No to pierwsze kroki poczynione, choć przyznam, że z duszą na ramieniu - ręce nie te same, wzrok nieszczególny i, chyba najgorsze z tego wszystkiego, chęć zrobienia modelu na najwyższym poziomie. Ambicja, cholerna ambicja...
Okrętu przedstawiać nie trzeba i muszę przyznać, że zawsze był mi bliższy niż wielbiony bliźniak, model Fujimi też należy chyba do znanych. Kupiłem wersję z zestawem elementów fototrawionych, który ponić przedstawia stan okrętu z ostatniego rejsu.
Dzisiaj znalazłem czas na złożenie zestawowej podstawki i wklejenie usztywnień w część podwodną
Pytanie do braci szkutniczej mam o widoczny na spodzie części podwodnej ze zdjęcia - rozumiem, że trzeba się go pozbyć...