Do tej pory używałem mniejszej tandetnej Toy'i z Selgrosu - bez wałka, miała bicie jak pojebana a i tak dawałem radę nią wszystko opierdolić (szlifowanie kół w czołgu, wyrzynanie uszkodzeń na tłumikach, markowanie rys i zadrapań, polerowanie i szczotkowanie powierzchni itp.) kwestia umiejętności to nie gabinet stomatologiczny, precyzji starcza.
To z biedronki ma o wiele większą moc i jeszcze lepiej daje radę, mi się bardzo podoba, nadaje się świetnie do szlifowania i robienia otworów, bicie nie jest aż tak straszne choć końcówka drga aż miło ale wibracja to jedno a bicie to drugie. Ja bym polecił, jak nie musisz koniecznie mieć droższego Dremela to styknie. Przyda się też w domu i w garażu z racji dużej mocy urządzenia i mnogości końcówek.
Jako chrzest wyrąbałem sobie otwór pod kanał na dioramce Miniartu efekt oceńcie sami. Studzienka już wklejona ale widać, jak się ma do reszty. To białe to marker.