Skocz do zawartości

SnaQ

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    613
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez SnaQ

  1. Oczy bolą od natłoku szczegółów.
  2. Nie do końca, to nie oni je malowali
  3. Tak się zarzekałem, że nie będę robił kabelków z blaszek, ale jednak kusiło mnie spróbować. No i skusiło... W sumie wygląda to o wiele lepiej niż się obawiałem. Myślałem, że będzie okropnie płasko, ale jednak nie. Pomogło powyginanie i zwichrowanie blaszek tu i ówdzie. Po wstępnym pomalowaniu, niewprawnemu oku właściwie trudno dostrzec różnicę. Nawet na makro wygląda to całkiem znośnie. A co najważniejsze: waloryzując drucikami, przy moich zdolnościach, nie miałbym żadnej gwarancji, że osiągnę lepszy efekt. Poza tym zapłaciłem, kupiłem to czemu mam tego nie wykorzystać? Tym samym wnęki podwozia mam (przynajmniej na tym etapie, do momentu mocowanie goleni i pokryw) ogarnięte i mogę zabierać się za kokpit. Pokleiłem nieco blaszek: orczyk, radiostacja i kilka innych pierdół. Troszkę martwi mnie nieco inny odcień blach niż używanej przeze mnie farby, ale o ile wiem, radiostacja była w nieco innym odcieniu niż reszta więc skoryguję jedynie kolor jej obudowy. Silniczek cały czas wzbogaca się o kolejne kabelki. Dosyć tego sporo. Mam w związku z tym pytanie, może ktoś będzie w stanie pomóc. W dwóch zachowanych silnikach stojących w muzeach widzę, że zamocowany jest jeden "dynks" (nie znam się na budowie, co to jest?) tylko po prawej, podczas gdy w modelu są dwa, na obu głowicach cylindrów. Jak ma być: jeden, oba? Jeśli oba to jak biegły kable od tego po lewej? Wszelkie zdjęcia, rysunki, uwagi i objaśnienia mile widziane.
  4. Będzie polskie malowanie, a jakże Eduard bardzo miły, ale ma skopanie wyloty powietrza na łączeniu kadłub-skrzydło. @Mikele Dzięki!!
  5. Jako, że projekt Spitfire nieco przystopował, żeby się nie nudzić nabyłem takie coś: Jaczek jak to jaczek: dużo detali się nie spodziewałem, toż to 70% samolotu pokryta sklejką i obciągnięta płótnem. No ale tam gdzie się dało Zvezda można powiedzieć, że zaszlała. Model jest bardzo ładnie zdetalowany, linie podziału blach są cienkie, nity odpowiedniej wielkości, szkło delikatne, gładkie i przejrzyste. Silnik to jest w ogóle mistrzostwo, może śmiało konkurować z żywicznymi odpowiednikami. Na trzecim zdjęciu widać elementy, które w pierwszym momencie wziąłem za kanały odpowietrzające. Te części mają około 1,5 x 2mm. No to, żeby nie było zbyt różowo łyżeczka dziegciu, ale taka maleńka, łyżeczkusia rzekłbym. Plastik jest jakiś dziwny, nieco za miękki przez co łatwo tnie się go nożykiem, ale przy szlifowaniu bardzo łatwo o zadziory. W niektórych miejscach utworzyły się jamki skurczowe (w okolicy nasady statecznika poziomego całkiem spore!). Natomiast umiejscowienie wypychaczy we wnętrzu kabiny, albo ożebrowanych wnęk podwozia jest po prostu głupie. Poza tymi kilkoma mankamentami model niemal "samoskładalny", widać że opracowany od początku do końca komputerowo w 3D. Oto podsumowanie trzech dni roboty. Montaż zacząłem zgodnie z instrukcją od wnęk podwozia. Tu bardzo przydały się blaszki Eduarda, które zasłoniły zeszlifowane miejsca ze śladami po wypychaczach. Natomiast Eduardowskiej manii odwzorowywania przewodów za pomocą fototrawionek nie rozumiem. W te miejsca pójdą normalne druciki ołowiowe. Zanim jednak skończyłem wnęki zabrałem się za silnik bo bardzo byłem ciekaw jak będzie się prezentował i jak z jego składalnością. Muszę powiedzieć, że pomijając oczywiste korekty nadlewek wszystko pasuje idealnie i naprawdę mi się podoba. Ani się obejrzałem, a 2/3 napędu Klimowa były gotowe i za chwilę trzeba było zacząć malować elementy, bo później nie będzie jak się tam dostać. Silnik dostał jeszcze suchy pędzel na czarne elementy, zgaszony czarnym washem Citadela, lakier i wash olejny po całości i poszedł odpoczywać Na razie tyle. Trzymajcie się!
  6. Dzięki, rozważę taką opcję, choć widzę, że HGW najmniejsze nity robi 0,6mm a ja już kupiłem kulki 0,2mm i lepiej pasują wielkością. Na zdjęciu wnęka od nieszlifowanej strony i wiertełka 0,3 i 0,2mm.
  7. Utknąłem w komorach podwozia... Jedna rzecz to, że troszkę słabo wyglądają jeśli chodzi o sam mechanizm i zachodzę w głowę, jak to sensownie zwaloryzować, druga to, że musiałem nieco podszlifować wnęki (mea culpa) i teraz mam wypukłe nity do odtworzenia. Podejrzewam, że jedyna sensowna opcja to kulki BGA i tu rodzi się pytanie, jak to zamocować? Nawiercanie otworków i wciskanie w nie nitów chyba nie zda egzaminu bo ciężko tam dojść narzędziem, więc pozostaje klejenie. Czym: lakierem? Jeśli tak to jaki polecacie, tak żeby nie zasechł zbyt szybko, był czas na przylepienie przynajmniej przynajmniej kilku kulek, nie kładł się zbyt gęsto i wysychał na gładko?
  8. Eeee, z żywicami też różnie bywa: a to skurczone, a to wygięte, a to jakiś pęcherzyk powietrza. Nie ma metody idealnej. Kokpit bardzo się podoba Tak trzymaj!
  9. Owiewka ucieka w bok.
  10. SnaQ

    MIG-23 MF 1:32

    Modelarstwo przez duże "M". Chylę czoła.
  11. Wszystko, poza szczytową rozpórką między wręgami jest już chyba na miejscu. Chyba najwyższy czas zamykać kadłub.
  12. Te linie podziału wyrzynane gwoździem to jakaś masakra! Nie wiem, czy zdobyłbym się na rzeźbienie w takim modelu. Podziwiam za odwagę.
  13. Tak, to tablica Eduarda i fakt, nie do końca jest ona fajna: wydruk jest wyraźnie ziarnisty i posiada kreskowaną fakturę. Jak farba bezbarwna była położona grubo, to faktura znikała i całość wyglądała nawet znośnie, ale gubiły się detale, teraz detal wcale się nie polepszył bo nie udało mi się wymyć całości farby z zagłębień, a za to ujawniła się ta faktura wydruku pod spodem. Fajnie byłoby móc zedrzeć całość nadruku i pomalować po swojemu, ale na trawionych fragmentach trzyma się bardzo mocno i boje się, że uszkodziłbym blaszkę. W ostateczności zawsze mogę jeszcze kupić tablicę od Yahu, ale to już trochę pójście na łatwiznę. Poza tym wydaje mi się, że tablica do Spita IX wyszła im dużo słabiej niż nowe wypusty. Przynajmniej tak wywnioskowałem, ze zdjęć w necie.
  14. Nie jestem pewien, Karambolis. Zestawowa (fototrawiona, drukowana) była moim zdaniem całkiem zacna: Niestety za grubo położyłem bezbarwny mat, szybki też jakieś takie glutowate więc chciałem to zmyć, żeby poprawić. Uszkodziłem przy tym oryginalny nadruk i trzeba było jakoś to ratować
  15. Bardzo dziękuję, doping zawsze się przydaje.
  16. Pomalowałem i zwashowałem kabinkę: Podmalowałem tablicę i uzupełniłem o zegary z kalek: Oraz osadziłem fotel na podstawie, którą pobrudziłem nieco pigmentem:
  17. Kokpit się maluje, a jednocześnie zabrałem się za fotel. Początkowo chciałem porobić zadrapania na brzegu tapicerki. Popaćkałem kawałkiem gąbki ale o ile przyglądając się nieuzbrojonym okiem byłem nawet dość zadowolony, o tyle pod lupką lub w makro słabo to wyglądało: Pociągnąłem więc tapicerkę mgiełką ciemnobrązowej farby i to już był chyba dobry kierunek. Poprzyklejałem też pasy i dźwignię regulacji fotela. Całość dostała wash i na razie sobie schnie, jutro będę go zmywał:
  18. To metal jest, ten sam co na środku statecznika przy kadłubie. Widać choćby po kolejności malowania i maskowania.
  19. Na żółtym to nie kłopot, bo farba jest błyszcząca ale na szarym nie dałeś bezbarwnego połysku pod kalki? Przebarwienia owszem, ale może chce to zrobić np. metalizerami w pudrze? Szkoda, że nie wklejałeś usterzenia poziomego po malowaniu. Łatwiej by ci się maskowało i malowało.
  20. Prace się ślimaczą, ale jak pisałem, to moje pierwsze próby z aerografem. Przy podkładowaniu kokpitu okazało się, że kompresor, który sobie skonstruowałem, ma zbyt mały i słaby zbiornik oraz beznadziejny wyłącznik ciśnieniowy. Zbyt często i szybko "wypsikiwał się" z powietrza, a agregat ma ograniczenie częstotliwości włączania. Za kilka dni mam dostać większą butlę i presostat. To już powinien być kompresor na poziomie. Z okazji wstrzymania prac nad kokpitem na razie dłubię przy tym, co mogę: posklejałem wydechy, pokrywy silnika i elementy wnęk podwozia. Wydechy po prawej są całkiem ładne, wymagały tylko odcięcia nadmiaru z wylewek na końcówkach, przyszlifowania i usunięcia zadziorków klejem. Linie podziału formy na korpusach zostawiam, bo w tym miejscu przebiegał spaw, to akurat Eduard sprytnie pomyślał. muszę je tylko usunąć z samych końcówek. Gorzej, że z drugiej strony forma się nie zeszła i trzeba będzie te "fisztejle" ponawiercać. Pokrywy silnika ładnie się skleiły. Górna niemal idealnie i wymaga jedynie minimalnej ilości szpachli, żeby zamaskować łączenie, zastanawiałem się nawet, czy nie wystarczy sam Surfacer. Na dolnej krawędzie już nie były tak równe, w dodatku odcinając od elementu pozostałość ramki udało mi się go zakaleczyć. Z tej okazji szpachlowania tu nieco więcej. Ale i tak jestem pod wrażeniem, bo widzę że 98% modelu pasuje idealnie. Minus jest tylko taki, że niektóre elementy mają nieco za dużo luzu na bolcach ustalających. Póki co zauważyłem to na łączeniu połówek kadłuba. Niby to jakieś 0,1-0,2 mm ale spasowanie innych elementów jest tak dokładne, że jedno przesunięcie i złe sklejenie powoduje, że całość wali się jak kostki domina. Lekcja chemii na dziś: butyloglikol (sławny zmywacz Wamodu, płyn hamulcowy) zmywa przy okazji Green Stuff. Można kląć? Nie? Szkoda...
  21. Podoba się! Tak trzymaj.
  22. Trudno mi zrozumieć taką decyzję.
  23. Czysty to on sobie może być, ale blachy przy silnikach to jednak powinny mieć ślady pracy w temperaturze. W takim stanie to on nawet z fabryki nie wyjeżdża. Maskowanie pod ten wzorek na statecznikach - rewelacja
  24. Świetne! Czekam na ciąg dalszy.
  25. Tak to wygląda na chwilę obecną: Element sterowania podwoziem włożony na sucho. Po pomalowaniu dojdą jeszcze rury do niego, butla z tlenem i dźwignia awaryjnego otwierania podwozia. Wiem o przynajmniej kilku brakach czy uproszczeniach, ale część z nich to świadoma decyzja (i tak nie będzie widać), a wykonanie części przekracza moje zdolności. Cudów nie ma i obawiam się, że niewiele będę mógł na to poradzić. Natury nie oszukasz, oczy i ręka już nie te. Jedynie gdzie widzę jeszcze pole manewru to pozbycie się tych wnerwiających glutów, szczególnie z CA oraz większa delikatność przy układaniu drucików, bo zbyt mocno widać na nich ślady narzędzi. Tu prosiłbym o jakieś rady, bo może używam złych materiałów albo kleju? Stosuję drut ołowiowy 0,2mm i rzadki klej CA Glue Thin AmazingArt.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.