Jump to content

Marwaw

Members
  • Content Count

    1,499
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Marwaw

  1. To prawda, można jeszcze popracować nad brezentami, w warunkach wojennych nie były one białe, tylko jasnoszare lub beżowe. Można jeszcze pomyśleć o wymianie luf artylerii głównej na nieco cieńsze. Poza tym bardzo się cieszę widząc taki postęp prac. Przezentuje się super.
  2. O, Kolega taltos1 mnie wyręczył, musiałbym ścigać kumpla który je kupował. Nie mam pojęcia o wędkarstwie. Dalmierz nie jest czarny, może to ciemny wasch daje takie wrażenie. A koty... no tak też dawno temu jeden kot pomagał mi w klejeniu, najpierw chciał na kolana - ok, potem zaciekawiło go co robię, zaczął zaglądać na biurko, nawet przednie łapy na nim położył, jeszcze zniosłem, ale jak stwierdził, że to co robię powinno być smaczne - wtedy wyleciał Dzięki za miłe słowa o moim klejeniu.
  3. Z tą psią pomocą to jest tak, że czasem muszę robić przerwę na głaskanie, jak się sam nie domyślę, dostaję serię strzałów łapą - zazwyczaj kiedy kleję jakieś drobne fototrawki lub chce coś precyzyjnie pomalować Olinowanie udało mi się rozpiąć: Użyłem do tego cienkich nici zakupionych w internetowym sklepie wędkarskim. Bardzo dobrze łapią na klej CA, co prawda podczas klejenia ledwo je widać, ale dałem radę.Obok szpulek z nitkami leży tajemniczy przedmiot, jego przeznaczenie wyjaśnię bo zakończeniu warsztatu Powiesiłem również banderę i kilka flag kodu sygnałowego. Bandera pochodziła z zestawu i była wydrukowana na samoprzylepnej folii. Może być ale wolałby, na kalkomanii, musiałem i tak retuszować cienkim pędzelkiem i czerwoną farbą. z kawałków kalkomanii postały flagi sygnałowe, trochę domalowałem cienkim pędzlem. Teraz co jakiś czas biorę model i patrzę co trzeba poprawić, np. flagsztoki, robię zdjęcia i pomału zbieram się do zmontowania galerii.
  4. Tak, zmaż połowę, ale kilka z tego co zostanie zaostrz bardziej.
  5. To oczywiście żart Moja Połowica też jest pogodzona z faktem, przy większych modelach nawet czasem pomaga.
  6. To podejście mi się bardzo podoba. Wbrew pozorom jest jeszcze sporo czasu. Jak dziś skończysz z wnętrzem...będzie dobrze.
  7. Też myślałem, że on w 1/48. Fajnie wygląda.
  8. Forest ma zdecydowanie rację. Kliwater też mi się nie podobał, ale nie za bardzo wiedziałem z której strony go ugryźć. Sugerowałem się między innymi tym zdjęciem: Czyli znany wszystkim Chokai na pełnym gazie, za rufą kotłuje się i to bardzo, co jednak nie zmienia faktu, że u mnie piana za rufą była do poprawki. Oto efekt: Kliwater został zatem zwężony i nieco skondensowany, myślę, że teraz wygląda lepiej. Poza tym przez ostatni czas robiłem różnego rodzaju detale, takie jak lampy pozycyjne, uprzęże osprzętu ratunkowego i to co tam jeszcze uznałem za stosowne: Przy okazji przedstawiam mojego kudłatego pomocnika w stoczni, który mi wiernie towarzyszy od początku budowy Yahagi: Czyli Reks. Właśnie rozważa możliwość ucięcia sobie kolejnej drzemki pod biurkiem. Odnośnie samej budowy, to czeka mnie teraz rozpinanie olinowania i ostatnie poprawki. Powinienem się wyrobić...
  9. Delikatne, wąskie, rdzawe zacieki w takich miejscach jak pod słupkami relingów, czy mocowania poręczy, będą jak najbardziej na miejscu. Ale nie wszędzie, wystarczy wybrać kilka takich gdzie jest największe prawdopodobieństwo ich wystąpienia.
  10. Jestem pod dużym wrażeniem zarówno świetnie pomalowanego kamo, jak i wymiarów modelu. W 700-kach jestem totalnym nowicjuszem i byłem przekonany, że to kameralna, domowa skala. Do czasu kiedy obejrzałem sobie plany IJN Kaga - klamot na pół biurka. Choć przyznam się, że kilka razy mi się śniło, że buduję model Kagi z zestawu Fujimi... Żona twierdzi, że to można wyleczyć...
  11. Wiem, że to nie do końca ładnie umieszczać post po postem, ale u mnie w stoczni trochę się dzieje więc melduję co i jak. Po pierwsze mój Yahagi dostał trochę rdzawych zacieków i brudu na kadłubie: Używałem specyfików AK Interactive i starałem się nie przesadzać. Chciałem uzyskać aktywnie uczestniczącego w działaniach wojennych, a nie starego kalosza oczekującego na swój kres w stoczni złomowej na jakiejś plaży w Bangladeszu. Potem zająłem się sztuką nowoczesną i stworzyłem taki oto kolaż z plasteliny: stwierdziłem jednak, że artysta ze mnie żaden i na tym majątku nie zrobię. Moje dzieło sztuki pt. "Bezsens egzystencji ludzkiej jednostki w zgiełku wielkomiejskiej dżungli w białych skarpetkach o poranku" został finalnie podstawką pod model mojego krążownika. W tym celu pokryłem ją zmiętą folią aluminiową przyklejoną rozcieńczonym wikolem. "Morze" zostało pomalowane akrylową farbą do mebli, co stanowiło bazę do dalszych działań. Chciałem pokazać okręt płynący z pełną prędkością po lekko wzburzonym morzu. Pogoda taka, jak tego lata, do plażowania beznadziejna, ale za to wszystko co pływa wygląda efektownie: Dobierając kolorystykę wody, bazowałem na obrazku na pudełku (jeden z ładniejszych jakie widziałem). Efekt widoczny na zdjęciu otrzymałem przy pomocy farb zielonej, niebieskiej oraz transparentnego medium. Mieszałem to w różnych proporcjach i malowałem dość sporym pędzlem, do uzyskania efektu jaki mnie zadowalał. Potem pokryłem cały "akwen" warstwą specyfiku Water Texture od Vallejo. Również przy pomocy farb Valleho wycieniowałem pianę tworzącą się w odkosach fal oraz kliwater wokół kadłuba. Zacząłem od jasnoszarej, potem jasno niebieska, a na końcu biała. Używam do tego starego wystrzępionego pędzelka, trochę to przypomina metodę suchego pędzla. Teraz przyszła pora na zamocowanie modelu na podstawce. Przykleiłem go za pomocą kleju CA, szczeliny pomiędzy kadłubem a "wodą" wypełniłem Water Texture, a po wyschnięciu całą podstawkę zalałem kolejnym specyfikiem od Valleho - Still Water. Po jego wyschnięciu, mogłem zabrać się z bryzgi wody wokół kadłuba i grzbietach fal. Do tego celu używałem białej farby mieszanej z sodą spożywczą, specyfiku Snow&Foam (Vallejo). Większe bryzgi zrobiłem z kawałków chusteczki higienicznej. Jej fragmenty poprzyklejałem na grzbietach fal, pokryłem mieszaniną farby z sodą i preparatu do bicia piany, po czym wystrzępiłem "bryzgi" pęsetą i rylcem. Teraz doklejam detale, których nie wykonałem wcześniej, potem czeka mnie olinowanie, jakieś ostatnie poprawki...
  12. O, proszę. Z tego co wiem, to wznowienie starego ale dobrego zestawu. Jeśli potrzebne są fotki oryginału, proszę bardzo: http://modelarstwo.koszalin.pl/sokol/modelarstwo.koszalin.pl/index.php/11-mainmenu-31/33-okrty/482-spacer-nad-tamiz
  13. Koniec wakacji, czas wrócić do stoczni. Dziś trochę popracowałem, dołożyłem trochę detali - pokrowce na relingach, taśmy na szalupach flagliny na pomoście bojowym, trochę olinowania tylnego masztu. Poza tym cały model dostał delikatny szary wasch: Trochę szczegółów: Model jest już w jednym kawałku. Pozostałe detale zostaną przyklejone po ustawieniu na "wodnej" podstawce.
  14. Marwaw

    nieLETNI rejs

    Na pewno ciemno - szare i bez czarnego pasa na linii wodnej. Chyba, że masz na to "papiery".
  15. No fajna Dłubanka, sam zaczynam nabierać ochoty na U-boota...
  16. Żeby się przyjemnie wyplatało, kilka zdjęć repliki Golden Hind. Fotki wykonałem w sobotę, może się przydadzą: Przechodziłem obok, pomyślałem Kolega z Forum zacny warsztat prezentuje, to trochę pomogę.
  17. Proszę Cię bardzo: Na zdjęciach wygląda to trochę niechlujnie, bo makro wyciąga wszystko, ale po przeszlifowaniu pozostały jedynie delikatne linie. Mogłem zabrać się za malowanie. Całość została pryśnięta akrylem Tamiyi XF-75 podobno nazywa się to "Kure Grey". Wyszło tak: Po wyschnięciu postanowiłem pomalować jeszcze pokład, również Tamiyą XF-77 "Linoleum Deck Bronze" ale nastąpił napad totalnego amoku, że w efekcie retuszując model było, a podmaluję jeszcze to, a jeszcze to dokleję... i tak cały wieczór: Model oczywiście na razie tylko poskładany, teraz czeka mnie detalowanie tego wszystkiego, olinowanie, relingi, zacieki i oczywiście podstawka. Zanim to jednak nastąpi czekam nie tygodniowa przerwa w pracach, bo pora wyjechać na urlop.
  18. No i okazuje się że wystarczy skołować 350-tkę z Hasegawy i jest ściąga jak ta la la No ale cóż, ja wybrnąłem z tematu stosując wypadkową z Waszych propozycji. Wziąłem bibułkę, papier ochronny do kalkomanii i wyciąłem z niego cienki pasek, którym okleiłem komin. Nie trzeba było niczym nasączać, ani laminować, wystarczyło przeciągnąć po ostrzu skalpela. Wyszło znacznie lepiej, jedyne, do czego można się czepić, że idzie na przewodach a nie pod, no ale już trudno. Tak to wygląda po pokryciu podkładem: Przy okazji wykonałem imitację pasów poszycia na kadłubie. Użyłem do tego tego cienkiej, białej taśmy Tamiya, która nakleiłem w kilka miejsc na kadłubie, a następnie przysnąłem delikatnie podkładem Tamiyi: Po wyschnięciu podkładu zdjąłem taśmy, przeszlifowałem całość drobnym papierem ściernym i wkleiłem fototrawione kotwice z Fine Molds. Po wszystkim całość ponownie prysnąłem podkładem: Całość jest już gotowa do malowania, być może dziś zacznę.
  19. Zastanawiam się tylko nad poprawieniem tego czegoś białego wokół komina. Na zdjęciach strasznie topornie to wygląda. Może pasek z tworzywa zastąpić cieńszym z papieru nasączonego klejem CA?
  20. Proszę bardzo. Wczoraj skończyłem oklejanie blaszkami i detalami. Pozostało jedynie to co zostanie przyklejone po pomalowaniu w sklejeniu modelu w całość. Na chwilę obecną Yahagi wygląda tak: Jak widać sporo zmian w stosunku do zestawu wyjściowego. Pewnie znajdzie się trochę rzeczy do poprawiania, ale pomału mogę myśleć o malowaniu. chciałbym jeszcze wykonać imitację pasów poszycia na burtach, ale nie bardzo wiem jak one przebiegały. Czekam na monografię z Kagero.
  21. Boję się, że jak zacznę rozpinać olinowanie, to mi się wszystko rozjedzie. chodziło mi o to, żeby reje były jednolitym elementem z masztem. Nie wiem, nie wiem... Poza tym kończę oklejać Yahagi blaszkami, niebawem kolejne fotki.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.