-
Liczba zawartości
1 144 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez kret69
-
Marcinie, to jest ścieżka do obrazka na Twoim komputerze. Musisz te zdjęcia gdzieś zamieścić.
-
Nie, nie wiedziałem - dziękuję.
-
Odkurzając bardzo leciwy mój warsztat (ale niezakończony) ze smutkiem stwierdzam, że niektóre rzeczy zawaliłem. Przede wszystkim drzwi przednie, ale te to sobie wymienię. gorzej z tymi tylnymi, które mają uświnioną szparę czymś jakby pseudowash: Niektóre kalki też widać mimo użycia specyfików i lakierów. Nie wiem, jak ten model teraz odkurzyć więc powoli go będę doprowadzał do stanu.
-
Szanowni Państwo, co prawda moje umiejętności są jeszcze póki co raczej z dolnej półki, ale modelarstwem interesuję się od dawna i pamiętam modele ze Składnicy Harcerskiej i malowanie tym, co Tata przyniósł ze stoczni. Kiedyś w szkole średniej kleiłem MiGi w 1:72 (miałem ambicję mieć wszystkie jakie były dostępne) a potem, po obejrzeniu na Pro7 filmu "Ogniste Ptaki" i graniu godzinami w "Gunship 2000" - dodatkowo wszystkie modele z tego filmu i gry. Potem nastąpiła długa przerwa a ja robiłem różne rzeczy, między innymi zostałem ratownikiem medycznym. W ramach pasji do historii tego zawodu sięgnąłem do "uczenia się historii rękami", czyli modelarstwa. Wpadłem na pomysł, żeby wymodelować różne sytuacje związane z elementami łańcucha ewakuacji medycznej od zarania dziejów ludzkości i stąd pomysł projektu "MEDEVAC przez wieki". Skala 1:72 oferowała najlepszy stosunek dostepnych modeli, zdetalowania i oszczędności miejsca (gdybym był cyborgiem, robiłbym to w 1:300). Poniżej to, co już mi się udało zbudować. Docelowo wszystkie te elementy chciałbym połączyć w odpowiednie dla epoki łańcuchy organizacyjne i przedstawić na osobnych półkach. Nosze płachtowe Nosze płachtowe to jedna z podstawowych technik ewakuacji rannego. Nie zapewnia ochrony kręgosłupa, ale jest szybka i zazwyczaj łatwo dostępna. Nosze płachtowe bywają stosowane do dziś w ewakuacji rannych z pola walki na dłuższe dystanse - wówczas 4 członków zespołu przypina się do noszy lonżami ewakuacyjnymi (lub pasami do broni) i może poruszać się zachowując swoje kąty ostrzału (ci z tyłu na pewno łatwo nie mają). UH-60L MEDEVAC UH-60L to śmigłowiec amerykański, który stanowi następce "konia roboczego" UH-1. Wersja do ewakuacji medycznej tu przedstawiona wyposażona była w tzw. "Karuzelę" - obrotowy montaż na 4 nosze pozwalający łatwo je załadować przez drzwi boczne a następnie obrócić tak, aby ranni leżeli w osi maszyny. "Karuzela ma dwa montaże na butle tlenowe wraz z instalacjami do podawania tego tlenu rannym. Nosze to - w moim przypadku - Talon 2 lub wcześniejsze Raveny, lekkie i składane. Paskudztwo, jeśli trzeba rozłożyć w błocie czy w kurzu - lepiej je utrzymywać w czystości. Austin K.2 Ambulance Austin K.2 był używany jako ambulans nie tylko na lotniskach, ale również w słynnym filmie wojennym "Ice Cold in Alex" - takie kino dla tetryków, grubo sprzed "Szeregowca Ryan'a". Niestety za późno się zorientowałem co do wersji filmowej i wykonałem pudełkową. Winieta została zainspirowana pomnikiem poświęconym roli kobiet w II WS, choć pielęgniarka ma za krótką spódniczkę. Ford T Ambulance Symbol uprzemysłowienia i nowoczesnej organizacji pracy, nie tylko w zakładach ale także na polu walki. To w I WS rozwinięto system segregacji rannych ("triage"). Pomimo iż wynalazł go - jak większość nowoczesnej ewakuacji medycznej - Larrey, czyli chirurg Napoleona, to dopiero przemysłowa skala zabijania ludzi (okopy i karabiny maszynowe - prawdziwa maszynka do mięsa) wymusiły przemysłowe sposoby segregacji rannych i udzielania pomocy. Dzięki takim sytuacjom jak ta na winiecie medyk nie traci głowy, gdy wychodzi z karetki i widzi 40 rannych osób w wypadku autobusowym. Travois Travois to bardzo stara metoda transportu różnych rzeczy za koniem. Ta wersja jest na jednego konia, kiedyś chcę zrobić dwukonną. Stosowana zarówno przez Indian Ameryki Północnej jak i - wg niektórych źródeł - np. Wikingów. Ciężki ambulans Larrey'a Czym dla historyka strategii i taktyki jest Napoleon, tym dla medyka (zwłaszcza zafascynowanego medycyną pola walki) jest Dominique-Jean Larrey - zresztą główny chirurg Napoleona. To właśnie Larrey wprowadził koncepcję "ambulance" na pole walki, przy czym pierwotnie słowo to oznaczało 103-osobową (wg niektórych źródeł, inne, np. z kampanii włoskiej, nie podawały dokładnej liczby a jedynie siłę piechoty i ilość personelu medycznego) grupę wyposażoną w wozy lekkie i ciężkie, zespół chirurgiczny i środki do szybkich zabiegów (głównie amputacji). To na zdjęciu to ciężki ambulans na 4 nosze, model produkcji HaT. Jest tu pewna wątpliwość, czy ciężki był zaprzęgany w 2 czy raczej w 4 konie, logiczniejsze jest faktycznie zaprząc go do tego zaprzęgu, którego używała artyleria. Oprócz wyżej wspomnianych mam rozgrzebanego na tym forum Dauphin'a w malowaniu australijskiej policji (oni dysponują ambulansami) ale spróbuję go najpierw doprowadzić do minimum oglądalności, zanim pokażę w galerii - to taki zawieszony w próżni warsztat, ot - życie. Obecnie pracuję nad Volkswagenem T3 w wersji karetki Libańskiego Czerwonego Krzyża oraz kilkoma niesfotografowanymi jeszcze drobiazgami (głównie techniki ewakuacji indywidualnej).
-
Dziękuję za informację - piękny model. Czy próba konwersji na KTO Ryś (konkretnie Ryś-Med) to duża ingerencja w ten model?
-
Rewelacja Pojęcia nie mam, jak się wsadza w żarówkę model, ale wygląda to cudnie. A co się stanie jak zaświecimy żarówkę? ;)
-
Przepiękna perełka. Chciałbym tak czysto zrobić taką skalę. Takie kalki zamawiasz dowolne, czy z ich oferty?
-
Bardzo dziękuję za miłe słowa, motywują mnie do pracy (choć usiądę do niej z powrotem dopiero w poniedziałek lub niedzielę wieczór). Oczywiście Wasze sądy są mocno na wyrost, co zrozumiecie jak dojdziemy do etapu malowania. ;) Marcinie, dzięki za pokazanie mi oczywistości, której nie zobaczyłem! Faktycznie, ta pani ma kamizelkę kuloodporną, całkiem typową (sam chyba taką jeszcze gdzieś mam). To ułatwia dobór figurek choć nie jestem pewien czy i jakie figurki dobierać.
-
Ale wiesz, ile kosztuje ciałko np. Phicena? ;) Lalka to tylko wieszak eksponujący mundur i oporządzenie.
-
Na dziś wkładka wygląda tak: Posiedziałem jak widać chwilę nad kabiną. Nie robiłem już pedałów, bo nie będzie i tak widać a trzeba by solidnie rżnąć nadwozie. Gała jest sci-fi, takie widziałem na niektórych karetkach T3 - na gale są przełączniki do dyskoteki, megafonu a jakby pokombinować to nawet do radia - wtedy można by prowadzić rozmowę z centralą niczym w samolocie. Krzesełko kardiologiczne zrobiłem w takiej wersji trochę mieszanej - rama na wypasie z prostokątnymi wzdłużnicami tam na dole, ale wyściółka z najtańszego jakie jest na rynku, napinana jakaś łatwospieralna. Jeszcze trzeba dodać pas biodrowy i ew. piersiowy ale to już może po pomalowaniu. Wydaje mi się też, że zidentyfikowałem nosze. Znaczy nie mam nadal pojęcia, co to za producent, ale te zdjęcia dają wrażenie podobnej konstrukcji: Przy okazji znalazłem umundurowanie polowe LRC. Pojęcia nie mam, z czego ich zrobić, ale materiały są dobre: Boki: Tył: Przód (o matko,ale jaki przód!) Tę panią zaprosiłbym na kawę w Bejrucie za sam uśmiech - włosy odkryte to nawet specjalnie inszallahować bym nie musiał... Zwraca uwagę różnorodność modeli kamizelek, ta pani akurat ma nakładaną przez głowę. Hełmy też są nieźle widoczne choć pojęcia nie mam co to, coś między Fritz'em a tymi izraelskimi których nazwy nie znam.
-
Dzięki panowie, no wezmę pod uwagę oczywiście, ale obsadzenie tego specjalistami i użeranie się z lekarzami i pielęgniarkami, żeby dyżury obsadzić - w co Wy mnie chcecie wpakować? ;) To plus żona - zejdę szybciej niż Wy dotrzecie na oddział. Czy ktoś mógłby mi przybliżyć na podstawie zamieszczonych zdjęć, jakiego dokładnie modelu VW T3 mam szukać? Potrzebuję planów na wykonanie od podstaw sporej części pojazdu i nie wiem, czy to jest Syncro czy coś innego? Który rocznik?
-
Dziękuję bardzo. Oczywiście większa skala miałaby więcej sensu w tym przypadku, ale ja lubię mieć skalę porównawczą dla swojego projektu. Za kilka miesięcy lub lat marzy mi się sklejenie np. CASY albo Turbolet'a (a może C-130 lub jakiegoś Boeinga pasażerskiego w wersji medycznej?) w 1:72 i chciałbym, żeby ta różnica wielkości karetek była widoczna. W tej skali mogę nawet zbudować mały szpital i ciągle mieć gdzie mieszkać ;) Niestety wiążą się z tym takie właśnie uproszczenia, ale jeśli kiedyś ktoś z Kolegów będzie chciał temat zrobić w większej skali to materiały na sieci oczywiście będę trzymał (lub ponownie udostępnie).
-
Przeczytałem jeszcze raz cały raport w nadziei znalezienia jakichś sugestii co do aranżacji wnętrza i sprzętu, jaki był w przedziale medycznym. Pozytyw jest taki, że znalazłem co nieco a negatywy są dwa. Po pierwsze, Córka Fawaza nie jechała tym ambulansem - skłamałem. Jechał Ahmad Fawaz (lat 41), jego synek Muhammad (lat 13) i jego matka Jamila (lat 80). Nie zgodziło mi się jak przeczytałem, że załogę ambulansu stanowiło aż trzech ratowników - Husain Ayyad (kierowca), Husain Farhat i Muhammad Burji (ratownicy). Na bogato - w Polsce standardem jest kierowca i ratownik... No ale 7 osób to by tam nie wlazło ni chu chu. Fawaz był na noszach, bo był najciężej ranny (a mimo to to on przywiózł po wybuchu rodzinę do Tibnine) - odłamki w udzie i ramieniu. Muhammad - syn - miał rany od odłamków stopy i brzucha i leżał obok taty na drugich noszach. Mama pana Fawaza dostała w nerw w nodze (nie podano który) i była ogólnie pocięta od odłamków szkła, i została przypięta do wózka inwalidzkiego Wózka inwalidzkiego. W skali 1:72. Widziałem na tym forum tylko jedną osobę, która to ulepiła - na dioramie "Cafe Rene". W życiu nie dam rady. A ja się zastanawiałem, jakie nosze zrobić... Ale poszukałem trochę po tych zdjęciach i nie bardzo widzę charakterystycznych wielkich kół z tyłu. Więc być może użyto określenia "wheelchair" na krzesełko kardiologiczne, które jest standardowym wyposażeniem karetek (transport chorych na serce np. przedzawałowych nie może w żaden sposób angażować chorego - więc jak go się wsadza na to krzesełko, to już aż do szpitala). Np. takie: NAdal nie będzie łatwo, ale spróbuję. Tymczasem wnętrze wygląda tak: Podszpachlowałem też nieco nadwozie bo jest wyjątkowo nierówne - ale te żywice z PJ tak słyszałem, czasami mają. Przy okazji, czy ktoś na forum podjąłby się mi wydrukować kalki do tych pojazdów? Ja mam dosyć słabą drukarkę. Oczywiście odpłatnie. Z góry dziękuję.
-
Powoli do przodu. Te lawety nawet chyba trochę za długie, zobaczymy po spasowaniu całości. Czy ktoś z Forumowiczów posiada w ogóle takie auto lub w nim grzebał?
-
Usiłując dojść do rodzaju zabudowy i głównych noszy stwierdziłem, że materiałów jest wyjątkowo mało - w zasadzie tylko materiały z raportu HRW dają jakieś pojęcie o rodzaju zabudowy tej karetki. Na zdjęciu widać, że nosze główne są z prawej strony pojazdu; plecami do kierowcy i ratownika mogą siedzieć dwie kolejne osoby. Wygląda na to, że lawety były dwie czyli też dwie pary noszy głównych. Lawety wyglądają stosunkowo prosto (metalowe korytka, a nie pojedyncze prowadnice) natomiast nie potrafię zidentyfikować typu noszy. Wyglądają na jakieś proste nosze "górne", prostsze nawet od tych co były w Polonezach. Tu w głębi widać dwie lawety A tu widać, że pod lawetami mają schowki. Wydaje mi się, że to jest ta zabudowa: Niestety lepszego zdjęcia nie mam. Mało miejsca.
-
Witam, postanowiłem powrócić do hobby po rocznej przerwie używając jakiegoś prostego modelu. Padło na Volkswagena T3 w wersji ambulans. Moja skala to mikursie 1:72, więc będzie bardzo dużo uproszczeń. Ale podzielę się tymi zdjęciami co mam, może ktoś kiedyś zechce zrobić większą karetkę tego typu. Na początek inbox ("inbag"): Jak widać na ostatnim zdjęciu, detale nie porywają. Ale zobaczę, co uda mi się wyrzeźbić. Model, który chciałbym wykonać to ambulans numer 782 Libańskiego Czerwonego Krzyża. Był to ambulans szpitala w Tibnine, który 23 lipca 2006 roku podczas operacji IDF w Libanie został trafiony niezidentyfikowanym pociskiem najprawdopodobniej z izraelskiego drona. Był obiektem celowego ataku jako drugi z pary wysłanych ambulansów (pierwszy dostał 777 ze szpitala w Tyrze). Zostały one zaatakowane podczas przekazywania sobie rannych (rodzina mechanika samochodowego, którą wiózł 782, miała zostać przejęta przez 777 w połowie drogi do szpitala w Tyrze). Oba pojazdy spotkały się w Kanie i - mimo, że miały ogromne czerwone krzyże na dachach i włączone niebieskie migające światła - tam właśnie stały się celem ataku. Nie do końca wiadomo, co w nie walnęło - mówi się o amunicji typu SPIKE albo DIME, wtedy jeszcze eksperymentalnej. Bardzo skoncentrowane uderzenie, brak wybuchu, w zasadzie tylko dziura w ziemi (bardzo głęboka). Nie ma wątpliwości, że nie był to przypadkowy odłamek. Taka jest konkluzja raportu HRW na którym bazuję. Na szczęście nikt nie zginął, chociaż pacjent (mechanik samochodowy) stracił od tego pocisku nogę. Jego synek wyszedł o własnych siłach i stracił przytomność, żony i córki początkowo nie można było znaleźć i uznano je za zmarłe - potem okazało się, że przeżyły. Ratownicy mieli hełmy i kamizelki przeciwodłamkowe i ucierpieli stosunkowo najmniej. Taka to historia związana z ambulansem numer 782. Kwestionowali ją jacyś fotelowi "analitycy" z portalu (sic!) Zombietime, ale ich mędrkowanie ucięli na szczęście ludzie z HRW, którzy pojechali do Libanu jeszcze raz potwierdzić fakty. Oczywiście część nadal w tę historię nie wierzy - wszystkiego na wojnie udowodnić nie można. Jeśli ktoś by miał na zbyciu jeszcze jeden PJ-Productions T3 to bardzo proszę dać znać - chciałbym zrobić też wersję 777 już po trafieniu. Jak widać na zdjęciu, przykleiłem na razie fotele kierowcy i pasażera. Teraz zaczynam szukać odpowiedniej zabudowy przedziału medycznego. Bardzo proszę o wszelkie uwagi - krytyka mile widziana na równi z dobrymi materiałami. EDIT: W ramach porządkowania założyłem sobie taki folder na zdjęcia: https://picasaweb.google.com/108371309332099302234/VWT3Ambulance#
-
To ja sobie pozwolę na taki żart: Przepraszam za kurz na modelu. Tablica rejestracyjna APC jest też polska. ;)
-
Nie wiem, czy widzieliście: http://www.jasmodel.com/PRODUCT/205001/205001_E.htm Patrząc po wyczynach tutejszych szkutników to sporo do poprawy w tym modelu ale i tak wygląda imponująco. No i to najtańszy w ich ofercie aktualnie.
-
Faszystofski batyskaf U- Zweihunderteins
kret69 odpowiedział Szydercza Gała → na temat → [O]Warsztat
Piękny model, piękne wykonanie. Bardzo dziękuję za niektóre porady warsztatowe. -
Dapol Platform Figures 1:72 i chinska kopia Preisera
kret69 odpowiedział kret69 → na temat → [R]Nowości i In-Boxy
Witam, pzepraszam za tak późną odpowiedź. Figurki kupiłem na eBay'u brytyjskim. W Polsce nie znam nikogo, kto handluje Dapolem. -
Świetne. Dzięki za tę sugestię. Ja na olinowanie swojej też używam druciku z cewki.
-
O jeżu jaka ładna, a ja o niej nic nie wiedziałem! Każdy Smer to wyzwanie. Jedno już porzuciłem (drakkar). Ale 1:270 to dobra skala, bo jest do niej dużo materiałów pomocniczych i figurek z gier bitewnych 6mm. Na razie walczę z olinowaniem.
-
Ktoś może kojarzy taką sztukę walki/kulturę "capoeira"? Bardzo ładne, dużo się śpiewa i tańczy, bardzo pozytywne. No i ma przejmującą historię, bo ci co to uprawiali pochodzili z różnych kultur i nawet się nie rozumieli, a budowali całe społeczności uchodźców. "Roda" to obrząd sparringu udającego taniec. Teoretycznie żeby ogłupić pilnujących nadzorców niewolników ale najbardziej prawdopodobna wersja to taka, że był to po prostu spektakl dla turystów. "Samba de roda" to konkretny rytm i zestaw piosenek, do których naprawdę się tańczy sambę z parą w kręgu. Zawsze w kręgu jest para, reszta stoi w kole (niezależnie od rytmu). Inne rytmy mają inne znaczenia i inne piosenki - niektóre wolne podchody, inne szybkie kopanie po buziach, jeszcze inne bicie się kijami czy maczetami. Był nawet rytm przerywający i alarmujący o nalocie policji ;) W łapy trafiło mi trochę figurek fantasy Caesar'a i Oriona, z którymi nie wiedziałem co zrobić. Wyszło to: Ten po lewej śpiewa. Ale łeb ma tak wygięty, że nie uchwyciłem. Berimbau to jeden z najstarszych strunowych instrumentów perkusyjnych. Starałem się oddać gungę, medio i violę - trzy typowe dla "roda" berimbau'y. Gunga to rytm główny na niskim dźwięku, medio na wyższym jest takim podstawowym rytmem z niewieloma ozdobnikami, viola jest najwyższa nutą i ma najwięcej improwizacji. Kiedy jakaś para za długo walczy/tańczy, prowadzący (zazwyczaj medio albo gunga, już nie pamiętam) nachyla się i szybkim rytmem nakazuje zmianę ("troca"); czasem takie zachowanie oznacza też akceptację dla tego, co się dzieje w "roda" (wtedy, tak jak tutaj, berimbau pozostaje w swojej normalnej pozycji; sygnalizuje się "troca" poprzez opuszczenie jego górnego końca w kierunku środka okręgu). Ten ork był idealnie ustawiony. Balalajka w tle czy co to za gitaropodobny twór to czyste fantasy, w dodatku bez strun, za co przepraszam. Oprócz rytmu strunowego jest jeszcze bębnowy, że tak się nie profesjonalnie wyrażę. Głównym bębnem (właściwie jedynym oryginalnie) jest "atabaque". Powinien być większy, ale że gnom/snotling jest mały to nie będziemy mu kazać stać na krzesełku. Oryginalnie ten atabaque miał stać na trójnogu, ale rozjechał mi się zupełnie, no i nie pasował do figurki. Funkcję podobną do medio/violi dla atabaque mogą pełnić kongi lub jakieś ich odpowiedniki. Te tutaj to jakieś orcze fantasy, ale co tam. "Samba de roda" nie jest klasyczną sambą, choć rytm ma podobny. Można tańczyć jak się chce, krok jest podobny jak w sambie ale reszta to wolna amerykanka. No i taka to głupotka. Dziękuję za uwagę. ;)
-
A z jakiego pudła? Po podstawce wnoszę. że to Zvezda, ale nigdy takiego modelu nie widziałem a gdzieś tam u mnie się dłubie Santa Maria w 1:270 od Smer'a, dlatego pytam.
-
Uczta dla oka! GHQ to rzeczyiscie swiethy wybor. Robisz jakies sklejane modele plastikowe w tej skali? Revell jakies wydal, takze z interesujacego Cie okresu.. Pozdrawiam Krzysztof
