Też o tym myślałem. Masz rację. Powinienem zachować powagę.
Tylko szkoda ,że wcześniej mi o tym nikt nie pisał.
Dla mnie to były odstępy długie w czasie miedzy opowiadaniami, a fotkami z alk. I jako autor pewnych rzeczy nie dostrzegłem. Dlatego komentarze mile widziane. Krytykujące lub chwalące fotki,prace itp. ,a nie krytykujące np. autora prac.
Po prostu użyłeś tego za dużo...
A, że może być i z alko drugowojennie śmiesznie udowadnia poniższa historia przeczytana w jednej z książek.
Tak w skrócie.
Naszym dzielnym marynarzom już nieźle dymiło z czaszek ale postanowili wejść do jeszcze jednego pubu.
No i weszli... I jakie było ich zdziwienie jak usłyszeli w Anglii "niemiecką mowę". Nie zastanawiając się długo (bo będąc pod wpływem środków dopingujących mózg jest na końcu pracujących organów) przystąpili do szarży hussarii, która zakończyła się permanentnym sponiewieraniem przeciwników w ilości kilku egzemplarzy. Barman się wk... kazał wynieść "zwłoki" przed bar i wezwał policję.
Jak chłopaki na następny dzień wytrzeźwieli to dowiedzieli się:
- że pobili marynarzy sojuszniczych czyli holendrów
- mają wezwanie razem z poszkodowanymi do urzędującego sędziego.
Podczas rozprawy sędzia słysząc brak pretensji pobitych (nasi matrosi wytłumaczyli im, że po pijaku holenderski dryfuje niebezpiecznie blisko niemieckiego) za to wielkie pretensje miejscowego bobiego wydał następujący wyrok:
za tamowanie ruchu ulicznego (nasi ułożyli "truchła" w poprzek chodnika zamiast wzdłuż) dostali mandat do zapłacenia
PS. Wieczorem Polacy z Holendrami wypili moorze toastów pokoju