Skocz do zawartości

Marwaw

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    1 499
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Marwaw

  1. Od czego by tu zacząć? Ostatnio jak byłem w sierpniu w Helu, to nawet nie musiałem nic naprawiać, no jedno kółko od Bostona się odkleiło, obyło się bez pastucha elektrycznego. w ramach wystawy o Helu w latach 1939 - 1945 planujemy pokazać trochę artefaktów w postaci przedmiotów osobistych załóg U-bootów, które udało mi się poodnajdywać na różnych wystawach. Fajnymi eksponatami są dwie podstawy morskie od działek Flak 2cm (wczesnego i późnego typu). Na ścianach plansze ze zdjęciami i garścią informacji. Co do modeli to na razie sklejony jest U-515 typ IXC, U-253 typ VIIC (do niego powstaje fragment nadbrzeża z infrastrukturą), tasz bohater czyli U-6, w kolejce czeka U-2331 (typ XXIII) zastanawiam się na U-XXVII Seehund, budowane były w Elblągu. 7urgen, ten wstęp to tak próbka mojej pisaniny, poza modelarstwem lubię również walić w ten sposób w klawiaturę A co do MOW-u to pewnie tak, kto tam nie zna Wojtka W. np? Może i nawet wpadliśmy tam na siebie nawet o tym nie wiedząc... Garść kolejnych faktów o historii "Dłubanek": Podczas Kampanii Wrześniowej kilkakrotnie dochodziło do spotkań okrętów niemieckich z jednostkami polskimi. 30 sierpnia 1939r. U-31 napotkał na północ od Rozewia zespół niszczycieli realizujący plan PEKING, przekazana informacja skutkowała odwołaniem z Bałtyku okrętów typu VII. Przynajmniej dwukrotnie okręty niemieckie atakowały polskie okręty podwodne. 2 września 1939r. U-18 napotkał idący na powierzchni okręt podwodny ORP Żbik. Niemcy zamierzali zaatakować o brzasku, lecz na polskim okręcie w porę dostrzeżono niebezpieczeństwo. Żbik zdołał uciec w głębiny. Dzień później U-14 zaatakowała płynący na powierzchni ORP Sęp. Odpalona torpeda wybuchła w odległości około 200 metrów za rufą polskiego okrętu, a przyczyną źle działający zapalnik zbliżeniowy. W dniu 7 września 1939r. z tych samych powodów nie powiódł się atak U-22 na ORP Żbik. Kapitanleutnant Winter zgłosił jednak zatopienie polskiej jednostki i skasował za swój "wyczyn" Żelazny Krzyż. Nie oznacza to jednak, że stroną atakującą byli tylko Niemcy. Kapitanleutnant Claus Korth: „Kierując się na zachodni Bałtyk, musieliśmy za dnia musieliśmy przejść przez obszar, w którym meldowano o polskich okrętach podwodnych. Wyszedłem na pomost, gdy marynarz na oku zawołał: - Za rufą na sterburcie peryskop! Peryskop wysuwany i chowany! O wiele grubszy niż nasze niemieckie! Naprawdę nie tak wyobrażaliśmy sobie swoje pierwsze spotkanie z wrogiem. To my chcieliśmy być myśliwymi, a teraz stało się na odwrót. Zanurzyliśmy się alarmowo. Ledwie znaleźliśmy się pod wodą, gdy usłyszeliśmy tuż obok burty przelatującą torpedę. Nie trafiła , bo zanurzając się, ustawiliśmy się dokładnie rufą do dostrzeżonego peryskopu, stanowiąc dla wroga możliwie najmniejszy cel. Z tej sytuacji ledwo wyszliśmy. Prawdopodobnie Polak przeleżał dzień na dnie i obudził go dopiero hałas naszych śrub. Zanim wyszedł na peryskopową, minęliśmy go i zobaczył nas od tyłu”. U-57 w morzu (Internet) Atakowanym okrętem był U-57, jednostka typu IIC. Atakującym natomiast z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić był ORP Ryś. Całe zdarzenie miało miejsce 3 września 1939r. około godziny 23.30, kiedy to na polskim okręcie idącym na powierzchni i ładującym akumulatory dostrzeżono światła niezidentyfikowanego okrętu podwodnego. Kmdr. Aleksander Grochowski postanowił zaatakować wrogą jednostkę dwoma torpedami, które niestety nie trafiły w cel. Atak Rysia na niezidentyfikowany niemiecki okręt podwodny opisuje Cz. Rudzki w książce „Polskie okręty podwodne 1926 -1969”. W innych opracowaniach (E.Kosiarz, J. Pertek), nie znalazłem potwierdzenia, że atak rzeczywiście nastąpił, wspomina się jedynie, że widziano peryskop. C. Korth w swojej książce „U-booty znów atakują” potwierdza natomiast zarówno fakt ataku, wskazuje, że nastąpiło to w nocy, a dzień wcześniej otrzymano wiadomość, że Anglia i Francja wypowiedziały wojnę Niemcom, dodając do tego, że inny polski okręt podwodny w toku całej Kampanii Wrześniowej nie atakował torpedami wrogiego okrętu podwodnego, jak zaznaczyłem powyżej U-57 atakowany był zapewne przez Rysia. Ciekawe jest również to, że godłem U-57 był czerwony diabeł wymalowany na kiosku. Kiedy Claus Korth obejmował dowództwo na U-138, jego miejsce na U-57 zajął OberLeutnant Erich Topp. Kiedy z kolei ten oficer obejmował dowództwo U-552, godłem tego okrętu były również czerwone diabły wymalowane na kiosku. U-57... ... i jego Czerwony Diabeł (Internet) U-6 w czasie działań przeciw Polsce odbył jeden patrol bojowy, następny patrol bojowy odbył już w trakcie Kampanii Norweskiej, potem do lipca 1940r. odbywał rejsy szkolne… W mojej stoczni przyszła pora na malowanie. Proces standardowy - podkład (Tamiya, Vallejo - czarny tylko na część podwodną), farby Valleho Model Air: Mam praktycznie złożone wszystko w całość, nie przyklejałem jeszcze kiosku, ale najpierw wasch i brudzenie...
  2. Po prostu wspaniały, budowę śledziłem od samego początku. Jeden z najlepszych warsztatów jakie widziałem.
  3. 31 sierpnia 1939r. Cieśnina Kattegat, okręt podwodny U-6 Od kilku dni załoga okrętu podwodnego U-6 znajdowała się w kwadracie marynarki AO 4577. Patrolowali nakazany rejom, ale nic ciekawego się nie działo. Same statki handlowe. Nic szczególnego. Dowódca okrętu Kapiatnleutmant Joachim Metz leżał właśnie na koi, którą dzielił z jednym z marynarzy, gdy dobiegło go wołanie: - odgłosy śrub na prawo od dziobu! Momentalnie zerwał się i tak szybko jak to możliwe pognał do centrali. - co jest? – spytał gdy znalazł się miejscu. - trzy okręty, dość szybkie – meldował obermat zajmujący się radiostacją i szumonamiernikami - pewnie wojenne. - Szefie na peryskopową – rozkazał Metz – zobaczymy co za jedni. Szasować balasty! Po kilku minutach U-6 znalazł się na głębokości peryskopowej. Metz rozkazał podnieść peryskop nawigacyjny, wyższy znacznie niż bojowy. Nie miał informacji o rozpoczęciu działań wojennych i wolał nie ryzykować wywołania incydentu na wodach międzynarodowych. Kiedy lśniąca kolumna znalazła się na swoim miejscu, rozłożył rączki i przylgnął do okularu. Przez chwilę omiatał horyzont, a w końcu oznajmił: - To Polacy – wpatrywał się dalej w okular – i to cały zespół! Dwa lekkie krążowniki torpedowe klasy Grom w eskorcie niszczyciela klasy Wicher. - To są ich siły główne – stwierdził I oficer U-boota – atakujemy? - Nie możemy – odparł Metz – nie mamy rozkazu rozpoczęcia działań wojennych. Zapisać pozycję, gdy będą daleko wynurzymy się i zameldujemy o tym B.d.U. Swoją drogą Polaków można lubić lub nie, ale okręty mają piękne. Sam Pan spojrzy. Przekazał peryskop I-mu oficerowi. Ten spojrzał przez okular we wskazanymi kierunku i wyrecytował jak z nut: - Torpedo Kreutzer klasy Grom, 7 dział 120mm, 6 wyrzutni torped, długość 114 metrów i zastorer klasy Wicher, 4 działa 130mm i 6 wyrzutni torped, długość 106 metrów, śliczny tłuściutki cel, gdybyśmy… - Nie tym razem – Metz ostudził zapał swego zastępcy – nie jesteśmy jeszcze w stanie wojny z Polską, a poza tym w razie trafienia jednego z nich dwa pozostałe rozniosły by nas na strzępy, a Krzyż Rycerski dostalibyście najwyżej pośmiertnie. Pierwszy musiał przyznać rację. Przyglądał się jeszcze chwilę polskim okrętom. Było na co popatrzeć. Cały zespół szedł z pełną prędkością, a rasowe sylwety polskich niszczycieli musiały działać na wyobraźnię. - Szkoda że jesteśmy po przeciwnych stronach barykady – mruknął składając rączki peryskopu – lepiej spotkać się na jakiejś paradzie morskiej a potem razem iść na piwo, niż walić w siebie torpedami… W centrali nikt mu nie odpowiedział, pomimo, iż większość obecnych miała to samo zdanie. Polskie niszczyciele znikały powoli za horyzontem. Można było nadać meldunek. U-9 w morzu. Zwraca uwagę Żelazny Krzyż umieszczany na kiosku na cześć Otto Widigena, który pływając na U-9 w czasie I Wojny Światowej podczas jednego patrolu zatopił trzy brytyjskie krążowniki (Internet) U-8 i U-9 w porcie (Internet) Przedstawiciele typu IIB - U-17, U-12, U-21 (Internet) Tak mogło wyglądać spotkanie odchodzących w przededniu wojny do Wielkiej Brytanii polskich niszczycieli OORP Błyskawica, Grom i Burza z patrolującym cieśninę Kattegat z moim bohaterem czyli U-6. Część z Was pewnie zna ten tekst, bo był już publikowany, ale pasował tutaj całkiem nieźle, więc postanowiłem go umieścić i tutaj. O tym co działo się po 1 września 1939r. w następnym odcinku, bo muszę to dopiero opracować. W mojej stoczni dobiegły prace przy kadłubie: Część słupków relingu dostało wsporniki, zmajstrowałem również wydech od Diesla. Skończyłem również detalowanie kiosku, oczywiście peryskopy i koła ratunkowe są na razie tylko wsadzone "na sucho". Do malowania zostaną zdjęte. Działko p.lot. 2cm dostało metalową lufę z Abera i zrobiony od podstaw zespół celownika. Fototrawiona siatka z Eduarda zostanie wklejona po malowaniu. Drobnica Wstępnie złożona całość. Teraz czeka nas malowanie...
  4. Bałwanek i beczułka (choć brzmi kusząco) raczej nie - w muzeum przekaz musi być prosty i czytelny żeby każdy zrozumiał, ale przyprószenie pokładu delikatnym śniegiem - jak najbardziej. Wymyśliłem, że pokażę go tak, jakby miał rzucić cumy w Helskim porcie, na pokładzie kilku marynarzy z odbijaczami, cumami itp. Mam jeszcze figurki Revella.
  5. Okazały się bardzo wdzięcznym tematem. Wszystko zaczęło się przez przypadek. Najpierw przez pewien czas stał u mnie model U-boota VIIC pięknie sklejony przez Kamila Zoszaka (jest tu na forum). Potem dla jednego z magazynów modelarskich recenzowałem zestawy Griffona... no jak tu nie skleić modelu? Początkowo miał to być U-69, ale potem dorwałem fotki U-253 z Helu i się zaczęło. Ciąg dalszy znacie. 24 sierpnia 1939r. Baza szkolnej U-Bootschulflotille w Neustadt, okręt podwodny U-6. Okręty typu II w bazie, o ile pamiętam jest to Kilonia, ale mogę się mylić (Internet) Służba na U-6 nie należała do łatwych. Należał on do typu U-IIA i był przybrzeżnym okrętem podwodnym o wyporności 254 ton. Pod wodą jednostka wypierała 303 tony, jej prędkość na powierzchni wynosiła 13 węzłów zaś podwodna 7. Załogę tego mierzącego 40,9m stalowego rekina stanowiło 25 oficerów i marynarzy zaś uzbrojenie stanowiły trzy wyrzutnie torpedowe z zapasem pięciu torped oraz w niektórych przypadkach 20 milimetrowe działko przeciwlotnicze montowane przed kioskiem. Załoga nie miała żadnego komfortu w stalowym kadłubie przesiąkniętym wszelkiego rodzaju przykrymi zapachami – ropy, oleju, potu, psującego się jedzenia czy wyziewów z kibla. Do tego dochodziła wilgoć, zimno i huk silników Diesla jeśli okręt poruszał się na powierzchni. U-6 wraz z jednostkami bliźniaczymi podczas postoju (Internet) U-6 wraz z dwoma bliźniaczymi jednostkami, U-5 i U-7 właśnie opuściły macierzysta bazę i udały się na pierwsze jak się miało okazać zadanie bojowe. Wszystkie „Żelazka” jak załogi określały okręty klasy II miały udać się na wody cieśniny Kattegat i obserwować ruchy polskich jednostek usiłujących wydostać się z Bałtyku. Na pomoście obserwacyjnym U-6 znajdującym się w kiosku z trudem mieściło się trzech mężczyzn. Dlatego podczas wychodzenia z portu stał tam tylko dowódca Kapiatnleutmant Joachim Metz oraz obserwator. Obaj przez duże morskie lornety obserwowali ruchy siostrzanych okrętów. U-9 wychodzi w morze.(Internet) - U-5 zanurza się – zameldował obserwator. Metz spojrzał we wskazanym kierunku. Zgrabna sylwetka małego U-boota pomału znikała pod powierzchnią wody. Najpierw zniknął pokład z charakterystyczną piłą do cięcia sieci zagrodowych umieszczoną na dziobie. Przez chwile widać było tylko wysmukły kiosk, a potem i on zniknął pod falami Bałtyku. Przez jakiś czas w miejscu gdzie przed chwilą znajdował się okręt widać było ciemny kij wysuniętego peryskopu. Po chwili zniknął i on. Metz odwołał pod pokład obserwatora, potem jeszcze chwilę omiatał lornetką horyzont, po czym przez właz zsunął się do centrali. - Do zanurzenia! - rozkazał. Wynurzający się okręt podwodny U-7 (zdjęcie z facebookowego profilu Das U-Boot in Farbe) U-11 na tle latarni morskiej w Świnoujściu(Internet) Tak według mnie mogło wyglądać wyjście w morze mojego bohatera na swoje pierwsze zadanie bojowe. Pochwalę się, spłodziłem to sam. Natomiast w stoczni prace idą dość dobrze, ostatnio detalowałem kadłub. To jeden z najprzyjemniejszych etapów w pracy nad modelem. Wykorzystałem zarówno to, co dał producent, złom z fototrawionych blaszek oraz nieco dodatków własnych. Oto, co wyszło: Jak pewno zauważyliście model dostał również podstawkę, ponieważ producentowi się zapomniało... Kadłub w zasadnie gotowy, brakuje kilku detali takich jak wsporniki relingu czy wydech od diesla, ale wszystko w swoim czasie. Pracuję również nad kioskiem. Tu również nie zamierzam poprzestawać na tym co dał producent. Na razie od siebie dołożyłem ławeczki wewnątrz pomostu oraz okucia handrelingu. Kiosk ustawiony na pokładzie i można się już cieszyć sylwetką dłubanki.
  6. Przyznaję, że dopiero teraz tu trafiłem i jestem pod ogromnym wrażeniem. Warsztat ma klimat. Miech MOC będzie z Tobą Marcinie!!!
  7. Może być ciężko, może zacznij od ścięcia podstawy ostrą, nieużywaną żyletką, a potem delikatnie drobnym papierem ściernym?
  8. Ja również, ale zdjęcie wykonano nie w Szczecinie tylko w Gdańsku, a przedstawia ono okręt podwodny U-410 przy nadbrzeżu wyposażeniowym Stoczni Schischaua. Rozumiem, że zdjęcie stanowi punkt wyjściowy dla kompozycji dioramy jaką chcesz wykonać? Tak czy inaczej pomysł super, jak znajdę jakieś informacje na temat U-bootów typu IX przewijających się przez Gdańsk i jego stocznię dam znać - na razie przychodzi mi do głowy jedynie U-109 i pewna dość zabawna historia. Miało to miejsce w dniu 25 lutego 1940r. przy burcie okrętu bazy Hansa stały U-111 i U-109. Ponieważ tego dnia zapowiadano niewielką odwilż, zarządzono ćwiczenia torpedowe na wodach Zatoki Gdańskiej. Resztę opowie funkmat Wolfgang Hirschfied, radiotelegrafista z załogi U-109: "U-109 cumował obok okrętu Kleinschmidta - U-111, który stał od zewnątrz. U-111 odbił pierwszy. "Miłych ćwiczeń!" krzykneli z pokładu. Gdy odbił U-109, U-111 zdążył już zniknąć w ciemnościach. Po kilku minutach Walter Groos, pełniący wachtę bosman, który rzucał cumy dziobowe, krzyknął na pomost, że znalazł dużą kuchnię polową, przywiązaną do pokładu pomiędzy kioskiem a podstawą działa. Dowódca wychylił się z pomostu i próbował wypatrzeć ją w ciemnościach. - Niech to szlag! - krzyknął głośno - Skąd się tu wzięła? - Pewnie trzeba zapytać Kleinschmidta! - odkrzyknął Walter Groos. Kapitanleutmant Fischer zszedł na pokład, żeby obejrzeć kuchnię, która miał wysoki komin i musiała należeć do Rechsarbeitdienast. - Musimy się jej szybko pozbyć - powiedział Fischer do bosmana - jeśli Hertha zobaczy to coś na pokładzie, gdy się rozwidni, będziemy pośmiewiskiem całej flotylli. Okręt przybił w Nowym Porcie. Wytargaliśmy kuchnię na brzeg do nieużywanego składu węgla. Potem pospieszyliśmy za flotyllą i o świcie znaleźliśmy się na pozycji. Nieopodal przebywał U-111. Na jego pomost i pokład cisnęła się załoga. Wszystkie lornetki skierowane były na nas. Porucznik Keller patrzył z niechęcią na wyszczerzone w uśmiechach twarze an U-111 i powiedział: - A co by było, gdybyśmy musieli się zanurzyć z tym czymś na pokładzie? - Kleinschmidt popłakałby się ze śmiechu - odpowiedział mu Fischer." Jest jedna z moich ulubionych historii i mam nadzieję, że da Ci "pałera" w dalszej pracy
  9. No to zaczniemy od takiego zdjęcia: U-142 typ IID na Motławie na tle Żurawia. 17 października 1940r. (Interent) Postanowiłem przeplatać relację z warsztatu informacjami historycznymi, tak jak to miało miejsce w przypadku jednego z poprzednich konkursów, którego formuła bardzo mi się podobała. Okręt podwodny U - 6 należał do typu IIA, małych jednostek przybrzeżnych, wywodzących się od okrętu Vesikko budowanego dla marynarki wojennej Finlandii. Okręt ten zaprojektowała i firma N.V. Igenieuskantor voor Scheepsbouw z Hagi. Firma składała się z oficerów i inżynierów z Niemiec i będąca swego rodzaju przykrywką w celu obejścia postanowień Traktatu Wersalskiego. Okręt został przekazany Finlandii w styczniu 1936r, zaś do tego czasu zdobyto niezbędne doświadczenia do budowy podobnych okrętów dla niemieckiej marynarki wojennej. Po dojściu do władzy w 1933r. Hitler od razu podjął działania zamierzające do odbudowy sił zbrojnych, a 16 marca 1935r. wypowiedział warunki Traktatu Wersalskiego. Już pod koniec kwietnia tego roku ogłosił, że Niemcy rozpoczynają budowę 12 okrętów podwodnych, co było kompletną nieprawdą, gdyż na pochylniach rozpoczęto od razu budowę 18 jednostek. Program budowy obejmował sześć okrętów typu IIA pozostałe były jego nieznacznie zmodyfikowana wersją IIb. Kadłub U-6 podczas budowy w hali stoczni Deutsche Werke w Kilonii Stępkę pod kadłub U-6 położono w dniu 11 lutego1935r. w stoczni Deutsche Werke w Kilonii. Wodowanie odbyło się w dniu 21 sierpnia 1935r., zaś wcielenie do służby w dniu 7 września 1936r. Pierwszym dowódcą okrętu został Kapitanleutnant Ludwig Mathes. U-6 wszedł w skład "U-Bootabwehrschule", późniejszej U-Bootschule, Jednostki te zorganizowano w 1. flotyllę U-Bootów, „Weddigen”' na cześć kapitana Otto Weddigena asa U-bootów z okresu I Wojny Światowej. Flotylla ta bazowała w Kilonii do czerwca 1941 roku... W mojej stoczni również robota idzie dość sprawnie, pomimo, że model jest short runem i wymaga więcej uwagi niż podobne produkcje Revella czy Bronco Models. Zanim skleiłem ze sobą połówki kadłuba musiałem zamontować wręgę z wylotami aparatów torpedowych. Dołożyłem wzdłużnicę, która została mi po jednym z U-bootów z Revella. Wystarczyło ja tylko nieco zmodyfikować. Sklejenie kadłuba nie sprawiło większych problemów, pomimo, że nie miał kołków ustalających, musiałem nieco spiłować wręgę dziobową, bo połówki kadłuba nie chciały się zejść w rejonie dziobu. Miejsca łączenia zalałem klejem CA i po obrobieniu w kilku miejscach poprawiłem szpachlówką. Pokład główny składa się z trzech elementów. nie wiedzieć czemu miał w przekroju kształt trapezu i wymagał sporej obróbki pilnikiem. Poza tym środkowa część, którą wklejałem jako ostatnią okazała się za długa i musiałem ją nieco skrócić. Samo klejenie zacząłem od punktowego złapania poszczególnych fragmentów pokładu klejem CA, a potem przyklejenia na stałe klejem penetrującym. Potem obróbka papierem ściernym, gdzie trzeba szpachlówka Gunze i znowu obróbka papierem ściernym. Zakończenie prac nad bryłą kadłuba zakończył montaż sterów i wałów śrubowych.
  10. Zatem do roboty. Na pierwszy ogień poszedł kadłub. Special Navy podeszło do tematu tak: Składa się on z czterech elementów, zapewne dlatego, żeby zmieścił się w standardowym pudełku. Na pierwszy rzut oka, robi bardzo dobre wrażenie, zwłaszcza z powodu przewierconych w większości otworów przelewowych. Rycie w otworach to coś, czego najbardziej nie lubię w modelach okrętów podwodnych, ale warto je nawiercać zwłaszcza w miejscach widocznych. W przypadku tego modelu część z nich trzeba zaślepić, bo U-6 miał nieco inny ich układ. Połówki kadłuba sklejone w całość, niepotrzebne otwory zostały zatem zaślepione. wycięte również zostały szczeliny w środkowej części kadłuba. Najpierw od wewnątrz napchałem szpachlówki Revella, po jej wyschnięciu obrobiłem od zewnątrz naniosłem cienką warstwę płynnej szpachlówki Gunze, gdy wyschła ponownie obrobiłem powierzchnię i na sam koniec nałożyłem rzadki klej CA. Potem obróbka i gotowe. Na tym etapie nawierciłem również otwory przelewowe w części dziobowej i rufowej a także cały szereg otworów, których nie uwzględnił producent, a o które warto uzupełnić model. Co ciekawe producent do instrukcji dołączył również ściągę z listą tego, o co trzeba uzupełnić budowaną replikę. Potem zabrałem się za dalsze wzbogacanie burt o kolejne elementy - listwy które uległy zeszlifowaniu przy obróbce zaślepionych otworów, imitacje szumonamierników na dziobie, kolejnych otworów w górnych częściach burt. Teraz jestem na etapie odtwarzania wewnętrznej konstrukcji kadłuba lekkiego w okolicach otworów przelewowych. Kolejne zdjęcia pewnie za kilka dni...
  11. Klasa 4 - Okręty i statki Specjalna 1 - Najlepsza relacja z prac warsztatowych Specjalna 3 - Najlepsza interpretacja tematu konkursowego Witam, Można dołączyć się do zabawy? Dawno nic nie pokazywałem na forum, a logo KPM-u na stronie głównej Modelworka podziałało trochę jak wyrzut sumienia Ponieważ w przyszłym roku Muzeum Obrony Wybrzeża w Helu będzie obchodzić 10-lecie działalności, zaszła potrzeba odświeżenia dotychczasowych wystaw i stworzenia kilku nowych. Jedna z nich ma traktować o porcie w Helu jako bazie Technicznej Grupy Szkoleniowej U-bootów czyli (AGRU front Hela). Modelarskim akcentem tej wystawy będą oczywiście modele U-bootów, stąd nieco pokraczna interpretacja tematu konkursu - ale Zatoce Gdańskiej do Adriatyku trochę brakuje Ale do rzeczy. Bohaterem mojego warsztatu będzie okręt podwodny U-6 typu IIA: Zastaw w skali 1/72 firmy Special Navy, czyli morski odłam Special Hobby, produkt firmy MPM, której właścicielem jest CMK (trochę to skomplikowane, ale tyle wyczytałem z pudełka). Na pierwszy rzut oka, bardzo przyjemny short run, ale wchodząc nieco głębiej w temat, czeka mnie sporo pracy z dostosowaniem tego co przewidział producent do tego co zamierzam osiągnąć. Sporo przeróbek zwłaszcza w kadłubie. Uzupełnieniem będą figurki marynarzy z CMK, oraz pozostałości blaszek Eduarda po wcześniejszych U-bootach wykonanych na potrzeby tej wystawy. Zamierzam wykonać typowy model wystawowy, w malowaniu z okresu służby w 21 Flotylli Szkolnej w Piławie, takie malowanie przewidział również producent modelu. Zapraszam zatem do oglądania moich wypocin i odwiedzenia MOW w przyszłym roku.
  12. Ja użyłem tych z Griffona i całkiem nieźle wyszło. Tak czy inaczej szacun za relingi. Za całą resztę też
  13. Fajnie Ci idzie, a Griffon naprawdę podkręca model na maksa. Sam popełniłem dwie takie łajby i pomału mam ochotę na trzecią.
  14. Dawno tu nie zaglądałem. Dzięki jeszcze raz za słowa uznania. Gryf już sobie stoi w Muzeum, jak byłem latem podkleiłem to i owo, tak żeby było ok. Jako ciekawostkę dodam, że sporych rozmiarów gablotę na model pomagali mi ustawiać Koledzy z... Luftwaffe - 3 września wasi kumple zatopili oryginał, to Wy pomóżcie mi przy modelu Oczywiście pomogli, a dla zwiedzających była to dodatkowa atrakcja. Wicher... jeszcze na razie odkładam temat na następny sezon, ale coraz poważniej o nim myślę...
  15. No teraz to już możemy sobie tylko pisać... Ważne, że modele naprawione i stoją w gablotach. Zapraszam zatem do końca września, lub w przyszłym roku - wtedy powinno pojawić się jeszcze kilka modeli.
  16. No, wróciłem z Helu. W poniedziałek poświęciłem 9 godzin pracy i naprawiłem Hallera: Zdjęcie: MOW. Jak ktoś będzie w pobliżu serdecznie zapraszam
  17. Każdy model chętnie przyjmujemy, ale z kartonami to jest loteria. W obiektach jest duża wilgotność i parę razy zdarzyło się, że modele kartonowe się powypaczały. W Rybitwie musiałem prostować pokład, znajomemu kompletnie diabli wzięli Batorego. Daj znać na prv co to by miało być i się zastanowimy.
  18. A jak zdewastuje to nie? W każdym razie tabliczka ze zdjęciem będzie ale przy wejściu, przy każdym modelu podana wartość.
  19. Słuchajcie to jest pomysł - tabliczka ze zdjęciem i odpowiednim komentarzem, a przy każdym modelu wartość. Myślę że to da się zrobić. Dzięki BDW - jak ktoś będzie w sierpniu w Helu, będzie miał okazję zobaczyć U-boota typu XXIII w 1/35 z Bronco, nad którym właśnie siedzę.
  20. No właśnie, burak zaczął od tego, że eksponaty źle zabezpieczone i bujać się nie można, potem spuścił z tonu. Fakt, że pozostawienie tak było błędem, ale co jak mogę zrobić. Byłem w tym czasie 250 km od Helu. Mam nadzieję, że taka sytuacja się nie powtórzy a jeśli nawet to reakcja będzie zdecydowana, tym bardziej że SAAB pojął się wyceny tych modeli
  21. to co cytat z Facebooka MOW W sierpniu jadę na Hel - narzędziami i będę naprawiał. Szkoda słów.
  22. Na oszklenie trzeba zwrócić szczególną uwagę. Oglądałem ten model u nas w sklepie i szkło było potwornie porysowane jakby ktoś je potraktował jakimś rylcem po wyjęciu z formy, prosto ze sklepu poszło do reklamacji. Co do kalek to słyszałem taką historię, że ludziska stare Italerki dla kalek kupowali, nie wiem ile w tym prawdy, ale tak podobno było.
  23. To prawda pięknie wygląda, to jest jeden z tych modeli, które chcielibyśmy mieć na ekspozycji w Helu. Tutaj moje trzy grosze na temat Schrecka w 1/72: http://www.modelarstwo.koszalin.pl/sokol/modelarstwo.koszalin.pl/index.php/recenzje-mainmenu-3/samoloty-mainmenu-17/304-schrecka-fba-17-hmt-2-macchi-m-9 jako bonus Macchi M-9.
  24. W F-14 wylatywały bokiem turbiny ;) Wal jak w dym No proszę, F-14 i FF-49b mają więcej wspólnego niż się można spodziewać
  25. No na pewno tu będę zaglądać. Szykuje się kolejna kosiarka do nagród.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.