Przepraszam że się wtrącam do cywilnego działu ale widzę że kolega Marak postanowił podzielić się z nowymi/początkującymi forumowiczami (po raz kolejny) Swym niesamowitym "testem" dotyczącym malowania "pędzlem" i farbami Tamiya.
Może kolega wyjaśni mi i innym osobom "pedzlującym" Tamką jaki jest sens robienia "testu", w którym gęstą, nierozcieńczoną farbą mazia się kawałek plastiku, przy uzyciu pędzla o włosiu twardości szczotki do kibla i uzyskane efekty prezentuje jako dowód na nieprzydatność tych farb do malowania pędzlem ???
Podchodząc do "testów“ w ten sposób jestem w stanie udowodnić nieprzydatność KAŻDEJ farby do malowania aerografem - malując pistoletem natryskowym i mieszając farbę z... powiedzmy - mąką ziemniaczaną.
Bo cóż z tego, że jak kolega pisze:" Rozcieńczalnik zawarty w Tamiyi rozpuścił warstwę pierwszą i wymył ją." skoro nikt nie maluje modeli farbą prosto ze słoiczka, a odpowiednie rozcieńczenie Tamki i zastosowanie odpowiednich pędzli, całkowicie ten problem niweluje - bez żadnych dodatkowych warstw sidoluxu czy innych lakierów.
W odpowiedzi na "test", mała całkowicie pseudoprofesjonalna prezentacja wykonana w 30-40 minut, rozcieńczoną Tamiyą, miękkim pędzlem, bez podkładu i odpowiednio przygotowanej farby:
Warstwa pierwsza:
Warstwa druga:
Warstwa trzecia:
Warstwa czwarta:
Finał :
Po wyschnięciu :
Może lepiej na przyszłość pisać "moim zdaniem...", "mnie się nie udaje...", a nie rzucać do nowicjuszy hasło "Tamiya nie nadaje się do pędzla" jakby to była prawda objawiona.
Bez złych intencji - pozdrawiam.