Oczywiście.
Traki do wszystkich shermanowatych (z wyjątkiem kanadyjskiego wzoru CDP) są dwusworzniowe - to znaczy na każde ogniwo mają dwie osie obrotu. Tak jak np. w nowoczesnych czołach - Patton, Abrams, Leopard, T-80, T-90 itp.
Powoduje to, że na załamaniach biegu gąsienic ugina się nie tylko ogniwo do ogniwa ale też łącznik w stosunku do każdego z ogniw.
Friul robi swoje gąski w takim przypadku jako proste (łącznik pod kątem prostym do ogniwa) na proste odcinki oraz "gięte" z łącznikiem pod kątem w stosunku do ogniwa (równym połowie kąta pomiędzy ogniwami)
Skutkuje to tym, że ogniwa trzeba dokładnie dopasowywać do biegu gąsienic i potem je konsekwentnie montować w taki sposób, aby pasowały. Nie są też niestety ruchome - przesunięcie powoduje deformację.
Inni producenci metalowych gąsienic produkują tylko jeden typ - prosty - skutkuje to tym, że na kołach łączniki są nienaturalnie wygięte...
Jedynym dobrym rozwiązaniem na takie gąsienice jest wykonanie ich z dwoma osiami obrotu - tak jak np. w tytułowym Jumbo Menga. Tyle, że to zabawy więcej. Ogniwa jednosworzniowe (np do niemieckiej pancerki - Pz.IV., Pantera, Tygrys etc oraz współczesne np. T-55) są łątwe w wykonaniu - pomiędzy dwoma ogniwami jest tylko jedna oś - i bardzo ładnie wygląda to np. u Friula.