Skocz do zawartości

Merten

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    892
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Merten

  1. Zbladłem jak zobaczyłem, bo teraz też takiego kleję... i powaliło mnie. Jedna uwaga - gąsienice idą pod prąd.
  2. Merten

    CzTZ S-65 + 122 mm A-19

    Dzięki za rady. Przy świetle jarzeniowym w sklepie nie byłem w stanie zdecydować i ostatecznie kupiłem C136, H340 i H422. Po przyjrzeniu się w świetle dziennym wychodzi na to, że na ciągnik pójdzie H422. Na razie ugrzązłem przy klejeniu gąsienic. Trzeba przyznać, że są naprawdę upierdliwe - każde ogniwo składa się z trzech części. QModelarz: oczywiście o silniku napiszę jak się za niego wezmę. Dość irytujący jest fakt, że instrukcja jest na płytce, a drukowanie jej w wersji czarno białej... wychodzi słabo. No nic. Trzeba będzie kleić wgapiając się w komputer.
  3. Merten

    CzTZ S-65 + 122 mm A-19

    Krótka przerwa w pracach, ale mam prośbę o pomoc. Jako, że do tej pory kleiłem wszystko co dotyczyło Niemców, to raptem się zorientowałem, że nawet nie mam farb do tych sowieckich wynalazków. Czy możecie polecić farbę Guzne z serii H (akryl) do sowieckich podjazdów pancernych? Poza tym z tego co się orientuję, to ten kolor jakoś się w trakcie wojny zmienił, a traktorek ma być w scenerii z czerwca 1941, więc zależy mi na tym wcześniejszym (chyba jaśniejszym?) odcieniu zieleni. Z góry dzięki!
  4. Merten

    CzTZ S-65 + 122 mm A-19

    Powiem Wam, że skleja się tą pokrakę fantastycznie! Największą frajdę daje mi to, że KOMPLETNIE nie mam pojęcia klejąc podzespoły do czego co ma służyć, ani gdzie jest przód, a gdzie tył czy góra i dół. Bez patrzenia w instrukcję non stop nie ma szans! Na plus dal producenta dodam, że Trumpeter trochę poprawił jakość wyprasek. Teraz łączenia elementów z ramką nie są tak toporne, jak w poprzednich modelach. Mały update. Fotki "telefoniczne" więc słabiutkie. Tyle powstało wczoraj wieczorem: A tyle dziś. Blaszki z dodatku LZ Models. Trumpeter dał osłony układu jezdnego plastikowe. Trochę sklejony, trochę poskładany na sucho.
  5. Merten

    CzTZ S-65 + 122 mm A-19

    Nie ma literówki w temacie! Cz - jak Czelabińsk. Tu jest Polska!
  6. No to kolejny projekt, chociaż rozgrzebanych modeli tyle, że aż wstyd się przyznać. Tym razem padło na ciągnik CzTZ S-65 z armatą 122 mm A-19 "na haku". Od dawna marzyłem, żeby skleić Stalińca S-65, ten prawdziwy postrach ekologów (400 litrów/100 km). To tak naprawdę rozwojowa wersja Caterpillara SIXTY i tym samym Stalińca S-60. Jako ciekawostkę dodam, że S-60 powstał w liczbie 69 000 sztuk (do 1937 roku), a S-65 kolejnych 37 626 (do 1941 roku). Modele wszyscy znają: Co do samych modeli, to jak to Trumpeter. Poprawnie. Za to WIELKIM rozczarowaniem był brak silnika w Stalińcu! Producent daje szansę zrobienia go tylko z zamkniętymi klapami silnika, a wtedy traci 80% swojego uroku! Dlatego konieczne było dokupienie silnika od LZ Models: Niestety - droższe niż sam model Trumpetera. Przy okazji okazało się, że Trumpeter zrobił błąd ortograficzny na masce Stalińca. No i to tyle. Teraz trzeba dociągnąć to klejenie do końca...
  7. Już mi lepiej! No to jeszcze trzeba poczekać na SdKfz 8 od Trumpetera i można jechać!
  8. No to jak już jest tak źle, to proponuję przemyć rozcienczalnikiem Mr.Color Thinner. To ten do płynnej szpachlówki. Straszny "zylc" i każdy rodzaj farby ruszy oszczędzając uszczelki. Mi kiedyś pomogło.
  9. Merten

    Sd.Kfz. 7 DAK 1/35 Tamiya

    No i bardzo fajnie wyszedł. Widać, że toporne niektóre części i pomogła by wymiana gąsienic i kół, ale zdjęcie boczne - bardzo godnie! Fajne przetarcia i zużycie.
  10. No nie. Ja-12 miał 8 ton "uciągu" i na tych kilkunastu zdjęciach, które na szybko przejrzałem właśnie ciągnie albo armaty 122 mm, albo haubice 152 mm. Poza tym Ja-12, a nie Ya-12. To anglicyzm. Tak samo jak KV. A w końcu, to był Jarosławskij Awtomobilnyj Zawod.
  11. Dla zainteresowanych tematem - wyszedł właśnie numer specjalny Nowej Techniki Wojskowej. http://www.magnum-x.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=12:ntwnew&catid=4:categoryntw&Itemid=12 Są tam, jak widzę, dwa artykuły w omawianym tu temacie: - Panther 1943 – pancerna katastrofa - Amunicja artyleryjska dla Pantery Jeszcze nie czytałem, więc nic nie umiem powiedzieć.
  12. Nr 1. i 3. Najfajniej zrobić obie i wymieniać zależnie od nastroju.
  13. Z czego są zrobione liście???
  14. Pancerz nie był jednak porównywalny. Pantera miała beznadziejnie słabe opancerzenie boku wieży, a i boku kadłuba słabe. Dlatego też zagrożeniem były dla niej nawet sowieckie armaty ppanc 45 mm, które do nowoczesnych nie należały na pewno, a sami sowieccy żołnierze nazywali je "praszczaj radina". Mimo to załogi Panter nie mogły tych armat ignorować. A załogi Tygrysów nie miały już tego problemu. Tu mściła się wielkość Pantery (pisał o tym Rafmen). Takie gabaryty wymagały dużo stali i w efekcie pomimo 45 ton okazało się, że w niektórych miejscach pancerz trzeba było po prostu mocno odchudzić. Ja też nie sądzę. Ale go stworzyli! Ironizując można powiedzieć, że uzbroili go w armatę 75 mm, żeby wyglądał na średni. Dlaczego jednak miałoby być takim problemem gdyby Pantera dostała tą samą armatę co Tygrys I, a następca tegoż, Tygrys II długolufową (czy może raczej: bardzo-długolufową) KwK 43? Jedno i drugie do zwalczania czołgów aż do samego końca wojny znakomicie się nadawało. Pantera zyskałaby na uniwersalności, więc taki układ jest do przyjęcia. Ja też nie mówię, że Armia Czerwona po 1943 to abstynenci. Chodziło mi o to, że ich dowódcy potrafili już zaplanować głębokie operacje i bynajmniej nie oparte na tępej masie. Nie zamierzam udowadniać, że Pantera uzbrojona w inną armatę wygrała by dla Niemców wojnę. Bez przesady. Chodzi mi tylko o to, że z tego pojazdu, jeśli chodzi o uzbrojenie, można było wycisnąć więcej.
  15. No, ale konstruując Panterę myślano przecież o niej jako o uniwersalnym czołgu pola walki (pisał o tym Arek) i to czołgu, który pozwoli Wehrmachtowi odzyskać inicjatywę. Że sprawdził się potem świetnie w obronie? Fajnie. Ale nie taki był powód jej powstania. A w sytuacjach kiedy te czołgi przechodziły do ataku - z reguły wypadały dość blado. Pantera jako ruchomy bunkier? Kiedy strona niemiecka się broniła i Pantery musiały wkroczyć do akcji, to już z reguły oznaczało, że główne linie obronne zostały przez przeciwnika przełamane. A w drugiej połowie wojny sowieccy dowódcy umieli już na tyle dużo, że nie posyłali piechoty samej na czołgi (nawet po wódce) i jakoś nie pamiętam spektakularnych akcji rozjechania sowieckiej piechoty przez niemieckie czołgi po 1943 roku.
  16. Esdek wyzedł uważam bardzo dobrze. Roślinność pierwszy raz?? No to szacunek! Wtrącę swoje trzy grosze w kwestii "zgodności merytorycznej", bo... tak nie bardzo to wyszło. Żołnierze są z Luftwaffe, transporter z Wojsk Lądowych (rejestracja WH), przy czym na prawym błotniku chyba jest Totenkopf (a więc Waffen-SS)...
  17. No właśnie o to chodzi, że zmienia. Co innego strzelanie się na dystanach 1,5 km z czołgami przeciwnika, a co innego z ukrytymi w krzakach, czy kamiennych zabudowaniach oddziałami piechoty i stanowiskami armat ppanc. Dziwne jakby miał. Pantera przecież "chodziła" w innej kategorii wagowej. Jakoś te blisko 15 ton różnicy musiało zaprocentować. Szkoda, że tylko tym. Co do pozostałych kwestii zgoda. A co do ilości czołgów wytrąconych z akcji przez lotnictwo w Nomandii, to były to wartości sięgające od 2-6%. Liczone to było przez Bytyjczyków na bazie 200-300 pojazdów przebadanych przez specjalną komisję, przy czym dotyczylo zarówno Jabo, jak i nalotów dywanowych. "Wytrącone" z walki oznacza tu nie koniecznie zniszczone.
  18. No, ale ta odpowiedź, to tak naprawdę ucieczka od odpowiedzi. Tym bardziej, że co ma "obawa" do realnych powodów strat? No bo chyba nie sugerujesz, że samoloty zniszczyły więcej czołgów niemieckich niż alianckie czołgi? Owszem. Jeśli w 45-tonowe cielsko można wstawić armatę o większej masie pocisku, to trzeba było to zrobić. Bo wbrew temu co pisał tu Drago takie czołgi jak PzKpfw IV, czy Pantery NIE RADZIŁY sobie ze zwalczaniem nieprzyjacielskiej artylerii przeciwpancernej, która okopana i zamaskowana musiała być zwalczana cięższymi pociskami niż 75 mm. Lepsze osiągnięcia miały na tym polu Tygrysy. I raczej nie przez przypadek.
  19. Oczywiście. To bardzo dobra armata przeciwpancerna. Ja się pytałem jednak o coś innego: "czy to jest dobra armata dla Pantery?" Jak widzę dla Was to jest tożsame. I przyznam, że zupełnie nie rozumiem dlaczego. A 7,5 cm KwK 42, to była dobra armata dla niszczyciela czołgów, a nie czołgu. Dla PzKpfw IV/70(A), trochę gorzej dla PzKpfw IV/70(V), ale dla Pantery już nie. No i jak to wyszło? Dopóki walczono na równinach ZSRS było jeszcze ok. A jakie były wyniki użycia Panter przeciwko np. aliantom zachodnim? Jaką przewagę nad sprzętem amerykańskim/brytyjskim miała Pantera walcząc wśród żywopłotów na dystansie 200 metrów? Dlaczego taki Bayerlein wystawił Panterze po Normandii wprost miażdżącą opinię? Jak się spisała w Ardenach? W czym jej długa lufa była lepsza od PzKpfw IV? Przypomnę: czołg w latach II wojny światowej strzelał przede wszystkim do celów miękkich. Dlatego upieram się przy twierdzeniu, że pójście w tak wąską (przeciwpancerną) specjalizację w przypadku Pantery było błędem. A fakty pokazują, że 45-tonowy czołg pozwalał spokojnie na zamontowanie cięższej armaty, jak np. strzelającej o połowę cięższym pociskiem 8,8 cm.
  20. Czy to możliwe, że ten 8,8 cm Flak 41 jest bez podwozia?? Wszystko na to wskazuje...
  21. Na zdjęciach też się prezentuje super. Fotki słabo ostre, ale za to mają klimat: "w kolorze sepii".
  22. Bo czołg musi umieć się też obronić przed czołgiem. Jak rozumiem, to według niektórych usprawiedliwia zamontowanie armaty strzelającej zaledwie 7,5 kg pociskiem w 45-tonowej Panterze A na skutek doświadczeń bojowych poproszono jednak firmy zbrojeniowe o zamontowanie w wieży Schmalturm armaty 8,8 cm. Krupp nawet coś takiego wykombinował (10.1944), ale było bardzo "nieergonomicznie". Tak czy owak - nie udało się. To fakt. Dlaczego jednak próbowano?
  23. Najbardziej podoba mi się to: "Mija się z celem dalsze usiłowanie udowadniania znanych od dawna faktów mających oparcie w historii i uzasadnienie napisane krwią tysięcy jej uczestników". I bądź tu mądry człowieku i zgadnij "o co chodzi" autorowi? Zgadzamy się czy nie zgadzamy? A jeśli tak to w jakim punkcie? I do tego jak jeden mąż wkładacie mi do ust słowa, których nie mówiłem. @Arek Fakt. 1. pytałeś o technologię armat gładkolufowych. Spójrz do swojego posta. Odpowiedziałem, że nie było technologii. Co Ci się nie zgadza> Co ma do tego KwK 42??? 2. Nie pisałem, że zwiększanie możliwości ppanc armat czołgowych to błąd. Pisałem, że musi to iść w parze ze wzrostem kalibru. Ergo: błędem było zamontowanie w Panterze armaty o tym samym kalibrze co w prawie połowę lżejszym PzKpfw IV. Zresztą sami Niemcy to zauważyli i chcieli naprawić (Panther II). Założyłeś Drago wątek po to, żeby wszyscy zgodzili się z Tobą w kwestii oceny Pantery, w oparciu o wiedzę jaką wyniosłeś z wykładów na uczelni w latach 80-tych? Przykro mi, że nie wpisałem się w ten scenariusz.
  24. No to teraz, to rzeczywiście jest dużo pomyłek. 1. przecież pisałem dlaczego haubico-armaty w czołgach nie miały sensu. 2. Firefly stanowił niewielki odsetek produkowanych Shermanów (poniżej 5% "populacji"). Na pewno był lepszym pomysłem niż nieopancerzone od góry M-10 i trudno się dziwić Brytyjczykom, że chcieli mieć porządny niszczyciel czołgów. 3. ZiS-S-53 czy D-5T były właśnie armatami uniwersalnymi. Ich parametry ppanc jak na ten kaliber były oględnie mówiąc "takie sobie". 4. Armatę 8,8 cm KwK 36 L/56 chwaliłem jako dobry wybór, więc o co chodzi? O wykładowcach nie potrafię nic napisać, bo nie znam tematu i tez wykładów.
  25. No pewnie. Ale przypomnę, że kwestia zaczęła się od armaty Pantery, którą pozwoliłem sobie skrytykować za fakt, że strzelała zbyt lekkim pociskiem. I, że same parametry przebicia pancerza, nie uprawniają do jednoznacznej oceny, bo nie tylko to się liczyło w latach 1943-1945. Ot, tyle. I to jest bardzo dobre pytanie. Wydaje mi się, że wynikało to z błędnej oceny sytuacji. Decyzje podejmowano w 1942 roku, kiedy panował jeszcze względny optymizm i nie dopuszczano do siebie sytuacji, że wkrótce przeciwnicy osiągną tak wielką przewagę w ilości czołgów. Zresztą ta technologia, była chyba jeszcze w powijakach. Bo zastosowano metodę "złotego środka". Przegięcie z kalibrem " w górę" zaowocowałoby znacznym spadkiem szybkostrzelności i spadkiem zapasu pocisków. Zresztą na takie specjalistyczne pojazdy przełamania nie można sobie było pozwolić, chociaż... w końcu produkowano coś takiego jak StuH czy Sturmpanzer IV. Zauważmy, że ten drugi, to przecież w zupełnie idiotycznej, niemieckiej nomenklaturze to CZOŁG! Przepraszam, ale jeśli młodzież czyta, to to idzie tak: "Nec Hercules..."
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.