Skocz do zawartości

łsobota

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    671
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez łsobota

  1. Relacja na pewno będzie. Na drewniany pokład raczej się nie skuszę (chociaż kto wie). Mam już lufy dział z małą blaszką dla artylerii głównej do tego na pewno dojdą jeszcze blachy Eduarda dla Yamato z których spora część elementów powinna pasować do Musashi. I to chyba tyle, bo lufy mniejszych dział zrobię z igieł. W każdym razie z tym moim też pewnie będzie dłubaniny na kilka miesięcy
  2. H13 (Flat Red) powinno być OK. No i trzymam kciuki za dalsze etapy malowania
  3. Tak Jankesi oznaczali samoloty biorące udział w manewrach w drugiej połowie 1941 w Karolinie Południowej po stronie "sił czerwonych". Poniżej dwa przykłady: Ja sam od jakiegoś czasu planuję zrobić sobie właśnie takiego Helldiverka na bazie modelu Hellera, ale jakoś nie mogę się póki co za to zabrać
  4. Piękny okręt sobie wybrałeś Na pewno będę zaglądał, bo sam za niedługo (tzn. jak skończę "Jintsu") mam zamiar się wziąć za "Musashi" - tyle, że raz mniejszego Waloryzacja też widzę, że szykuje się spora i bardzo dobrze, taka piękność na to zasługuje. A użycie "pitrołdowych" samolotów nie nazwałbym by pójściem na łatwiznę, bo to element waloryzyjący jak każdy inny Życzę powodzenia w budowie
  5. Nie pryskaj kabiny surfacerem tylko od razu pokryj ją docelową farbą, bo inaczej narobisz sobie niezłego bałaganu. Tzn pomiędzy kolorem wnętrza a IJA Green będzie widoczna szara warstwa surfacera i będziesz to musiał ręcznie poprawiać. Sam się tak wkopałem przy Keiunie: Usuwanie tego nasączoną w rozcieńczalniku wykałaczką to była istna mordęga, więc nikomu tego nie życzę. A linki anteny ja osobiście robię z pończochy, klejonej na superglue. Po prostu nakładam małą kroplę na np. szczyt statecznika i do tego przykładam naciągniętą nić. Klej chwyta błyskawicznie i już po chwili można odcinać nadwyżkę. Żyłki nie polecam (przynajmniej wędkarskiej), bo nawet te bardzo cienkie są na antenę za grube.
  6. Tak jak napisał Krzysiek, to najlepsza metoda (+ dokładne oględziny w sklepie jak kupujesz w stacjonarnym) aby uniknąć zakupu bubla. Jeszcze tylko kilka słów o moich doświadczeniach z wymienionymi przez Ciebie firmami. Azur - nie miałem do czynienia z tą firmą AZ Model - niby "short run", ale bardzo przyjemny. Miałem w rękach Nakajimę NC Typ 91-I (tutaj mój in box) oraz Bredę 27 M. Oba modele wykonane są bardzo ładnie i wydają się być bardzo dobrze spasowane (po próbach na sucho) Hasegawa - trzeba uważać na starsze modele. Nowe (np. bombowce japońskie P1Y, G4M2e, G3M2) trzymają bardzo dobry poziom. Generalnie jednak lepiej sprawdzić co się kupuje. Fine Molds - wbrew nazwie firmy, zdarzają się buble. Podobnie jak w przypadku Hasegawy lepiej sprawdzić co się kupuje. (Z FM polecam ich A6M2, najlepiej wykonany model w 1:72 jaki w życiu widziałem i to nie tylko moja opinia) Special Hobby / MPM - to w zasadzie jedna i ta sama firma. Tu także podobno lepiej sprawdzić co nam dają w pudełku. Ja do tej pory narzekać jednak nie mogę, mam kilka modeli tej firmy i generalnie są w porządku (tutaj kilka moich in boxów: SB2U Vindicator, F3F-2 Flying Barrel i FK-51 Koolhoven) Valom - mam dwa modele, starego D3Y1-K i nowszego TBD-1 Devastatora. Oba to typowe short runy, pierwszy bardzo uproszczony, drugi trochę lepiej zdetalizowany, ale wg znawców z mnóstwem błędów, paskudnym oszkleniem i źle odwzorowanym poszyciem skrzydeł (bardzo charakterystycznym w tym samolocie). Czyli lepiej poszukać w necie informacji na temat danego modelu.
  7. Wiem co przeżywasz, sam nie tak dawno temu przez to przechodziłem. Pomimo, że relingi kładłem już na kilku modelach dalej uważam to za najgorszy moment w budowie okrętu w 1:700. A te Twoje relingi wyglądają póki co bardzo przyzwoicie. Jeszcze mała uwaga do malowania (co zresztą zauważył też Wallace) dałeś na pokład zdecydowanie za grubą warstwę farby. Jeżeli jeszcze możesz to zmyj ją i pomaluj jeszcze raz kilkoma bardziej rozcieńczonymi warstwami. Sam zobaczysz, że efekt będzie dużo lepszy.
  8. Przyjemnie raz jeszcze zerknąć na ten model, zwłaszcza, że zdjęcia są lepszej jakości niż poprzednio Nawiercałeś lufy? Bo ze zdjęć nie mogę tego wywnioskować - tzn. na dwóch widać, że tak, ale nie jestem pewny czy rzeczywiście, czy też to tylko cienie?
  9. Domyślam się, że masz na myśli wersję nie pociętą i szparę na jej końcu? Otóż to tylko na zdjęciu tak wygląda, bo owiewka siedzi "na słowo honoru" (i kilku kulkach bluetacka). Naprawdę jest ona bardzo dobrze spasowana, tylko oczywiście trzeba ją trochę docisnąć podczas klejenia. A wersja pocięta, jak już pisałem tym razem się nie udała, więc tematu nie ma
  10. No widzisz, nie taki diabeł straszny. Tak trzymaj Ja także byłem nimi zachwycony po pierwszym użyciu i gwarantuję Ci, że zdania raczej nie zmienisz. Ja też dość długo szukałem farb dla siebie i z chwilą poznania Gunze swoje poszukiwania uznałem za zakończone
  11. Bardzo przyjemny w odbiorze wizualnym model )
  12. Japońska Armia tak się "kochała" z Marynarką, że musiała mieć nie tylko własne transportowce (w tym wspomniane transportowe okręty podwodne) ale i.... lotniskowce Kilka słów o nich można znaleźć tutaj To tyle OT. A Twój model może i jest prosty, ale na pewno jest bardzo oryginalny i cieszę się, że zdecydowałeś się na relację z budowy. Na pewno będę tu zaglądał
  13. Zdecydowanie żółty na początku. Potem spód, góra i pasy na końcu.
  14. Wprawdzie nie interesują mnie pojazdy kołowe / gąsienicowe, a już takie konstrukcje w szczególności, ale bardzo spodobało mi się malowanie i brudzenie tego cudaka. I nie ważne czy jest ono zgodne z oryginałem, po prostu bardzo dobre od strony technicznej. Świetna robota Krzysiek
  15. Witam po krótkiej przerwie technicznej W pracach nad tym modelem odnotowałem pierwszą porażkę Chodzi mianowicie o pocięcie oszklenia kabiny. Nałożone na sucho wygląda tak: I moim zdaniem nie nadaje się do zamontowania na stałe. Bardzo obawiałem się tego momentu (jak widać słusznie), bo to tej pory nie miałem do czynienia z tak długimi owiewkami vacu, a tym bardziej z ich cięciem. Na szczęście producent zapewnił dwa komplety oszklenia, więc nic strasznego się nie stało, a zdobyte doświadczenie na pewno zaowocuje w przyszłości. Model będzie miał więc kabinę zamkniętą: Może co najwyżej odważę się na otwarcie kabiny radiooperatora i "wywalę" na zewnątrz karabin. Jeszcze tylko ostatnie szlify (a w zasadzie przetarcia patyczkiem higienicznym nasączonym w rozcieńczalniku) łączenia skrzydło - kadłub (nową warstwę Surfacera 500 widać na zdjęciu powyżej) i będzie można zacząć malowanie. Czyli od następnego odcinka będzie coś bardziej medialnego niż, blado szara bryła, z którą pozornie nic się nie dzieje ps. zgodnie z obietnicą od tego odcinak zdjęcia są w formie miniaturek, co znacznie powinno skrócić czas ładowania całości
  16. Bardzo ładna "11" Jedynie brudzenie spodu (jak dla mnie) trochę przesadzone, ale ja czyste modele lubię, więc pewnie stąd to spostrzeżenie, tak, że nie przykładaj do niego zbytniej uwagi Świetna robota (no i tempo też nie najgorsze)
  17. Zgadzam się z przedmówcą. Sprecyzuję tylko, że ja do takiego celu zazwyczaj wybieram Surfacera 500.
  18. W sklepach Bard, Rebel, Gnom, Bitewniaki i pewnie jeszcze w kilkudziesięciu innych.
  19. Temat na pewno bardzo atrakcyjny wizualnie, ale nie trafiający w moje zainteresowania. Z samego Pearl Harbor interesowały by mnie jedynie "Zero", "Val" i "Kate" i to najlepiej w 1:72. Flota amerykańska nie pociąga mnie na tyle, żeby wydawać majątek na potrzebne okręty. Jeżeli już, to z chęcią zakupiłbym i połączył w całość na jednej dioramie takie oto zestawy: 1. Pearl Harbor Attack Aircraft Carrier Set 2. Pearl Harbor Attack Carrier Escort Set Tylko ile by to miejsca zajęło, jakby się chciało zachować realne odstępy między okrętami
  20. łsobota

    IJN Oyodo DD Kagero 1/700

    I bardzo dobrze, bo jakoś trzeba zacząć, a że od razu rzuciłeś się na głęboką wodę (ślady zużycia materiału i to dość mocne), na przyszłość będziesz bogatszy o zdobyte doświadczenia. Najważniejsze, że sam zdajesz sobie sprawę z popełnionych błędów i tym łatwiej będzie Ci ich uniknąć w przyszłości. Na koniec wypada mi życzyć Ci wytrwałości. Pierwszy, najtrudniejszy krok masz już za sobą i teraz na pewno będzie już z górki, a skala 1:700 naprawdę potrafi dać sporo radości i ma w sobie wielki potencjał, zwłaszcza jeżeli Twoim zamiarem jest budowa makiety portu.
  21. Jasne, od następnego "odcinka" będą miniatury.
  22. Jako, że na "zabawę" z oszkleniem jeszcze jest czas wziąłem się za poskładanie bryły modelu niemalże w całość (niemalże, bo nie ma jeszcze okapotowania silnika, które ze względu na wygodę malowania dokleję na samym końcu): Tak przygotowana całość została pryśnięta Mr. Surfacerem 1200 od Gunze, co ładnie pokazało, gdzie i co trzeba jeszcze poszlifować: A gdy całość schnęła po nałożeniu podkładu złożyłem sobie śmigło:
  23. Sporo szpachli Ci poszło na przód. Moim zdaniem trochę sobie dodałeś niepotrzebnej roboty. A sam model zapowiada się póki co bardzo dobrze. No i oszklenie widzę pasuje
  24. Fakt, są to proste modele, ale też zewnętrzny wygląd oryginałów do najbardziej skomplikowanych nie należy. A znużyć mnie pewnie nie zdążą bo chciałbym skleić ze dwa, może trzy.
  25. Przejście kadłub - skrzydło poszpachlowane i przeszlifowane: Skleiłem także okapotowanie silnika i owiewki podwozia głównego wraz z kołami (wszystko jeszcze nie szlifowane): Oraz wyciąłem oszklenie kabiny: Teraz to będzie hardcore, bo będę to musiał pociąć, a "oszklenie" jest dość długie i giętkie, a żeby było weselej będę musiał ciąć je tak, żeby zostały prowadnice. Pożyjemy, zobaczymy co z tego wyjdzie. Całe szczęście w pudle jest jeszcze jeden egzemplarz.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.