Wiesz...
Jakby nasz forumowy wyznawca chociaż to "zauważył"
Podszedł do tego jak do "błędu statystycznego"
Nie raz twierdził, że H&S nie trzeba czyścić tylko "przepsikać" acetonem i w ogóle to one tak pancerne są, że można je tylko młotkiem uszkodzić.
A tu wychodzi, że może się coś wycierać, zapychać, dysze się rokalibrowywują itp.
Dla mnie to norma bo to tzw. eksploatacja. Wszystko się zużywa.
Jego podejście mi przypomina teksty polskich właścicieli aut - Panie ja przez 3 lata nic nie musiałem przy tym aucie robić...
Ja to traktuje tak: właściciel fleja, nic nie sprawdza, nic nie wymienia na czas, wymienia wtedy jak się urwie. Po takim nawet niezłe auto to skarbonka...