-
Liczba zawartości
892 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Merten
-
No tak. Dlaczego nikt nie lubi artylerii?
-
Armata A-19 miała takie zgrubienie na końcu lufy. Trumpter daje dwie możliwości - można tam wkleić plastikową końcówkę z gotowym gwintem, albo plastikową z wklejonym do środka gwintem z blachy fototrawionej. Po przyjrzeniu się uznałem, że wersja w 100% plastikowa daje w pełni satysfakcjonujący efekt. Rozumiem, że chodzi o Niemców, ale akurat w żadnej niemieckiej dywizji pancernej te armaty nie występowały. A-19 zasiliły głównie niemiecką artylerię nadbrzeżną, a chyba jedynymi wyjątkami były dwa samodzielne zmotoryzowane dywizjony artylerii używane latem 1944 w Normandii. Co innego ze 152 mm armato-haubicą ML-20. Te były używane na przykład przez Dywizję Pancerną Lehr, aczkolwiek w mało ciekawym malowaniu - zdjęcia pokazują je po prostu w podstawowym Dunkelgelb.
-
W tak zwanym międzyczasie powstawała armata. Przyznam, że skomplikowana jest jak diabli i oczywiście jeszcze nie dokończona. Trumpeter ewidentnie przegiął z ilością części fototrawionych do niej. Ja rozumiem, że to niby taki bajer ma być, ale wydaje mi się, że koledzy z Trumpetera po prostu nie poradzili sobie z wyrzeźbieniem z plastiku paru części, z którymi na przykład Dragon spokojnie sobie radzi. Po diabła takie elementy w celowniku?? Przesada. Zdjęcia testowe przy użyciu namiotu bezcioeniowego. Muszę popracować jeszcze nad oświetleniem i wyprasować tło! Ciągnik wrzucony dla porównania z armatą. Nic się nie zmieniło. Za obicia wezmę się chyba po pomalowaniu armaty.
-
Te koszty cały czas wzbudzają duże emocje. I szczerze mówiąc nie wiadomo jak to interpretować. Jaki sens mają takie porównania w czasie wojny? Gospodarka w stanie wojny, to dość dziwny organizm i przeliczanie w takich warunkach kosztu na pieniądze, które są i tak mocno umowne, raczej nie ma sensu. Na pewno ważniejsze są wykorzystane tony stali, czy roboczogodziny.
-
[Pojazdy wojsk.] Zadajemy pytania. Otrzymujemy odpowiedzi.
Merten odpowiedział Złośliwiec → na temat → [M]Warsztat
Fakt. Musiałyby być trzy. Aczkolwiek i tak byłaby to dość niespotykana konfiguracja. Te ciągniki zawłaszczały na ogół niemieckie dywizje piechoty i w ogóle oddziały niezmotoryzowane. Natomiast pomimo podawanej wszędzie masie, którą S-65 mogły ciągnąć na haku (4-4,1 tony) w rzeczywistości były one ciągnikami nie tylko dla 122 mm armat A-19 (7,9 tony), ale też 203 mm haubic B-4 (19 ton), czy jeszcze cięższych 280 mm mortir Br-5 (20 ton). -
Prace idą ostatnio nieco wolniej, ale coś tam się rzeźbi. Traktor po filtrach: Burnt Siena Rembrandt i Russian Green 112 Humbrol. Poza tym łosz Van Goghiem czarnym wymieszanym ze wspomnianą wyżej Burnt Sieną. Oczywiście do domalowania jeszcze sprężyny na podwoziu i inne drobiazgi. No i otarcia i odpryski. Brudzenie nieco potem. Zaczęła powstawać też druga bohaterka tego wątku, czyli 122 mm armata A-19. Nota bene można zaryzykować wniosek, że to najlepsza ciężka armata polowa całej II. WŚ. I sklejenie jej to było moje drugie marzenie, zaraz po CzTZ-ecie.
-
Dzięki za linki! Mam nadzieję, że nie chciałeś mnie w ten sposób zdołować! Z drugiej strony, przy pełnym podziwie dla zdolności osoby klejącej i malującej tamte modele, mam jednak wrażenie, że stopień zdezelowania tych pojazdów jest już przegięciem.
-
No to Panowie. Co dalej z dermą na siedzeniu? Pofajdałem ją bardzo ciemnym pigmentem "brąz Van Dycka", ale nie było ok. Pociągnąłem suchym pędzlem bardzo ciemno szarym, żeby wyciągnąć pomarszczenia. Nadal średnio. Kłopot w tym, że ta wstrętna kanapa była czarna i ciężko coś z tego wyciągnąć. Na fotografiach widać, że te siedzenia potrafiły być takie pomarszczone i zawsze były matowe, więc nie chcę ich mazać olejami, bo to tak nie wyglądało. Coś jeszcze pomyślę, ale każdy pomysł mile widziany. Aha! Wklejona maska i grill chłodnicy. Dorobione też pręty, które utrzymywały chłodnicę w pionie - to ten skośny pręcik na tle silnika. Silnik nieostry bo focusowałem na kanapę...
-
No spokojnie. Prace nad kanapą w toku.
-
R E W E L A C J A !! Za dużego wyboru chyba nie ma: Panzer Grau, albo... Panzer Grau?
-
Upał jak jasny gwint, więc prace przy bądź co bądź rozgrzewających powietrze lampkach idą słabo. Ale coś tam powstaje. Wczorajsze efekty zabawy folią aluminiową - teraz zamiast idealnie gładkich siedzisk mamy tandetną, pomarszczoną sowiecką dermę na siedzeniach. Pomalowana półmatowym czarnym Humbrolem. Potem jeszcze pójdzie na to pigment i na pewno straci większość połysku. Silnik wklejony, dodałem do niego jeszcze cięgło, które najpewniej odpowiadało za dozowanie ilości paliwa do silnika. To ten poprzeczny pręcik w silniku - LZ Models z niewiadomych przyczyn o tym nie wspomnieli, a w końcu na wszystkich zdjęciach, to był bardzo widoczny element. Aha! W słońcu aparata przekłamuje jednak kolory. Naprawdę wyglądają jak te w poprzednim poście.
-
No niestety przeoczenie. I się poprawi! Dzięki! No i się poprawiło i założyło gąsienice. Na pierwszej fotce widać "oskrobane" koło napinające. Zdjęcia zrobione w plenerze i lepiej widać rozjaśnienia. Namiot bezcieniowy nadchodzi, więc mam nadzieję, na wzrost jakości zdjęć. Dla porównania załączam fotkę zbiorową z RSO i SdKfz 7. Mały ten Staliniec, ale uciągnąć mógł, że ho, ho!
-
Dziękuję za miłe komentarze! I w ogóle za komentarze. To bardzo motywuje, bo inaczej bym rozgrzebał... i pewnie jak zwykle nie skończył.
-
Kolejne fotki. Teraz po pomalowaniu. Jako bazowy posłużył w końcu H422 Gunze (to tak naprawdę RLM 82 Luftwaffe!), a do rozjaśnień XF-71 Tamiya (Cockpit Green JPN). Silnik nadal przed brudzeniem, ale planuję brudzić go po pomalowaniu całości, bo i tak sporo brudu (sadzy) musi też dostać się samemu ciągnikowi.
-
Staliniec będzie w barwach jak najbardziej sowieckich. Kiedyś chciałem zrobić taki pojazd w wersji Wehrmachtu z doczepionymi 3 haubicami 15 cm sFH 18 (właściwie z jedną i dwiema lawetami do tych haubic), ale doszedłem do wniosku, że to wprawdzie fajnie wyglądało na zdjęciach, ale jako dioramka byłoby nudne. Poza tym za wielkie. Dziś trzy fotki z właściwie pomalowanym już silnikiem (otrzyma jeszcze bardzo silny "brudzing") i z podkładową czarną po całości. Teraz wygląda trochę na jakiś pojazd Lorda Vadera. Widać też trochę przebicia metalizera spod koloru gąsienic.
-
Kubelwagen Type 82 "Ramcke Parachute Brigade" Tamiya 1/35
Merten odpowiedział bartek33365 → na temat → [M]Galerie
Fakt! Bywało i tak. Zwracam honor! -
Kubelwagen Type 82 "Ramcke Parachute Brigade" Tamiya 1/35
Merten odpowiedział bartek33365 → na temat → [M]Galerie
Scenka fajna, ładny sam model, ale twarze rzeczywiście... nie bardzo. Niestety sam wiem jakie to trudne. Przyczepię się jeszcze do realiów: skoro Ramcke Brigade, to numer rejestracyjny powinien być z Luftwaffe (WL), a nie Wojsk Lądowych (WH). -
Zdjęć od jakiegoś czasu nie wklejam, ale to nie znaczy, że się nic nie dzieje. Dwa wieczory zeszły na dopasowywaniu silnika. Sam silnik skleiło się, jak pisałem bardzo łatwo, ale wpasowanie w ramę sprawiało już pewne kłopoty. Skończyło się lekkim szlifowaniem ramy od środka, bo silnik nie chciał leżeć równo i ustawiało go w lekki skos. OCZYWIŚCIE, że wszystko złożone na sucho. Jak widać sam silnik na razie pomalowany tylko w szczątkowej formie. Co do gąsienic, to wpadłem na taki pomysł, żeby pociągnąć je stalowym metalizerem (Alclad), teraz chcę dać na to lakier, potem track primer Vallejo, a potem się przetrze i zobaczymy jak ta stal wyjdzie spod spodu. Nie wiem czy to dobry pomysł, ale póki są siły i chęć, to sobie spróbuję. Zamieszczam też fotkę górnej pokrywy silnika od spodu. Trzeba ją mocno oskrobać, bo wystają tam takie różne do mocowania rur wydechowym i filtrów, które uniemożliwiałyby jej założenie na miejsce. Największym kłopotem było wyszlifowanie brzegu tej pokrywy do grubości kartki papieru, żeby z prawej strony mógł się tam upchnąć filtr powietrza. Stary dobry Dremel pomógł.
-
Nawet nie. Jak coś mnie w tym wkurzyło, to fakt, że Trumpeter pominął ten element w modelu. A akurat W TYM MODELU klejenie go bez silnika powoduje, że właściwie nie ma go po co kleić...
-
Za silnik dałem jakieś 130 płn z groszami.
-
Drogo/tanio, to rzecz względna - to w końcu niszowy produkt i rynek dyktuje cenę. A tymczasem jak wpiszecie "zaginaraka" na Allegro to wyjdzie 10 stron zaginarek do blachy dachowej, a do blaszek fototrawionych ani jednej sztuki! No i pewnie dlatego można za tyle sprzedać. Ba! Najgłupsze jest w tym wszystkim to, że i tak się ucieszyłem, że była w sklepie!
-
Za dwie aluminiowe blaszki ze śrubką 60 PLN. Nie wiem jak to skomentować. Chyba "złodziejstwo", nie? Edit:------------------ Aha! To jest zaginarka ARMO N004. 60-milimetrowa.
-
Miałem kupić namiot bezcieniowy z lampkami, ale niestety. Nadal jestem uzależniony od fotek w plenerze ze względu na to, że zamiast namiotu został zrobiony zakup zaginarki do elementów fototrawionych. Unikałem robót ślusarskich jak długo mogłem, ale tu już się nie dało. Podstawki pod bak paliwa były tak pokombinowane, że w końcu musiałem. No i nie takie to straszne. Za to teraz zamieszczam brzydkie zdjęcie: Silnik pociągnięty błyszczącą czarną, więc właściwie nic nie widać. A dodałem tam trochę od siebie. Z jednej strony to taki "grunt", a z drugiej strony zabezpieczenie, żeby nic nie odpadało. Teraz dopiero się zacznie zabawa z malowaniem silniczka. Oj będzie bal! Jak już się trochę zmieni, to zrobię zbliżenie, żeby pokazać co by wypadało dodać, bo trafił się jeden bardzo istotny element w ogóle nie uwzględniony przez LZ Models...
-
@Piekielny84 Gąsienice oczywiście ruchome, ale właściwie to tylko ułatwia montowanie na pojeździe i nic poza tym. Amortyzacji w Stalińcu praktycznie nie było - wszystkie koła zawieszone na jednej szynie i tylko całość mogła się nieco uginać na jednej potężnej sprężynie-resorze. Tak więc nie zazdroszczę komfortu jazdy mechanikom-kierowcom tych pojazdów. Z drugiej strony pewnie większy dyskomfort pochodził od drgań samego silnika niż z prymitywnego układu jezdnego, bo w końcu maksymalna prędkość tego pojazdu to jakieś 7 km/h. A teraz parę fotek silnika, który powstał wczoraj wieczorem. Przyznam, że ani nie mam doświadczenia w klejeniu żywicy klejami CA, ani tego nie lubię, a silnik "skleił mi się" całkiem łatwo i przyjemnie. Tylko raz musiałem się ratować maleńką kroplą szpachlówki (co widać na fotkach), ale jako, że nie reaguje ona z żywicą, to późniejsza obróbka mogła być jeszcze robiona na miękko. Sama przyjemność. Silnik zresztą dostanie jeszcze trochę drucików i innych wzbogacających detali według zdjęć na tej stronie: http://svsm.org/gallery/chtz-65
-
Mały up-date. Gąsienice się kończą. Ufff. A tak w ogóle, to bardziej chciałem sprawdzić aparat, bo próbowałem zrobić lepsze zdjęcia niż ten szmelc ostatnio. I taka uwaga. Jakby ktoś kleił ten model i chciał zrobić go w wersji z odsłoniętą dolną częścią silnika, to trzeba uważać, żeby w odpowiednim momencie, czyli przed przyklejeniem, odciąć zaznaczony na czerwono fragment. Akurat nie zamierzałem pokazywać w nim całej ramy (nota bene Trumpeter nieźle ją zrobił), ale można się naciąć, bo w instrukcji LZ Models nie ma o tym informacji.
