Skocz do zawartości

Baldigozz

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    436
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Zawartość dodana przez Baldigozz

  1. Moje doświadczenia z Gunze H są takie, że farbą tą daje się malować pędzlem. Do rozcieńczania używałem jednak chyba alkoholu. Problem zaczyna się wraz z używaniem firmowego rozcieńczalnika, a przynajmniej Leveling Thinnera. Ja używam go głównie do Gunze C ale rozcieńcza on też ładnie serię H, akryle Tamiyi, a nawet Vallejo. Jest tylko jeden problem. To jest mocny w działaniu specyfik i przy malowaniu pędzlem słabo się sprawdza, nawet wtedy gdy wydawałoby się, że stara warstwa jest dawno wyschnięta. I tak potrafi ją rozpuścić. Natomiast przy aerografie jest wręcz idealny.
  2. 43 sekundy na wprowadzenie Kolegi w błąd? Gdzie na tej stronie jest jakiś element wnętrza do M4A3?
  3. To raczej dwa różne pojazdy. W zestawie Italeri jest wieża HB dwuwłazowa. Na tym zdjęciu wygląda mi to na wieżę LB i to pewnie z jednym włazem. No i kadłuby. Zestaw Italeri daje możliwość wykonania wersji M4A3 i M4A2 ale późnej, dużowłazowej, z płytą przednią pod większym kątem. Na zdjęciu jest chyba wczesny M4A2, z płytą bardziej pochyloną do poziomu i małymi włazami. Choć biorąc pod uwagę teren, to może jest to M4A4, a wtedy w ogóle jest to inna para kaloszy. I tak może być, bo wersje M4 dość wyraźnie trafiały na konkretne teatry. Tak np. ten U.S. Marines M4A2 Italeri używany był przez Amerykanów tylko na Dalekim Wschodzie oraz przez Armię Radziecką. Wczesny M4A2 trafiał chyba głównie nad Morze Śródziemne ale tu głowy nie dam, bo może i do Francji też (może w dywizji francuskiej?). Polacy we Francji używali na początku tylko wersji M4A4, a później M4A1(76).
  4. Baldigozz

    Bison I Modelist 1:35

    Polecam ciągłą ostrożność przy budowie tego modelu. Mnie dobił kiedy okazało się, że sklejona armata nie chce zaparkować na podwoziu. Po prostu nie pasuje Nie pamiętam, coś tam wtedy tak po chamsku przerabiałem, to weszło.
  5. To zapewne zwykły Olive Drab plus Red Brown. Możliwe zastosowanie np. na Dalekim Wschodzie. Ja tak malowałem jednego M4A1. Olive Drab, to można dobrać bez problemu, zależy jakimi farbami malujesz. Jako Red Brown ja używam Gunze z serii C041, a OD C038.
  6. W kolejności - ten mały zaciek na ambonie celowy nie był. To zaciek z white spirita po pigmencie. Niewiele go było ale jakoś nerwowo zareagował z farbą olejną pod spodem i się wykrystalizował w postaci takiej smużki. Zostawiłem go bo ewentualne próby naprawy mogły sprawę tylko pogorszyć, a w sumie i prawdziwe zacieki mogą się tak wytworzyć. - zacieki i większość brudzenia wykonywałem zwykłymi tzw. artystycznymi olejnymi farbkami. Komplet takich podstawowych barw czystych i paru odmian umbr i sien daje dużą swobodę. Parę punktowych zacieków robiłem takimi flamastrami dwustronnymi. Do kupienia w sklepach dla plastyków. Z jednej strony mają końcówkę jak flamaster, a z drugiej pędzel. Te co ja mam są wodne (pewnie akrylowe) ale ładnie się trzymają. Kupiłem 2 najbardziej przydatne kolory, odcienie brązów. Poza tym część brudzeń robiłem pisakami Tamiyi, błoto, piasek. - skrzynka z tyłu na pewno nie jest przetarta metalizerem ale całość tych bambetli na zdjęciach dostaje połysku. Gołym okiem wygląda prawie ok, ale i tak wymagają jeszcze psiknięcia matem.
  7. Kolor jest brązowy (nawet czekoladowy), tak jak były malowane pojazdy brytyjskie w czasie gdy jeszcze 1. DPanc używała Crusaderów.
  8. Dorzucę jeszcze ukończonego Crudadera, któregoś kiedyś pokazywałem w trakcie prac.
  9. Zestaw firmy Tasca w skali 1/35. Po prostu cud, sam się składa więc żeby nie było za łatwo dodałem parę elementów zrobionych od podstaw czyli zestaw do brodzenia. Sam pojazd o nazwie własnej "SLOPPY JOE" służył w 603. Samodzielnej Kompanii Czołgów przydzielonej do 41. Dywizji Piechoty, Holendreska Nowa Gwinea, marzec 1944 r.
  10. Baldigozz

    Shermanowe zastępy

    Dawno nic nie pokazywałem, a tu trafił mi się pierwszy w życiu pojazd kołowy. Okropnie wredny przepak Revella zapewne starego Italeri. Tak wrednego zestawu, to jeszcze w rękach nie miałem. Były chwile, że omal nie wylądował na ścianie Dodałem blachy Eduarda. Obecnie podstawka jest skończona, pozostało jeszcze ludzikowi dołożyć słuchawkę z kabelkiem.
  11. Ostatnio popełniłem takie samobieżne działo. Zestaw Academy, całkiem miły zresztą. Ma parę błędów, głównie wynikających z tego, że przedstawia jako model późny wygląd, a w służbie afrykańskiej były pojazdy wczesne. Stąd trzeba było dorobić na tylnej płycie kominki wentylacyjne i drobiazgi małe przerobić. Duży plus zestawu, że ma wreszcie w miarę poprawne wczesne wózki. Niestety idiotyzm producentów modeli wyraża sie w tym, że w wydanym chwilę później Grancie znów są koszmarki rodem z M3 Lee. Malowanie pudełkowe - 11th Regiment Royal Horse Artillery, 1st Armored Division pod El Alamein 1942r. Zapraszam do oglądania i znęcania się (nie mogę się jakoś zmusić żeby skorygować jeszcze pobłyskiwanie szmatek z tyłu, wolę robić nowe tematy )
  12. Karaya ma liny do Shermana, nie pamiętam numeru katalogowego ale jest chyba i sama i w zestawie z lufami do Browninga.
  13. Baldigozz

    Churchill 1/35

    Zgadzam się z szanownymi przedmówcami, prezentuje się bardzo ładnie aż miło popatrzeć.
  14. Tamiya nic nie robi w 1/35? A śliczne Renault UE, a rewelacyjny Char B1, a najnowszy JS-2 ChKZ? Trzy bardzo dobre modele w przeciągu 2 lat, może mało, w końcu można jak Dragon, w 2 lata wypuścić 10 modeli niedopracowanych, zapchać je blaszkami i udawać, że są super!? Stuart Tamiyi jak i M8, to stareńkie modele. Pełne błędów ale przynajmniej M8 składa się elegancko. Shermany Tamiyi również mają trochę błędów merytorycznych, uproszczone wanny, beznadziejne podwozie za to kadłuby i wieże są tak śliczne w precyzji wykonania, delikatnej fakturze odlewu. Dragon do dziś nie potrafi zrobić czegoś tak finezyjnego co Tamiya robiła już 20 lat tamu.
  15. Przepraszam za OT ale jeszcze słówko. Dumo, Dragon taki wypas blach daje, że np. daje blaszkowe osłony przednich reflektorów ale już tylnych nie Pytam więc po co te blaszki skoro nie da się sensownie ich zastosować? Bo przecież jaki jest sens pakować cieniutkie blaszkowe osłony z przodu i grube plastikowe z tyłu? Nie ma sensu oczywiście, a to z tego względu, że o tym co znajduje się w pudełku decyduje w Dragonie księgowy. Oni te blaszki na tył mają tylko nie mieszczą się już w ich magicznym planie marketingowym modelu za ~105 zł więc ... ich w zestawie nie ma. Super podejście. Stara Tamiya miała dość proste modele ale za to jak zrobione! Ogólnie filozofia Tamiyi jest taka, że robią w modelu tylko to co są w stanie odlać w formie. I to co odlewają wygląda tak, że Dragon, to jeszcze z dekadę będzie się uczył tak odlewać. Na dodatek przypadek firmy Tasca pokazuje, że można modele zrobić z finezją Tamiyi, jeszcze bardziej przyjazne z montażu, dodać blaszki i kosztuje to tyle co Dragon. Bo to, że Dragon z tymi wszystkimi dodatkami kosztował jakiś czas ok. 100 zł, to był zwykły dumping i już się skończył.
  16. Ooo, a jakież to firmy ładują w pudełka za te pieniądze więcej blaszek i żywicę? Dragon to proszę Kolegi wciąż może takim firmom jak Tamiya i Tasca co najwyżej nisko się kłaniać. Zdumpingował cenę modeli przez ostatnie lata sprzedając zestawy, w których bez ładu i składu pakował blachy, metalowe lufy. Tylko co z tego? Ano nic. Po pierwsze, ja osobiście to nawet lubię zestawy Dragona pod kątem Shermanów bo zawsze zostaje z nich dużo części zapasowych, które mnie się przydają. Jednakowoż ktoś, kto kupuje tego Shermana tylko raz płaci za te części niepotrzebnie. Po drugie, dużo dodatków w Dragonach. Jasne, są blaszki ale dobrane tak bezmyślnie, że i tak ktoś kto chce zrobić model zwaloryzowany o blaszki jest praktycznie skazany na kupno osobnego zestawu blaszek lub dorabianie ich samodzielnie. Po trzecie, modele Dragona co jest szczególnie irytujące w tych najnowszych niby takich komputerowo opracowanych mają nieraz takie buraki, że głowa mała. Po czwarte. Ja złożyłem już sporo Dragonów, Tamiye, teraz i Tascę. No i dalej Dragon nie dorasta finezją detali i przyjaznością montażu modelom Tamiyi i Tasca. Co żenujące często dosyć stare już modele Tamiyi biją najnowsze Dragony na łeb. Tasca przy Dragonie, to jest ... po prostu kosmos. Że gąski? Tak się skłasa, że akurat w przypadku Shermanów gąski się bardzo dobrze sprawdzają z tego powodu, że bardzo rzadko można zobaczyć zdjęcie Shermana z luzem gąsienicy. Miał tak wymyślone zawieszenie żeby tego luzu nie było więc jeżeli się nie wykonuje w pełni pracującego zawieszenia, to gąski są bardzo wygodnym rozwiązaniem. Oczywiście są gąski i gąski ale tak się składa, że te Tasca są bardzo ładne i mięciutkie. Zresztą jak i nowe gąski Dragona. Żeby zaś zrobić w pełni ruchome zawieszenie, to te ogniwka dragonowskie są ciut na to za słabe i lepiej już zainwestować w Friule. No i na koniec już. Epoka tanich Dragonów już się kończy. Cel marketingowy osiągnięty można klienta zacząć doić. W Polsce tego jeszcze nie odczuwamy, bo na razie tylko jeden sklep zdecydował się podnieść ceny wyraźnie, a reszta prawdopodobnie póki dolar słaby próbuje tą podwyżkę jeszcze ukrywać choć i tam ją widać. Kiedy zaś Sherman Dragona kosztuje 138-145 zł, a Tasca 149, to ja przepraszam ale tu się nie ma nawet nad czym zastanawiać. I na szczęście Tasca kontynuuje linię Shermanów więc z biegiem czasu będzie więcej dobrych zestawów. A Dragon, to niech się jeszcze uczy.
  17. Polecam Tascę, przy nowych proporcjach cenowych z Dragonami nawet nie ma się co zastanawiać. Składałem M4A1 Early Mid i był to najprzyjemniejszy w montażu model jaki miałem w rękach. Na dodatek finezją i poprawnością odskakuje od Dragona o lata świetlne.
  18. Jedyne kalkomanie do polskiego Stuarta jakie widziałem, to chyba Bison Decals do bezwieżowej wersji rozpoznawczej z Włoch. Z Francji, to trzeba by sobie szukać po kalkomaniach do Shermanów skrzydeł, PL-ek. Pozostają numery WD, oznaczenia taktyczne i mostowe.
  19. He he, ja też zajrzałem na pierwszą stronę i nic tam nie znalazłem na temat jak zrobić go w polskich barwach. Oznacza to bowiem nie mniej nie więcej jak użycie polskich kalkomanii, bo malowaniem polski czołg nie różnił się od amerykańskiego (mniej więcej).
  20. Zapasowe elementy woziło się standardowo na tylnej płycie silnikowej, a w zasadzie jest to nawis nad tą płytą. Służyły do tego specjalne zasobniki mieszczące po 3 ogniwa. Ale na przykład brytyjskie Firefly przewoziły je w zasobnikach innej konstrukcji na osłonie transmisji. Radzieckie Shermany jeśli przewoziły to pewnie w tym pierwszym wariancie. Mam w domu parę zdjęć radzieckich wozów, to spojrzę ale raczej przedstawiają one pojazdy od przodu. Ogniwa mocowane do innych elementów czołgu są zazwyczaj elementem dopancerzenia, a nie przewozu zapasowych ogniw. Na przykład często spotykany widok w polskich M4A2 (Sherman III), to założony ogniwami cały przód kadłuba aż po wyoblenie osłony transmisji. Były one mocowane na różne sposoby, wiązane drutem, spawane, układane na desce. Szczyt tego osiągali Polacy okładając M4A1 (76) ogniwami z trzech stron plus wieża. Wozy z plutonów dowodzenia wyróżniały się tym, że okładano ich wieże ogniwami Panter
  21. Aerografem raczej nie popaprasz już raczej farbami/specyfikami w sprayu. Moja żona skarżyła się, że pył z nich dotarł nawet do wnętrza szaf. Ja mam stół jakieś 1,2x0,8m i tak naprawdę jest to jedyne uświnione miejsce choć warto postarać się o takie 2 ekrany - płyty oddzielające stół od ścian (jeśli to narożnik), bo ściana mi się trochę pobrudziła od różnych aksesoriów i narzędzi stykających się z nią.
  22. Archera robi Maquette za ciężkie pieniądze. A30 Challenger będzie jeszcze w tym roku wydany przez SKP, są już zdjęcia pierwszych wyprasek. Matylda fajna, choć przydałyby się lepsze zdjęcia no i efekt psują obicia na górnej płycie w okolicy wieży. Takie zupełnie przypadkowe "robaczki". W innych miejscach wyszły lepiej.
  23. Wystarczy jak nawiercisz 3 małe otworki i wkleisz tam po kawałku miedzianego drucika odpowiedniej średnicy. Potem to tylko oszlifować i będzie ok. Pod farbą, jakimś małym błotkiem i tak nie dopatrzysz się czy mają gwint czy nie.
  24. Nie, jak już masz Po prostu poćwicz najpierw na większych elementach. Zaopatrz się w precyzyjne pensety, przynajmniej szczypce z płaską długą końcówką do zaginania, cyjanoakryl i dużo cierpliwości. Pamiętaj żeby blaszki wycinać na twardym podłożu ostrym narzedziem, to nie wygną się. W takcie prac z blaszkami lepiej mieć porządek wokół. Pamiętaj też, że jak Ci jakaś blaszka "wystrzeli" z palców czy pensety, to masz już marne szanse aby ją odnaleźć No ale pomału, poćwicz, zobacz jak łapią klej itd. Trzeba uważać żeby nie wysmarować nim blaszek stąd teź najlepiej do jego nakładania używać czegoś precyzyjnego jak np. igła lekarska.
  25. No ja bym się zastanowił czy aby na pewno wyciąć. Czy aby pół-owal jarzma nie "wszedł" na ten zbędny rząd śrub. Ja swoje jarzma tak właśnie przerabiałem. Wtedy otwór pod jarzmo nadal jest symetryczny tylko samo jarzmo już nie. Nie wiem czym mam rację oczywiście. Dodanie jest o tyle bardziej kłopotliwe, że trzeba z czegoś ulepić ten brak. Ja to robiłem z masy 2-składnikowej. Wybrzuszenie policzka wieży można zrobić ze szpachli albo masy jak wyżej. Abera sobie odpuść, chyba że masz doświadczenie w blaszkach. Są śliczne ale wymagają trochę wprawy. Jak nic w blaszkach nie robiłeś, to możesz się do nich zniechęcić. Można kupic małe zestawy Eduarda do Shermanów zawierające takie najbardziej rzucające się w oczy "za grube" elementy jak osłony oświetlenia. Niedrogie, więc w razie problemów nie boli.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.