Marak
Użytkownicy-
Liczba zawartości
2 137 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
2
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Marak
-
Nie, przeźroczystych nie miałem potrzeby.
-
Moje doświadczenie wzięło się ot tej renówki F1. Dość duży model (1:18) Hellera. Przy jego klejeniu tak zająłem się naciąganiem części (bo nie pasowały), że dopiero na końcu zauważyłem, iż model stoi na 3 kołach bo czwarte jest 5 mm w powietrzu. Tylny spoiler też był przekrzywiony tragicznie. Zdjąłem koła, położyłem na grubej sklejce. Dopiero położenie dwóch 5 kG młotków prostowało podłogę. Gdybym jednak w tym momencie rozgrzał model to młotek pewnie zapadł by się w plastik. Wykorzystując, że w F1 podłoga jest praktycznie płaska, przykleiłem klejem Super Glue podłogę do sklejki (przyciskając młotkami). Na drugi dzień do gorącej wody, studzenie i najgorsza część roboty to przy pomocy debondera, piłki i szlfierki Dremela - usunięcie sklejki. Jednak udało się - model jak widzisz stoi na 4 kołach.
-
Dziękuję wszystkim za miłe słowa. Kolejny mały postęp. Ciągle nie mam czasu i tempo jest słabe. Podstawa pod drabinę po pierwszym podkładzie, aby wychwycić nierówności. Na zdjęciu wyżej widać, że róg szafki mi trochę uciekł. Jak na złość gdy go kleiłem, brakło mi chińskiego "Super Glue" i kleiłem mocnym Pattexem, więc jest to już nie do naprawienia. Drzwiczki szafek (żaluzje), po pogłębieniu linni lekko się wygły (po lewej), więc chciałbym przedstawić mój sposób na prostowanie. Sposób bardzo prosty, ale skuteczny. Krzywe elementy kładę na prostej desce i mocno obciążam (czasem przykręcam lub przyklejam) aż się wyprostują. Teraz całość zalewam wodą o temp. ok. 70-80 Celsjuszy. Potem studzenie zimną i już elementy są proste. Na końcu przymiarka łoża do otwierania rolet. Estetyka nie jest tu konieczna, bo całość i tak bedzie zakryta.
-
Wiesz, to mi przypomina urządzanie łazienki w latach 80. ub. wieku. Jedni kładli kafelki. Inni mówili a po co wydawać tyle kasy, pomaluję olejną. Po dwóch latach, farba się łuszczy, to położę boazerię, będzie jak w fińskiej łaźni. Po kolejnych dwóch latach zrywali boazerię i kładli jednak kafelki. Podobnie Ty. Jeśli na poważnie chcesz malować aero, to masz do wyboru albo kupić kompresor teraz, albo próbować różne ersatze (chyba tak sie to pisze) i dopiero po wyrzuceniu w błoto iluś kasy - na końcu kupić kompresor. Nie chcę się reklamować, bo jeszcze nie wiem, ale być może będę sprzedawał używany (za 100 zł) kompresor MAR-3000. Ciągle nie mam jednak czasu by go wypróbować, czy na pewno jest dobry.
-
Bardzo dobry wybór. Jest lepszy od 7704 bo ma regulację wydajności powietrza. Dyszę i iglicę 0,2 mm traktuj jako zapasową. Nie baw się w ich przekładanie bo różnica w malowaniu jest niewielka, a uszczelka pod dyszą jest praktycznie jednorazowa, nie mówiąc o łatwym zerwaniu gwintu.
-
To już chyba wiem kto mi ten model podkupił na Al...ro. Będę bacznie przyglądał się Twojej pracy. Podzielam zdanie maggota97, że jak na model wozu pożarniczego to korozji stanowczo za dużo. Powodzenia.
-
Ogółem metalizery Pactry są słabe i jest ich mało. Osobiście polecam Model master, pędzlem maluje się nimi świetnie (choć nie malowałem nic większego od np. dyszy ) nie ma smug, ale trzeba poczekać minimum 2 dni przed polerką. Myślisz chyba o emaliach MM np. akrylowy silver 4678, bo metalizerami MM czyli seria od 1401, to pędzlem malować się raczej nie da chyba, że potrzebujesz mieć efekt smug i zacieków (na dyszach odrzutowców to nawet nienajgorzej wygląda). Trzeba mieć jednak świadomość, że metalizer zasycha zaraz za pędzlem, ale każde następne pociągniecie rozpuszcza warstwę poprzednią, więc uzyskanie równej powierzchni jest niemożliwe. Jedyny typowy metalizer który znam i od biedy jakoś daje się malować pędzlem to humbrol 27001, ..02, ... A o metalizerach Pactry w ogóle nie słyszałem (co, oczywiście, nie znaczy, że ich nie ma).
-
Małe sprostowanie: mam 4 sklejone, teraz piąty i dwa jeszcze czekają w kolejce. Chciałbym jeszcze gdzieś dorwać Simbę. Odnośnie wyposażenia szafek. Na szczęście w Iveco nie ma tego dużo. Żadnego super pomysłu nie mam. Najprościej będzie z wężami bo mam jeszcze kilka wytoczonych końcówek. Pozostałe to dłubanina z czego się da. Jeśli ktoś ma coś wypróbowane - z chęcią skorzystam z dobrych rad.
-
Ciąg dalszy: Sklejanie nowych szafek sprzętowych Te żaluzje też muszę wyciąć, ale ostrożnie bo ramki wokół nich są cieńkie. Jedną żaluzję i tak muszę zrobić nową bo w moim aucie obie były otwierane do samego dołu. Już wycięte żaluzje, a z ramek skleiłem przednią szafkę. Tu miałem napisać krótko: zabudowywanie szafek. Okazało się jednak, że jest problem, bo aparat (pstrykacz) sobie wysiadł i robi czarno-białe zdjęcia. Zresztą na ślepo, bo wyświetlacz zaświeca się na biało. Teraz trochę z innej beczki, krótki przerywnik - mój nowy zakup. Patrząc na te wozy na amerykańskich filmach zawsze myślałem, że to są potężne maszyny. Proszę jednak popatrzeć jak wygląda kabina Peterbiltka na tle lekkiego mercedesa, czy całkiem małego Unimoga. Jest oczywiście pewna różnica skali (1:24 a 1:25), ale nie zmienia to jednak faktu, że te amerykańce wcale takie duże nie są.
-
A 65 Clear Red - jak sama nazwa wskazuje jest to transparentna farba do malowania np. świateł stopu w modelach aut. Pokryć nią model będzie naprawdę bardzooooooo trudno. Jeśli A37 jest błyszcząca to ja stawiam na to, że ją kiepsko wymieszałeś i kreda odpowiedzialna za zmatowienie pozostała na dnie buteleczki.
-
Niewielka dalsza część relacji. Niewielka, bo wracając 1 listopada miałem przygodę z leżącą na drodze sarną i teraz mam inne priorytety. Teraz taka dłubanina. Okazało się, że firmowe szafki, nie są prostopadłościenne, tylko zwężające się tak jak ostrosłup, więc muszę wszystko rozcinać i robić je całkiem od nowe. Aby wykluczyć niespodziankę, że takie wyprostowane szafki się nie zmieszczą, skleiłem podzespół wysuwania łap, aby mieć do czego przymierzać. Poza tym walczę z takimi drobiazgami jak np. przestawienie wnęki, aby była zgodna z oryginałem. Teraz obiecane zdjęcie narzędzi. To mój zestaw podstawowy do wycinania: Od lewej: 1. nożyk Trumpetera do pogłębiania linii, 2. 3. skalpele chirurgiczne, 4 - czeska piłka, 5 -zestaw piłek Trumpetera (niezbyt dobre), 6. pilnik CMK (idealny, żadne pilniki kosmetyczne mu nie dorównują), 7. 8. narzędzia dentystyczne - też przydatne. Dwa narzędzia z prawej umieściłem trochę humorystycznie. Pinceta - kupiłem ją jeszcze w NRD z zestawem plastikowego budzika do składania za 11 zł (u nas najtańszy budzik kosztował wtedy 140 zł). Pani w sklepie powiedziała, że to są budziki dla dzieci, chodzą max miesiąc i mają odchyłkę nawet godzinę na dobę. Mój chodził ponad 5 lat, raz na tydzień korygowałem go o 1-2 minuty. A na pamiątkę została mi ta super precyzyjna pinceta, zegarmistrzowski śrubokręt i lupa. Nożyk. To nabytek z 1976r. Na wystawie sklepu pojawiło się plastikowe pudełko, a w nim zestaw takich 3 nożyków. Całość kosztowała ponad połowę mojego studenckiego stypendium. Przymierzałem się ponad miesiąc, w końcu nie wytrzymałem. Nie wykupiłem obiadów na stołówkę, tylko te nożyki (jakie one wtedy były piękne). Szybko okazało się, że nic nie da się nim przeciąć. I choć są z twardej stali to absolutnie nie da się ich naostrzyć. Po 30 latach odnalazłem jeden z nich i okazało się, że jest to idealne narzędzie przy klejeniu modeli kartonowych do nacinania linii zagięć. Absolutny brak ryzyka, że papier zostanie przecięty. A jak się od linijki mocno przyciśnie i pociągnie linię to papier bardzo ładnie się potem zagina.
-
Piszesz o Mercedesie, czy Iveco. Bo Iveco było nawet tu na forum za 100 zł. Sam żałowałem, że za swojego dałem 130. Natomiast Mercedes drabina, pojawia się na Alle za 200 i też czekam, czy nie spadnie coś w dół. Czekam na Twoją relację z Opla, bo mój zrobiłem pudełkowo.
-
Trochę mnie zdziwiłeś, bo Mercedes HLF którego robiłem, miał wszystkie 7 szafek otwieranych. Do wycinania nie stosuj elektronarzędzi, bo popalisz plastik. Ja używałem głównie rylca z Trumpetera do pogłębiania linii, skalpela chirurgicznego i czeskiej piłki. (Wieczorem wrzucę jakieś zdjęcia). W mercedesie ważne będzie pomyśleć jak te szafki będą się otwierać, czy masz miejsce na zrobienie prowadnic?
-
Zadajemy pytania, dostajemy odpowiedź
Marak odpowiedział DeX → na temat → Jak to zrobić i jak pokazać
Na okretach się nie znam. Humbrol 162 nie jest już produkowany, więc posiadane przeze mnie tabele nie podają zamienników. Odpowiada FS36559. Jest to jasnoszary z domieszką oliwki Jeśli masz przyzwoity monitor to mniej więcej możesz zobaczyć jak wygląda w dowolnym programie graficznym wpisując parametry koloru w RGB: Red=201, Green=196, Blue=179 (szesnastkowo C9C4B3). Mniej więcej* taki: * Jak mawiał mój profesor "mniej więcej" to skrót od "mniej tak, więcej nie". -
Rama i silnik prawie gotowe: Można by je było trochę podrasować, ale na razie zmieniam koncepcję budowy. Należę do tych co w końcówce budow zaczynają się śpieszyć i robią coraz gorzej, więc doszedłem do wniosku, że trzeba zmienić kolejność i zacząć od tego co na wierzchu, a ramę zostawić na koniec. Wyciągnąłem więc elementy podłogi drabiny. Okazało się, że tu Italeri zrobiło największe uproszczenia. Wszystkie szafki sprzętowe są tylko zaznaczone i trwale zamknięte. Trzeba coś pokombinować. Zaczynam od wycięcia drzwiczek. Jeden bok wycięty. Teraz trzeba pomyśleć jak zrobić otwieranie. Jak wymyślę - będzie ciąg dalszy.
-
To może też założysz warsztat? Będzie ciekawie Też jestem za.
-
Odnośnie jakości plastiku, to powiem tak. Kiedyś kleiłem modele różnych firm i nie miałem do nich większych zastrzeżeń, aż popełniłem duży błąd i skleiłem auto Tamiyi. Od tej chwili zmieniło się moje wyobrażenie na temat tego jakiej jakości powinien być plastik, jak można zamaskować ślady po wypychaczach, jak można przemyśleć miejsca montażu itp. W tym modelu jednak plastik nie jest aż tak tragiczny. Gorsze są ślady szwów na łączeniu form. Przesunięcia są powyżej 0,5 mm. Jeszcze nie oglądałem drabin, ale podejrzewam, że będzie z nimi dużo zabawy. Vespę też robiłem i po sklejeniu kilku elementów potraktowałem ja rozrywkowo, czyli w 2 dni skleiłem popryskałem aero i postawiłem na półkę.
-
Pierwsze elementy sklejone. Rama i silnik tryśnięte lekko podkładem, aby zobaczyć co jeszcze jest do spiłowania. Pierwsze wrażenie, to takie, że strasznie dużo jest piłowania. Duże szwy na elementach, widać, że formy już nie trzymały i były poprzesuwane. Ale nie ma co narzekać, trzeba wziąć się do pracy. Zastanawiam się co zrobić z malowaniem. Wszystkie moje "strażaki" lśnią nowością. Ramy błyszczą piękną czernią. Ten mój pierwowzór czerni już raczej nie posiada.
-
Co prawda kleję akurat małe kawasaki, ale w sąsiednim wątku przeczytałem, że kolega piotrkur chciałby czerwonego ferrari, więc wziąłem aparat i szybko wyskoczyłem na miasto zapolować na takie auto. Już po godzinie, patrzę jest, z daleka błyszczy czerwony lakier. Podchodze bliżej, chyba to jednak nie ferrari... ale czerwone... i te chromy... jak w amerykańskim krążowniku szos. Sprawdziłem w domu magazyn i jest, chyba takie samo, albo prawie takie samo, bo w tej kategorii to każdy egzemplarz może sie trochę różnić: Po otworzeniu pudła mnóstwo ramek, większość czerwonych. Nie liczę ile, bo mi się nie chce i chyba nie jest to takie ważne. Zgodnie z instrukcją zaczynam od ramy: ale to już w następnej relacji.
-
Choć na stronie Gunze pisze, że zarówno H jak i C to farby akrylowe i fachowo tak się nazywają to jednak w gwarze modelarskiej czy potocznej rozróżnienie jest trochę inne. Seria H to seria wodna czyli typowa farba akrylowa z tego samego gatunku co Pactry, akrylowy ModelMaster, akrylowy revell czy LifeColor. Podstawowa zaleta - rozcieńczalność w wodzie, mało śmierdzące. Po zaschnięciu nierozpuszczalne. Seria C to farby celulozowe. Zachowują się podobnie jak farby nitro, czyli są dosyć agresywne, śmierdzące (lub pachnące). Po zaschnięciu kolejna warstwa rozpuszcza warstwę poprzednią. Nie nadają się więc do malowania pędzlem. Zaleta. Bardzo dobra przyczepność. Duża wytrzymałość. Ładnie trzymają się plastiku w trakcie malowania (trudno jest zrobić zaciek). Te cechy powodują, że farby te mają wielu zwolenników. Ja też, powoli wyczerpując zapasy innych farb, przestawiam się na Gunze C.
-
Też należę do tych którzy lubią oglądać motorki, a że czepiać się nie ma czego to milczę. Mógłbym pochwalić, ale hołduję zasadzie, że nie chwali się dnia przed zachodem, a modelarza przed ukończeniem modelu. Faktem jest, że motorek piękny.
-
Zastanawiałem się, czy Ci odpowiedzieć. Jednak chyba muszę. Napisałeś (humorystycznie), że jesteś głupi. Ja odpisałem, że się z tym nie zgadzam. To chyba jest jednoznaczne, iż uważam, że mądrze postąpiłeś dłużej susząc lakier. (Najczęstszy błąd modelarzy to pośpiech). Następnie napisałeś, że źle stawiam znaki. Nie jestem mistrzem ortografii, ale zawodowo od 20 lat zajmuję się składem i łamaniem różnych gazet i gazetek. Moją wypowiedź pokazałem zawodowej korektorce z redakcji. Stwierdziła, że jest to skrót myślowy, ale napisany jak najbardziej poprawnie. Do tego przysłałeś mi dość ostrą (żeby nie napisać dosadniej) wypowiedź na PW. W zakończeniu mogę napisać tylko tyle. To Forum jest dla wszystkich, ale nie wszyscy muszą sobie pomagać. W "panelu użytkownika" ustawiłem by program nie pokazywał mi Twoich postów i myślę, że nie będziemy sobie więcej wchodzić w drogę.
-
Myślę, że Twój wniosek jest raczej błędny. Kalka to, idąc od spodu: 1. Papier powlekany 2. Guma arabska (ona rozpuszcza się w wodzie i powoduje odklejanie kalki od papieru, po nałożeniu na model jest jednocześnie klejem który trzyma kalkę. 3. Biała farba kryjąca - podkład który zapewnia, że kalka jest nieprzeźroczysta. 4. Farby tworzące wzór kalki. W zależności od techniki nakładania mogą być kryjące (sitodruk) lub transparentne (druk offsetowy). 5. Lakier bezbarwny - nadający wytrzymałość kalce po oderwaniu od papieru. Raczej nie ma metody by oddzielić ten lakier od farb. Nie słyszałem by ktoś produkował kalki metodą fotograficzną.
-
Raczej niektórzy robią odwrotnie. Natomiast ja mam tylko takie doświadczenie. Malowałem aero na białym modelu, czerwone i niebieskie paski. Niestety, sporo farby zeszło razem z taśmą maskującą. Podmalowałem to pędzlem i model wygląda jakby go muchy upstrzyły. Niebieska farba nałożona pędzlem zrobiła się granatowa, a na czerwonej mam wiśniowe plamy. Więc gdy będziesz malował pędzlem efekt będzie raczej nieprzewidywalny.
-
Używam 0,3. Raz na próbę założyłem 0,2 i nie widziałem różnicy. Myślałem, że to z powodu mojego niedoświadczenia. Ale potem w Bytomiu rozmawiałem z kilkoma osobami i potwierdzili, że nie ma sensu przekładać na 0,2. Modele 1:48 to już duże modele, więc tym bardziej potrzebujesz 0,3. Ponadto gdy robisz samoloty, będziesz je malował pewnie farbami matowymi (jak wszyscy, choć nie wiadomo dlaczego, bo potem i tak pociągniesz błyszczącym lakierem), a te mają grubszy pigment i dysza 0,2 mogłaby sprawiać kłopoty. W tym aero, częste przekładanie dyszy jest niewskazane bo dysza jest na drobniutkim gwincie uszczelniona o-ringiem. Za mocno nie możesz dociągnąć bo urwiesz gwint. Za słabo to będzie nieszczelna i aero będzie źle malował. Po kilku dociągnięciach oring zacznie siadać i dysza będzie mocniej wkręcona. A jak będzie mocniej wkręcona to nie będzie wystawać z głowicy (prawidłowo ok. 0,2 mm). A jak nie będzie wystawać to aero zamiast malować, zacznie dmuchać powietrzem do wewnatrz - do zbiornika z farbą. PS. Dopisuję. Przepraszam, napisałem tak jak dla początkującego, a teraz zauważyłem, że Ty już masz aero, więc początkujacym nie jesteś. Ale nie kasuję, moze komuś przydadzą się moje uwagi.
