Skocz do zawartości

SnaQ

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    613
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez SnaQ

  1. W takim razie może warsztacik? Z ciekawości, jeśli można: jakieś szczególne względy spowodowały wybór takiego akurat samolotu? Wszak dokumentacji zdjęciowej właściwie brak. Zdjęcie, które wspomniałeś jest tak marne, że nie mówi właściwie nic o wyglądzie podczas służby w 303. A tymczasem... Przygotowałem względnie oczyszczone elementy kokpitu do malowania. Nie zawracałem sobie głowy częściami, które zostaną zastąpione blaszkami, jak płyta pancerna za głową pilota czy dźwignia przepustnicy. Jak widać, zostały gdzieniegdzie resztki poprzedniej farby. Teraz chcę zobaczyć, czy po pomalowaniu Mr.Hobby C te pozostałości np. nie zwarzą się, co oznaczałoby konieczność idealnego zmycia do gołego plastiku. Jak widać, na szczęście nic takiego na razie się nie dzieje. Mam nadzieję, że tak już pozostanie. Zacząłem pomalutku zabawę z blaszkami. Przy okazji, już po zrobieniu tego zdjęcia zauważyłem małego babola popełnionego przez Eduarda. Blaszka przyklejona na lewej burcie różni się od tej na prawej, ma inny kształt i dwa wypusty do mocowanie śrubami na dole. Według instrukcji Eduarda należy na nią przykleić blaszkę barwioną na czarno z białym napisem eksploatacyjnym. Coś mi tu jednak nie pasowało. Te elementy powinny być symetryczne, a poza tym jeszcze ten charakterystyczny czarny panel, te dwie śruby... Gdzieś to już widziałem, ale chyba w innym miejscu. W końcu znalazłem: To ta skrzyneczka przed wręgą z tablicą (patrząc od czoła samolotu), na lewo od orczyka, z żółtym przewodem. Komuś u Edka się potaśtało i umieścił ją za wręgą, zamiast blachy osłaniającej przewody biegnące do uzbrojenia (na zdjęciu została zdjęta, żeby pokazać szczegóły pod spodem). Musiałem więc użyć debondera, częściowo zmywając sobie w okolicy farbę, ale to żaden kłopot. Zrobiłem jeszcze tablicę od Eduarda. Spasowała idealnie. Poziom nadruku nie jest co prawda ten co u Yahu, ale wygląda w miarę przyzwoicie: Na dziś tyle.
  2. Moim zdaniem akurat pod tym względem jest jeszcze słabiej niż w 1/72. Newralgiczny punkt przyjmujący spore obciążenia jest łączony w ten sposób: Czyli jest to po prostu walec przecięty w trzech płaszczyznach ułożonych w "Z". Bez żadnych wpustów. Jeśli nie zostanie to porządnie sklejone, to będzie baaardzo słabe. Zaletą jest za to bardzo wierne odwzorowanie oryginału. Będę wstawiał tam sztyft, bo powierzchnia klejenia daleka będzie od idealnej i nie mam co liczyć na mocną spoinę.
  3. Dopiero teraz dostrzegłem, że zrobiłeś rozjaśnienia w kokpicie farbą bazową z domieszką białej. Dlatego wyszedł ci lekki seledyn. Zieloną (czerwoną,pomarańczową i ciepłe brązy też) lepiej rozjaśniać żółtą, wygląda to wtedy bardziej naturalnie. Na szczęście u ciebie nie widać zbyt mocnego kontrastu.
  4. Bo dwa warsztaty to za mało... W czasach, rzekłbym "przedforumowych", ale nie tak całkiem odległych popełniłem (i jest to dobre określenie) jeden model. Nie bardzo wiedząc co i jak we współczesnym modelarstwie się dzieje zakupiłem takie coś: ...i był to zakup dobry. Myślę, że tego zestawu przedstawiać nie trzeba. Gdyby jednak ktoś, tak jak ja spędził ostatnie lata w jaskini, napomknę że jest to bardzo chwalony produkt. Nie ma może tak szczegółowej powierzchni jak usiany nitami Eduard, nie jest tak idealnie spasowany jak Tamiya, ale za to zgodność wymiarowa, kształty, detale, mnogość dodatków pozwalających na zbudowanie kilku odmian - wszystko to jest na najwyższym poziomie. Jedyne czego mi tu brakuje, to elementów do zbudowania modelu ze skrzydłem typu C. No ale na pudełku Airfix napisał Vb i tego konsekwentnie się trzyma. Do kompletu zakupiłem też gamę niezbędnych (wg. producenta) emalii olejnych Humbrola... i był to zakup zły. Podobnie jak klej i szpachlówka... też Humbrola. Sprzedawca pewnie łkał w duchu ze wzruszenia, że sprzedaż Humbroli skoczyła mu o 300% Te nieszczęsne farby plus mój kompletny brak doświadczenia w malowaniu aerografem złożyły się na model, który co prawda został ukończony (co i tak jest pewnym sukcesem ) ale prezentował się niezbyt ciekawie. Nie zachowała się żadna fotografia ukończonego Spita, czego dziś nieco żałuję. Byłoby do czego porównać. Mam tylko jakąś tragiczną fotkę z "warsztatu". Dość powiedzieć, że wykwity widoczne w okolicach krawędzi natarcia były widoczne na całości modelu, wszędzie gdzie robiłem przejścia kolorów: Czarę goryczy przelała informacja, na którą początkowo nie zwracałem uwagi, że wykonałem model w malowaniu muzealnym, niewiele mającym wspólnego z historycznym samolotem. No ale tak się zrobiło, tak się porobiło, że niechcący natrafiłem na sposób umożliwiający zmycie Humbroli. Co więcej, okazało się, że specyfik którym się posłużyłem osłabia także spoiny zrobione tym klejem Humbrola, a co najważniejsze - nie robi ŻADNEJ krzywdy plastikowi (przynajmniej temu od Airfixa). Troszkę pomęczyłem się z pędzelkami, szczoteczką do zębów i wykałaczkami, ale koniec końców, otrzymałem niemal w całości oczyszczony i w duże mierze rozklejony model. Jedyny kłopot stanowiły miejsca o nierównej powierzchni: szlifowane zbyt grubym papierem, szpachlowane lub zniekształcone klejem. Ale nie było tego wiele. Nie obyło się też bez drobnych strat - głównie w okolicy klap, co akurat nie stanowi problemu, bo i tak zamierzam wykonać je opuszczone. Do kompletu dokupiłem duży zestaw waloryzacyjny Eduarda, w drodze są też żywiczne koła (bo zestawowe piękne nie są) oraz wydechy (bo te obrobiłem poprzednio niezbyt ładnie). Nie zdecydowałem jeszcze jakie wybrać malowanie. Po głowie chodzi mi albo któraś z maszyn RF-D Zumbacha, albo jeden z "brodaczy" (L-W Wielochowskiego lub B "Betty") z 318 dywizjonu. Jest też ewentualna opcja ZF-H z 308 (ten z wielką niedźwiedzicą) lub WX-T z 302 (taki "zwyklak") bo mam do nich kalki. W zestawie jest jeszcze ZX-A Dreckiego, ale po analizie zdjęć jestem pewien, że był to Spitfire Vc, a nie mam siły rzeźbić do niego skrzydeł. Co do RF-D z jednej strony to temat dość myślę oklepany wśród modelarskie braci. Ale z drugiej samolot piękny, słynny, dobrze udokumentowany i malowanie naprawdę niczego sobie, szczególnie bogaty jest ten z oznaką dowódcy. Kalki Techmodu dostępne, nic tylko działać. Druga opcja - rzadko spotykana, malowanie niecodzienne (choć w tej kwestii niestety trzeba dużo powierzyć własnej interpretacji) ale brak gotowych oznaczeń - musiałbym robić własne szablony lub zamawiać u kogoś. Nie wiem czy dałbym radę. Co wybrać, co wybrać...
  5. Właśnie przed chwilą dowiedziałem się boleśnie, że debonder PS-F nie lubi się z owiewkami vacu. Wiatrochron i tylna część do wyrzucenia. Przetrwała tylko środkowa. Solo, chyba pójdę za twoją radą.
  6. No, coraz lepiej to wygląda.
  7. Dalej zastanawiam się, jak wkleić nity we wnęki podwozia. Niby pierdoła, ale nie daje mi spokoju. Chyba zrobię kulki wciskane w otworki, ale do tego potrzebuję konkretnej, precyzyjnej wiertareczki. Ta kupa, którą posiadam ma takie bicia, że drobne wiertła mi się łamią. Chyba czas kupić Proxxona.
  8. SnaQ

    Bf 109F-2 Zvezda 1:48

    Jak mantrę powtarzaj: przymierz zanim skleisz. Malunki bardzo ładnie ci wychodzą.
  9. SnaQ

    Ka-27PŁ Hobby Boss, 1:48

    Milusi Podoba mi się bardzo. Przyczepiłbym się tylko, że te nieskazitelne kalki zbyt mocno odcinają się od bardzo zmęczonej powierzchni farby.
  10. Do dzisiaj nie mogłem odczytać nazwiska, ale przeglądając ten wątek na telefonie zauważyłem, że literki są o wiele bardziej wyraźne. Nie wiem, pewnie inne ustawienia jakości, kontrastu, technologia wyświetlacza... Mniejsza z tym, ważne że odcyfrowałem resztę tekstu, w tym podpis. Tomasz Kopański! Samo zdjęcie jest również bardziej czytelne i widzę to co opisano: że jest to samolot w malowaniu pustynnym ale z okapotowaniem w schemacie temperate land. Bardzo ciekawe! Maszyna z Cyrku Skalskiego to raczej nie jest, bo one miały oznaczenia w postaci "ZX-cyfra". Obawiam się, że to może nie być EE781 Dreckiego, jak sądziłem ale jeszcze poszperam.
  11. Mam nadzieję, że umieszczam to w prawidłowym wątku. Powiedzcie mi proszę, skąd może pochodzić zdjęcie, którego miniaturkę znalazłem w Sieci? Tekst pod spodem jest po polsku i zaczyna się tak: "Scena z lotniska na Sycylii lub w południowych Włoszech latem lub wczesną jesienią 1943..." Na zdjęciu widoczny jest m.in. Spitfire ZX-A. Mam nadzieję, że jest to maszyna, na której latał Stanisław Drecki po rozwiązaniu Cyrku Skalskiego. Poszukuję większej wersji, co być może pozwoli zweryfikować moje przypuszczenia.
  12. SnaQ

    1:72 ZTS Plastyk RWD 5

    Co do motywacji: różnie to bywa, zależy od człowieka. Jednych motywują pochwały, innych współzawodnictwo czy konstruktywna krytyka, a jeszcze innych kopniak w tyłek. Wyraziłem tylko swoje zdanie zdanie. Nie zamierzałem cię zniechęcać. W końcu to i tak twój model i zrobisz z nim co zechcesz.
  13. To przy okazji jeszcze pytanie: przysłali elementy z lepszego plastiku czy może odpuściłeś sobie polerkę?
  14. O widzisz - czytałem o twoim problemie z Su ale nie skojarzyłem, że to też Zvezda. Nauczka na przyszłość. Co do ewentualnej wymiany: na razie zobaczę jak przypasuje wakuforma. Pierwsze wrażenie jest jest OK - grube tworzywo, ładnie odwzorowany kształt i zaznaczona ramka owiewki, widać nawet jakieś nity. Jak się sprawdzi to nie będę robił burzy w szklance wody. Ale dzięki za wskazówkę - nie wiedziałem, że Rosjanie mają placówkę w Austrii. O matko! Po raz pierwszy od tygodni widzę, żeby ktoś w Internecie pisał to prawidłowo. Miód na moje serce!
  15. Chciałem sobie przepolerować owiewkę, a tu zonk - zamiast stać się bardziej błyszcząca zrobiła się matowa, a w dodatku wygląda jakby plastik ujawnił jakąś swoją warstwową strukturę, szczególnie w okolicy wtrysku do formy. Myślę sobie: jak się stosuje półśrodki (pasta do zębów) to się uzyskuje ćwierćefekty. Dla pewności nabyłem odpowiednie pasty Tamiya, nadal nic - zamiast lepiej było coraz gorzej. No to może robię coś nie tak - spróbowałem na innym plastiku - elegancko, inna owiewka z innego zestawu - pięknie błyszczy się jak bombka na choince. Wychodzi na to, że Zvezda robi przezroczyste elementy z jakiegoś podłego tworzywa, które bardzo nie lubi polerowania. Troszkę podłamany postanowiłem dłużej nie eksperymentować w tym temacie tylko rozejrzeć się za jakąś gotową owiewką formowaną próżniowo. Nabyłem takie coś, co prawda dedykowane do zestawu Eduarda, ale chyba powinno dać się wpasować. Przy okazji do koszyczka wpadły mi jeszcze jakieś żywiczne koła
  16. SnaQ

    1:72 ZTS Plastyk RWD 5

    Na pewno chodziło ci właśnie o ten związek frazeologiczny? ide po popcorn Nie sądziłem, że na forum modelarskim można dostać ataku śmiechu. Wszystko się zgadza po za tym, że ten model chyba nie jest tego warty... Nie mam czasu na ustawianie lepszego... Biorąc pod uwagę powyższe, to w jaki sposób chcesz dorobić dodatkowe drzwi oraz to co zobaczyłem na zdjęciach przychylam się do tego, że niepotrzebnie angażujesz się w scratch. Podklej uszkodzenie kawałkiem hipsu lub czymś podobnym to nie będzie pękać.
  17. SnaQ

    1:72 ZTS Plastyk RWD 5

    Na pewno chodziło ci właśnie o ten związek frazeologiczny?
  18. SnaQ

    F-14 / 1:48 / Tamka+różne

    Elegancko to wychodzi.
  19. Moim zdaniem zielony powinien kończyć się na wcześniejszej wrędze.
  20. SnaQ

    IŁ-28 Trumpeter 1/72

    No ale w takim razie wystarczy zeszlifować naddatek i przeryć linie. Po co bawić się w taką dłubaninę? Zauważ jeszcze jak bardzo różni się profil skrzydła na twoim rysunku w porównaniu z tym co zaprezentował Em.
  21. Pomimo bardziej topornych linii i braku nitowania dla mnie zwycięża Airfix. Jak zobaczyłem SF we wnękach podwozia Trumpetera, to już nie chciało mi się oglądać reszty. Co to w ogóle jest wersja F1? Przejrzałem instrukcje obu modeli - Trumpeter nie ma żadnych szans do Airfiksa jeśli chodzi np. o odwzorowanie wnętrza kabiny pilota.
  22. Nie, kadłub nie jest zbyt wąski. Po prostu starałem się unikać nakładania szpachli na fragment z nitami i więcej jej znalazło się na dolnym elemencie. Po szlifowaniu jest OK. Dla pewności przeryłem nieco linie. Używałem płynnej szpachlówki.
  23. Wielkie dzięki. Miło, że komuś się podoba, to dopinguje. Ja jestem raczej krytyczny wobec swoich dokonań. Skoro już jestem przy łączeniu kadłub-skrzydło, to chciałbym przestrzec przed tym chyba najbardziej wnerwiającym elementem zestawu. Jakiś szalony Rosjanin (pewnie ten od wypychaczy) zrobił łączenie elementów tuż obok linii podziału. Naprawdę, w pewnym miejscu jest to milimetr albo nawet mniej. Weź to teraz człowieku zaszpachluj i wyszlifuj, nie niszcząc przy okazji przeryć i nitów.
  24. Utrwalacz do pigmentów jest chyba na bazie terpentyny więc rozpuszcza wash. Model bardzo zgrabny, na wiatrakach nie znam się zupełnie, ale podoba się. Jedynie ta osłona... Ani to ładne ani potrzebne.
  25. Jako, że zacząłem grzebać przy kokpicie, przyjrzałem się uważniej tablicy przyrządów. Ta od Zvezdy była raczej nie do przyjęcia - płaska, kalkomanie do niej kiepskie: Tablica od Eduarda wydawała się być OK, miała idealnie dopasowany kształt, dużo bardziej czytelny, w miarę delikatny i dokładny nadruk, ale nałożony na tę fatalną warstwę folii (czy może farby) wyglądającej na makro jak granulat, w dodatku marszczącej się paskudnie w miejscu zgięcia blaszki. Jakby tego było mało, wskaźniki instalacji tlenowej to jakieś SF. Zdecydowałem się więc w końcu na zakup tablicy od owianej legendą firmy Yahu Models. To co dostałem przerosło kilkukrotnie moje oczekiwania. Co ja tam zresztą będę pisał, wszak jeden obraz ponoć wart jest więcej niźli tysiąc słów Nie wiem z jakimi siłami nieczystymi zawarli oni pakt, ale poziom nadruku jest nieziemski. Przecież pojedyncza tarcza zegara ma około milimetra! Tablicę należało nieco tu i ówdzie przyszlifować, bo projektowana była pod zestaw Eduarda, ale nawet bezproblemowo to poszło. Od siebie dodałem jedynie narożne wzmocnienia kratownicy, a od Eduarda dźwignię po lewej stronie. Zadowolony z efektu skończyłem wklejanie pozostałej eduardowskiej drobnicy, pomalowałem, podrapałem i pobrudziłem washem (chyba nieco za mocno) oraz pigmentami. Właśnie wtedy spostrzegłem, że by skleić połówki kadłuba muszę jeszcze wkleić kółko ogonowe, a po przyjrzeniu się mu stwierdziłem, że nie mogę go tak zostawić. Jakiś tragiczny monolit w miejsce obejmy piasty! No cóż: wiertełko i nożyk w dłoń, chwila trwogi i... tadaaaam: Jeszcze tylko wygładzenie zadziorków rzadkim klejem, doklejenie nożyc z blaszki i gotowe. Teraz już na spokojnie mogłem skleić kadłub i połączyć go z płatem (spodnia część kabiny jest z nim zespolona). Czeka mnie jeszcze nieco szpachlowania i wygładzania, a potem można będzie wklejać część silnikową. Na razie tyle, trzymajcie się.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.