-
Liczba zawartości
12 746 -
Rejestracja
-
Wygrane w rankingu
19
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Solo
-
Z tego co widziałem na innych zdjęciach to raczej będzie miedź.
-
Bardzo fajny helikopterek (proszę nie bić, w moim słowniku po prostu nie ma słowa "śmigłowiec"). Troszkę mi brakuje śladów zużycia, ale poza tym: bardzo, bardzo fajny.
-
Mam nadzieję, że fotka admina będzie w tym przypadku formalnością.
-
No co Ty chcesz, bardzo elegancka maszyna. Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to do zbyt regularnych przebarwień wewnątrz dyszy i braku białych przepaleń. Ale poza tym bardzo, bardzo ładny falkonik.
-
Pilot ładny ale się błyszczy.
-
Niesamowity. Po prostu niesamowity. Przepiękny model, a detale typu wnęki podwozia, samo podwozie, czy komory bombowe to prawdziwa miazga. Jeden z najpiękniejszych modeli jakie widziałem.
-
Wrzuć je do jakiegoś dedykowanego serwisu, typu Photobucket lub zdjęcia na Google i potem to już proste.
-
Zadajemy pytania, dostajemy odpowiedź
Solo odpowiedział DeX → na temat → Jak to zrobić i jak pokazać
No to kiepsko to widzę, gdy chluśniesz farbą z puszki w spray'u (bez regulacji ciśnienia przecież) na takie maleństwo... Po prostu zalejesz go farbą. Dla mnie to bardzo niedobry pomysł. -
To chyba już ostatnie podejście do brudzenia spodu. Po ostrej krytyce Spitona postanowiłem nieco to wszystko pozmieniać. Zlikwidowałem rdzawe zacieki i ograniczyłem się do czarnego brudu. Urozmaiciłem także wszystkie smugi, a także nieco je stonowałem, albo wręcz wiele usunąłem z metalicznego pasa na brzuchu maszyny. Dodałem też okopcenia w okolicach działka. Przyglądając się zdjęciom prawdziwego Draken doszedłem do wniosku, że nie uniknę wielu przypadkowych zabrudzeń (nie wycieków, po prostu streaking taki trochę przypadkowy) pojawiających się incydentalnie tu i tam. I tak je też odtworzyłem. Jeśli ktoś ma jakieś uwagi do tego co widać poniżej, będę wdzięczny za podzielenie się nimi.
-
Zadajemy pytania, dostajemy odpowiedź
Solo odpowiedział DeX → na temat → Jak to zrobić i jak pokazać
Ten F-16 to chyba najlepszy model F-16 na rynku w tej skali, wiadomo - Tamiya, choć ponoć też nie jest idealny. Ja niedawno męczyłem się z F-16 Hasegawy w tej skali i powiem Ci, że to straszne maleństwo jest, więc weź to pod uwagę. Jeśli jednak chcesz coś z zimnej wojny, to F-16 raczej się z nią nie kojarzy. Co do farb do aerografu, to absolutnie i wyłącznie najlepsze są Gunze (C czy H, jeden pies) i Tamiya. -
Hmmm... Zasadniczo to masz 100% racji. Albo 99%. Albo 101%. Mniej więcej w każdym razie masz rację w okolicach 100%. Nigdy nie ukrywałem, że na razie nie interesuje mnie odtwarzanie prawdziwych maszyn i robienie ich modeli. Póki co bawię się w modelarstwo (i to jest wciąż bardzo dobra zabawa) i staram uczyć. A uczę się powoli, taki już jestem. To w sumie mój jedenasty model. 11 modeli może to dużo, może to mało, trudno mi osądzać. Zmierzam do tego, że nie czuję się na siłach, ani nie jestem jakoś specjalnie zainteresowany tym, aby robić modele z tej drugiej kategorii. Dlaczego? Bo te oryginalne maszyny z reguły wyglądają gorzej niż ich modele, które chciałbym robić. Wspominałem o tym parę razy, ale jeszcze raz powtórzę: lubię podpatrywać i kopiować w swoim modelu różne elementy podpatrzone w oryginalnych maszynach, lubię też kopiować i odtwarzać to co uda mi się podpatrzeć w różnych modelach, które mi się spodobały z jakiegoś powodu. Czasami jest to efekt malarski, czasami coś z brudzenia, czasami coś innego. Czasami przenoszę taką podpatrzoną rzecz bezpośrednio do modelu, a czasami jest to rodzaj wariacji na temat. Często jest to podporządkowane głównej myśli przewodniej, czyli mojego wyobrażenia jak ten model ma wyglądać. Często to wyobrażenie zmienia się w trakcie robienia modelu, bardzo często więcej niż raz. Zakładam że mi wyszło to co chciałem zrobić gdy czuję, że z modelu jestem zadowolony. Pewnie tak będzie przez jakiś czas, bo bardzo mi odpowiada taki styl tej zabawy, ale może za jakiś czas (a może nigdy) "dorosnę" modelarsko i zacznę robić modele tak jak to opisałeś w drugim punkcie. Kto wie. Na razie tak to wygląda. Chyba warto było o tym napisać, żeby wszyscy wiedzieli jak robię to co robię i dlaczego nie robię tego co według niektórych mógłbym, albo i powinienem robić. Jeszcze jedna uwaga: nie boję się eksperymentować na żadnym modelu, bez względu ile w niego włożyłem pracy i kasy. Jeśli przekonasz mnie, że coś warto w nim zrobić, zmienić, przemalować, zmienić koncepcję, wywrócić go do góry nogami, to bez wahania to zrobię, o ile tylko będę potrafił. Ale muszę tego chcieć. Jeśli do czegoś nie jestem przekonany, to na to nie idę. Bo nie lubię robić rzeczy, w które nie wierzę. Przepraszam za tak długiego i mocnego offtopa, ale chyba warto było te sprawy wyjaśnić.
-
Zapomniałem odpowiedzieć. Robiłem je farbami olejnymi Van Gogh, głównie czarną i ciemnobrązową. Używałem głównie nierozcieńczonej, gęstej farby, ale czasami także (szczególnie pod koniec) także odrobinę rozcieńczoną White Spiritem. Farbę nakładałem czubkiem wykałaczki, naprawdę mikroskopijne ilości, albo w postaci punktów, albo pionowych kresek, jeśli chciałem mieć nie zacieki, a takie nieco większe zabrudzenia. Potem brałem gąbeczkę i rozcierałem tak nałożoną farbę. Czekałem chwilę aż lekko przeschnie i wtedy tarłem ponownie, aż do uzyskania efektu transparentności, bądź też wycieniowania danego zacieku. Podobnie robiłem też patyczkami do czyszczenia uszu, zamiast gąbeczki. Metoda prosta, ale potrzebne jest wyczucie.
-
Zerknij lepiej na to drugie zdjęcie które wkleiłem w poprzednim poście - z tym austriackimi Drakenami. Zwróć uwagę jaki on czysty jest na spodzie, stosunkowo. Nie ma reguły, a ja dodatkowo w przeciwieństwie do Ciebie, nie jestem zwolennikiem nadmiernego brudzenia. Z ciekawostek, zwróć uwagę że ten austriacki ma zacieki nie w postaci prostych linii zgodnych z ruchem powietrza, wygląda to tak jakby coś z niego spływało po obwodzie kadłuba.
-
Dostałem właśnie zdjęcie "mojego" samolotu (F 10-52). Gościu z obsługi w tle aż się prosi o dodanie do modelu.
-
Spiton, ale ja nie chcę aż tak bardzo brudzić tego modelu. To jedno zdjęcie które przedstawiłeś niekoniecznie pasuje mi do koncepcji. Owszem, ma być dość brudno, ale raczej tak: lub tak: No i generalnie nie chcę kopiować jakiegoś konkretnego brudzenia, tylko wzorować się na tym co widać na zdjęciach, a co jak sądzę udało mi się. Tak jak piszesz, dodam jeszcze kilka wyraźniejszych smug tu i tam, ale już paneli przyciemniać nie chcę, bo akurat te dwa które pokazałeś to u mnie są celowo rozjaśnione. Taka koncepcja była gdy ten spód malowałem. Wydaje mi się że i tak nie będzie źle, jeśli tego akurat nie odtworzę w modelu. A na pewno nie będę zdzierać kalkomanii.
-
Najlepiej byłoby gdybyś konkretnie napisał co zmienić, to mógłbym spróbować.
-
Nie żebym dyskutował, ale u mnie to właśnie tak wygląda, nieprawdaż?
-
No i czas kończyć pomału... Dziś pół wieczoru spędziłem nad testowym brudzeniem jednego skrzydła. Drakeny z reguły był dość brudne pod spodem (ale bez przesady) i mój też ma być troszkę umorusany. Najpierw zacząłem robi dziesiątki pojedynczych smug, ale za radą Spitona (wyglądało to nienaturalnie, zbyt regularnie) skierowałem się w nieco innym kierunku. Całkiem mi się to teraz podoba i chyba już wiele tutaj nie dołożę. W tym stylu będzie upaćkany cały spód.
-
Jak robiłeś to sfalowanie?
-
Całkiem fajny, choć ten poprzedni był ładniejszy. Inna sprawa, że ja tego samolotu nie lubię bo wygląda paskudnie. Ale brudzenie jak zwykle klasa.
-
To szpachlówka. Chyba najlepsza jest Tamiya, malutkie nierówności można także szpachlować klejem CA.
-
No właśnie, a na brzuszku maszyny są wyłącznie Alclady. Trudno, będę delikatnie trzeć.
-
Mam pytanie: biorę się za brudzenie, głównie spodu maszyny. Jest jakiś patent na to jak kłaść wszelkie preparaty chemiczne do szeroko rozumianego weatheringu na metalizerach? Na zwykłych farbach położyłbym uprzednio matowy lakier i nie byłoby problemu, ale na metalizery ponoć nie wolno tego robić, bo cały ich "splendor" szlag trafi. Czy jest na to jakiś sposób, czy po prostu nie ma co kombinować i trzeba kłaść zabrudzenia bezpośrednio na metalizery?
-
Niestety, ja też szybko się przekonałem, że modelarstwo to bardzo kosztowne hobby. Z reguły model to początek wydatków. Co do chemii, szczególnie takich washy jak pokazałem, to są one stosunkowo tanie, jeśli weźmie się pod uwagę na jak długo starczają. Ten brązowy wash MIGa używam już dwa lata, a nie zużyłem nawet połowy. Co do kolorów, to sztuka ich odpowiedniego dobierania jest... sztuką. Ja sam mam z tym dużo problemów. Generalnie staram się, żeby kolory zabrudzeń odpowiadały temu co w rzeczywistości. Ale także przyjęło się, że np. w przypadku kamuflażu kolorowego, np. SEA (czyli dwa odcienie zieleni i brąz), czy też takiego jak ma mój Draken, ciemny brąz jest dość uniwersalnym kolorem. Chodzi o to, aby kolor linii podziału blach nie był zbyt kontrastowy, dlatego np. na szary kolor blach warto kłaść niezbyt ciemny szary wash, tak jak zrobiłem to na przykład w moim Tomcacie. Różnie to jest i nie zawsze udaje mi się dobrać właściwy kolor. Bo ta umiejętność to jest, jak wspomniałem, prawdziwa sztuka.
-
Farbami olejnymi to można dorobić dowolny kolor. Ja często-gęsto lubię iść na skróty i używam takich właśnie specyfików. Są o tyle wygodniejsze do kładzenia w linie podziału, że są bardzo rzadkie i nie mają żadnych paproszków, jak to czasami bywa po rozrobieniu Van Gogha. Do tego bardzo powoli wysychają, a w zasadzie nigdy nie zasychają na amen (jak to bywa z farbami olejnymi) i trochę przez to łatwiej kontrolować proces washowania. No i wygoda - nie musze niczego rozrabiać, tylko wstrząsam buteleczkę i jadę z tym koksem. Ten brązowy wash MIGa używam od początku mojej kariery i jest bardzo dobry: świetny kolor i dobrze się kładzie na takie kamuflaże kolorowe, np. wietnamskie. Wadą tych specyfików jest to, że szalenie łatwo wytrzeć je z linii podziału, dlatego ja ścieram je zawsze tylko na sucho chusteczką, ewentualnie w jakiś zakamarkach patyczkiem do uszu zwilżonym mniej niż symbolicznie we White Spirycie.
