DarkWing
Użytkownicy-
Liczba zawartości
841 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
7
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez DarkWing
-
Skoro Wamod służy do zmywania farby, co udowodnił Ci naocznie ochlapując model to.... CO CI STRZELIŁO DO GŁOWY żeby próbować robić z niego płyn do kalek ?!?!?!? Czy po namoczeniu kalki w takiej miksturze i nałożeniu na model miałeś nadzieję, że nic się nie stanie z lakierem ? O samej kalce nie wspomnę.
-
Szydercza Gała - dzięki za uwagi, doceniam to i mam nadzieję, że w przyszłości zaprocentują one u minie. Tak jak pisałem, zrobiłem najlepiej jak umiem ale ponoć człowiek ciągle się uczy więc zawsze może być lepiej.... O linach anten się nie wypowiadam... , miałem tylko cichą nadzieję, że nikt nie zauważy tej wtopy lub to przemilczy. Kolejne pływadła to już 1/200 i tam nie będzie problemu z odpowiednim materiałem i odpowiednim fi przekroju ;) Dzisiaj model powędrował na swoje miejsce i zosał uzbrojony w gablotę. (2 podejście szklarza, jak odebrałem pierwszym razem , tak od razu zwróciłem na reklamację - szyby nierówno przycięte, krzywo zmontowane i miejscami brakowało kleju) Pierwotnie planowałem pod szkło zrobić podstawkę i całość powiesić na ścianie jak półkę. Jednak dla tej 350'ki znalazłem inne miejsce. Gablota ma wymiary 85x18x25 cm i kosztowała mnie 180,00 zł.
-
Po równo 2 miesiącach od położenia stępki podniosłem banderę na IJN Yamato Model składał się jak klocki LEGO, wszelkie spasowanie części wręcz wzorcowe. Bardzo przemyślana konstrukcja wyprasek oraz bogate wyposażenie standardowe. Dołożone aluminiowe lufy głównej artylerii oraz blaski Edka - relingi, anteny, katapulty,dźwig i troszkę drobnicy... Malowanie może troszkę kontrowersyjne ale nie chciałem robić okrętu muzealnego, a wyszło tak jak umiem. Osobiście jestem bardzo zadowolony z efektu końcowego, a Yamato stał się perełka w mojej kolekcji... Zapraszam do ogladania
-
Wszystkie relingi wklejone. Bandera podniesiona. IJN Yamato - skończony.... Dziękuję wszystkim za śledzenie mojego warsztatu oraz za wszystkie uwagi i sugestie. Zapraszam na finałowa galerię - viewtopic.php?f=77&t=53181
-
aktualności z warsztatu fiata.... Dorobiłem kolor na karoserię. W mieszalni farb wytłumaczyłem Pani o co mi konkretnie chodzi i wspomagając się próbnikami ustaliliśmy barwę... Po wymieszaniu i nabiciu puszki spray Pani stwierdziła, że wybrałem kolor z palety.... fiata . Hmm... czyli nie będzie całkiem z kosmosu .... Mogłem w końcu zamontować płytę osłaniającą podłogę i... dalej ruszyć z ramą Podłoga jest drewniana, w modelu imitację drewna zrobiono z blaszki. Wystarczyło ja odpowiednio pomalować i voilà Dalej prace przeniosły się na silnik. Częściowy montaż oraz uzyskanie docelowego koloru. Tu widać zamontowane wsporniki zawieszenia. Kolor podwozia na tym zdjęciu jest najbardziej zbliżony do koloru w rzeczywistości... przynajmniej na moim monitorze :P
-
Rdza już jest jaka jest i nie będę jej poprawiał. Założyłem sobie, że mogło tak być i tego będę się trzymał Wczoraj oficjalnie zakończyłem budowę Yamato... przynajmniej jeśli chodzi o części które były zawarte w pudełku . I tak, zrobiłem ostatnia wieżę głównej artylerii przy okazji poprawiłem nieco układ skrzydeł Jake'a w hangarze zrobiłem katapulty Instrukcja Tamiyi uważa model w takim stanie za zakończony. Ostatnie 3-4 strony instrukcji ilustrują wykonanie relingów ale tylko jako dodatkowe (osobno kupowane) wyposażenie. Co ciekawe nie ma też w ogóle mowy o olinowaniu ?!? W dodatkowej książeczce jast kilka rycin ale nie da się na ich podstawie odtworzyć wszystkich anten i lin. Poszukałem więc w sieci i spróbowałem coś tam dodać Zdaję sobie sprawę, że nie jest to wierne odwzorowanie ale i tak wygląda lepiej niż bez. Teraz już tylko przede mną wklejenie relingów... Nie wiem ile mi to zajmie i z jakim skutkiem, trzymajcie więc kciuki za sukces. Przy okazji pochwalę się, że ostatnimi dniami stałem sie posiadaczem USS Arizony (model Trumpetra w skali 1:200 zdobyty drogą wymiany). Po obejrzeniu części jestem BARDZO mile zaskoczony jakością oraz zawartością. Na pierwszy rzut oka jakość porównywalna z Tamiyą i to w dodatku na poziomie Yamato. Spasowanie (na przykładzie pokładów) wzorowe. W pudle są metalowe lufy (wszystkie), blaszki fototrawione z relingami, dźwigami i wszelką drobnicą. Ku mojemu zdziwieniu są nawet 4 ramki z marynarzami - figurki w 3D !!!. Mam nadzieję, że już niedługo będę mógł napisać więcej szczegółów - po rozpoczęciu prac.
-
"Bydlaczek" z niego to aż taki nie jest, 1/200, to już coś.... Aktualnie model waży 790 g. Myślę, że po dodaniu brakujących elementów całość nie przekroczy 900-950 g. Generalnie jest lżejszy niż wygląda. Aktualny przegląd stoczniowy Praktycznie cała artyleria jest już na pokładzie, brakuje tylko głównej wieży rufowej oraz malowania trzech głównych wież. Na pokładzie rufowym brakuje tylko dwóch katapult Dźwig zmontowałem wraz z masztem - był on w końcówce żywota Yamato zdemontowany, bodajże przed ostatnim rejsem lub przed ostatnią zmianą miejsca stacjonowania/kotwiczenia Na swojm miejscu są też łańcuchy kotwiczne i... kotwice oczywiście Mogę powiedzieć, że już połowa prac za mną... Po uzupełnieniu wymienionych braków pozostanie mi wykonanie olinowania oraz relingi.... Czuję, że łatwo nie będzie.... Na początku przyszłego tygodnia spodziewam się zamówionego "akwarium" dla Yamato, będzie w końcu mógł być bezpiecznie odstawiany na półkę i nie będzie narażony na kurz 8-) .
-
Ferrari Enzo niedawno rozpoczęte, a już prace zostały wstrzymane na rzecz Fiata. Jest to spowodowane nie tyle zachcianką, co wcześniejszym planem pewnego projektu. Tak czy owak zapraszam na warsztat pt. Fiat 806 GP. Tym razem model od Italeri w skali 1:12. Rzut okiem w pudło... Instrukcja posiada tylko kolorowe okładki, wewnątrz już jest cz/b i nie tak ładnie i wyraźnie ale czytelnie. Oprócz kalkomani są też maski do malowania numerów startowych oraz arkusik blaszek Dość pokaźnych rozmiarów pudełko ze śrubkami, nakrętkami, przewodami, sprężynkami itp. Duży + za posegregowanie i podpisanie wszystkich elementów. Bardzo ułatwia to późniejszą pracę, w przypadku Tamiyi trzeba było tracić czas na rozpoznawanie śrubek i mierzenie ich suwmiarką... Jakość wykonania części typowa dla Italeri. Można było się spodziewać czegoś lepszego jak za model klasy premium, a przynajmniej za model za tą cenę... Niestety, poza ładnym opakowaniem i wspomnianym organizerze ze śrubkami,reszta to zwykła Italeri. Tu wyraźnie widać z czym przyjdzie walczyć... :( Budowę rozpoczynam od ramy. Części nie dużo i stopień komplikacji minimalny, jednak czas na wykonanie maksymalny... Przede wszystkim szlifowanie szlifowanie szlifowanie szlifowanie szlifowanie Jak już część zacznie wyglądać jak należy to wygładzanie wygładzanie wygładzanie wygładzanie Niestety ale tą operację należy powtarzać przy KAŻDYM, nawet najmniejszym elemencie, a gdy już się osiągnie zadowalający efekt można co nieco posklejać i pomalować... Myślałem, że malowanie karoserii zostawię sobie na koniec ale niestety. Już teraz do ramy trzeba przykręcić spodnią płytę, która jest w kolorze nadwozia. Producent przewiduje kolor nadwozia - czerwony. W moich planach i zamyśle chcę wykonać model w kolorze ciemnej wiśni... taka czerwień wpadająca w brąz... może burgund. Coś podobnego do koloru z pudełka, chociaż na zdjęciach to nie do końca widać...Tak czy owak muszę sobie odpowiedni kolor wymieszać. Dlatego póki co zająłem się silnikiem Silnik malowany spray'em TS-17, a więc aluminium gloss. Na koniec napylę na to cieniutką warstwę w kolorze stali, aby pozbyć się aluminiowego bloku, co raczej w 1927 roku nie miało miejsca Ogólnie modelik bardzo fajny i pomimo tych wszystkich niedociągnięć mam nadzieję, że będzie się go składało z dużą frajdą. Nie polecam go jednak modelarzom początkującym, trzeba mieć troszkę doświadczenia jeśli chce się go dobrze zrobić, z drugiej zaś strony jego budowę można uznać za modelarstwo pełną gębą.... To nie to samo co "klocki" Tamiyi ale też nie to samo co.... najgorsze marki. Po dopracowaniu każdej części wszystko z miarę pasuje do siebie. Cóż... taka już jest Italeri, tradycyjna i konserwatywna....
-
Malutka aktualizacja Zamontowałem silnik na ramie oraz złożyłem tylne zawieszenie wahacze górne i dolne oraz półosie tarcze hamulcowe wraz z zaciskami. Brakuje tylko naklejek na zaciskach. Aktualnie prace przy Ferrari zostały wstrzymane, model wymaga poświęcenia większej uwagi oraz większego wkładu pracy. Muszę więc skończyć wpierw Yamato. Poza tym Enzo ma być częścią pewnego projektu do którego wymagany jest inny model - Fiat - i który właśnie zakupiłem i chcę zrobić jako pierwszy. Mam nadzieję szybko wrócić do Ferrafi....
-
Widzę, że samolociki się spodobały - dziękuję.... Kilka kolejnych dni (a raczej nocek) dłubaniny i co nieco przybyło na pokładzie... Pojawił się główny maszt z antenami Artyleria kal. 12.7 - z osłoną i bez oraz rusztowania zabezpieczające stanowiska AA Mostek rufowy z radarem kierowania ogniem rufowej baterii Trzecia wieża dziobowa średniego kalibru A tak wygląda oryginalna, zestawowa lufa działa 460 mm (góra) i lufa toczona. Z oryginalnej plastikowej musiałem odciąć końcówkę i wkleić do aluminiowej celem odpowiedniego osadzenia w wieży Przymiarka drugiej wieży - jeszcze nie pomalowana Yamato szybko nabiera kształtów ale do końca jeszcze troszkę.... Rozglądałem się ostatnio za gablotką. Wykonanie na zamówienie "odwróconego akwarium" będzie mnie kosztował 160,00 zł, do tego trzeba będzie jeszcze doliczyć koszt podstawy (drewno z wyfrezowanym rowkiem w który wejdą szyby ). Całość będzie mocowana na wspornikach na ścianie - jak półka...
-
ogladałem ten filmik (wszystkie części) jeszcze przed zakupem modelu chyba z 5x. Wpatrywałem się w to co on tam robi z niedowierzaniem i podniecałem każdą minutą filmu Potem wydawało mi się, że też tak potrafię i zrobię..... Teraz już nie mam pojęcia jak pewne rzeczy był w stanie porobić.... widzę ale nie wierzę Zawsze sobie mówię (prawie przy każdym modelu) - "gdyby nie mieć ograniczeń finansowych to by można było zrobić...." - ale to tylko takie pocieszanie siebie i chyba maskowanie własnych braków umiejętności ... blackman - "metalowy złom" zrobię tyle ile tylko zdołam z tego co mam (a nie wszystko mam dokupione niestety). Wiem, że oglądając cudze relacje wciągamy się w nie i chętnie widzielibyśmy modele tak jak sami byśmy je robili... jednak relacjonujący nie zawsze nadąża z umiejętnościami za oglądającymi . Ja dodatkowo mam inny problem... mam jeszcze troszkę fajnych modeli do złożenia i chciałbym bardzo porobić je wszystkie zanim póki jestem Samoloty pomalowane... Aichi E13A "JAKE" Mitsubishi F1M "PETE"a Fotki w max zbliżeniu z ukazaniem skali wielkości.... Z malowaniem, tak jak przwidywałem i pomimo wcześniejszego złożenia samolotów nie było żadnych problemów. Wszystko malowane z pędzla farbami Vallejo (góra) i Tamiya (dół). Owiewki kabin - aluminium, transparent blue, smoke + ramki w kolorze kamo. Całość przed kalkami psiknięta spray'em półmat, po kalkach zabezpieczona lakierem w spray'y Vallejo matt.
-
Model super, gratuluje wytrwania do końca i osiągnięcia takiego efektu . Podstawka - dioramka też robi swoje w ogólnym odbiorze wizualnym. Ja osobiście mam wielką prośbę do Ciebie. Czy mógłbyś opisać krok po kroku (jakie materiały, narzędzia, techniki) sposób wykonania takiej podstawki. W szczególności interesuje mnie ta z ostatniej fotki - Washington. Być może było to już przez kogoś opisywane na forum ale skoro tu widać konkretny efekt to może warto było by to jeszcze raz przypomnieć. Jestem tez pewny, że bardzo wiele osób chętnie się o tym dowie i będzie chciało spróbować swoich sił - tak jak ja.... Jeśli nie chcesz sobie zaśmiecać wątku tymi opisami to poproszę recepturę na PW. Jeszcze raz gratuluję modelu....
-
Ja oryginalny chrom zawsze usuwam poprzez moczenie części w krecie. Prawda, na dodatek dłuugo schnie. U mnie po 24 godzinach ciągle sprawiała wrażenie jakby się kleiła... Zaraz po malowaniu suszyłem ją "specjalną" suszarką Malowanie przepaleń i w ogóle wszelkie dalsze prace nad wydechem przeprowadzałem w bawełnianych rękawiczkach. Po polakierowaniu wszystko jest już mechanicznie odporne. Co ważne - po bezbarwnym (u mnie półmat) nie traci na połysku i przejrzystości. Fakt, jakość chromu nie jest taka jak przy Alcladzie ale w tym przypadku jest idealna. Myślę, że typowe chromy jak zderzaki, grile, w których można się przeglądać to nie ta farba, jeśli jednak mowa o chromie "starym" lub polerowanym aluminium to jest to ideał. Aha, jeszcze jedno... podstawa to jednak psikanie na czarny połysk jako podkład.
-
Doody dzięki za info, nie szkodzi, że spóźnione. Ja zrobiłem tak jak pokazywała instrukcja i jak wynikało z konstrukcji części. Wklejenie ich inaczej musiało by wymusić ich obróbkę. - Relingi na kominie - wyjaśniam niżej - Białe kreski miały w moim zamyśle imitować wyschnięte zacieki słonej wody. Pacyfik ma mocne zasolenie więc założyłem, że takie ślady mogły powstawać. W rzeczywistości te ślady nie są tak mocne i widoczne, niestety biały ma to do siebie, że w swietle do zdjęć zaczyna mocno świecić... - nawiercić lornetki ??? .... Spróbuj w tej skali, a poza tym, po co ?!? Cóż, przykro mi, że zraniłem Twoje poczucie estetyki ale wierzę, że znajdziesz warsztat, który Cie zadowoli... Może wystaw swój ?... Dzękuję, mam, ogladałem. Niestety to jest model- okaz muzealny. Jest on tak czysty i odpicowany jak to tylko możliwe. Kiedy budowano go do tego muzeum to podejrzewam, że nikomu nawet na myśl nie przyszło żeby robić na nim JAKIEKOLWIEK ślady eksploatacji. Jestem pewny, że gdybym ja czy ktokolwiek inny zrobił model tak czysty to zaraz byłaby lawina postów z narzekaniem, że całość wygląda jak plastikowa zabawka za 40 zł.... Pewnie też pojawiłoby się setki rad i pomysłów - zrób tak, a tak, popraw to , a to... Taka już natura forum Oczywiście nie mówię, że rady, pomysły i krytyka są złe - nie broń boże - tylko żeby były pomocne i konstruktywne. Ja staram się zawsze słuchać wszystkich uwag i reagować na nie w miarę swoich możliwości i umiejętności. Jeśli chodzi o rdzę, to na sąsiednim forum podpowiedzieli mi to, co chodziło mi po głowię, a na co nie mogłem wpaść. Porobię poprawki pomarańczowym transparentnym. Kolejna porcja zdjęć z wykonanych prac Przy nadbudówkach jest troszkę metalowego złomu ale nie wszystko z dodatkowych blaszek zużyłem. Jeśli schodnie są w miarę "duże" i możliwe do zamontowania to już wszelkiego rodzaju poręcze i uchwyty przerosły mnie. Po pierwsze miałem problemy żeby w ogóle to to chwycić w pincete, oszlifować i przykleić. Po drugie część z tego co udało się wkleić i tak jest praktycznie niewidoczna (bez specjalnego wskazania i oglądania pod lupą). Dlatego też dałem sobie spokój z np. poręczami i uchwytami np. na kominie. Myślę, że model dużo na tym nie ucierpi, a moje zdrowie na pewno zyska Kiedy wczoraj w nocy juz miałem kończyć... naszła mnie ochota przymierzyć wierzę z działami. Niestety nijak nie dało się jej przyłożyć wiec trzeba było jeszcze troszkę posiedzieć i zlepić ją... Na zdjęciach poniżej lufy są jeszcze zestawowe (plastikowe) i w dodatku bez końcówek wylotów. W efekcie końcowym będą wymienione na metalowe. Rzut oka na całość.... A w ogóle to miałem brak chcęci na prace przy Yamato i chciałem tylko zrobić samolociki.... jednak w miarę prac apetyt rósł. Na następny raz w pierwszej kolejności planuję malowanie samolotów.
-
Uff... cztery nocki (średnio od 18 do 1) pracy nad wykończeniem kadłuba.... Efekt końcowy dla mnie do przyjęcia ale nie zadowalający. Całość prac dzieliłem na trzy etapy i najlepszy efekt uzyskałem na drugim etapie... potem coś przedobrzyłem :( Koniec końców zostaje tak jak jest. Zanim zdjęcia mały opis prac. Początek to widzieliście - podkład, bury TS-66 IJN Kure, część denna Red Hull. Na czystą powierzchnię Model Masterem Metalizer Gun Metal wszelkiego rodzaju rysy, zadziory i odrapania. Następnie na bury filtr Mig Grey for Dark Ylelow. Zaciągany płaskim pędzlem (4) od pokładu do linii wodnej i lekko na część denną. W części dennej po wyschnięciu rozmyty benzyną. Po stonowaniu filtrem porobiłem rdzawe ślady. Wash i pigment od AK Interactive. Kolejny etap to lakierowanie całości półmatem. Dalej kalki na dziobie i rufie (podziałka poziomu zanurzenia) i następne filtry. Tym razem użyłem Neutral Gray Filter od AK-I do burt oraz Brown Streaking Grime for Red Hulls, również od AK-I. Na linii wodnej zrobiłem imitację glonów z Slimy Grime Light od Ammo of Mig Jimenez. W części podwodnej poziome ślady AK Salt Streaks for Ships + lekko pionowo na burty. Ostatnia warstwą był lakier bezbarwny matowy Valleyo w spray'u. Teraz dlaczego w połowie prac byłem bardziej zadowolony niż teraz ? Otóż pierwsza warstwa bezbarwnego (półmat) zniwelował mi jasne raisy i za bardzo wyciągnął wszelką rdzę (ściemnił). Teraz myślę sobie, żeby jeszcze może ratować to mgiełka z aero w kolorze burty (IJN Kure) ale boję się żeby nie było jeszcze większej kichy... Chyba wię tak zostawię jak jest, a jest tak: Jak widać kadłub stoi już na podstawce, nie mogłem się też oprzeć pokusie, żeby zamontować tabliczki opisowe (wklejane na taśmę klejącą dwustronną). Teraz zaczną się prace na pokładzie, będzie można już montować nadbudówki, potem działa.... powiedzmy, że zbliżam się do połowy prac.
-
Nowy warsztat, nowe wyzwanie i nowa zabawa.... Model planowany na później ale zaczynam już, jego budowa po części ma być odreagowaniem od mikroskopijności skali 1:350 Ponieważ już motorki 1:12 zaczynają być "małe" postanowiłem pobawić się tą skalą ale w aucie. Żeby jednak nie było ubogo w części i żeby efekt końcowy dawał dużo satysfakcji wybór padł na Enzo Ferrari. Kiedyś już dokładnie teki sam model zrobiłem w skali 1:24, będę więc miał co porównywać. Na początek kilka zdjęć tego co znajdziemy w dość sporym pudełku (od razu przepraszam za gorszą jakość zdjęć - robione na automacie przy oświetleniu pokojowym) Jest tylko jedna blaszka fototrawiona ale dodatkowo jest dużo innych elementów metalowych - wahacze, zawiasy, uchwyty, śrubki, nakrętki, sprężynki itp... Na zdjęciu poniżej widać też arkusik kalek - carbon. Dwa komplety gumowych foteli - różnią się tylko kolorem Jeśli ktoś zauważyl, że w niektórych ramkach coś brakuje to już wyjaśniam - model jest nowy i pełnowartościowy, po prostu zdjęcia robiłem już po rozpoczęciu budowy. Z tego co brakuje powstał już blok silnika - całość malowana kolorem bazowym TS-17 Z reszty brakujących części powstał wydech. Oryginalny chrom zmyty i pomalowany na nowo. Teraz zagadka - kto zgadnie jaką farbą malowałem chromowany wydech Tamiya, ColorMaster, Alclad...... Nie, nie, nie. Ten efekt uzyskałem farbką w spray'u kupioną w znanym supermarkecie budowlanym - Dupli Color Chrom Effect. Puszka 150 ml. Jedyna jej wada - musi min 24 h schnąć do dalszych prac. Szybka przymiarka... Pokrywa zaworów to TS-86 Następnie uzbroiłem silnik w przewody zapłonowe i złożyłem wszystko do kupy... Cały silnik lekko ubrudzony (zakamarki) X-19 Smoke Tu widać zmianę w kolorze pokrywy zaworów. Czerwień została spryskana matowym werniksem Maimeri - 673. Lakier ten daje ciekawą strukturę, dokładnie taką jak powinna być na pokrywach zaworów. Powstaje taka substelna matowa chropowatość, jakby imitacja żeliwnego odlewu. Środkowa listwa wyklejona kalką carbonową. Na wydechu zrobiłem też przepalenia. Starałem się utrzymać kolorystykę zbliżoną to tytanu Na dwóch poniższych zdjęciach widać porównanie skal 1:12 vs 1:24 Ostatnim elementem, który udało mi się zrobić to rama silnika, malowana czarnym metalikiem oraz metalowe wahacze - w podkładzie
-
Czyli temat nadbudówek i ich nazewnictwa mamy wyjaśniony Będę jednak nieprzejednany i na potrzeby tego warsztatu będę posługiwał się takim nazewnictwem, jakie występuje chociażby w instrukcji. W języku polskim brakuje dużo nazw, zwrotów itp, których nie da się przetłumaczyć jednoznacznie. Dlaczego więc nie stosować oryginalnego nazewnictwa ? Rozumiem jednak, że Twoja uwaga miała inny wydźwięk i myślę, że ten temat można uznać za wyjaśniony i nie warto go ciągnąć . Dzisiaj tylko obiecane zaległe zdjęcia. Prace przy Yamato troszkę zwolniły, po pierwsze z powodu braku środków do wykończenia kadłuba oraz washowania nadbudówek oraz po drugie.... zmęczenia tematem. Z tego drugiego powodu rozpocząłem kolejny warsztat, tym razem w cywilach. Myślę, że praca na przemian przy okręcie i przy aucie nie pozwoli na "znudzenie" przy budowie modeli i uniknięcie pewnych błędów. Wracając do Yamato - komin. Pomalowany już na kolor bazowy, brakuje jeszcze czarnego pasa. środkowa nadbudówka, będąca podstawą superstruktury. Póki co to goły plastik przymiarka z tym co już jest
-
Hmm... nie wiem czy o tym samym myślimy i mówimy.... Ja nie miałem na myśli nadbudówki czy jak wcześniej pisałem wieży dowodzenia (to taka moja wersja nazewnictwa - laicka ), a to co jest w centralnej części pokładu, na czym jest osadzona nadbudówka, komin, działa średniego kalibru i cała reszta uzbrojenia. Wszędzie, gdzie czytałem i przeglądałem o Yamato mówiło się i pisało - superstructure, z czego zresztą słynął ten i bliźniaczy mu okręt. Dlaczego więc w języku polskim miałoby sie mówić inaczej ? Instrukcja też podaje - central superstructure - to ta najbardziej środkowa, wewnętrzna część. Ale jak mówiłem, ja laik jestem... Zanim jednak zabiorę się za... to coś, to okazało się, że po drodze jest - komin, który właśnie skończyłem. Postaram się jutro, pojutrze (jak znajdę chwilę) wrzucić zdjęcia
-
Zdjęcia robię Canonem 1100D. Niestety aparat to nie oko ludzkie i nie umie się adoptować, trzeba więc troszkę pokombinować. Jak ja to robię ?... 1. Tło - arkusz foli samoprzylepnej 1x1m - szary mat 2. Canon 1100D + statyw a) preselekcja przysłony - wartość f29 (czasami zjeżdża do f22) b) czas z automatu (od 3.2s do 13s ) staram się w czasie próbkowania tak doświetlać eksponat żeby utrzymać czas na 3.2-4 s. c) wężyk spustowy - niezbędne żeby nie poruszyć aparatem (obiektyw bez anti-shake, a lustro też ma swoją bezwładność, więc chociaż spust można wyeliminować) 3. Lampka biurkowa - rodzaj światła w miarę obojętny, ważne aby dość mocne, ja mam coś ok. 80W - świetlówka. Po ustabilizowaniu światła (rozgrzaniu) trzeba zrobić zdjęcie próbne na tle i ustawić je w aparacie jako wzorzec bieli (wystarczy raz i zapamiętać jeśli jest taka możliwość w aparacie). 4. Zdjęcie - po ustawieniu kadru oświetlam tak scenę lampką, aby aparat ustawił ok. 4 s. ekspozycję, następnie takie ustawienia blokuję. Lampka oświetlam jedną stroję i w zwalniam spust aparatu, w czasie naświetlania otaczam światłem lampki scenę w celu pozbycia się cieni i oświetlenia każdej strony. WAŻNE aby lampką nie poruszyć aparatu. W czasie długiej ekspozycji znaczenie ma nawet ugięcie parkietu przy statywie.... zdjęcie wychodzi nieostre. Oczywiście wymaga to pewnej wprawy i wyczucia aby odpowiednio doświetlić wszystkie szczegóły oraz aby nie prześwietlić zdjęcia. Po kilku próbach da się to opanować. 5. Obróbka zdjęć - dowolny program do obróbki zdjęć (ja używam PhotoShopa) w którym zmniejszam zdjęcia do rozmiaru 1024x768 pix oraz kompresuję ich wagę. Z oryginału który ma ok. 2,5 MB uzyskuję ok. 800 kB (w PhotoShopie to kompresja na poziomie 8 przy zapisywaniu). Kompresując zdjęcia troszkę tracę na ich jakości (ma to w zasadzie tylko znaczenie jeśli ktoś chciałby je ściągnąć i powiększać) ale za to ułatwia mi transfer na serwer (używam PhotoBucket'a w stanach). Czasami robię sztuczny HDR żeby to co jest niedoświetlone (w głębi, w cieniu) pokazać tak jak to widzi oko ludzkie, a nie aparat. Taką obrałem sobie technikę robienia zdjęć i jestem z niej zadowolony - wymaga ona troszkę pracy ale przyzwyczaiłem się i myślę, że rezultaty są dobre. Będzie, będzie... w najbliższym czasie planuję zakup HMS Rodney (1:200) iwtedy domówię odpowiednie specyfiki do "starzenia" stateczków Tak... jest dość grubawy i pewnie nie trzyma skali ale uwierz mi, w rzeczywistości jest malutki i nie daje tak po oczach, tworzenie natomiast drucikowego... przerasta mnie... Mam tylko nadzieję, że na koniec pewne niedociągnięcia (jak ten maszt) zgubią się w ogromie szczegółów Dzisiaj planuję powalczyć z superstrukturą
-
Zastanawiałem ale nie mogłem go nigdzie namierzyć (w Polsce) więc jakoś to przeżyję. Wydaje Ci się, może to kwestia doświetlania do zdjęć.... Maluję wszystko (wszystko co trzeba) szarym z Kure Arsenal - dedykowany dla Yamato. Jeśli zaś chodzi o deskowanie to pewnie masz rację ale zauważ, że mój pokład to plastik i już miał "wygrawerowany" taki, a nie inny schemat deskowania. Próba jego zmiany w moim wykonaniu mogłaby tylko zaszkodzić wizerunkowi końcowemu Stoczniowych prac ciąg dalszy... To co już było na pokładzie zostało uzupełnione oraz ostatecznie pomalowane Przybyła podstawa działa średniego kalibru - rufowa... i dziobowa wiadomo już też, że to okręt cesarski kratownice podtrzymujące rufowego pokładu to pestka... ale schody i śródpomost... to już wymagało małej gimnastyki przez weekend zacząłem i jakoś tak zleciało... że skończyłem wieżę dowodzenia przy radarach było troszkę blaszkowej zabawy "szkła" okien wymagają jeszcze czyszczenia. Na koniec dojedzie jeszcze najwyższa antena oraz troszkę blaszek ale to już po wklejeniu wieży w superstrukture, bo inaczej nie będzie jak tego w łapska chwycić.... Niektóre elementy są tak małe, że mam problem uchwycić je pincetą i nie daj Boże żeby strzeliły - wtedy min. godzina czołgania po parkiecie w poszukiwaniu uciekiniera... Jednak będzie to ostatni (drugi i ostatni) stateczek w tej skali - za stary jestem na takie drobiazgi. Budując wieżę dowodzenia cały czas siedziałem w specjalnych (mocnych) okularach żeby cokolwiek dobrze widzieć. No ale co zrobić... taki PESEL :(
-
Panowie, numery rej. GWA xxxx to stare tablice dla Gorzowa Wielkopolskiego (jedne z , były jeszcze GO..) Dziękuje też za słowa uznania i cieszę się, że model się podoba. Różne są sposoby na modelarstwo, a "DieCast" oznacza posiadanie modelu już złożonego, czyli gotowego. Warszawę trzeba było jednak złożyć samodzielnie. Propozycja sprzedaży lub zamiany jest poważna i ciągle aktualna ...
-
ciąg dalszy budowy... Dokończyłem relingi pomostu Następnie zacząłem uzbrajać pokład Podstawa drugiej wieży posiada drabinki, które są elementami dodatkowego zastawu blaszek podobnie tu... Dla porównania - zestawowy plastikowy i waloryzacyjny fototrawiony element jednego ze stanowisk ogniowych. Widać nie tylko różnicę w grubościach ścianek ale i w samej konstrukcji. Na burtach wyloty wentylatorów były zaznaczone podobnie jak bulaje, po wklejeniu blaszek wiadomo, że to one. Częściowe wyposażenie, brakuje jeszcze dwóch kołowrotów z wężami, jeszcze nie wszystkie elementy są pomalowane. Generalnie model buduje się bardzo przyjemnie, a teraz kiedy zacznie przybywać coraz więcej elementów będzie coraz bardziej cieszył.
-
Dzisiaj dotarł do mnie komplet blaszek Są więc relingi, toczone lufy oraz całe mnóstwo innej drobnicy Nie czekając wziąłem się do roboty i podłubałem przy rufie. Wcześniej przykręciłem i wkleiłem kompletny pokład. Tą operację chciałem wykonać po ostatecznym wymalowaniu burt ale musiałem zmienić plany i przeprosić się z instrukcją. Poza obrys burt wystają częściowo działka przy superstrukturze i pod nim są dość spore zacieki więc stwierdziłem, że całość będę "brudził" na sam koniec. Górny pokład rufowy jest tylko przyłożony do zdjęcia. Aa... są też już śruby napędowe Przed jego wklejeniem widać jeszcze szalupy, znikną one niestety prawie całkowicie pod pokładem... Rufowy pomost "banderowy" był oryginalnie cały z plastiku i posiadał jednolite, plastikowe burty. Po ich ścięciu wkleiłem pokład z blaszki wraz z relingami. Po pomalowaniu pomostu będzie można wklejać górny pokład. Tak na chwilę obecną prezentuje się bryła kadłuba IJN Yamato
-
Bismarck Revell 1:350 vs Bismarck Trumpeter 1:200 ?
DarkWing odpowiedział Mirek-M128 → na temat → [O]Warsztat
A ja odpowiem tak.... Zależy na co się nastawiasz ? - Revell z dodatkami na pewno da lepszą jakość i szczegółowość. - Trumpek prosto z pudła nie będzie brzydszy ale będziesz musiał się postarać o bardzo dobre malowanie oraz końcową zabawę z washem, filtrami i wszelkimi śladami eksploatacji. - Wielkość skali 1:200 na pewno będzie bardziej spektakularna i da większą radość za każdym razem kiedy na niego spojrzysz. - Ktoś kto będzie się bardzo uważnie przyglądał z bliska - doceni Revell'a. - Każdy kto będzie oglądał z "normalnej" odległości będzie pod wrażeniem Trumpetera. Ja osobiście wybrałem skalę 1:200 - jak tylko skończę Yamato rozpoczynam coś w tej właśnie wielkości. Wybieraj więc to co Ci odpowiada i działaj, mam nadzieję, że będziesz prowadził warsztat. Jeśli ja zacznę od Bismarcka to może będziemy się wspólnie podpatrywać i wspierać ... -
Witam w nowym roku - 2016 - z nowym wątkiem warsztatowym. Jako pierwszy w tym roku będzie tytułowy Yamato. Model pochodzi od Tamiya i jest to ostatni wypust tego pancernika, wersja Premium o nr. 78025. Powoli gromadzę flotylle w skali 1:200 i moim marzeniem jest posiadanie Yamato w tejże skali. Niestety, żaden z producentów modelarskich nie pokusił się o ten model. Tamiya w ogóle nie robi skali 1:200. Trumpeter.... cóż robią, ale biorąc pod uwagę, że to chińska firma, a Yamato to świętość japońska i znając stosunek chińczyków do japończyków raczej nie ma co liczyć na ten model. Nie wiem czy w ogóle jakikolwiek japoński okręt wydali.... Kiedyś (bodajże lata 70) Nishimo zrobiło model Yamato w skali 1:200. Niestety dzisiaj jest to biały kruk. Ostatni jaki widziałem na ebayu (i jaki licytowałem) poszedł za ok. 1.5k $. Poza tym modele te mają ponad 40 lat więc ich jakość może być lekko wątpliwa (miały nawet napęd elektryczny ale bez aparatury do sterowania). Nie pozostało mi nic innego jak zaopatrzyć się w model w skali 1:350. Po King George V będzie to mój drugi okręt. Zdecydowałem się na wersję premium (78025) ponieważ są to całkowicie nowe wypraski, a więc spodziewałem się najwyższej z możliwych jakości. Dodatkowo zaciekawiła mnie konstrukcja budowy kadłuba - dość nietypowa - klejenie i skręcanie. Nie zawiodłem się, jakość modelu jest wręcz wzorcowa, spasowanie części jak w klockach Lego, model można by prawie złożyć bez kleju... i tak jak się spodziewałem rocznik ma jednak znaczenie (nie tylko cena), razem z Yamato kupiłem sobie w prezencie świątecznym Ferrari Ezno w skali 1:12 (kto wie o czym mówię, to wie o jakie kwoty chodzi) i tam już niestety nie ma spodziewanej jakości. Model jest z roku 2002 i i tak stoi na najwyższym poziomie ale w porównaniu z Yamato wypraski wypadają marnie. Ale do rzeczy. Yamato ma imponującą już samą instrukcję, w której budowa modelu jest przedstawiona w ponad 90 krokach. W pudle wraz z modelem otrzymujemy dwa arkusze blaszek, kolorową kartę ze schematem malowania, książeczkę z historią tego superpancernika i... to tyle. Dodatkowo zamówiłem sobie blaszki z relingami, kablem demagnetyzującym i kilkoma szczegółami wyposażenia oraz metalowe lufy głównej artylerii. Planowałem również drewniany pokład ale.... o tym i innych szczegółach dalej. Tak prezentuje sie pudło Kadłub - składa się z 2 części (dzielonych mniej więcej w 4/5). Część dziobowa jest przykręcana (oprócz klejenia) do reszty kadłuba. Szczelina w miejscu łączenia jest tak minimalna, że ledwo dało się ją zaszpachlować. Całośc tworzy część podwodną, do której od góry jest przykręcony miedzypokład. Na zdjęciu poniżej widać już pomalowaną cześć podwodną oraz przymocowaną część dziobową i szkielet konstrukcji rufowej Te elementy to szkielet rufy, oprócz burt dojdzie górny pokład oraz cały osprzęt rufy. Nawodna część dziobowa - została ona przykręcona do międzypokładu i od wewnętrznej strony zabezpieczona klejem. Widać tu jak idealne jest spasowanie i łączenie tych elementów - praktycznie nie ma żadnej szczeliny. W części dennej kadłuba w miejscu owali są wklejone blaszki Pokład dziobowy. Ciemne pasy to miejsca przygotowane pod łańcuchy kotwiczne. Pokład rufowy Trójkątne wsporniki to elementy fototrawione Pokład środkowy - po obu burtach widać otwory pod śruby, którymi będzie mocowany do kadłuba. Osobne listwy będą te śruby maskowały tworząc całość pokładu. Tak to wygląda w zbliżeniu. Pokład malowałem farbą Tamiya XF-55 Deck Tan - aerograf. Następnie filtr Vallejo Brown on Yellow. Całość zabezpieczona lakierem Vallejo Satin - spray. Ponowny wash. Po wyschnięciu zaznaczenie deskowania ostrym ołówkiem HB. Ważne aby końcówka była ciągle ostra (linie miedzy deskami pokładu są naprawdę cienkie). Na koniec całość zabezpieczona lakierem bezbarwnym Vallejo Matt - spray. Pierwotnie w planach był drewniany pokład ale postanowiłem w tej skali spróbować samemu uzyskać ten efekt - dla mnie jest zadowalający. Podstawy 2 i 1 wieży - jeszcze przed malowaniem Przymiarka jak będzie wyglądać kadłub Yamato w całości. Aha... część podwodna malowana oczywiście spray'em Tamiya TS-33 Red Hull. Pokłady dziobowy i rufowy oraz burty malowane TS-66 IJN Gray (Kure Arsenal). Instrukcja przewiduje w pierwszej kolejności przykręcenie pokładu i na koniec wklejenie burt. Wydaje mi sie jednak, że łatwiej i bezpieczniej będzie zacząć od burt i na koniec pokład. Po wklejeniu burt (jeszcze przed montażem pokładu) będę chciał zrobić wash kadłuba i zabezpieczyć go lakierem bezbarwnym. Podstawka jest przykręcona tymczasowo, po ukończeniu kadłuba będzie ona wykończona i przykręcona na stałe. I to tyle na pierwszy rzut....
