować z przymrużeniem oka i nie poświęcać im tyle czasu co innym, bo w efekcie końcowym coś tam może być niewidoczne ale bak (łączenie połówek formy), tu trzeba się przyłożyć i szpachlowanie oraz szlifowanie musi być na medal - pamiętaj farba NICZEGO NIE ZAMASKUJE, a wręcz przeciwnie, wyciągnie wszelkie niedociągnięcia. Pytanie co do koloru - TS-50 to wybór świadomy czy tylko podpasował Ci odcień ? Pytam bo ze swojego doświadczenia wiem, że wszystkie farby Tamiya typu MICA nie kryją tak idealnie jak "normalne" kolory. Normalnie wystarczy 2 max 3 cieknie warstwy do idealnego pokrycia kolorem. Malowanie farbami Mica przypomina troszkę malowanie transparentami (przeźroczystymi) i jeśli nie chce się uzyskiwać specjalnych efektów to ma to sens jeśli malujemy np. czerwoną na czerwony plastik lub niebieską na niebieski plastik itd. Farby te za to idealnie nadają się do uzyskiwania specjalnych kolorów jak np. niebieska perła lub niebieski a'la candy. Ja tak właśnie kombinowałem przy swojej Kawie, najpierw jako podkład pryskałem gold i na to red mica, efekt - głęboki metalik czerwono-pomarańczowy.... jakkolwiek by go zwał Twoja propozycja malowania (wersja z pudełka Malaysia Thunder Blue) nie jest czystym niebieskim ani granatowym więc może właśnie mica blue byłby dobrym kolorem ale ja kładłbym go na bazę flat aluminium TS-17 - 3-5 warstw - byłby chyba ciekawy efekt. Gdybyś chciał przeciągnąć bardziej w stronę metalika zamiast TS-17 jako bazy daj TS-30 silver leaf z tym, że TS-30 musi troszkę dłużej podeschnąć.
-
Trzy razy popełniłeś błąd Zrób to jeszcze raz, a znajdę Cię i połamię Ci kółka w motorku A tak poważnie, tutaj na forum wszystkich nas łączy ta sama pasja i jesteśmy wszyscy sobie równi, nieważne kto ile ma lat, kto ile potrafi i kto kim jest. Ktoś kiedyś powiedział, że i tak wszyscy kończą tak samo..... Więc raz jeszcze - miło mi, Sławek jestem To akurat było miłe - dziękuję - i cieszę się najbardziej z tego , że moja praca i moje modele mogą kogoś zainspirować tym hobby i dzięki temu nasze skromne grono modelarzy się powiększa, a nie zanika. NIEPRAWDA !!! Model zawsze wychodzi nam tak jak tego chcemy, jeśli nam nie zależy i nie przykładamy się to efekt końcowy jest marny, jeśli wkładamy "serce" do tego co robimy, to widać to w efekcie finalnym. Umiejętności - owszem - są ważne ale je zdobywa się całe życie. Nikt nie nauczy się budowy modeli i jest mistrzem do końca życia, zawsze każdy model można zrobić lepiej za kolejnym razem. Ważne żeby chcieć się uczyć i rozwijać i najważniejsze żeby robić to z pasją i z przekonania, nie na siłę, na pokaz. Znam tu kilka osób które pamiętam jak zaczynali z marnymi efektami, a dzisiaj budują naprawdę ładne modele, ale i znam takich którym na starcie wydawało się, że są najlepsi i... słuch po nich zaginął. OJ, dobra... bo zaczynam zgredzić sorry... teraz już czekam na kolejne Twoje aktualizacje i będzie na temat (słodko lub gorzko ale szczerze). Nawiązując do tego co widać. Czy silnik malowany był z pędzla ? Chyba tak, bo jeśli spray to lekko przelałeś. Na przyszłość radzę używać spray'ów, są może mniej ekonomiczne w użyciu i wymagają wprawy w użyciu ale efekty są dużo lepsze. Jeśli zaś chodzi o kolor czarny, nie bój się używać czerni różnych producentów. Nawet mat potrafi mieć różny odcień - w zależności czy jest to Tamiya, Pactra czy ModelMaster. Czasami różnice są subtelne ale w efekcie końcowym właśnie to zróżnicowanie czyni model miej zabawkowy. Troszkę nie podobają mi się obejmy na gumowych wężach - mają poszarpane brzegi. Jeśli malując taki szczegół zadrżała Ci ręka, nie bój się po wyschnięciu poprawić krawędź czarnym kolorem od strony czerni, przy okazji przemalowując (pędzelkiem) cały gumowy (gumowy w sensie oryginału) przewód czarnym matem, co da lepszy efekt oryginalności. Na razie to tyle...
-
Witam Fajny motorek, jeden z moich pierwszych modeli, niestety wtedy jeszcze nie wystawiałem warsztatów, jest tylko galeria, więc nie będę mógł służyć pomocą dydaktyczną do niego. 1. Spray na ramę już zamówiłeś wiec rada na przyszłość - lepiej malować TS-6 (black matt), na to kalki (jeśli są)i wykończyć bezbarwnym półmatem. O wiele lepszy efekt końcowy. TS-29 jest mniej matowy niż błyszczący w tym przypadku. 2. Jeśli chodzi o nawiercanie tarcz czy innych otworów, nigdy nie było z tym problemów, najważniejsze żeby nie dociskać zbyt mocno wiertła bo albo złamiesz albo "wyciśniesz" przed przewierceniem. Średnice dobierasz do zaznaczonych w tym przypadku otworów, warto kupić komplet wierteł (np. zestaw od 0,1 do 1 mm) 3. Po przygotowaniu i pomalowaniu tarcz warto je przetrzeć drobnym papierem robiąc imitację śladów po klockach hamulcowych - w tym celu zamocuj tarcze na trzpieniu (trzonek pędzelka, ołówek - w zależności od średnicy otworu), następnie do wrzeciona wiertarki i na małych obrotach wystarczy przyłożyć delikatnie papier ścierny na krawędzi i mamy piękne ślady zużycia, przy okazji lekko przepolerowaną powierzchnię tarczy. Czasami da radę to zrobić obracając tarczę w palcach (oczywiście zamocowaną centralnie na trzpieniu). Czekam z niecierpliwością na dalsze postępy....
-
He..He.. wiedziałem , że to nie przejdzie bez echa .... Deska rozdzielcza w tym modelu to faktycznie porażka (jest ich w sumie więcej ale postaram się je zebrać na zakończenie warsztatu). Całość wygląda jak powiększenie marnej jakości 1:24 :-/ . Fakt, że oryginał również nie grzeszy jakimś wyrafinowaniem oraz zróżnicowaniem kolorów. 1. Na kierownicy przyciski (okrągłe kółeczka na ramionach) powinny mieć białe strzałeczki - tego niestety nie wymaluję... 2. Przełączniki konsoli centralnej - skromne oznaczenia zakresu przełączników - coś tam podorabiałem, może nie do końca zgodnie z oryginałem ale jest ciut lepiej Przy następnej aktualizacji pokażę jak to wyszło...
-
He..he... muszę robić większe modele, bo nie dowidzę mniejszych elementów Kolejna aktualizacja... Wklejona deska rozdzielcza z podszybiem, kierownicą oraz całym oprzyrządowaniem Podłoga wraz z dolnymi, przednimi wahaczami Plecy foteli... w czarnym połysku. Auto będzie w wersji podstawowej, jeśli w ogóle można tak powiedzieć o Ferrari.. , może bardziej pasuje - najtańszej. Postanowiłem nie ładować dodatkowej kasy w model i dodatki (dodatkowe blachy, kalki carbon itp). Wiem, że model duży, drogi i aż prosi się o waloryzację, wiem... ale myślę, że bez tych dodatkowych "cacuszek" też będzie ładnie i wiernie wykonany. W końcu nie wszystkie modele muszą być wymaksowane.... Ot taka moja fanaberia... Pasy bezpieczeństwa Fotele wklejone, podłoga przykręcona do monokoku. Otwory w zagłówkach powinny być czarne ale ostatecznie po obu stronach zrobiłem aluminiowe - chciałem troszkę zróżnicować kolorystykę i nie obchodzi mnie czy jest to zgodne z oryginałem czy nie :P ...
-
Cześć Andrzeju... nie wiem jak mogłem przegapić Twój powrót... , chyba tylko dlatego, że sam ostatnio jestem tu przelotem. Skoro piszesz, że wróciłeś i masz czas, to tylko mam nadzieję często oglądać Twoje dzieła ! Cieszę się bardzo, że jesteś z nami i będziesz wszystkich motywował swoją pracą .
-
no i powracam do prac przy Ferrari. Rwałem się do moich ukochanych "okręcików" ale najpierw muszę wykonać dla nich gablotę i dopiero będę mógł zacząć prace stoczniowe więc póki co postanowiłem pogrzebać przy aucie. Robiąc kolejne etapy w-g instrukcji zabrałem się za karoserię, dokładniej monokok. Poniższe zdjęcie przedstawia już uzbrojony przód, zamontowana jest wanna bagażnika oraz przednie zawieszenie: półosie, górne wahacze oraz amortyzatory. Elementy wyposażenia bagażika: kufry i torby są wykonane z gumy i nie są wklejane, zastanawiam się czy nie pomalować ich w kolorze skóry (brąz), będą jeszcze malowane elementy wykończenia, takie jak zapinki, sprzączki. Elementy zawieszenia to mieszanina plastiku i metalu, z tego drugiego wykonane są wahacze, ich mocowanie, półosie. Osłony na półosiach są wykonane z miękkiej gumy. Tarcza hamulcowa z zaciskiem oraz podpiętym przewodem hamulcowym W kolejnym etapie mogłem wstawić silnik i skrzynię biegów oraz zamontować przegrodę oddzielającą przeciał silnikowy od kabiny Na koniec tłumik końcowy z rurami wydechowymi Tak wygląda aktualny stan auta. A tak widzą silnik mechanicy siedzący w "kanale" - ale tylko po zdjęciu osłony. Normalnie całość jest szczelnie osłonięta płytą podłogową. Teraz zaczyna się już zabawa ze środkiem. Kolejny krok to deska rozdzielcza z podszybiem.... Dolne wahacze przednie są montowane razem z podłogą, górne tylne z innym elementem karoserii - nadkolem.
-
Tak i na pewno miałby swój urok taki świeżutki i błyszczący. To faktycznie bardzo sympatyczne autko ale jak dla mnie, mój i tak za bardzo się błyszczy, chociaż w rzeczywistości jest bardzie stonowany - taki akurat - zdjęcia (doświetlenie) bardziej wyciągnęły połysk niż jest to na żywo.
-
Christian z malowania akurat jestem najbardziej zadowolony ;).... Kolor lakieru dorabiany w lakierni, wykończenie półmatem. Nie wiem oczywiście jak to wyglądało w oryginale w 1927 roku ale jestem pewny, że nie było to idealne. Na pewno chodzi tu o samą jakość lakieru, na PWM'mie była dyskusja czy wtedy malowano ręcznie (pędzlem) czy już natryskowo. Jeśli przyjąć, że już natryskowo to wątpię bardzo aby powierzchnia wyglądała idealnie i była chociażby bez "skórki pomarańczy". Tu o dziwo skórkę wywoływałem specjalnie. Lakier w spray'u rozlał się bardzo ładnie i utwardzał prze 2 dni więc był idealnie gładki. Drugą warstwę psikałem z większej odległości właśnie po to żeby nie uzyskiwać idealnej powierzchni - chociaż nie wychodziła skórka. Podobnie robiłem z dwoma warstwami bezbarwnego półmatu. Gdyby był to jakikolwiek inny współczesny cywil to powiedziałbym, że model jest totalnie skopany, ale tu jestem bardzo zadowolony z efektu finalnego. Ot taka moja wizja i wykonanie. Miałem taki zamiar początkowo, może nie tyle podmęczyć, co postarzeć. Chciałem dodać troszkę zadrapań, odprysków, gdzieniegdzie rdzy oraz patyny. Jednak prace przy modelu wyssały ze mnie wszelkie podkłady chęci i zapału i już tylko chciałem dobrnąć do końca i zapomnieć o tym cudzie Italeri.... :(. Poza tym przyszłościowo ma stać na dioramce razem z Enzo jako przykład rozwoju i postępu w motoryzacji ... od tego Faiacika do Enzo, więc został na czysto.
-
Jak przerwa to przerwa, a jak progres to progres.... Malowanie, kalkowanie i lakierowanie przebiegło bez przeszkód więc model skończony. Zainteresowanych efektem końcowym zapraszam do galerii: viewtopic.php?f=73&t=53736
-
Fiacik ukończony, o wszystkich bolączkach tego modelu pisałem w warsztacie więc nie będę się już powtarzał. Podsumowując warsztat: oczekiwania co do modelu miałem bardzo duże, sam model totalnie mnie rozczarował, a w miarę budowy załamywał. W efekcie końcowym osiągnąłem to co zamierzałem, jednak nigdy więcej nie podjąłbym się jego budowy drugi raz... W pewnym momencie budowy miałem wrażenie, że takim efektem się to zakończy....
-
Przewody hamulcowe to faktycznie sprężynka ale nie widzę nic złego w ich ułożeniu więc nie wiem co miałbym poprawić, może zdjęcie niefortunnie to uchwyciło... Model powinien już być dawno skończony jednak jeden z elementów skutecznie spowolnił finish... ale o tym dalej. Aktualnie wszystko juz jest złożone do "kupy" i prezentuje sie następująco: Silnik zyskał kompletny układ wydechowy - kolektory oraz rury wydechowe Z tyłu jest już numer startowy W kabinie pojawił się również fotel kierowcy, oczywiście obciągnięty "gumową" skórą Z proszu korek wlewu płynu do chłodnicy oraz rzecz najważniejsza - korba A teraz ostatnie elementy które tak skutecznie opóźniły budowę. Dwie pokrywy silnika - tzw. współcześnie - maska Pierwsze zdjęcie pokazuje element zaproponowany prze Italeri - w żaluzjach widać nieśmiałe szczeliny, w zasadzie nie wiadomo czy to zamierzony efekt czy raczej błąd w wyprasce . Postanowiłem to poprawić, bo pomyślałem, że będzie o niebo lepiej wyglądało i w sumie to łatwa i prosta czynność.... Niestety, nic bardziej mylnego !!! Odległość między szczelinami oraz same szczeliny są na tyle małe, że nie da się podejść żadnym narzędziem typu frez czy jakakolwiek inna końcówka szlifierska. Jedyny sposób to skalpel i tak cięcie po cięciu, segment skalpela po segmencie powycinałem te cho...rne szpary. Może na powyższych zdjęciach nie widać jakiejś oszołamiającej różnicy ale uwierzcie, że jest i na pewno będzie to widoczne po pomalowaniu i zamontowaniu pokryw na silniku. Aktualnie oba elementy już schną, czekają na kalki i bezbarwny. W następnej już ostatniej aktualizacji warsztatu przedstawię efekt końcowy. Przyznam się, że mam już serdecznie dość tego modelu oraz Italeri, myślałem, że ich motory w 1:6 to porażka ale Fiat póki co pobił wszelkie rekordy... kiczu. Kiedyś chorowałem na motor MotoGuzzi California w skali 1:6 ale skutecznie się wyleczyłem. Jeśli wszystkie "ruchome" elementy w tym motorze mają działać jak chociażby przednie zawieszenie w fiacie to ja dziękuję.....
-
Troszkę zaniedbałem warsztat, powstała nieco dłuższa niż planowałem przerwa ale nie znaczy to, że prace przy modelu nie postępują. Aktualny stan jest w dość zaawansowanym stanie.... można by rzec, że tuż przed narodzinami. Wracając do tematu gałki, Marak masz rację, ja nie dopatrzyłem i bez sensu potoczyła się dyskusja.... Tak na dzień dzisiejszy wygląda Fiacik Oczywiście w planach było robienie zdjęć poszczególnych etapów i wstawiania wątków w warsztacie. Prace przy modelu wykonywałem jednak ostatnio z dużego doskoku i zawsze kończyłem "potwornie zmęczony" wszelkim poprawianiem i wyprowadzaniem najmniejszej z części. Kiedy już udawało mi się ogarnąć bałagan z jakością to byłem tak uradowany, że od razu chciałem iść dalej z montażem i... tak to zleciało. Kilka zbliżeń Przenie zawieszenie. Całość skręcana i pracująca/ruchoma, oczywiście zakres ruchów jest ograniczony sztywnym, plastikowym piórem resora (znów zagadka, dlaczego Italeri nie zdecydowało się na blaszki do resorów?). Pod atrapą grila widać chłodnicę na której jest malowany numer startowy (widać pod odpowiednim kątem, trzeba się przyjrzeć) NA chwilę obecną w przednim zawieszeniu brakuje tylko drążka łączącego zawieszenie z układem kierowniczym. Silnik został zamontowany na ramie wraz z wszystkimi potrzebnymi podłączeniami. Gotowy, zamontowany zbiornik paliwa - dość pokaźnych rozmiarów Na poniższym zdjęciu widać sprężynki, które imitują połączenia dźwigni hamulca z hamulcami. Do pełni szczęścia pozostało mi zrobienie karoserii. Te elementy karoserii które już są pomalowane i zamontowane są wykończone lakierem Vallejo Satin (półmat). Zdecydowałem się na ten rodzaj wykończenia i jestem bardzo zadowolony z uzyskanego efektu. Karoseria nie błyszczy się jak psu... i sprawia bardzo realistyczne wrażenie. Myślę, że w 1927 roku lakiery nie były tak dobre jak obecnie i w tego typu aucie raczej nie przykładano się do tego aby idealnie błyszczał. Sugerowałem się również tym, że na zdjęciu z pudła model też ma raczej półmatowe wykończenie. Tak czy owak, bliżej końca niż początku...
-
wow.... hard core
-
Najwyższy czas ruszyć dalej z fiacikiem... Kontynuując prace skończyłem silnik oraz połączyłem z nim układ kierowniczy. Ponieważ jest to konstrukcja dość wiekowa dodałem gdzieniegdzie troszkę wycieków Od góry rzucaja się w oczy przewody zapłonowe Kierownica oklejona materiałem (większy kawałek dodany do zestawu - należało go tylko pociąć w 2mm paski) Ciekawostką jest gałka na kierownicy - w aucie wyścigowym - dzisiaj rzecz nie do pomyślenia Po zakończeniu prac przy silniku i kierownicy przyszedł czas na zawieszenie. Na początek tylne. Na koniec mała przymiarka silnika do płyty podwozia.... ... i pierwsze koło. Układ szprych jest wymuszony konstrukcyjnie więc nie trzeba męczyć się z ich odpowiednim ustawieniem... chociaż można przekręcać obręcze (są 4 na koło) względem siebie co 15 stopni ale wtedy ewidentnie wychodzi kaszana... Opony maja oryginalny "nadruk" z gumy DUNLOP i rozmiar... niestety trzeba go ściąć lub zeszlifować i dać kalki z właściwa nazwą producenta i rozmiarem. Teraz chyba przygotuję karoserię i pomaluję, żeby miała czas dobrze wyschnąć przed etapem jej montażu. Jedna uwaga co do jakości modelu. Nie będę już pisał, że WSZYSTKO wymaga DUŻEJ obróbki skrawaniem i piłowaniem... ale co razi ewidentnie - zastanawiam się dlaczego Italeri dając ładny pojemniczek ze śrubkami, nakrętkami etc. nie poszła krok dalej i nie dała metalowych wałków (osi, półosi) zakończonych gwintem. Te wykonane z plastiku są po prostu koszmarne, o gwincie nie wspominając, ani o jego trwałości. Szkoda, bardzo by to podniosło walory tego bądź co bądź ślicznego autka.... Mógłbym zrozumieć politykę firmy gdyby można było dokupić stosowny DetaiUp, ale nie... nic z tego :(. Szkoda...
