Skocz do zawartości

Marak

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    2 137
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Zawartość dodana przez Marak

  1. Nie do końca się z kolegami zgodzę, bo zużyłem już kilkanaście podkładów samochodowych i pomimo licznych wad mają jedną konkretną zaletę - cenę. Ponieważ jednak nie wszystkie są dobre, to proponuję na początek kupić surfacer w butli. Będziesz miał potem porównanie. Poza tym, w moim przypadku, jak mi podkład nie pasuje do modeli to mogę go zużyć gdzie indziej i nie jest to wyrzucony pieniądz. Moje konkretne doświadczenie to takie: a) podkład musi być akrylowy szybkoschnący b) na Dupli Color się naciąłem, ale niektórzy chwalą tę firmę. c) każdy kupiony podkład musisz dokładnie przetestować - niektóre żrą się z bardziej agresywnymi farbami (np typu Gunze "C"). d) jeśli podkład gryzie się z farbami - nie musisz go od razu wyrzucać - pomiędzy podkład a farbę daj warstwę sidoluxu. e) kupuj raczej w sklepach motoryzacyjnych, a nie hipermarketach. f) podkład samochodowy - z racji większego ciśnienia i wydajności nie nadaje się do skomplikowanych zakamarków - bo pozalewasz wszystko. g) mój sprawdzony podkład to z firmy "Car-Rep". Kładzie się niewiele gorzej od surfacera. Niestety sklep w którym kupowałem przeszedł na lakiery firmy "Spraila" które samochodziarze bardziej chwalą, a dla mnie to porażka - grube ziarno, mocno zalewa. Reasumując, da się w ten sposób zaoszczędzić parę złotych, ale trzeba liczyć się z zabawą i niejednokrotnie rozczarowaniem.
  2. Marak

    Aerograf

    Właśnie. Jak się dobrze przyjrzeć to te wszystkie kompresory sprzedawane pod różnymi nazwami są dokładnie takie same. Kompresor typu AS-186 lub AF-186 sprzedaje Sklep Techniczny z Brzeska na Allegro poniżej 300 zł. A jak już chcesz dać powyżej 400 zł to wejdź na stronę Sklepu Technicznego i kup kompresor dwutłokowy.
  3. Skoro Tobie się nie chce, to i mnie się nie chce zabierać głosu.
  4. Moim zdaniem Aoshima (co najmniej) już dogoniła Tamiyę. Jak widzę, tylne szyby są przyciemnione. A co z przednimi? Są w ogóle? Kupowałeś w Rybniku, czy gdzieś indziej? Ja miałem już nic nie kupować, ale spodobało mi się to Subaru BRZ (cokolwiek to znaczy) z pełnym silnikiem.
  5. Musisz pomyśleć, czy na brzegach polerowałeś za słabo i zostały rysy które można usunąć. A może polerowałeś za mocno, szybka dostała naprężeń i od brzegów poszły mikropęknięcia które w dalszym polerowaniu będą się tylko powiększać. Spróbuj bardzo delikatnie i patrz czy znikają, czy też powiększają się.
  6. Marak

    Klejenie zamkniętej owiewki

    Raczej nie. Chyba, że trzeba go jeszcze dłużej trzymać. Po 24 godz. jeszcze trochę się lepił. Po 40 godz. Był zaschnięty, ale konsystencję ma silikonu (czy gumy). - Wiórek który oderwałem od szybki daje się zwinąć w ciasną rurkę.
  7. Marak

    Klejenie zamkniętej owiewki

    Zgodnie z obietnicą przedstawiam pracę doktorsko-habilitacyjną na temat kleju z firmy Gunze 1. Na kawałku zbędnej szybki z zestawu Aoshimy wyryłem rysy o długości ok. 15 mm 2. Następnie rysy "zalałem" klejem Gunze. Zalałem jest w cudzysłowie bo jak już pisałem ten klej ma konsystencję gęstego miodu i nie da się nim zalać spoiny, a jedynie napaćkać. Obok dla porównania wycisnąłem z tubki Magica. 3. Po zaschnięciu (40 godzin). Gunze jest praktycznie przeźroczysty, ale nie rozlał się po szybce pozostając w postaci napaćkanego smarka. Magic pięknie i równo rozlany. Jednak przeźroczysty jest tylko na brzegach, gdzie grubość nie przekracza ok. 0,3-0,5 mm. W grubszej warstwie staje się mleczny. 4. Ostatnie próba. Naostrzyłem wykałaczkę i spróbowałem oderwać klej. Oba odeszły bez większego problemu nie zostawiając śladu na szybce. Magic trzyma dość kiepsko, ale klejony był do gładkiej powierzchni. Gunze trochę lepiej, ale miał lepsze warunki w postaci rys. Rysy jak widać zostały nieruszone. Teorię, że tym klejem można usuwać pęknięcia można więc włożyć na półkę z bajkami. Oba kleje po zaschnięciu we właściwościach zbliżone są trochę do silikonu. Gunze ma dodatkową wadę. Zakrętka nie jest zbyt szczelna. Po każdym otworzeniu muszę najpierw wydłubać korek zaschniętego kleju zanim dotrę do dobrej części. Magic kosztuje ok. 5 zł. Gunze o ile pamiętam ok. 40 zł. Według mnie niewart tej ceny.
  8. Marak

    Klejenie zamkniętej owiewki

    Czy to jest ten sam klej? Oceń sam, ja się na chińskim czy japońskim nie znam. Czy nie wchodzi w reakcję. Teraz muszę przyznać, że może napisałem to zbyt pochopnie. Tzn. do pierwszej klejonej szybki podszedłem na luzie. Posmarowałem ją obficie klejem, przyłożyłem do modelu, szybka zaczęłą mi się wyślizgiwać i po chwili w kleju uświnioną miałem całą rękę, model i szybkę. Na drugi dzień zaostrzyłem na płask wykałaczkę i cały nadmiar kleju usunąłem bez śladu. Tylko, że teraz przypomniałem sobie iż w tym modelu szyby dorabiałem z jakiejś folii. Jutro będę mógł napisać coś więcej, bo przed chwilą wziąłem klasyczną szybkę z modelu, przejechałem rysikiem i posmarowałem klejem. Jak wyschnie spróbuję przeszlifować. PS. W czerwonej tubce na zdjęciu - klej Magic. PS2. Sprawdzając czy ten klej, rzeczywiście zniknął ze sklepów (chyba tak - według mnie nie był wart tej ceny) natknąłem się w Martoli na taka nowość: http://www.martola.com.pl/pl2718/produkty67559/plastic_magic_new_formula_niewidzialny_klej_do_pla Ktoś coś wie o nim?
  9. Marak

    Klejenie zamkniętej owiewki

    Klej Gunze kupiłem 2-3 lata temu w Moje Hobby. Sprawdź czy jeszcze jest. Jak dla mnie jest on za gęsty. Do klejenia np. szkieł świateł jest fajny, ale już przy klejeniu szybek wszystko mam upaprane bo klei się nim jakbyś gęstym miodem smarował. Jedno na plus, że absolutnie nie wchodzi w reakcję w plastik, czy w szybki i cały nadmiar można usunąć po zaschnięciu. Tak jak tu pisze kilku kolegów, ja też przeszedłem na wikol, ale stosuję jego chyba najlepszą odmianę klej Magic. Przy czym stwierdzenie "najlepsza odmiana" nie jest moje, a usłyszane u modelarzy kartonowych, którym też zależy na czystej bezbarwnej spoinie. Nie ma sensu go rozcieńczać bo to w sumie nie jest klej do plastiku, więc wodą owiewki nie przykleisz.
  10. Nie da się ukryć, że masz rację. Przednią szybę myłem płynem do okularów, ale od zewnątrz była naklejona maska i szyba wyglądała na czystą. Maskę zdjąłem jak już kabina była zamknięta i wtedy wyszło, że płyn zostawił ślady.
  11. Wszystko co mogłem napisać, napisałem już w warsztacie, więc teraz tylko zdjęcia Dawid i Goliat Choć uczciwie trzeba przyznać, że od Lamborghini jest 2 razy wyższy
  12. Marak

    Subaru Sambar Aoshima 1:24

    Dotarłem do końca mojej przygody z Sambarem. Po uzupełnieniu drobiazgów pozostał mi ostatni etap nr 12 Srebro malowane ręcznie, więc nie wygląda tak jak bym chciał. Gotowy model. Czas na podsumowanie. Po sklejeniu 2 modeli Aoshimy jestem generalnie zachwycony tą firmą. Porównując dotychczas klejone modele Aoshimy i Tamiya wszystko jest na korzyść Aoshimy. Choć trzeba wziąć poprawkę, że Aoshimy to są nowe wypusty, a z Tamki sklejałem raczej starsze modele. Jeśli miałbym się czegoś czepiać to: 1. Małe drobne błędy w instrukcji (pomylona numeracja), kilka części nie ma oznaczeń odnośnie malowania, część napisów wyjaśniających jest tylko po japońsku. 2. Pozostało mi kilka drobnych kalek, których przeznaczenie pozostaje tajemnicą. 3. Przydałaby się jakaś mała blaszka fototrawiona - bo jednak pewne drobiazgi w plastiku są przeskalowane np. zaciski hamulcowe. 4. Technologicznie Aoshima nie bardzo przejmuje się jak modelarz poradzi sobie z budową modelu. 5. Ciągle nie mogę zrozumieć dlaczego żadna firma nie dołącza do zestawu książeczki lub płyty z 50 zdjęciami oryginału. Ceny w drukarstwie przecież już są tak niskie, że koszt takiej książeczki to ok. 1-2 zł. Główne zalety: 1. Bardzo dobry plastik i jakość wyprasek. 2. Jamy skurczowe czy szwy praktycznie śladowe, ślady po wypyhaczach dobrze ukryte. 3. Bardzo duża drobiazgowość / szczegółowość modelu - w zasadzie więcej odtworzyć się chyba nie dało. 4. Wszystko pasuje idealnie. Trzeba tylko uważać by grubością farby nie naruszyć tego spasowania. 5. Duża ilość części ruchomych (co ja lubię) np. koła, klapa silnika, wysuwana motopompa, zdejmowane niektóre elementy osprzętu strażackiego. Nawet lusterka zewnętrzne można zrobić jako ruchome (ja wkleiłem na stałe). 6. Dobrze przemyślane kołki ustalające. Praktycznie, modelu nie da się źle skleić, czy przykleić czegoś odwrotnie. 7. Instrukcja (nawet mimo tych kilku pomyłek) jest bardzo przejrzysta i łatwa do zrozumienia. A poza tym jest to tak inny model od wszystkiego co sklejałem dotychczas, że sklejanie go to czysta przyjemność. PS. Na Allegro pojawił się Sambar w wersji ciężarowej z krytą paką. Na koniec wspólne zdjęcie moich 2 modeli Aoshimy. Na pozostałe zapraszam do galerii
  13. Marak

    Mercury 1:25 Revell

    No i szczena opadła
  14. Kilka razy to opisywałem. Wadę jednak ma. Idealna szpachlówka powinna być nieco bardziej miękka (bardziej ścieralna) niż materiał rodzimy czyli plastik. Klej CA po całkowitym wyschnięciu jest znacznie bardziej twardy od plastiku. Dlatego trzeba umieć wyczuć moment kiedy powierzchnia jest najlepsza do szlifowania. Druga wada to ta, że powierzchnia kleju po wyschnięciu jest bardzo chropowata i szlifowanie jest zawsze potrzebne. Zalet jest jednak znacznie więcej. Kupując dodatkowo przyśpieszacz do CA, nawet bardzo duże dziury masz po 2-3 minutach gotowe do malowania. Ponadto przyśpieszacz powoduje, że powierzchnia jest znacznie bardziej równa i trochę mniej twarda. Przyśpieszaczem tryskałem już na goły plastik jak i na większość popularnych farb - nie dzieje się nic złego. Natomiast nie należy tryskać na szyby. W praktyce (poza płynną szpachlą Gunze którą jeszcze czasem stosuję) inne szpachle grzecznie leżą na półce, bo wszystko robię klejem CA.
  15. Marak

    Mercury 1:25 Revell

    Oczywiście, że tak. Tylko większość jak już usunie wszystkie skazy, to kładzie równomiernie podkład na całej powierzchni. Natomiast kolega chce nam pokazać nową technikę, chyba podobną preschadingu stosowanego w lotnictwie. Ja tak zrobiłem w pierwszym swoim aucie pożarniczym, że nie zamalowałem przetarć, to potem musiałem położyć z 5 warstw czerwonej, a i tak jak się dobrze przyjrzeć to widać jaśniejsze plamy. Ale nigdy nie ukrywałem, że malowanie nie jest moją mocną stroną, więc z chęcią popatrzę jak kolega sobie z tym poradzi.
  16. A przepraszam, że spytam. Myjesz się mydłem, czy tak jak kiedyś biegniesz do strumyka i szorujesz piaskiem z dna? Przecież stare metody są dobre (żeby nie napisać wyśmienite)
  17. Marak

    Subaru Sambar Aoshima 1:24

    Dzisiaj szybciutkie 2 etapy - w sumie 2 godz. pracy (czyt. zabawy)... ... i drabina oraz łopata na pokładzie. Tu niestety wyszła bolesna prawda. Łopata nie weszła wnęki. Wisi w powietrzu, jest prawie o 1 mm za wysoko, a ponieważ wieszak łopaty jest dobrze wpasowany, to mogą być tylko 2 powody: a) łopata jest za krótka - w co nie bardzo wierzę, b) kabina źle siadła przy klejeniu do ramy i jest o 1 mm za wysoko. A teraz bardzo ważna część samochodu. Srebrna gwiazda juz na swoim miejscu.
  18. Marak

    Mercury 1:25 Revell

    Czekam więc z niecierpliwością na dalszą relację. Może nauczę się tej innej techniki. Nie wiem czy wiesz ale słowo "wielu" oznacza więcej niż jeden.
  19. Marak

    Mercury 1:25 Revell

    Skoro zeszlifowałeś do plastiku, to powinieneś jeszcze raz położyć podkład.
  20. Marak

    Subaru Sambar Aoshima 1:24

    Cd relacji Szybko dokończyłem etap 19 (montaż osprzętu) - tu kolejna pochwała dla Aoshimy, większość osprzętu jest demontowalna na zatrzaskach. i przystąpiłem do najciekawszego etapu 21 - czyli montaż podzespołów w całość. Montaż odbył się bez większych problemów. Trzeba było użyć lekko siły bo w niektórych miejscach zrobiło się nieco ciasno z powodu grubości farby. Pozostało do zrobienia: kogut na dachu, drabina i trochę drobiazgów.
  21. Marak

    Porsche 356 Fujimi 1:24

    Z tą lamówką wygląda super. Nie wiem co Ci się nie podoba.
  22. Marak

    Subaru Sambar Aoshima 1:24

    Mam żółtą taśmę 1,5 mm. Ma już pewnie z 5 lat. Białe taśmy mam 2 szt, kupione w zeszłym roku w Bytomiu, ale na nich pisze "Jammydog" i są do niczego.
  23. Marak

    Subaru Sambar Aoshima 1:24

    Dzięki. Uzupełniając. Zmodyfikowałem radę Coppercata. Zmyłem czarną farbę. Pomalowałem wąż na żółto. Następnie zamaskowałem żółty pasek taśmą Tamiya 1,5 mm wciskając ją przy pomocy 2 śrubokrętów. Potem używając aero, z dużej odległości, pomalowałem całość na czarno.
  24. Moje zabawy z kalkami. Poniżej zdjęcie kalki drukowanej na białym papierze na zwykłej domowej drukarce laserowej. Chyba wygląda nienajgorzej, ale... Model jest duży (1:32). Kalki zajmowały prawie cały format A4. Kupiłem 10 szt papierów białych. Pierwszy wydruk za jasny, następne nierówne. Ponieważ cała kalka pokryta jest białą farbą farbą, więc trzeba ją było wycinać po czarnych krawędziach. Toner na krawędziach odpryskiwał, więc próba różnych technik cięcia, potem próby pokrywania różnymi lakierami, w końcu po zużyciu wszystkich 10 kartek, jakoś wybrałem po 1 użytku, a po naklejeniu przez kilka godzin retuszowałem czarne linie, właściwie malując je ręcznie na nowo. Przy kolejnym modelu postąpiłem trochę inaczej. Kupiłem papier bezbarwny. W zaprzyjaźnionym zakładzie sitodruku na tym papierze wydrukowali mi biały kolor, czyli wszystkie te białe paski oraz podkłady pod kolorowe nadruki. Na kolejne kartce bezbarwnej wydrukowałem kolory. Następnie na model nakleiłem białe kalki, a po wyschnięciu nakleiłem na nie drugie czyli kolory. Z kolejnym modelem postąpiłem jeszcze inaczej. Zamówiłem kalki w profesjonalnej firmie. Samemu robię już tylko jakieś proste rzeczy np. tablice rejestracyjne, albo numery taktyczne. Odnośnie Twojego pytania jaki lakier. Do tego musisz dojść metodą prób. Każdy papier jest inny, każda drukarka inaczej drukuje. Po wydrukowaniu i próbie naklejenia zobaczysz, czy kalka się rozlatuje, czy odwrotnie jest gruba, twarda i żaden lakier nie jest już potrzebny.
  25. Marak

    Subaru Sambar Aoshima 1:24

    Po niezamierzonej przerwie wracam do relacji. Problemem okazała się moja nowa malarnia zrobiona w wolnostojacym garażu. Gdy tylko temperatura spadła poniżej 20 st. okazało się, że dwie farelki po 2 kW nie dają rady ogrzać pomieszczenia. A z harmonogramu wynikało, że muszę kabinę pociągnąć bezbarwnym lakierem. Postanowiłem zrobić to pędzlem. I tu wyszedł mój wtórny analfabetyzm. Nie zastanawiając się specjalnie wziąłem lakier który ostatnio używałem do aero czyli Tamiya x-22. Makabra, zrobiłem pół dachu. Pędzel klei się do lakieru, zaczęła rozpuszczać się czerwona farba. Szybko przerwałem i sięgnąłem po Gunze H30. O wiele lepiej, ale też po pewnym zauważyłem, że próba poprawienia po 2 minut kończy się naruszeniem powłoki. Dałem sobie spokój, po 2 dniach zeszlifowałem co się dało i znalazłem na pólce olejny ModelMaster. Bez problemu pomalowałem kabinę. Już na drugi dzień przypomniałem sobie, że kiedyś odstawiłem ten lakier bo nie chce zaschnąć. I rzeczywiście przestał się lepić po ok. 2 tygodniach. W międzyczasie zakupiłem akrylowy ModelMaster. (Tu wielkie dzięki dla sklepu Maxhobby, gdzie właściciel uwierzył mi na słowo, że pieniądze wpłacone i wysłał lakier nie czekając na przelew). Zakup okazał się trafiony, choć nie lubię lakierów które w butelce mają mleczny kolor, to malowanie okazało się łatwe i przyjemne, a powłoka po 20 min gotowa do dalszej obróbki. To tyle biadolenia. Poniżej postęp prac. Etap 11. Z tyłu zapomniałem ściągnąć nadmiar washa. Połowa etapu 19 i 20 Chyba już jadę z górki. Metę widać gdzieś na horyzoncie
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.