Tak trochę odbiegnę od tematu:
Jak idę do salonu i kupuje samochód za 200 tyś to mam cicha nadzieję (a nawet wymagam i oczekuję) ze jest on lepszy od tego składaka za 40 tysiów. Jak kupuję model za 80 zeta to chyba mam prawo oczekiwać jakości. Jak kupuję Mistercrafta ( nie czepiam się firmy, jej polskości i czegokolwiek tam) za 20 zł to mam świadomość, ze w domu odpalam betoniarę, mieszam szpachlę i nie marudzę bo wiem, że to przepak z okresu wczesnego Gierka. Ale model "tylko co" opracowany i trochę kosztujący, to chyba jednak można trochę brąchnąć na jakość.
Jak wam polski kafelkarz ułoży ch......o glazurę w łazience za 200zł od metra to tez go klepiecie po plecach i mówicie, ze jest ok, bo ja przecież wspieram polski biznes?
Na osłodę dodam, ze mój kolega lepiący armowego Żbika napisał, że "spasowanie to bajka, zero kleju/taśmy, prawie jak snap fit"
I tym optymistycznym akcentem kończę swój udział w batalii o "kapitana żbika"