-
Liczba zawartości
12 746 -
Rejestracja
-
Wygrane w rankingu
19
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Solo
-
Fajny model. Widzę że chyba bez dodatków żywicznych, więc spytam się, jakie ta słynna F-16 Tamki ma spasowanie, tak prosto z pudełka? Porównywalne z jakością detali tego modelu?
-
Przygotowuję się do montażu pasów na fotelu mojego Rafale. Jakiś czas temu ktoś mi tu doradzał, żeby wyżarzyć wcześniej te pasy, dzięki temu będą bardziej miękkie i mniej sprężynujące, będą łatwiejsze w układaniu na fotelu. Próbowałem dziś zrobić to nad płomieniem świecy, ale efekt nie jest zbyt zadowalający. Nie widzę jakiejś dużej różnicy w miękkości blaszki, a podgrzewałem ją tuż nad płomieniem dobre kilka minut. Czy w ogóle takie wyżarzanie nad płomieniem świecy ma sens, czy potrzebna jest wyższa temperatura? Palnika nie mam, nie mam kuchenki gazowej w domu, więc wolę spytać, bo jeśli świeca to za mało, to nie ma sensu żebym to robił.
-
Świetne zdjęcia! Bardzo dziękuję Moralezz.
-
Od jakiegoś czasu szukam zdjęć, na których widać byłoby co dokładnie znajduje się tuż pod wiatrochronem, oraz tuż za fotelem pilota. Dokładnie chodzi mi o miejsca zaznaczone na zdjęciu poniżej. Gdyby ktoś miał jakieś zdjęcia tych miejsc i zechciał udostępnić, będę bardzo wdzięczny.
-
Potrzebuję małej porady: zastanawiam się nad pasami do tego fotela, ale nigdy takich nie robiłem. Wiem że robi się je z taśmy maskującej i to problemem nie jest, problemem są jednak wszelkie sprzączki, których przy tym fotelu nie brakuje. Takich rzeczy raczej ładnie nie zrobię. Doradzicie mi coś w tym temacie? Zastanawiam się czy nie pomalować pasów które są wytłoczone na fotelach, a z taśmy dodać np. pasy na zagłówku, podwieszone (żeby nie było widać braku sprzączek), żeby coś tam zwisało, dzięki czemu może by to jakoś rozsądnie wyglądało.
-
Zbędna dyskusja panowie, na razie do Drakena nie planuję wracać, choć w przyszłości chciałbym zrobić jeszcze szarego, bo także jest piękny. Z daleka trzymam się też od wszelkich modeli samolotów z "okazjonalnymi" malowaniami. Nie trafiają w mój gust.
-
Tak, znam te dodatki, ale wydają mi się one zbędne do zestawu Revella. Może za wyjątkiem dyszy silników, których zakup rozważam. Zestaw F.2 jest kompletnie mi niepotrzebny, bo trafiła mi się (ponoć nie w każdym zestawie Revella tak jest) wersja modelu ze wszystkimi uaktualnieniami, przede wszystkim z wyrzutniami flar i chaffów, prawidłowym nosem i osłoną wylotu działka. Fotele WD są, delikatnie mówiąc, nieładne. Kabina też nie wygląda najlepiej, w porównaniu z zestawową. Tak więc za bardzo nie ma sensu chyba tego ściągać. Tak w ogóle to kabina w Rafale jest bardzo ciekawa, przypomina mi trochę kabinę F-35 - niema zupełny brak przycisków, tylko ekrany z przodu, dwa drążki i to w zasadzie niemal wszystko. Niezwykle ciekawe musi mieć interfejsy ten samolot.
-
Zaczynam pracę nad modelem. Tradycyjnie wystartowałem od fotela i tutaj od razu bardzo przyjemna niespodzianka. Revell zrobił badaj najładniejszy, najlepiej zdetalowany fotel jaki spotkałem w gotowych zestawach. Nie jest to naturalnie poziom żywicznych dodatków, ale mimo tego robi wrażenie. W tyle zostaje nawet fotel F-16 Tamki. Problemem są tylko pasy. Początkowo miałem zamiar zrobić je z taśmy, ale w prawdziwym Rafale pasy są dość skomplikowane i na pewno nie zrobiłbym ich dobrze. Postanowiłem więc pomalować te wytłoczone na fotelu, mam nadzieję że nie wyjdzie źle, szczególnie że fotel jest czarny i pasy są czarne. Dodatkowo zwaloryzuję tę część samolotu wszystkimi niezbędnymi kabelkami i uchwytami. A tak wygląda prawdziwy fotel w Rafale - Martin-Baker Mk.16: A tak wygląda fotel po wstępnym złożeniu. Spasowanie bardzo dobre.
-
Jaki to będzie Rafale i jakie plany z nim związane?
-
Tym właśnie jestem mocno zdziwiony. Gdy zdecydowałem się na ten model, w myślach już planowałem jakie dodatki do niego kupię. Siadam do komputera, a tu niespodzianki: Eduard - brak, Aires - brak. Dziwne, że tak dobry (recenzje) i popularny ponoć model, wydany dobre 14 lat temu nie doczekał się choćby prostego Zooma od Eduarda, że o głupich fotelikach i dyszach silnika od Airesa nie wspomnę. Dziwne.
-
Po krótkim odpoczynku czas zacząć pracę nad nowym modelem. Muszę przyznać, że od kilku tygodni biłem się z myślami co wybrać i jaki model zrobić po Drakenie. Jestem odrobinę zmęczony samolotami w barwnych kamuflażach i od dłuższego czasu miałem ochotę na zrobienie czegoś szarego, mimo tego nie mogłem zdecydować się na nic konkretnego. Tradycyjnie wybór padł na samolot o którym w ogóle nigdy nie myślałem że go zrobię - francuski Rafale M. Tutaj należą się podziękowania dla Spitona za inspirację i przekonanie mnie do tej maszyny. Co to jest Rafale i jaka jest jego historia pisać nie będę, bo samolot należy do najnowszych osiągnięć światowego przemysłu lotniczego więc informacji o nim nie brakuje w sieci. Samolot jest naprawdę ładny i sam się sobie dziwię, że nie zwróciłem wcześniej na niego uwagi. Wybrałem wersję M, głównie z powodu słabości do lotnictwa pokładowego. Jak wiadomo Francuzi produkują wyłącznie dwie wersje jednomiejscowe tego myśliwca (C przeznaczona dla Armée de l'Air, a M dla marynarki), oraz wersję B - dwumiejscową. Wersja M w stopniu minimalnym (od strony wizualnej) różni się od wersji C. Głównie mocniejszym (czytaj: masywniejszym) podwoziem, oraz czujnikami niezbędnymi do lądowania na lotniskowcu. Do tej pory wyprodukowano ledwie kilkanaście sztuk Rafale M w wersji F.2, czyli przystosowanej do zadań szturmowych. Mój model będzie właśnie w takiej wersji. W celu zrobienia tego modelu początkowo kupiłem zestaw Hobby Bossa. Nie jest to zły zestaw (dobre recenzje w sieci): ma na pierwszy rzut oka bardzo przyjemne detale, o dziwo nieźle wypada w kategorii zgodności z oryginałem (choć sporo drobnych błędów da się wychwycić), ma także bardzo bogate uzbrojenie. Wadą są bardzo źle wyglądające kalkomanie (serio, chyba najgorszy zestaw kalek jaki wpadł mi w ręce), troszkę "szorstka" powierzchnia części, a po dłuższym zapoznaniu się z wypraskami - pewnego rodzaju toporność detali. Hobby Boss poskąpił także całkowicie wszelkich "szklanych" elementów odtwarzających światła i sensory, czego kompletnie nie potrafię zrozumieć. Przykładowo, jedno ze światełek pozycyjnych jest odtworzone jako osobna cześć, ale zrobione ze zwykłego szarego plastiku. W tej sytuacji sięgnąłem po model Revella, który - jak się szybko okazało - sprawia wrażenie znacznie lepszego i staranniej zaprojektowanego modelu. Rafale M wyprodukowany przez Niemców charakteryzuje się nieco subtelniejszymi detalami, ponoć jest bardzo dobrze spasowany, ma chyba wszystkie potrzebne światełka i sensory, a kalki (wyprodukowane przez Cartografa) wyglądają lepiej niż znakomicie. Gorzej wygląda sytuacja z uzbrojeniem i podwieszeniami, ale nie jest tak źle - Rafale można i z tego zestawu bardzo przyzwoicie uzbroić (np. w bomby GBU-12). Wersja modelu którą kupiłem to ta najnowsza, ze wszystkimi poprawkami dzięki którym można z tego zestawu zrobić całkowicie poprawną wersję myśliwca. Pewnego rodzaju "wadą" obu modeli jest to, że praktycznie nie ma do nich prawie żadnych dodatków. Z co bardziej istotnych "aftermarketów" dostępne są jedynie maski Montexu, jakaś bardzo stara blaszka Eduarda (raczej mało przydatna) i kilka ciekawych zestawów Wolfpack Design. Już miałem kupić zestaw Rafale B/M Standard F2 set (poprawiony nos, wyrzutnie rakiet, dodane wyrzutnie flar i śmieci itp.) ale okazało się, że mojej wersji zestawu Revella to wszystko praktycznie jest. Zastanawiam się teraz nad zestawem dysz silników WD, ale decyzji jeszcze nie podjąłem. Udało mi się kupić zestaw kalkomanii Zotz, zanim w moje ręce trafił model Revella. Gdy tylko te kalki przyjdą porównam je ze znakomitym zestawem pudełkowym i zadecyduję które użyć. Tak więc zabieram się za nowy model. Zestaw Hobby Bossa będzie mi służyć w sytuacjach awaryjnych jako części zapasowe, a jeśli nie będę niezbędne, to zachowam go sobie na później. Nie wykluczam także użycia części uzbrojenia z tego zestawu, mam tu na myśli przede wszystkim fajne pociski Apache, służące do niszczenia pasów startowych. Nie wykluczam też dozbrojenia maszyny w GBU-12 od Eduarda. Jak wspominałem, model będzie pomalowany na szaro i mam zamiar wypróbować kilka podpatrzonych bądź zasłyszanych sztuczek związanych z preshadingiem i brudzeniem, aby maksymalnie zróżnicować te jednolite szare powierzchnie. Zapraszam do mojego warsztatu.
-
U mnie tak to wygląda, więc porównaj. Jeśli ten otwór jest faktycznie większy, to warto kupić, jak nie, to znaczy że co innego jest przyczyną.
-
Ja kupiłem i używałem. Wydaje mi się, że czyści nieźle. Myłem aerograf w Tool Cleanerze, nie powiem - to i owo nieco mi w myjce rozpuścił (pokrywka). Ale warto raz na jakiś czas.
-
Tack så mycket.
-
Nie, ale jako że jeszcze nie wszystkie detale są dopięte na ostatni guzik, to wstrzymam się z odpowiedzią.
-
Te kalki faktycznie są piękne, choć moim zdaniem to co robi Afterburner Decals to jest chyba absolutny top w temacie aftermarketowych kalkomanii, ale być może są jakieś lepsze, których nie znam. Co do czaszek i świetnych kalkomanii, to polecam jeszcze Danger Zone Eduarda - kalkomanie Cartografa to jest po prostu mistrzostwo. Jakoś bezdyskusyjna, może tylko mniej szczegółowe napisy eksploatacyjne, a konkretnie nie wszystkie. Choć akurat kalkomanie z FTD też pod tym względem nie zachwycają.
-
J-35J Draken // Hasegawa // 1:48 Znakomity model Hasegawy, praca nad nim była czystą przyjemnością. Znakomite spasowanie części i piękny detal. Merytorycznie modelowi także trudno coś zarzucić. Bardzo przyjemnie się go malowało - kamuflaż nie jest zbyt skomplikowany a daje spore możliwości wykazania się malarską inwencją. Do modelu dodałem: Aires: wnęki podwozia, dysza silnika, fotel oraz koła podwozia głównego, Eduard: blaszki do kabiny, maski, rakiety Sidewinder, QuickBoost: wloty powietrza, do tego rakiety Falcon z zestawu uzbrojenia Hasegawy, oraz czujniki z zestawu Mastera. GALERIA // WARSZTAT
-
Zanim wydasz pieniądze po prostu zerknij czy tam jest szpara czy nie, wokół wyjścia dyszy. Zrób np. zdjęcie macro i obejrzyj na ekranie, wtedy widać wszystko dokładnie. Ja naprawdę byłbym zdziwiony, gdybyś rozwiercił tę dziurkę w sposób jak to opisałeś.
-
Masz na myśli ten zestaw? Kupiłem go jakiś czas temu w zeszłym roku, bardzo piękny.
-
Wygląda zgrabnie. Świetne ma te wąskie wloty powietrza.
-
Oj nie sądzę żebyś wyciorkiem powiększył ten otwór, przecież to stal. Zresztą chyba wyciorem nie mogłeś czyścić tego otworu w air-capie, bo tam się żaden wycior nie zmieści. Żeby był jasność: ja nie mówię o otworze w który wkładasz dyszę, tylko o tym malutkim otworze, przez który wylot dyszy wychodzi z samego aerografu.
-
U mnie tak było i dlatego powietrze cofało się, przez co był mniej więcej takie problemy z malowaniem jak u Ciebie. To jeden z możliwych tropów.
-
Pamiętaj, żeby malować cienkie linie, musisz mieć najlepiej jak najniższe ciśnienie (ja stosuję nawet ciśnienie poniżej 0,5 bara). Pryskająca farba, jeśli dobrze Cię zrozumiałem, może oznaczać że po prostu farba jest zbyt gęsta i aerograf "pluje". Miewam także takie przypadki, że aby poleciała farba muszę maksymalnie odciągnąć spust - jest to raczej spowodowane tym, że farba zasycha w dyszy i ją z automatu zapycha, a przy niskim ciśnieniu nie może się automatycznie "przepchać". Ale takie sytuacje mam najczęściej z metalizerami Alclada. Upewnij się także, czy nie masz jakiś luzów wokół wylotu dyszy, bo ja swego czasu przez pomyłkę używałem air-capa 0,4 mm przy dyszy 0,2 mm i miałem dokładnie takie problemy jak u Ciebie. Z reguły jednak niskie ciśnienie i stosunkowo rzadka farba (tak gdzieś 1:3 w przypadku Gunze) pozwalało na spokojną pracę.
-
Coś szarego, coś ładnego, coś z natury tchórzliwego...
-
Nigdy nie ukrywałem, a nawet kilkakrotnie pisałem wyraźnie, że kolory mojego modelu to po części tylko moja fantazja, choć bazująca na kolorach oryginałów. Oryginalna oliwka i granat są zbyt ciemne i ponure.
