Grzegorz 5710
Użytkownicy-
Liczba zawartości
339 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Grzegorz 5710
-
Zasobniki nie były zabronione bo można z nich zrzucać np bomby przeciwpancerne PTAB - natomiast mówiłem o bombach kulkowych
-
O ile mnie pamięć nie myli użycie bomby kulkowej po wojnie wietnamskiej zostały zabronione przez ONZ a my za czasów Gierka podpisaliśmy stosowne umowy. Dlatego po 75 roku nic się nie mówiło o tych zasobnikach.
-
Według źródeł zachodnich chorwackie UM mają numery seryjne : 160 - brak jakichkolwiek danych 161 - brak jakichkolwiek danych 162 - 516999207 163 - brak jakichkolwiek danych 164 - 516969001 był modyfikowany w Rumunii 165 - 516911036 był modyfikowany w Rumunii 166 - 516951031 był modyfikowany w Rumunii 167 - 516987091 był modyfikowany w Rumunii UM ze znanymi numerami seryjnymi nie były w naszym lotnictwie. Ale obawiam się czy te numerki są rzeczywiste ?
-
Nie sądzę aby potrzebna była spawarka - jak zapewne pamiętasz zasobnik wisiał na tych samych węzłach mocowania co i belka paliwowa więc samo podwieszenie nie jest problemem. Natomiast gorzej z elektryką i samym sterowaniem zasobnikiem co w tym przypadku nie jest możliwe.
-
przybył nam nowy "R" http://www.galeria.aviateam.pl/photo/235
-
Te ujęcia są z filmu instruktażowego jaki nakręciła wojskowa Czołówka a dotyczył przygotowania do lotów. Miałem możność oglądać ten film w ramach zajęć teoretycznych do przejścia na eksploatację letnią w 1979 roku.
-
Pulpit był montowany w miejsce "starego" pulpitu czyli nad celownikiem PKI - zdejmowało się starego a zakładano nowego. Gdybyś dokładniej przyjrzał się owemu zdjęciu to byś zauważył, że widać wiązkę przewodów ( po lewej stronie zdjęcia ) co wskazuje, że pulpit jest tylko "przymierzany" a nie zamontowany. Stąd też złudne wrażenie, że jest większy i nie pasuje do kabiny. Porównaj sobie zdjęcia pulpitów sterowania uzbrojeniem z typowego PFM i pulpitu sterowania zasobnikiem z R - w zasadzie wszystkie są takie same ( gabarytowo ) lecz różnią się rozmieszczeniem przełączników i przycisków .
-
Samolot przekazano jak i wszystkie sochaczewski PFM do Mierzęcic lotem w maju 91 roku wraz z kilkoma "R" -ami. Ponoć został ( 7904) złomowany w listopadzie 96 roku ale znając nasze możliwości można powątpiewać patrząc na zamieszczone zdjęcie. Co do demontażu instalacji specjalnej - polegała ona na ucięciu konkretnej wiązki przewodów natomiast same pulpity i belki dalej zostały na stanie eskadry( czy w ukompletowaniu samolotu tego niestety nie wiem ). Co się z nimi dalej stało tego doprawdy nie wiem .
-
Jarku ! Czy to muzealny przekręt czy też nasz pułkowy ?? Wiesz dobrze, że był okres kiedy na kilku samolotach zmieniano zasobniki z "D" na "R" i odwrotnie. Poza tym w muzeum jest tylko jeden "R" więc musieli go dostać w takim stanie jak na zdjęciu. Kwestia tylko czy ten zasobnik poleciał z samolotem czy dowieźli inny. . Z tego co mówił mi Krzysiek K. samolot ponoć odleciał bez zasobnika - ponoć ma jego zdjęcia z odlotu.
-
Jarku - przyjmowałem PFM do pułku zarówno z Goleniowa jak i z Dęblina ale wydaje mi się, że pulpity do belki N były jednak zielone tak jak kabina. Samoloty przechodziły remonty w Polsce więc musiały mieć kolor kabiny ale być może się mylę bo to jednak upływ czasu robi swoje. Belki nie poszły do Mierzęcic bo przed przebazowaniem do Modlina była ekipa rosyjska, która dokonała demontażu instalacji specjalnej a tym samym zdjęto ze stanu samolotu całe wyposażenie specjalne. Co się z nimi stało to pytanko do Marka G.
-
Komisja stwierdziła winę pilota bo to On ponosi winę za samowolne wykonywanie zadania niezgodnego z postawionym zadaniem. Miał wystartować i wykonać przelot. Tu nie ma nad czym dyskutować. Pamiętam, że wypadek ten był dość szeroko omawiany w lotniczych kręgach i każdy podkreślał samowolną zmianę zadania. Natomiast sprawę nierównego wychylenia się klap zaczęto przypisywać czy raczej przypuszczać po serii wykrycia takich usterek na tych samolotach
-
Jakby nie patrzeć faktyczna przyczyna pozostanie niestety w sferze domysłów i domniemywań. Dla jednych to pilot zaczął wykonywać beczkę a dla drugich to samolot na wskutek usterki technicznej tu konkretnie niesymetryczne zamykanie klap. Iskra ze swoim spidobarografem ( czarna skrzynka ) niestety daleko w tyle była jeżeli chodzi o kontrolę parametrów lotu stąd domniemywania i domysły. Późniejsze podobne wypadki tego samolotu mogą jedynie wskazywać na taką przyczynę ale czy tak było rzeczywiście. Lotnik był doświadczonym pilotem i w przypadku niezamierzonego obrotu samolotu powinien reagować - a może za późno było już na reakcję ???
-
Przebazowanie w Modlinie
-
Mamy takie same wspomnienia choć z tym psuciem to nie tylko domena Malborka raczej większość naszych lotnisk miało ten sam problem ( o ile miały schronohangary ). Tu raczej kłania się brak kasy na infrastrukturę choć z drugiej strony wiele jednostek rozwiązywano po wykonanych remontach samego lotniska patrz Mierzęcice, Debrzno a już o Pile nie wspomnę bo to totalne bezmózgowie. Jedynym lotniskiem chyba był Sochaczew bo ono nie miało takich budowli ale pułk został rozwiązany też po remoncie pasa
-
"Zużycie" o którym wspominasz to raczej brak właściwej konserwacji i remontów zwłaszcza kilkutonowych drzwi zarówno tych przednich jak i tylnych.W DDRówku takie same schrony były eksploatowane co dziennie bez przeszkód. W Debrznie wprawdzie samoloty DB nie stały w takich hangarach ale z tego co pamiętam jeden jedyny raz dla "oficjeli" pokazano start z tych super odpornych na zniszczenie schronów i koniec. Szwankowała łączność a i warunki socjalne dla załogi były poniżej wszelkich norm - małpy w dżungli miały lepsze
-
Fotki te zrobiłem gdy w domku eskadrowym szalał pożar a później szalał generał HR więc wolałem się już nie wychylać z aparatem na wierzchu. Prawdopodobnie chyba w grę wchodzi drugi przypadek bo samolot chyba był w składzie pary dyżurnej ( o ile dobrze pamiętam )
-
w czerwcu 1991 roku będąc w Malborku zrobiłem sobie fotkę malborskiego Miga 9110 z namalowanymi godłami. Obie strony się różnią
-
Generalnie samoloty w wersji "M" nie posiadały peryskopów na ruchomej części osłony kabiny natomiast rzecz się zmieniła po przejściu pierwszych remontów średnich w LZR 3 Dęblin. Jednym z pierwszych "M" jaki otrzymał peryskop był samolot 2007 w 1979 roku. Ale wcale to nie oznacza, że każdy samolot po pierwszym remoncie otrzymywał peryskop. Niektóre egzemplarze otrzymywały na głównym.
-
Normalnie już chciałem je wypychać z magazynu i ciągnąć na parę dyżurną Troszkę zapalnik RW 2UM jest uproszczony gdyż powinien mieć taśmę zabezpieczającą wyloty powietrzne z koloru czerwonego. Sam wózek powinien mieć jeszcze zabezpieczenia taśm mocujących pociski ale to w sumie drobiazg
-
Szkoda, że pracowałeś w OPK - gdybyś pracował w WL to za dobrych czasów co miesiąc miałeś Święto Ognia i Dymu. Bombole snigdy się nie zmęczyli a zapracowani owszem czasami byli szczególnie jak się wieszało na całą eskadrę 100
-
Przez niemal ćwierć wieku nie widziałem podwieszonego pod 21 S-24. Tzn w jednostkach gdzie służyłem. Ani pod M, Mf, BIs-em. Na żywo widziałem tylko na magazynie uzbrojenia, kojarzy mi się z "rurą kanalizacyjną " Specyfika jednostki , ale chyba wogóle rzadko używany do strzelań na poligonie .Tak mi się wydaje. Pociski te w pułkach myśliwskich były w magazynach na tzw "ZN" czyli zapas nienaruszalny ( czytaj na wypadek "W" )
-
W zależności od tego z jakim wariantem były mieszane - jeżeli z kierowanymi pociskami to na wewnętrznych
-
Tu zupełna zgoda z instrukcją o ile celownik będzie pracował w zakresie wypracowania poprawek balistycznych - ale na upartego można zastosować mały wybieg tzn celować z stałej siatki celownika. Wówczas poprawki odkłada sam pilot a nie robi tego automat celownika. Dokładniej - celownik ASP 21 ma wymienne bloczki balistyczne dla czterech rodzajów uzbrojenia - działka ( choć w zasadzie jego się nigdy nie wymieniało ), dla pocisków S 5 K , S 5 M i S24. W zależności od typu rakiet niekierowanych używanych w locie należało założyć odpowiedni bloczek balistyczny do wylicznika celownika, który znajdował się w luku za kabiną pilota.
-
No coraz więcej się człowiek dowiaduje ciekawych rzeczy. Nie spotkałem się aby na zbiornikach podwieszanych u nas stosowano dodatkowe skrzydełka a tym bardziej nie było żadnego opóźnienia przy zrzucie zbiornika. Rzeczywiście, podczas zrzutu zbiornika paliwowego następuje jego "podrywanie" do góry co może spowodować uszkodzenie kadłuba czy też skrzydła. I właśnie po to jest w belkach paliwowych zarówno pod kadłubowych jak i pod skrzydłowych piromechanizm odstrzału zbiornika, który działa z chwilą zwolnienia zamka nośnego. Babcia 131 powinien pamiętać że musiał wyjmować zabezpieczenie z belki pod kadłubowej przed wylotem i zakładać po przylocie jak i też przed zdjęciem zbiornika rozłączyć dźwignię od piromechanizmu ( albo wołał do tego bomboli ). W przypadku nie rozłączenia mógł się spodziewać małego BUM !!!! co się niejednokrotnie zdarzało
