Grzegorz 5710
Użytkownicy-
Liczba zawartości
339 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Grzegorz 5710
-
Konfiguracja zależy od wykonywanego zadania i czasu lotu to tak ogólnie. Nasze MF w latach trwania UW latały z zasobnikiem SPS w standartowym wariancie myśliwskim tzn 2xAPU 13 + 2x APU 7. No ale wówczas były inne normy gotowości bojowej i inne zadania. Piszecie, że Czesi latali ze zbiornikami pod skrzydłowymi. Pełna zgoda bo są zdjęcia ale czy przez przypadek nie są one robione w czasach gdy południowi bracia byli razem z nami w NATO ?? Wówczas i nasze MiGusie a szczególnie te na parze dyżurnej też musiały mieć dodatkowe zbiorniki ze względu na wymogi długotrwałości lotu narzucone przez NATO. W nowych czasach nie wiem czy te zasobniki były używane przez nas bo zagluszały chyba częstotliwości używane przez NATO a tym samym i przez nas samych - a może się mylę tu babcia 131 wie lepiej Kolega young pyta o wyrzutnie z F-13 - to są UB 16 pierwszych serii. W kolejnych wydłużono lufy wewnętrznego pierścienia stąd inny wygląd zewnętrzny. Wyrzutnie MARS to nasza konstrukcja choć bardzo podobna do tych z F-13. Porównaj wyrzutnie z Lima 6 bis bo te z ISKRY to już troszkę inne acz Marsami zwane dalej. Co do R-60 na M/MF. Niestety nie dokopałem się do żadnej instrukcji technicznej gdzie można by było zobaczyć /prześledzić połączenia elektryczne dla tych pocisków. Dla mnie dalej jest czarną magią jak pracuje dajnik przeciążeń MP-8 w przypadku pocisków R-60 . Wymieniona instrukcja jest dla pilotów a nie dla techników i podaje tylko ogólnie możliwości zastosowania tego pocisku na tych wariantach samolotu. Jedynie co można wywnioskować to, że instalacja elektryczna nie rozróżnia typu pocisku. Co do wyrzutni - niestety mówi się o pojedynczej. Gdyby można stwierdzić, że podwójna działała na tej samej zasadzie co nasze MONSUMY uważam, że można było podwiesić pod M/MF zdwojoną ale jak to by było w rzeczywistości nie umiem powiedzieć bo nie znam przeróbek w instalacji. Ale czas gdy dokonywano modernizacji to czas gdy podwójnych nie było u nas i może dlatego mówi się cały czas o pojedynczej ?? Lilija ,to prawdopodobnie urządzenie do sprawdzania głowic na podczerwień.STACJONARNE! Nic takiego nie było - na ziemi głowice na podczerwień sprawdzało się : A- jeżeli chodzi o sprawność techniczną to w Sekcji Elaboracji Rakiet ( później SPiER ) na specjalnym stanowisku PP-3SAM . Odłączało się głowicę termiczną od pocisku oraz wymontowywało się zapalnik I-107 i na stanowisku przeprowadzało się całe sprawdzenie. Jak zaświeciła czerwona lampka не годиен TGS odsyłało się do remontu. Na Bisach takie stanowisko nazywało się INGUŁ o ile dobrze pamiętam - ale to też babcia 131 sprecyzuje. B- przed wylotem razem z pilotem sprawdzało się czy jest podawany sygnał przechwycenia na słuchawki pilota. A to robiło się za pomocą zwykłej latarki kieszonkowej - ale one nie nazywały się Lilija
-
No jak widzę są dwie szkoły tańca falenicka i otwocka Ale na poważnie i do rzeczy - zgodnie z zarządzeniami przełożonych sprzęt wysokościowo ratowniczy podlegał wydaniu za podpisem w odpowiednich dokumentach a w tym wypadku "Książce wydawania sprzętu wys-rat na lotach" taki a taki sprzęt pobierał pilot Kowalski. Po zakończonych lotach odpowiedzialny mech. sł. wys-rat odbierał dany sprzęt. Oczywiście było to raczej formalnie bo każdy pilot miał swój sprzęt i pozostawał on w kombinezonie pilota. Ewentualna podmianka występowała gdy sprzęt był niesprawny albo trzeba było zrobić prace okresowe lub też wyszedł resurs techniczny. Teraz gdy taka bateria leżała w samolocie - na czyim stanie ona była -technika samolotu czy pilota ??? Kto był odpowiedzialny za stan techniczny ?? Pilot miał ją podłączyć - jak rozumiem radiostacja była w kieszeni kombinezonu czy też dalej w NAZie ?? Sorki ale nie bardzo rozumiem tej filozofii bo mimo wszystko lotnictwo OPK było troszkę inne od WL Baniaczki - były aluminiowe a wlewając jedynie słuszny płyn szkodziły mu - czuć było aluminium i zostawał dziwny osad - szkło było mimo wszystko najlepsze mimo swej kruchości
-
Zasobnik NAZ 7 miał trzy warianty :A- pustynny, B- morski, C-zimowy w zależności od warunków klimatycznych stosowano według potrzeb - u nas był wariant morski jako, że dużo rzek, jezior no i kawałeczek morza też był. Baniaczki na wodę też były ale w magazynie spadochroniarni Co do radiostacji R 855 z baterią Priboj 2 początkowo była w samym zasobniku. Po wylądowaniu pilot musiał ją wyjmować z zasobnika i dopiero nawiązywać łączność. Na początku lat 80 o ile dobrze sobie przypominam po katapultowaniu malborskiego pilota pod Wilnem radiostacje przeniesiono do kieszeni pilota aby już w powietrzu wisząc na spadochronie mógł ją włączyć. W latach 90 zmodernizowano włączanie radiostacji w ten sposób że do obwodu zasilania został dodany mikrowyłącznik z zatyczką. Po zajęciu miejsca w kabinie pilot obowiązkowo zatyczkę mocował do stałej części kabiny i z chwilą katapultowania radiostacja pracowała nadając odpowiednie sygnały na kanale ratunkowym. Była możliwość szybszego zlokalizowania lotnika. Oczywiście byy przypadki przypadkowego włączenia radiostacji ale zaraz trzeba było się tłumaczyć co i jak. Na Bisach było troszkę inaczej, gdyż te samoloty miały antenę KOMAR przy spadochronie PSM czego nie miały np R.
-
Jeżeli chodzi o nasze zasobniki NAZ to racje żywnościowe, środki bojowe ( dodatkowa amunicja do broni osobistej ) oraz morfinę ładowało się tylko i wyłącznie na wypadek "W" lub rozkaz dowódcy. Skosztować można było tylko co
-
nie martw się - mam to samo - ano poczekamy
-
a dokładniej to maszyna radziecka lub jak kto woli sowiecka
-
mam oryginalne zdjęcie TU-2 z 19 LEH z lat 50 numer boczny 8 i niestety nic takiego na nim nie ma. Jedynie co to krawędź natarcia skrzydeł jest pomalowana na kolor płatowca w taki sposób jak na egzemplarzu nr 7. Jak można wywnioskować sposób malowania jednak był uzależniony od okresu użytkowania - być może samolot przeszedł jakowyś remont albo odnowiono mu pokrycie lakierowe. Jedyna rada to malowanie zrobić na podstawie konkretnego zdjęcia
-
An 12 miałem możność obserwować na różnych lotniskach od 1977 roku. Jakoś nie zauważyłem aby miały zamontowane działka. Nie widać też ich na zdjęciach z tamtego okresu. Powodem było jak piszesz to, że były wykorzystywane w lotach międzynarodowych. Aczkolwiek zapewne w czasie przylotu z fabryki i w początkowym okresie ich użytkowania miały działka w tylnej wieżyczce.
-
7 nazwisk z MON - niekoniecznie załogi. Na tym samolocie aż trzech techników to trochę za dużo
-
Po pierwsze - cytuję fragment Twojego postu i nie twierdzę, że to Twoje słowa. Po drugie - dałem Ci linki do informacji o naszych AN 12 Po trzecie - etatowy skład załogi to 5 osób + ewentualnie tylni strzelec - nasze były nie uzbrojone. W linku dotyczącym 50 masz nazwiska poległych lotników natomiast brak jest nazwisk osób cywilnych pracowników CENZINU lecących tym lotem
-
A od kiedy samolot ten miał aż tak liczną załogę ?? http://lotnictwo.net.pl/10-lotnictwo_wojskowe/64-spis_statkow_powietrznych_wojska_polskiego/80-12_24_26/6675-dyskusja_o_samolocie_12_a.html dla " 50 " http://lotnictwo.net.pl/10-lotnictwo_wojskowe/64-spis_statkow_powietrznych_wojska_polskiego/80-12_24_26/6672-12_6344307_50_a.html dla " 51 " http://lotnictwo.net.pl/10-lotnictwo_wojskowe/64-spis_statkow_powietrznych_wojska_polskiego/80-12_24_26/6673-12_6344308_51_a.html
-
ale nie chodzi mi o kolekcję jako taką tylko o ten konkretny egzemplarz. Ta szpareczka ma zbiorniki podskrzydłowe i zasobnik SPS 141 pod kadłubem !!!!!!!!
-
Dokładnie Łapino Kartuskie
-
Widzieliście takie cudo ???
-
Zdecydowanie nawet za 200 pkt jest to przedni węzeł mocowania gondoli strzeleckiej GP-9. Taki zaczep miały te PFM i PF, które były dostosowane do jej przenoszenia.
-
Ten komunikat dotyczy techników czy pilotów? Zarówno jednych jak i drugich choć ci drudzy byli najbardziej narażeni na efekty latających kombinerek czy śrubokrętów
-
Szablony szablonami ale i UM nie mógł przenosić gondoli GP-9 podobnie jak i Bis . Wychodzi tutaj zwykła niewiedza pracownika LZR ów - kazali malować więc malowali. Babcia 131 ale jesteś drobiazgowy - pułk bojowy to pułk bojowy wszystko miało działka nawet "krasula"
-
Oczywiście musimy iść do przodu w poznawaniu różnych wersji OŁÓWKA ale jest to mrówcza praca bo jak sam widzisz koledzy radzieccy mieli całą paletę różnych pomysłów. Do tego jeszcze dochodzą pomysły innych. Jak na razie nie znamy dokładnej ilości zbudowanych płatowców a co dopiero różnorodności w seriach
-
Jak na razie jestem bardzo spokojny a nad emocjami na razie Ty tracisz kontrolę swoimi uszczypliwymi uwagami. Jak wynika instrukcja na którą się powołujesz i na podstawie,której zadajesz pytania problemowe ma się nijak do samolotu, który latał u nas. Oczywiście nie można mieć o to do Ciebie pretensji bo i o co i dlaczego - masz prawo wyjaśnić sobie sprawy, które Cię nurtują a my w miarę swojej wiedzy pomagamy Ci w tym. Ale problem tkwi nie w poszerzaniu wiedzy tylko na materiałach. O tym wszak pisałem znacznie wcześniej. Tłumaczono to co dali Rosjanie choć to spłycona odpowiedź bo gdzie byli ci, którzy kupowali sprzęt i byli odpowiedzialni za jego dokumentację, wyposażenie i jego ukompletowanie. Pretensji można mieć wiele i do wielu ale taka była wówczas rzeczywistość. Dziś to wszystko wychodzi bo jak sam widzisz instrukcja dla M/MF to w rzeczywistości SM, która u nas nie była w ogóle. Odpowiedz sobie sam jak to się stało i dlaczego. Przytaczając cytat ze swojego zawodowego życia chciałem właśnie uwypuklić jak można uczyć innych na błędnych instrukcjach. Licznik pozostałości amunicji był na maszynach rosyjskich ale my nie zamawialiśmy tego w swoich. Szkoła jaka by nie była jest tylko szkołą a życie i praktyka zawodowa weryfikuje dużo rzeczy ale o tym może jeszcze nie wiesz..
-
Nie było NSR a i tak cuda były bo sam je widzisz teraz. Kto tłumaczył - pisałem już wcześniej, nie zawsze fachowiec. Poza tym trudno aby tłumacz znał sprzęt który został przez nasz zakupiony. Z Poznania czy Warszawy do takiego Zegrza to szmat drogi więc prościej tylko tłumaczyć instrukcje. I wychodzą klocki że nasze M czy MF miały belki pośrednie czy też SPO. I weź takiemu młodemu laikowi wytłumacz co i jak a na dodatek jeszcze wychodzisz na głąba bo TO JEST W INSTRUKCJI - naszej instrukcji podpisanej i zatwierdzonej przez GENERAŁA. W sumie można sobie przybliżyć jaki bałagan był wówczas i nikt nie panował nad sytuacją. Na koniec pewna historyjka z mojej kariery zawodowej - na szkole wpajano nam, że M/MF mają licznik pozostałości amunicji znajdujący się obok pakietowego przełącznika wariantów uzbrojenia, który trzeba ustawiać zgodnie z ilością załadowanej amunicji na samolocie. Na pierwszej parze dyżurnej dostałem zjebkę od dowódcy pary, który siedział w kabinie bo grzebię mu w liczniku odległości ARK-10. Moja wiedza nabyta poniosła straszliwy uszczerbek
-
To jeszcze raz dowód na to, że tłumaczący instrukcję szli po łatwiźnie - to co dali to tłumaczyli a dziś się odkrywa sensacje XXI wieku że nasze maszyny to miały bo to jest w instrukcji. Jeszcze raz mówię - wszelkie instrukcje to tylko pomoc - reszta to samolot i wiedza obsługi
-
Zapewne chcesz aby o uzbrojeńców Mumia egipska się pytała Nie zamierzałem nigdy 50 lat służyć w armii Ale tak na poważnie - oczywiście nawet przy jednokrotnym nie zejściu pocisku sprawdzeniu podlegała całość instalacji i wiadomo było co nawaliło samolot czy pocisk.
-
Nie mam pod ręką opisu technicznego tylko eksploatacje uzbrojenia MiG 21 M w której tych rzeczy nie ma. Niem niej jednak resursy techniczne dla sprzętu uzbrojenia ( wyrzutni, działek itp ) były ustalane za pomocą biuletynu eksploatacyjnego wydawanego w miarę potrzeb przez Inżyniera Uzbrojenia WL. ( analogicznie w WL OPK ). Zapisy te o których wspominasz musiały być przetłumaczone z rosyjskich a więc nie stanowiły podstawy dla naszej pracy. Ale jeżeli już próbujemy rozwikłać ten zapis instrukcyjny przyszła mi do głowy taka myśl. Pociski R-3 S szczególnie pierwszych serii miały tendencję do nie schodzenia z wyrzutni pomimo zapalenia się silnika startowego. Być może chodzi tu o właśnie o te owe 50 zdjęć. Czyli resurs wynosił 150 odpaleń i 50 niewypałów - ale może takie myślenie jest błędne z mojej strony.
-
W służbie uzbrojenia nie ma pojęcia resurs całkowity-resurs techniczny. Jest resurs mierzony ilością odpaleń - wystrzałów. Jeżeli działko czy wyrzutnia wyczerpała swój resurs mierzony ilością odpaleń zdejmowało się takie urządzenie z samolotu i w V ( piątej ) kategorii zdawało do magazynu technicznego. Oni albo odsyłali dalej albo w ramach wybrakowania kasowali na miejscu. W to miejsce pobierało się nową w I ( pierwszej ) kategorii i montowało się na samolocie. Oczywiście można wyrzutnię czy działko odesłać do remontu ale tylko w przypadku uszkodzeń a nie wyczerpania się resursu. Elektrykę się sprawdzało na bieżąco w ramach obsługi C, D czy też podczas przygotowania do lotów lub pary dyżurnej A, B. Najgorzej z przemywaniem :( JZOT nie przewidywał I od czasu wprowadzenia Suczek - utarło się powiedzenie : Lepiej być jeńcem niż uzbrojeńcem
-
Zakres prac na wyrzutniach miałeś w JZOT-21 Uzbrojenie i wykonywałeś je w ramach obsług bieżących A,B,C,D,P i dodatkowo okresowych 1, 2 ale to już w ET. Czynności obsługowe to jest normalna ich eksploatacja, w ramach której jest dopuszczalna regulacja, wymiana części itp. Resurs techniczny to przecież całkiem co innego. Po jego wyczerpaniu wyrzutnię odstawia się definitywnie od eksploatacji a w jej miejsce wprowadza się nową. No ja pamiętam, iż poligon był raz w miesiącu ale to i tak było Święto Ognia i Dymu Rzeczywiście żywotność działek Gsz 23 była duża no bo i nastrzał był stosunkowo mały. Pierwsze wymiany części po 2000 wystrzałów robiłem w 79 roku a więc po 10 latach eksploatacji samego płatowca i nie przypominam sobie aby wymieniono całe działko ze względu na zakończenie resursu. Podejrzewam, iż w pułkach szturmowych takie wymiany działek odbywały się częściej, gdyż oni mieli zdecydowanie większą ilość poligonów. W tym działku lufy miały taki sam resurs 4000 wystrzałów
