Jako że Sherman poskładany oczekuje na wolny czas aby udać się do lakierni wziąłem z półki kolejny model - czołg Valentine Mk.VI. - takie cóś:
Jak do tej chwili model pod względem detalu wygląda bardzo dobrze. Niektóre elementy składają się z kilku części, dzięki czemu ich jakość odlewu jest lepsza. Plastik jest dość miękki, a co za tym idzie łatwy w obróbce. Trzeba jednak uważać aby z nozęm nie przesadzić bo można odciąć za dużo. Ma to jednak tez i wady. Wanna jak i górna część pancerza były zwichrowane. Wannę udało się doprowadzić do porządnego stanu za pomocą rozpórek, natomiast nad drugim elementem musiałem sie trochę fizycznie poznęcać. Ale pod wpływem presjii i rozwiązan siłowych udało się go w miarę naprostować. Resztę mam nadzieję załatwi klej i ściski.
Miniart przewidział ruchome zawieszenie. Jednak sposób montażu mocowania - nazwijmy to osi dla mniejszych kół do głównego wahacza jest kiepsko rozwiązany i przykleiłem ten element na stałe.
Z dodatków przewiduję jedynie wymainę luf na metalowe.