Skocz do zawartości

Baldigozz

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    436
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Zawartość dodana przez Baldigozz

  1. Baldigozz

    [BF2] T-54 Skif 1/35

    Dziękuję i cieszę się, że się podoba. Tymczasem dorobiam podstawkę. Na razie zrobiłem masę. Na czołgu pojawiło się też troszkę olejów.
  2. Baldigozz

    [BF2] T-54 Skif 1/35

    Weekend miałem pracowity i większość roboty już wykonana. Z racji prędkości nie nadążałem robić zdjęć Po tym co było widać na górze zabrałem się za wykonywanie światłocienia używając do tego dwóch farb Gunze serii C-321 i 313. Wiązało się to ze nudnym maskowaniem detali, które trwało kilka razy krócej niż samo malowanie. Poniżej zdjęcia z tego etapu. Poniżej zdjęcia podstawowej palety jakiej użyłem stosując trzy farby Gunze w kolejności od lewej do prawej. Następnie pędzelkiem dokonywałem drobnych poprawek i podmalowania detali, które miały być jaśniejsze. Do tego używałem farb Vallejo. Efekty rdzy robilem przy pomocy odpowiedniego zestawu Lifecolor, nakładając farby od prawej do lewej aerografem, pędzelkiem i gąbką. Trochę efektów można zrobić innym zestawem farb Lifecolor. Używałem ich m.in. do podmalowania zbiorników. Całość modelu pokryłem filtem grey MIG-a, a następnie zrobiłem wash brownem. Po tym wszystkim model wygląda tak jak poniżej, z tym że zdążyłem jeszcze wieżę pociągnąć z lekka olejami żeby trochę ją jeszcze uwypuklić i spód wanny pisakami Tamiyi wstępnie pobrudziłem. Teraz będę zbierał siły na pigmenty.
  3. Baldigozz

    [BF2] T-54 Skif 1/35

    Lufka dojechała, to pomalowałem czołg pierwszym rzutem farby, wykonując przy okazji coś w rodzaju preshadingu. A tu ze swoim przeciwnikiem:
  4. Baldigozz

    [BF2] T-54 Skif 1/35

    Muszę zrzucić winę na Skifa, bo tak pokazał w instrukcji ale jak trzeba, to się przekręci. I tak miałem je jeszcze obsmarować klejem co by udawał spaw. Poza tym na razie czekam na lufkę żeby ją wmontować i zacznę malować. Kołom się za bardzo nie przyglądałem, trochę je poniszczyłem i i razem już z lufką będę pryskał podkładem. Najprawdopodobniej czolg będzie bez gąsek, bo bliższe przyjrzenie się gąskom z pudełka zniechęca do dalszych spojrzeń, a szkoda mi kasy na Friule do niego. Będą do tamiyowskiego T-55 i chyba, że w międzyczasie ten ostatni zdąży do mnie dotrzeć i gąski tamiyowskie będą ładniejsze, to może je założę.
  5. Ściśle mówiąc, to jest oparcie przegubowe ale jego brak nie jest błędem. Nie zawsze się je stosuje, wszystko zależy od indywidualnego projektu mostu/wiaduktu.
  6. Baldigozz

    [BF2] T-54 Skif 1/35

    A pardon, nie załapałem, że to drewniana belka! Choroba, a tak ją ładnie wyszlifowałem Dzięki, wymienię ją, nie jest przyklejona, tak się jakoś sama trzyma. Wanna była prosta, skleiła się ok, jedynie przód wymagał zaszpachlowania połączenia z górą, oprócz oczywiście mnóstwa jamek.
  7. Zakupiłem parę dni temu tego czołga jako materiał do eksperymentów. Niedrogi, bo po ca 50 zł ale wymaga albo stalowych nerwów albo dużej dozy sympatii do rodziny tych czołgów. Dziwne te produkcje Skifa. Przeglądałem parę pudełek i widzę, że jadą na podstawowych ramkach T-55, które uzupełniają shortrunowymi ramkami danej podwersji. Niestety po ramkach podstawowych widać wiekową technologię (straszliwe jamki w bardzo niewdzięcznych miejscach, w zasadzie uniemożliwiających ich usunięcie) ale plastik jest w miarę ok i detal nawet ładny. Ramki dodatkowe, to już jednak porażka na całej linii. Beznadziejny plastik i ohydna jakość, trzeba szlifować, szlifować ... Do tego w pudełku mamy małą blaszkę ze śmiesznego stopu, trochę twardawego ale za to ładne są i delikatne te blaszki. To plus. Gąski to typowa wschodnia tragedia. Nie wiem co z tym zrobię. Szkoda mi kupować Friule do tego ale kto wie. Na razie zamówiłem lufkę. Przechodząc do rzeczy. Entuzjastów i znawców tej konstrukcji z jednej strony proszę o wyrozumiałość, bo lepiłem tego czołga prosto z instrukcji i jak coś zwaliłem to wina Skifa Nie chodziło mi jednak o poprawność merytoryczną ale wypróbowanie nowej szlifierki i pobawienie się farbami. Z drugiej strony proszę o krytyczne uwagi bo zmierza już do mnie tamiyowski T-55, którego będę już na poważnie przerabiał w kierunku izraelskiego Tirana 5. Tymczasem zlepiłem tyle, nawet nie dokumentowałem budowy, bo nie było co.
  8. A to ciekawe, bo Stryker AFV Clubu w sklepach internetowych jest po prawie 130 zł, plus transport. Jak zresztę większość ich modeli, kupowałem ostatnio Churchilla i Centuriona, po 140 zł. Ja AFV Club lubię ale obiektywnie rzecz biorąc mają jeden duży minus czyli plastik. Jest bardzo nierówny. W jednych modelach zbyt twardy w innych zbyt miękki. Na dodatek ich ostatni wypust czyli Churchill jakością nadmierną nie grzeszy. Takich wad wtrysku części w Dragonach nie widziałem od bardzo dawna. Może dlatego, że Dragon używa już tylko najnowszych metod wtrysku czy maszyn? Ale to kosztuje.
  9. He, he biorąc pod uwagę, że do mnie jedzie za równowartość jakichś 100-120 zł... Swoją drogą właśnie kupiłem parę dni temu wyrób firmy Skif za złotych ca 50. Po tym doświadczeniu już wiem na pewno, że porządny model musi kosztować ca 150 zł.
  10. A orientuje się ktoś jakie zadanie mają dostępne w marketach pasty lub tłuszcze lutownicze? Czy działają jak ten topnik i do tego potrzebna jest cyna?
  11. Sorry ale twierdzenie, że te modele się już nigdy nie pojawią, to bzdura. Co, formy do Initiala komisyjnie przetopili? To jest po prostu marketingowa zagrywka, kup bo jutro już nie będzie. I tak co parę lat, bo Dragon z jeszcze paroma modelami tak robi, że raz na parę lat puszcza je na rynek, co ma zresztą tą dobrą stronę, że potrafią przy tej okazji poprawić stare błędy. Modele wypuszczane jako Cyber-hobby, przecież to też marketingowa ściema. Sztucznie limitowane serie żeby podbić cenę, a ludek kupuje i odkłada do szafy żeby tam gniło przez następne 10 lat. Sorry ale do mnie to nie przemawia. Jeżeli nie mam możliwości zrobienia modelu w przeciągu najbliższych 6-12 miesięcy, to go nie kupuję i już. Bardzo mi się podoba takie kupowanie na zapas, super nie ma co! Tylko, że potem widać jak ludzie wyprzedają modele z zapasów, bo się okazuje, że pojawia się nowy model tego pojazdu, w którym nie trzeba poprawiać tyle co w starym. Może wystarczy po prostu przemyśleć co kogo bardziej rajcuje, kupowanie i magazynowanie czy też sklejanie?
  12. Naprawdę nie wiem w czym problem? Nie ma przymusu kupowania modeli! Jest w sklepach od groma modeli 1/35 w cenach 115 - 130 zł, w tym Dragona. Można kupić i robić. Ale jak się chce super nowości, to się płaci po obecnych cenach. Za żaden model z ostatniego półrocza nie zapłaciłem więcej niż 140 zł. Ile kosztują te super nowości mało mnie obchodzi. Nie jestem typem magazyniera ale parę pudełek w zapasie mam i nie zamierzam poza jakimiś okazjami czy dodatkami na razie nic kupować, bo po co? Czy mi ktoś te modele zje i już ich nigdy więcej nie będzie? Nie buduję co mi tam podpadnie w ręce, tylko mam swoje plany i upodobania. Jeżeli model się w nich mieści, to średnio mnie obchodzi czy kosztuje 120 czy 190 zł. Dragony, szczególnie Smart Kity dają możliwość zrobienia modeli bez waloryzacji. Te, które ja mam są naprawdę ładne, a nie każdy lubi grzebać się w blaszkach. To jest fajna seria dla kogoś kto chce zrobić coś z pudła. Jak mam ochotę na coś ambitniejszego, to i tak najczęściej kombinuję z kilku zestawów.
  13. Tak, olejcie drogiego Dragona, drogą Tamiyę, drogiego Trumpetera, drogą Tascę i drogie Bronco. Pozostanie wam tanie i przeważnie byle jakie Italeri, tanie Academy, których większość modeli do niczego się nie nadaje, Revell, który przepakowuje cudze modele za podwójną cenę starego modelu. Najlepiej zaś olać w ogóle modelarstwo i ile to człowiekowi kasy w kieszeni zostanie. Będzie na piwo, fajki czy inne przyjemności. Nie rozumiem po co tu demonizować rolę dystrybutorów? Wiadomo, że nowe modele paru producentów w tym Dragona są w wyższych cenach niż modele starsze. Ceny te ustalili producenci. W Polsce dodatkowo nakłada się z na to problem osłabienia złotego. Już to tu pisałem, wystarczy się cofnąć i przeczytać albo samemu poszukać jaka jest różnica kursu złotego z przed roku i obecnie, a szczególnie w pierwszych miesiącach roku. Owszem, zapewne pojawiają się próby podciągnięcia pod nowe ceny starych modeli, leżących od dawna w magazynie ale to przecież margines. Jak się kurs poprawi, to może nowe Dragony będą kosztować w Polsce ok. 160-170 zł. Jednak nie liczyłbym na to, że nastapi to rychło.
  14. Wiesz stroju, ja w ogóle miałem nie komentować tego jak robisz ten model ale nie strzymałem jak Cię prawie wszyscy poklepują po plecach i mówią ale jest super! Zakładam, że budowę modelu pokazuje się publicznie żeby się czegoś nauczyć, nie sądze, że poklepywanie daje jakąś naukę. Jak już pisałem, zabrałeś się za zestaw świetnej firmy, samoskładalny, z takim zestawem akcesoriów, że można z niego zbudować "z pudła" efektowny model, a warszat do tego masz. Czepiam się tego, że nie wiadomo po co wymyślasz jakieś komplikacje modelu, których jak odnoszę wrażenie, jedyną inspiracją jest co akurat znajdziesz z jakiś części. Już boję się zaglądać co znów mogłeś znaleźć Łańcuch? No pewnie Ci ktoś napiszę, że mogłoby się znaleźć jakieś zdjęcie z łańcuchem, a skoro go nie ma, to może nie było tam akurat nikogo z aparatem... Lina, zwykła "sznurkowa" lina, drut, to byłoby w sam raz do takiej roli jak ten łańcuch... i jest na to wiele zdjęć. Łańcuchy, to taki tani, efekciarski chwyt, bo fajnie wyglądają, tylko, że normalnie w sprzęcie pancernym nie miały zastosowania bo i po (poza pewnymi szczególnymi przypadkami)? Do holowania? Wiesz jaki musiałby być łańcuch żeby sholować Shermana? No właśnie dlatego stosuje się plecione stalowe liny, której jak dotąd właśnie na model nie dałeś. To bardzo surowe wobec załogi tego wozu, bo w obliczu awarii jak dotąd ani nie wymieniliby sobie uszkodzonej gąsienicy (nie mają zapasowych), a od przełożonego dostaliby ochrzan za brak liny holowniczej. Nie wrzuciłeś na pojazd jednej z najbardziej charakterystycznych dla Firefly rzeczy, tj. tego wielobocznego zasobnika. Mógł być przewożony z przodu "na masce" lub z tyłu na nawisie. Beczki, to nieporozumienie i dobrze, że je sobie odpuściłeś. Masz w pudełku śliczne kanistry. Możesz też śmiało, jak masz jakieś stare niemieckie, wrzucić i je. Teraz ogólnie. Nie masz moim zdaniem powodu do urazy. Jak chcesz pokazywać model publicznie musisz być gotów do każdej rzeczowej uwagi, a nikt moim zdaniem nie traktuje Cię nieuprzejmie czy w sposób niezgodny z regulaminem. Masz możliwości żeby robić fajne modele ale to do Ciebie należy decyzja, czy chcesz iść drogą "łańcuszków i tak jest bo mi się podoba" czy drogą robienia modeli z sensem. To znaczy tak aby bawiąc się, czegoś się nauczyć. Czy po samych poklepywaniach dowiedziałeś się czegoś o tym czołgu? Pisałeś, że wrzuciłeś na niego niemieckie gąski, bo nie miałeś shermanich, a czy zapytałeś się kogoś czy by Ci ich nie odstąpił? Na forach modelarskich to przecież normalka. Podsumowując, moja rada jest taka. Nie staraj się w jednym modelu zrealizować wszystkich możliwych pomysłów, przecież jest jeszcze tyle modeli na świecie... Ps. Do Petera. A kto powiedział, że beczki w tamtym drugim temacie są ok. ?
  15. Znowu o tym samym! I co z tego?! Jeszcze do tego na kadłubie można mu namalować tygrysią paszczę, a na wieży negliżowego nose arta i będzie zarąbisty. Takie sztuki też w historii Shermana się zdarzały, czemuż więc nie zebrać tego w jeden egzemparz? A dla zwolenników 40K też już coś ma czyli łańcuch. Full wypas auto.
  16. Taaaa, to jest metoda. Wymyśleć sobie dowolne dziwactwo, a jak się ktoś przyczepi twierdzić "no przecież mogło tak być".
  17. Musisz się zdecydować komu dostarczasz argumentów, bo powyżej w pełni poparłeś to co niektórzy tu pisali o niestosowności tych gąsek
  18. A mnie się te niemieckie ogniwa nie podobają. Jasne, że można twierdzić, że dziwoląg zawsze mógł się trafić ale moim zdaniem to tylko tłumaczenie swojego wygodnictwa. Przykładów na dopancerzenia wykonane niemieckimi ogniwami nie ma dużo lub są specyficzne. To dla Shermanów ogółem, a dla Firefly tym bardziej. Prosty przykład z brzegu. Powiedzcie mi co zrobi załoga tego Shermana powyżej jak najedzie na minę i rozwali jej kawałek gąsienicy? Zamontuje parę ogniw od Tygrysa? Tymczasem wieszanie ogniw na Shermanach (jak również innych czołgach) miało przede wszystkim na celu zapewnienie kilku zapasowych ogniw. Firefly akurat przeważnie przewoził je w takich skrzyneczkach na przednim pancerzu. Owszem, załogi szybko zaczęły obwieszać czołgi różnym szpejem, który z lepszym lub gorszym efektem miał niby wzmocnić jego odporność. Tyle, że czołgiści robili to przy pomocy tego co im najłatwiej wpadało w ręce. Stąd wśród brytyjskich, kanadyjskich i polskich wozów najczęściej dopancerzenia z ogniw Shermanów, nawet na takich czołgach jak Churchille. Czasem trafiał się rarytas w postaci ogniw np. Pantery i są na to przykłady. Tyle, że był to taki rarytas, że np. w polskiej 1.DPanc montowały je (na wieżach M4A1 76) tylko wozy z plutonu dowodzenia jednego z pułków. Owszem, zawsze można znaleźć rodzynka i dla przykładu zdjęcie poniżej kanadyjskiego Firefly. Tyle, że wg mnie to wiszą na nim i ogniwa Shermana, Churchilla, Cromwella(?), na wieży chyba Pantery i jeszcze chyba dechy wzdłuż boków kadłuba. Jest zdjęcie, jest. Tyle, żeby takiego zrobić trzeba mieć po paręnaście sztuk tych wszystkich ogniw, a komu by się chciało je organizować... Na dodatek nie wiadomo jaki to Firefly, z pistol portem czy bez ale przy tej ilości przekryć wieży można od biedy uznać, że tak. Ale to jest dziwoląg, jest naprawdę sporo przykładów na "normalne" Firefly, fajne wizualnie, z dopancerzeniami, bez, z klamotami. Moim zdaniem mogłeś zrobić efektowny model przy użyciu tego co masz w pudełku bez takiego kombinowania "co by było gdyby". Na dodatek nie odrobiłeś lekcji ze znajomości pojazdu, który budujesz, nawet korzystając z wiedzy dostępnej na tym forum. Źle przykleiłeś blaszki do spodniej krawędzi boków kadłuba. Wystają ponad poziom przednich błotników, a powinny być zrównane. Podobno Tasca profiluje te blaszki tak żeby się nie pomylić, nie chce mi się wierzyć, że tak ma być wg Tasci. Gąsienice były dobre ale je właśnie zepsułeś. Gdzieś w sąsiednich tematach była nawet ostatnio mowa, że ogniwa Shermana były obleczone z zewnątrz gumą, poza tym wystającym stalowym szewronei i łącznikami. Jak więc na gumie mogły powstać otarcia do stali? Malowanie kół na czarno teraz sobie odpuść. Na czarno trzeba je było malować przed brudzeniem. Teraz wyglądają w porządku bo i tak w czasie jazdy kurzyły się tak, że ciężko byłoby na nich znaleźć czarny czy też tzw. gumowy kolor. Z obiciami są moim zdaniem dwa problemy. Raz, że nie wyszły najlepiej. Moda na jasne obwódki zakłada jednak większy udział ciemnego środka. Ja widzę głównie jasne paski i to w takich szczerze mówiąc często w przypadkowych miejscach. Przydałoby się je zróżnicować, co jest odbiciem buta, co gałęzi itp. Po drugie, to wszystko o obiciach co napisałem byłoby prawdą gdyby Shermany miały obicia Popularna teza głosi bowiem, że amerykańskie farby były tak dobre, że się nie odbijała. Trzeba szukać ratunku w tym, że brytyjskie Shermany były przemalowywane ichniejszymi farbami, może gorszymi ale to byłyby obicia z zielonego, a pod nimi widać by było oliwkowy... Szkoda, że traktujesz ten model po łebkach bo jak na razie malujesz go przyzwoicie. Nie traktuj też moich uwag jako złośliwe czy coś, po prostu nawet robiąc model "na luzie" można go albo zrobić dobrze albo źle.
  19. A 130 - 140, bo tyle mniej więcej kosztowałby po kursie z zeszłego roku? Tyle, że teraz mamy kurs obecny ale czemu od razu wieszać za to psy na Dragonie? Czyżby była to już tak potężna firma, że ustala kursy walut na świecie. No i nie wiem czemu ta nowa czwórka ma kosztować 260 zł? To jest model w tej samej nowej grupie cenowej po ok. 50 dolarów, tak jak M4 Normandy. Ten zaś jest w polskich sklepach internetowych po 197 zł. I tu tkwi problem z cenami. Zależą one w dużej mierze po jakim kursie importer ściągnął je do Polski. Czego jednak oczekujecie? Że importer, sklepy zrezygnują ze swojego zysku, bo ktoś uważa, że jest za drogo. Przepraszam, a ile ludzi kupuje na zapas. A kto im każe, poza małymi wyjątkami, to czy coś się stanie jak kupią go za pół roku, może taniej? W tym czasie może w końcu opróżni się trochę szafę z modeli...
  20. Tyle, że ten nie dość, że ma wieżę z pistolportem, to w ogóle chyba nie jest to Firefly. Coś mi wygląda, że ma on wczesną osłonę jarzma armaty stosowną do krótkolufowych 75 mm. Stroju, wcześniej tego nie zauważyłem ale czy nie masz przypadkiem szpary w miejscu łączenia części wieży, pod prawym uchem przy zasobniku? Szkoda byłoby to zostawić.
  21. Szkielet ogniwa był stalowy, szewron i łączniki (zęby) ogniw też. Sama widoczna kostka ogniwa to guma. Gwiazda była znakiem wojsk alianckich, polskie czołgi też ją nosiły. Pozostaje tylko pytanie gdzie, bo nie zawsze na płycie silnikowej, czasem na górze wieży, czasem w ogóle nie miały na górze, tylko boczne, też różnych rozmiarów. Były większe, mniejsze, na wieży, na kadłubie Mam trochę zdjęć polskich FF ale tak jak brytyjskie jeśli mają już dopancerzenia ogniwami, to shermanowymi. Za to polskie Shermany IIa to miały na sobie sporo niemieckiego szpeja.
  22. Przecież to o zabawę chodzi, a to pudełko zresztą w fajny sposób tłumaczy parę ciekawostek. Nijak Jak się zbuduje choć jeden model Tasca, to każdy Dragon potem będzie śmieszył Tu trzeba uważać. Były dwa (tak tylko upraszczając) rodzaje takich Firefly. Jeden jak ten powyżej z integralnym dopancerzeniem wieży i bez pistol portu z lewej strony wieży i taki z dopancerzeniem przyspawanym i z pistol portem. Ten drugi też Tasca robi. Robiąc więc polski czołg trzeba posiłkować się zdjęciem, które określi, które cechy z wymienionych na nim występują. Tak pokrótce, to dla 1.DPanc łatwiej znaleźć zdjęcia z tych z pistol portami i spawanymi policzkami, a dużo zdjęć polskich Firefly bez pistol portów i z integralnym dopancerzeniem wieży jest z Włoch. Jak łatwo się pomylić widać zresztą po Tasce, bo w zestawie ze spawanym policzkiem są kalki do polskiego Firefly, który miał dopancerzenie integralne. Poza tym polecam do tego modelu lufę RB. Ps. Patrząc jeszcze na te włoskie - polskie Firefly trzeba uważać na inną rzecz. Były to chyba w większości czołgi Ic.
  23. A ja tam kupiłem sobie normalnie w sklepie Brummbara Smart Kit 1/35 za niewiele ponad 100 zł. Zapakuję do niego jeszcze blaszkowe wnętrze Griffona i chwatit.
  24. Pod Gniewem, 21 lat po Kircholmie husaria nie potrafiła pokonać porządnie przygotowanej, dysponującej dużą siłą ognia piechoty szwedzkiej. 76 lat później piechota szwedzka już nie tylko potrafiła się obronić przed husarią ale już ją zmasakrowała.
  25. Czyli jak bitwa wygrana, to zasługa husarii, jak przegrana to wina dowodzącego , a przecież jest całkiem pokaźna lista bitew kiedy obecność husarii nie uratowała nas przed klęską, są przykłady szarży husarii nieskutecznych, szczególnie przeciw odpowiednio przygotowanej piechocie. I to ta piechota kiedy otrzymała odpowiednią siłę ognia na początku XVIII wieku odesłała husarię do lamusa. Wcześniej jako ciężka jazda faktycznie byli husarze dobrze odporni. Nawet taktyka strzału formacjami przy broni palnej z XVII w. nie dawała odpowiedniego nasycenia ognia żeby skutecznie powstrzymać przeciętną szarżę husarii. Ussarz wzorujący się na węgiersko - serbskich najemnikach. Husarz właściwy. Rysunki Szymon Kobyliński.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.