Witam!
Forma spadła bo dawno nic nie dłubałem... Próbowałem zrobić zimowe kamo, cóż, zadowolony to ja nie jestem - wiele błędów, jakieś dziwne kolorki, no cóż ale pokazać mogę. Kamo - dunkelgelb + zieleń na to sido, biel i bawienie się w ścieranie, dodawanie bieli olei artystycznych, emalii, washa i pigmentów. Bambetle to takie wrzucenie byle czego z innych zestawów. Jak zwykle jednostka nieznana, więc potraktujmy go jako SF. Pierwsza przeprawa z blaszkami, pierwszy raz użyte pigmenty, akurat z tego i z tego jestem zadowolony. Co prawda gdzieniegdzie krzywo ale i tak przypadło mi do gustu i sam z efektu jak na pierwszyznę jestem uchachany. Zauważalny błąd, to szpary przy łączeniu podwozia z górną płytą zarówno z przodu jak i z tyłu, oraz zasobniki które są "na" błotnikach a nie - tak jak powinny być - w jednym poziomie... Cóż nie dałem sobie z tym rady... Jedna kłódka zaginęła w akcji . Wash, po nieudanych próbach robieniu go olejami artystycznymi Renesansu, tutaj robiony czarnym humbrolem, hmm... też lipa. Później kupiłem Oleje Artystyczne Talensa "Van Gogh" i wreszcie zaczął normalnie wychodzić tak, jakbym sobie tego życzył, ale niestety dopiero na kolejnym modelu. Model jak na italkę to w sumie nie był zły, zero śladów po wypychaczach, szpachli troszkę tylko poszło, przydała by się aluminiowa lufa, której niestety nie dokupiłem. Model zostanie taki jaki jest, nawet jeśli zrobię coś źle, a da się to jeszcze poprawić to i tak nic z tym nie robię, bo każdy model ukończony pozostaje już nieruszany i ma immunitet, zbierane doświadczenie . Przepraszam też za fotki ale nie miałem długiego dostępu do aparatu + moja niumiejętność robienia zdjęć spowodowały taki oto efekt. Podsumowując, mocno mieszane uczucia, błędy które teraz widzę w następnym popełnione nie będą, obiecuję, że będzie lepiej Świadom dość nieudanego modelu, poddaję go Waszej opinii drodzy forumowicze.
Pozdrawiam Matthew