-
Liczba zawartości
1 149 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez kret69
-
W sensie że za duży? To może skala 1:285? ;)
-
Piękna praca.
-
Szanowni Czytelnicy, nie szukajcie w poniższej opowieści politycznego czy światopoglądowego przekazu. To nie historia o bohaterach, tchórzach i oprawcach. To prosta historia o zbombardowanych karetkach. AXP Quana 2006 Jest taka wieś Tibnine. Albo Tebnine, zależy od tłumaczenia. Oryginalnie nazywa się تبنين i leży w południowym Libanie. Ładne miejsce - jest tam historyczny zamek krzyżowców i zdaje się że także las jako atrakcja turystyczna (sic! - taki bardziej sad-samosiejka ale dla nich to las i wielka atrakcja). 25 km dalej w linii prostej (30 km drogami) leży nadmorskie miasto Tyr a 104 km dalej - Bejrut. Generalnie Liban to małe miejsce więc wyobraźcie sobie, że z tego Tibnine jest nad morze mniej więcej tyle, co z Lęborka do Ustki. 23 lipca 2006 roku około godziny 21:30 czasu lokalnego w Tibnine wybuchł pocisk artyleryjski. Nie żeby jeden i to samo w sobie nie było niczym niezwykłym biorąc pod uwagę, że Liban został właśnie zaatakowany przez Izrael. Jednak ten szczególy pocisk zapoczątkował historię, którą chcę opowiedzieć. Wybuch uszkodził domostwo mechanika samochodowego pana Ahmada Fawaza, 41-letniego mechanika samochodowego. Cała rodzina słysząc pierwsze wybuchy schowała się w holu budynku ale i tak pięcioro z nich ucierpiało: Ahmad Fawaz, lat 41 doznał obrażeń od odłamków w udo i w ramię; Muhammad Fawaz, syn Ahmada lat 13, doznał obrażeń od odłamków w paluch lewej stopy oraz w okolice brzucha; Ali Fawaz, brat-bliźniak Muhammada lat 13, doznał obrażeń od odłamków w nogę Fatima Fawaz, żona Ahmada (wiek nie podany) doznała obrażeń od odłamków w nogę i w ramię; Jamila Fawaz, mama Ahmada, lat 80 doznała obrażeń od odłamków i szkła w nogę (m.in. przerwany został jeden z nerwów) Zaraz po ataku Ahmad Fawaz wsadził całą rodzinę do swojego samochodu i pojechał na posterunek lokalnej żandarmerii gdzie dojechali około godz. 22:00. Tam byli obecni funkcjonariusze obrony cywilnej Libanu, organizacji którą darzę wysoką estymą biorąc pod uwagę ile i jak robią i jakimi środkami. Oni zabrali Fawazów do szpitala w Tibnine. Tam udzielono rodzinie pierwszej pomocy ale podjęto decyzję o konieczności transportu rannych do lepiej wyposażonego (na przykład w leki przeciwbólowe które w tej sytuacji by się, prawda, przydały) i zorganizowanego szpitala w Tyrze - niecałe 30 km czyli jak z Gdańska Wrzeszcza do Gdyni. Obok szpitala było biuro LRC, czyli Libańskiego Czerwonego Krzyża (tak krzyża - nie półksiężyca - podkreślenie moje dla tych którzy wypominają mediom, że wyznanie sprawcy nie jest podane ). Oni do tej pory mają kwity na przejęcie Fawazów do karetki - Volkswagena T3 o numerze bocznym 782. Załogę tego ambulansu stanowili Husain Ayyad lat 27, 8-letni weteran LRC i Husain Farhat, lat 21 - piecioletni weteran. Słowo "weteran" nie jest w przypadku Libanu południowego jakimś drastycznym semantycznym nadużyciem przy określaniu ratowników co zresztą pokaże i ta historia. Ratownicy z "782" twierdzą że biuro żandarmerii przekazało im informacje o rannych a oni natychmiast przygotowali karetkę do wyjazdu. "782" to była karetka przewozowa przystosowana do transportu 2 osób w pozycji leżącej na noszach i jednej siedz\ącej na krzesełku kardiologicznym. W przedziale ratunkowo-transportowym było jedno dodatkowe miejsce dla ratownika nadzorującego przewożonych rannych - zajął je Muhammad Burji. Samochód to już wspomniany wcześniej VW T3 w dosyć typowej zabudowie sanitarnej, choć nie znam producenta ani dokładnego modelu samochodu. Nie miały pełnego zestawu do podtrzymywania życia na wyposażeniu, generalnie poziom KPP. To nie ta przyczajka z Bagdadu z 2007 której oberwało się z kilometra z Apaczowego 30mm działka za próbę ratowania dziennikarzy Reutera. Żadne tam CASEVACi na bazie zagarniętego dostawczaka łatwe do pomylenia z transportem terrorystów lub wesołą ekipy budowlano - remontową z Kaszub czy spod Radomia (sam nie wiem, co groźniejsze) - normalne karetki. Świeci, wyje, niektórych nawet skłania do pisania zatroskanych zapytań czy nie można by ciszej. Funkcjonariusze LRC z Tibnine skontaktowali się ze swoimi odpowiednikami w Tyrze. Tyr zdecydował, że wyśle drugi ambulans o numerze bocznym "777" tak żeby spotkał się z "782" w pół drogi w Kanie. Taka procedura nosi formalnie nazwę "AXP" czyli Ambulance eXchange Point - stosuje się ją w logistyce medycznej, zazwyczaj ma ustalone wcześniej miejsce a nie wyznaczane na bieżąco. Idea jest taka, żeby ambulans był jak najkrócej poza swoim terenem działania bo strata jego czasu operacyjnego jest w ostatecznym rozrachunku większa niż strata czasu dla pojedynczej ofiary podczas przeładunku. "777" wyjechał z Tyru z zespołem: Qasim Cha`lan (kierowca), Muhammad Hasan i Nadir Juda. "782" wyjechał w tym samym czasie (między 22:30 a 23:00) z Tibnine. Obie załogi pojechały na sygnałach przez całą drogę, co jakby nie patrzeć podczas ataku przez obce państwo chyba nikomu specjalnie snu nie zakłócało. "782" jadąc z Tibnine zauważył przelatujące nad nimi samoloty izraelskie, które minęły wieś Haris gdzie nastąpiła potężna eksplozja. Husain Ayyad - kierowca - wywoałał biuro LRC w Tibnine i poprosił o instrukcje. Polecono mu ostrożnie kontynuować. W tym momencie szpital w Tibnine zdecydował się, że nie wyśle reszty rodziny Fawazów drugą karetką bo sytuacja jest zbyt ryzykowna. "782" dojechał do Kany. Kana miała dosyć niechlubną sławę przez ostatnie kilka tysięcy lat. Najpierw pewien mesjasz zrobił tam imprezę po której nikt go już nigdy nie wysyłał po wodę na kaca. Niecałe 2 tysiące lat później, w 1996 roku, Izrael dokonał tam masakry cywilów. Ogólnie miejsce piękne, pełno zielonych tarasów, gaje oliwne i te tematy, ale jak chcecie wyszukać obrazy z Kany w Google to wyskakują głównie martwe dzieci. Trzeba by ich informacji turystycznej podrzucić cynk, że może pora zainwestować trochę w SEO i pozycjonowanie. Ale nie o tym. Jest w Kanie taki pomnik - pojęcia nie mam czego ale jest i jest punktem charakterystycznym. Załogi ustaliły że tam będzie AXP bo łatwo trafić i dojechać - z Tibnine to tylko skręcić w prawo do miasta i po przecznicy jesteśmy. No i był jeszcze jeden element który dla polskiego ratownika nie jest oczywisty - miejsce jest świetnie widoczne z powietrza. Parkujesz na sygnałach, widać Cię z daleka - liczysz, że może przynajmniej dwa razy pomyślą zanim strzelą. Obie karety dojechały na miejsce mniej więcej w tym samym czasie, stanęły tak jak widzicie na winietce, zostawiły włączone sygnały i zaczęły transfer rannych. VW T3 ma silnik na podwyższeniu więc nie jest to ideał dla ładujących. Nosze których używali to były takie proste transportowe, raz widziałem takie w Polonezie - nie mają rozkładanego w dół podwozia a tylko takie małe kółeczka. Trzeba nosić - dlatego takie a nie inne ustawienie aut. Chłopaki zrobiły to szybko po czym wsiedli do swoich wozów. Na zewnątrz pozostał Qasim Cha`lan, kierowca "777" który jeszcze rozmawiał z Husainem Ayyad'em z "782" zbierając informacje o swoim nowym "ładunku". Wszyscy ranni byli już zapakowani do "777". I wtedy coś trafiło w ich karetkę. Nie wiadomo co to było. Armia izraelska odmawia jakichkolwiek wyjaśnień, nie znaleziono też żadnych charakterystycznych śladów. Może był to jakiś pocisk 30mm, może amunicja typu DIME lub SPIKE - no nie wiadomo. Wyglądało to tak, jakby wybuchł nad celem i wygenerował pocisk o wysokiej gęstości lub temperaturze. Ten pocisk amputował natychmiast nogę Ahmada Fawaza, przeleciał przez całe auto i wbił się głęboko w asfalt zostawiając malutki krater (dziurkę wielkości pięści). Sam wybuch zamienił wnętrze "777" w wyjątkowo nieuporządkowane miejsce. HRW prowadząca śledztwo uważa, że był to jakiś eksperymentalny pocisk z izraelskiego drona - ze względu na precyzję trafienia i stosunkowo niewielkie (w sumie żadne) zniszczenia dookoła a także w środku pojazdu musiało to być coś małego i precyzyjnego. Więc raczej na pewno nie Katiusze Hezbollachu. Oczywiście w praktyce wyglądało to tak że nagle coś potężnie walnęło, załoga z "782" dostała odłamkami i własną szybą przednią po twarzach i przez chwilę nie wiedziała co się dzieje. Wszyscy ratownicy mieli na sobie kamizelki odłamkoodporne oraz hełmy z kevlaru więc odłamki nie spowodowały u większości z nich ciężkich obrażeń. Tylko Muhammad Hasan został uderzony w hełm odłamkiem tak silnie, że natychmiast stracił przytomność.Chwilę póżniej wszyscy którzy mogli pędzili jak najdalej od miejsca wybuchu ciągnąc za sobą nieprzytomnego Muhammada. Schowali się w budynku nieopodal, zebrali oddech i po paru minutach Ayyad ruszył z powrotem do "782" żeby przez radio zameldować o sytuacji. Dotarł tam i wtedy w jego "782" trafił drugi pocisk - centralnie w środek czerwonego krzyża na dachu, wbijając kopulastą osłonę nawiewu do środka. Uciekający z powrotem Ayyad zobaczył jak mały Muhammad wyczołguje się z "777" i traci przytomność. Ratownik zawrócił, wziął trzynastolatka na ręce i zaniósł do budynku w piwnicy którego ukryły się obie załogi. Dziecko miało dodatkowe obrażenia klatki piersiowej i głowy po trafieniu karetki, do tego oczywiście te które były powodem jego hospitalizacji. Jego taty i babci nie było widać więc ratownicy byli przekonani, że reszta pacjentów zginęła. Spędzili w tej piwnicy godzinę i czterdzieści minut z małym pacjentem. Opatrywali siebie nawzajem i dzieciaka. Próbowali użyć telefonów komórkowych ale żeby złapać sygnał, musieli opuścić schronienie. Udało im się przekazać informację do siedziby LRC. Potem czekali, aż LRC odezwie się do ICRC (Międzynarodowy Czerwony Krzyż) a ten do władz izraelskich z prośbą o bezpieczny przejazd dla karetek na podanej trasie.O 01:15 kolejny ambulans z Tyru dotarł w końcu do Kany i ewakuował ratowników i rannych. Co ciekawe, zarówno Ahmad Fawaz jak i jego mama Jamila przeżyli. Niestety, nogi pana Fawaza nie udało się uratować. Ratownicy mieli mnóstwo obrażeń ciała od odłamków, popękane błony bębenkowe od wybuchów a Muhammad Hasan - najciężej ranny - spędził na OIOMie 5 dni. Możecie sobie po angielsku przeczytać wszystko, co zebrał HRW tutaj: https://www.hrw.org/legacy/backgrounder/mena/qana1206/index.htm. Z całą tą historią jest też związany mocno - choć w tle - wątek polski. Od 1996 roku przynajmniej do wydarzeń opisanych poniżej stacjonowała tam w ramach UNIFIL Polska Kompania Remontowa (znana jako PMC) której zadaniem była pomoc techniczna i medyczna ludności lokalnej zarówno w odbudowie jak i utrzymaniu infrastruktury cywilnej; współpracowała między innymi ze szpitalem w Tibnine. To oni w dużej mierze pomagali w ewakuacji ludności cywilnej oraz rozwożeniu i opatrywaniu rannych. To wszystko się zdarzyło dokładnie 10 lat temu, 23 lipca 2006 roku między 21:00 a 01:30 czasu lokalnego. Z okazji dziesięciolecia tych wydarzeń wysyłam pojutrze LRC taką oto pocztówkę. Pomyślałem że i w naszym języku warto przybliżyć tą mniej znaną historię. Model to PJ Productions VW T3 w skali 1:72. Warsztat tutaj: viewtopic.php?f=88&t=49520
-
Dzień dobry, kombinuję już od jakiegoś czasu z jakąś stacją do odpowietrzania odlewów, idealnie także do vacuformowania, ale niestety nie za bardzo wystarcza do tego odkurzacz ani chlebak próżniowy. Chciałbym kupić taki zestaw jak kiedyś były w szkołach - przezroczysty klosz i pompa próżniowa pozwalająca na wyssanie powietrza i przetrzymanie tej próżni przez przynajmniej kilkanaście minut. Do użytku w domu więc wolałbym coś bezpiecznego. Super ciche być nie musi. Widziałem w skleptechniczny pompy próżniowe, ale nie wiem jakie komory można do tego podłączyć. Tak po prawdzie to chciałbym tym razem już nie rzeźbić i kupić jakiś zgrabny, sprawny zestaw pompa+komora tak, żebym mógł się skupić na samym hobby. Z góry dziękuję
-
Minął ponad rok odkąd zacząłem ten projekcik. Dzisiaj, czyli o godzinie zero 19 lipca, kończę go. Cztery dni i z tysiąc drobiazgów przed czasem. Malowanie ciągle nie to, masa drobiazgów mogłaby być zrobiona lepiej a jak się teraz zastanowię to w sumie od zera powinienem to wszystko jeszcze raz zrobić. Ale nie zrobię, tak mi wyszło. W ciągu tego projektu z jednego modelu zrobiłem dwa, waloryzowałem kabinę w zamkniętym modelu a niedostatecznie waloryzowałem w otwartym i popełniłem jeszcze masę błędów. Figurek nie wstawiam. Chcę na dziesięciolecie tych wydarzeń wysłać taką pocztówkę do LRC (potęga fejsbuka) - niech same numery mówią za siebie. Oto zdjęcia robocze. Poprawną galerię zrobię na dniach tak, żeby na 23 lipca 2016 roku - dokładnie dziesięć lat po tych wydarzeniach - móc to przypomnieć taką winietką. Koniec. Dziękuję, że wytrwaliście.
-
Preiser formalnie ciągle je oferuje. W praktyce żaden z jego ciekawych zestawów nie jest dostępny inaczej jak po długich polowaniach na międzynarodowym eBay'u. Tak upolowałem wszystkie swoje. Na ich zestaw - ponoć nowość wtedy - siedzących amerykańskich współczesnych żołnierzy (do wypełnienia przedziału transportowego np. Blackhawk'a) czekałem w polskim sklepie z zamówieniem chyba z rok. W końcu anulowałem. Tak niestety działa ta manufaktura. Ale formalnie cały czas oferują.
-
Figurki personelu z pilotem - o te: http://www.plasticsoldierreview.com/Review.aspx?id=47 Do tego Preiser oferuje bardzo ciekawe pozy: http://www.plasticsoldierreview.com/Review.aspx?id=921
-
Ta figurka ma być w kabinie czy na dioramie? Bo niestety do kabiny nie ma zbyt wielkiego wyboru. Hasegawa robi zestaw z wsiadającym pilotem. A jak do dioramy, to nawet leciwy Airfix da radę. Jak patrzę na taką fotkę na przykład: To Twój wybór zestawu jest bardzo dobry.
-
Ty sam robisz sobie fototrawienie?
-
Above the Rim - Lato 1994 w gorszej dzielnicy NYC
kret69 odpowiedział kret69 → na temat → [D]Warsztat
Nowe boisko wygląda tak: Nowy kosz ma siatkę z łańcuchów dzięki pomocy FAZZY'ego (dziękuję raz jeszcze). Wyszło tak: Już chyba lepiej nie będzie choć na makro widać, że łańcuchy ciągle nieco "pancerne". Długo się namęczyłem z tą siatką. Cały "slam dunk" wygląda tak: Teraz została najtrudniejsza część - ogrodzenie z siatki. Potem już tylko zostają śmieci do dorobienia i figuranci do ustawienia. -
Niewiarygodne.
-
No dobra, to teraz zaludniaj figurkami. ;)
-
Robi ogromne wrażenie.
-
Above the Rim - Lato 1994 w gorszej dzielnicy NYC
kret69 odpowiedział kret69 → na temat → [D]Warsztat
No gdzie! Jakbym umiał tak malować, nie byłbym ratownikiem. To wydrukowana kalkomania. -
Above the Rim - Lato 1994 w gorszej dzielnicy NYC
kret69 odpowiedział kret69 → na temat → [D]Warsztat
Oczywiście życie przeszkadza jak może, ale coś jednak działam. Oto nowe boisko: I nowy mural - NYC z dwiema wieżami. -
Ogrom pracy robi wrażenie. Czy ta seria oryginalnie nie była w skali 1/25?
-
Piękna maszyna. blachę falistą łatwiej uzyskać, kopiując fakturę zewnętrzną metodą odciskania na blaszkę aluminiową (taką twardszą spożywczą).
-
BK 117 "Anglia One" 1/72 - lato nad Anglią
kret69 odpowiedział kret69 → na temat → Klasa 1 - Samoloty i śmigłowce
Może. Ja w życiu miałem do czynienia tylko z akrylowymi i takimi jak Humbrol więc po zapachu rozpuszczalnika wydawało mi się, że to olejne. Ale może celulozowe. -
Akuyaku 1 Go / Asuka Model / 1:72 / "Riese in der Sonne"
kret69 odpowiedział JACER → na temat → [SF]Warsztat
No nie widać. -
Też obserwuję. Wygląda obiecująco.
-
Letnie trasy wokół komina z Man-em tga
kret69 odpowiedział oltrans → na temat → Klasa 3 - Pojazdy cywilne
Świetnie się to ogląda i czyta. -
Kibicuję bo temat ciekawy.
-
Coś pięknego...
-
Letnie zakazy ruchu dla ciężarówek-zamiast jechać stoję.
kret69 odpowiedział oltrans → na temat → [D]Warsztat
No pomysł mi się podoba bardzo, oglądam i kibicuję. -
ښځه ودريږي, czyli stój kobieto
kret69 odpowiedział lauoli00 → na temat → Klasa 6 - Figurki i Popiersia
Camo na plecach wygląda tak jak powinno moim zdaniem - o ile to ma być wz.93 Pantera leśna, a nie pustynna oczywiście. Jeśli to jest kamizelka Lubawy to paski wszystkie zrób czarne, sprzączki do nich też.
