Podobno, że pierwsze z nich pojawiły się wpierw w sprzedaży w demoludach i zgadzało by się to z tym, że mój znajomy przywiózł go był wtedy z enerdówka.
Zobaczyłem go wtedy pierwszy raz i byłem zaskoczony, bo w obrocie krajowym jeszcze go wówczas nie było, poza tym jak na tamte czasy przedstawiał poziom niemal zachodni.
Niedługo później krótka partia z dużym i lakierowanym pudłem pojawiła się i w naszej krajowej sprzedaży, ale kolejne edycje były już w pudełku zubożałym.
Kilka tych Łosi się w tamtym czasie skleiło.
Na marginesie taka ciekawa historyjka z tym Łosiem mi się przypomniała, bo w tamtym czasie cieszył się ponoć niezłym wzięciem, zwłaszcza w kraju kwitnącej wiśni.
Niejaki bowiem śp "Kotwica", handlujący w każdą niedzielę modelami marzeń ze zgniłego zachodu pod słynną krakowską Halą Targową, wymieniał podobno u swych dostarczycieli z zachodu po sztuce Łosia za 3 Hasegawy. Swoją drogą wszystkie zachodnie modele, którymi wtedy handlował rozchodziły mu się na pniu. Wystarczyło, że rozkładał się na swym miejscu z torbami, a już części modeli w nich nie było, ludzie wręcz wyrywali je sobie z rąk. No chyba, że były wcześniej zamówione i choć tanio nie było ludzie zamawiali, wtedy miałeś model zaklepany.