-
Liczba zawartości
219 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
9
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez jacmin
-
No właśnie, a co z moją wersją? Na rdzawy podkład natrysnąłem płyn do chippingu a następnie po wyschnięciu gun metal: Potem oczywiście woda i skrobanko Na to lakier bezbarwny i oczywiście wash Finalnie otrzymałem coś takiego Za tydzień, gdy wash porządnie wyschnie pójdzie jeszcze pigment.
-
No cóż, wygląda na to, że myliłem się co do mat ICM-a. Są już dostępne w naszych sklepach modelarskich. Początkowo pojawiła się u mnie refleksja, że może nie było warto wkładać tyle pracy w wyprodukowanie swoich, autorskich mat, ale po obejrzeniu zdjęć nowego produktu ICM, refleksja szybko się spakowała i wyjechała pierwszym PKS-em. Pochylmy się chwilę nad tym tematem. Poprzednie wersje mat w skalach 1/35 i 1/48 stwarzały nadzieję, że ich młodszy brat będzie równie dobry. W zestawie dostawaliśmy pojedyncze elementy pozwalające na dowolne kształtowanie rozmiaru maty (pod warunkiem zakupu odpowiedniej liczby zestawów ) Niestety, w skali 1/72 już tak fajnie nie jest. Dostajemy bowiem gotowe fragmenty mat (6 segmentów) a nie pojedyncze elementy. W sumie nie byłoby to takie złe gdyby nie jeden szczegół. Gdy złożymy ze sobą 2 kawałki widać, że co druga mata będzie "przecięta" w środku. Trzeba by to szpachlować i szlifować na co drugim elemencie: W moim przypadku to dyskwalifikuje ten zestaw. Musiałbym użyć 4 zestawów po 50zł każdy co daje 200zł! Do tego trzeba by poszpachlować i wyszlifować ok 64 łączenia elementów. Nie ma mowy. Czy wobec tego ten produkt nie ma zalet? Nic nie jest czarne albo białe więc zalety też są. Przede wszystkim przy budowie maty jest mniej pracy (jeśli odpuści się szpachlowanie łączeń). Elementy są gładkie, równe i powtarzalne. Moje takie nie są Niemniej uważam, że warto było się nieco pomęczyć i wykonać własną wersję.
-
Teraz, w zasadzie, pozostało już tylko wklejanie różnych drobiazgów takich jak drzwi, anteny czy rurki pitota. Olbrzym wreszcie stanął też na własnych nogach: Model zaczął już całkiem nieźle się prezentować: Za tydzień będę walczył z rampą. Muszę przewlec przewody i dorobić całą masę rzeczy. Ale to za tydzień. Mam czas na przemyślenie wszystkiego.
-
Podstawka dosycha a ja zabrałem się za olbrzyma. Przyszedł czas na wklejenie pozostałego oszklenia. Niestety to z zestawu kompletnie się do niczego nie nadaje. Ze złomu modelarskiego wyciągnąłem odpowiednie elementy, oszlifowałem do grubości ok 0,3 mm i dociąłem do odpowiedniego kształtu. Wklejanie oszklenia zawsze było moją piętą Achillesową. Albo coś podlałem klejem, albo przykleiły mi się jakieś paprochy albo jeszcze coś. Od pewnego czasu mam sprawdzony patent. Przede wszystkim delikatnie przedmuchałem wnętrze przez okno minigune i przednie drzwi w kierunku rampy żeby zminimalizować ryzyko późniejszego przyklejenia się jakiegoś śmiecia. Cały pokład przetarłem wilgotnym pędzelkiem i już mogłem wklejać oszklenie. No właśnie, wklejać? Robię to nieco inaczej. Całe sedno metody polega na bardzo dokładnym dopasowaniu oszklenia do otworu. Niestety trzeba na to poświęcić nieco czasu i tak przygotować szybkę, żeby wchodziła w otwór z lekkim oporem. Teraz wystarczy w poprzek takiej szybki przykleić pasek taśmy, całość przetransportować na miejsce montażu, a następnie dosunąć do jednej z krawędzi otworu i przykleić taśmę. Następnie obciętą na płask drewnianą wykałaczką wciskam oszklenie na miejsce. Jeśli widzę po przymiarce, że oszklenie ma zbytni luz, wtedy ewentualnie smaruję krawędzie otworu bardzo cienko Microscale Crystal Clear.
-
A co na placu boju? Dokończyłem układanie nawierzchni "stojanki", zagruntowałem i dałem rdzawy podkład. Jak to dobrze przez tydzień podeschnie (podkład jest na bazie white spirit) to zabezpieczę lakierem bezbarwnym, dam płyn na odrapania i pomaluję na kolor stalowy. Następnie zrobię lekkie odrapania żeby miejscami było widać rdzę a następnie położę wash z artystycznej olejnej umbry palonej.
-
Smialus, Dałbyś namiary na to czego używasz? Ja kupiłem coś takiego https://allegro.pl/oferta/klej-do-szkla-uv-liquid-glass-uv-tubka-9829349360 https://allegro.pl/oferta/latarka-led-uv-szperacz-do-szukania-bursztynu-aluminiowa-czarna-z-uchwytem-17594853481 i prawdę mówiąc nie jestem zbyt zadowolony. Może to żywica (przeznaczenie - przyklejanie szybek na telefony) a może za mała moc latarki, dość, że na efekt trzeba było czekać coś ok 3 minut przy bardzo bliskim naświetlaniu: Jakby tego było mało, żywica pożarła mi się z farbą Mr Hobby i musiałem poprawiać czarne otoczki reflektorów. Ale soczewki rzeczywiście wychodzą dużo lepsze niż z Microscale
-
Niestety, w dalszym ciągu klej UV do mnie nie dotarł, więc na razie nie pomogę. Chińczycy już dwukrotnie anulowali moje zamówienie z powodu przekroczenia terminu dostawy. Odpuściłem i zamówiłem na Allegro. Dotrze pojutrze więc po zapiątku będę mógł coś powiedzieć i dam znać. A tymczasem niestety nie udało mi się niczego spektakularnego przy maszynie wykonać. Skupiłem się na podstawce, bo sporo elementów mam zamiar wkleić dopiero po przytwierdzeniu helikoptera do podstawki. Przede wszystkim musiałem opracować krawędź. Jest wykonana z płyty warstwowej- 2x jakiś plastik i twarda gąbka pomiędzy. Niestety na krawędzi widać jest ślady cięcia, więc nie mogło tak zostać. Musiałem całość oszlifować a następnie dwukrotnie szpachlować i znowu szlifować. Jako ograniczenie płyty postojowej użyłem listewek sosnowych o przekroju 4x4mm które przykleiłem na klej CA. Kostki maty M8A1 kleiłem na przezroczysty butapren. Jest bardzo dobry, bo lekko rozpuszcza wierzchnią płytę "kanapki". Oczywiście powierzchnię płyty jak i każdej kostki zmatowiłem papierem ściernym dla lepszej przyczepności. Na podstawę nanosiłem cienki wałek kleju, potem układałem rządek kostek, dociskałem i wyrównywałem linijką. Strasznie to mozolna praca była. Kostki miałem poselekcjonowane wymiarami (niektóre były minimalnie szersze od innych bo pochodziły z 2 różnych form) i po ułożeniu pierwszej i ostatniej, przyłożeniu linijki, wkładałem pozostałe, dobierając je szerokością. Potem trzeba było je odsunąć, podstawkę posmarować klejem i w ustalonej kolejności kostki wkleić. Potem znowu i znowu i znowu... i tak trzysta parę razy. Dobrze, że już prawie koniec. Za tydzień zrobię docinki i zacznę malowanie.
-
W oczekiwaniu na wyżej wspomniany klej UV zacząłem uzupełniać model różnymi drobiazgami. Pomalowałem zielonym clearem górne okna kabiny pilotów: Wkleiłem też wciągarkę (na razie bez haka i reflektora) razem z instalacją, oraz mocowania filtrów EAPS wraz z przewodami sterującymi. Uzupełniłem również kadłub światłami pozycyjnymi na ogonie , spodzie i sponsonach: Przy okazji przymierzyłem podwozie i okazało się, że żeby golenie po wklejeniu były pionowe, zarówno we wnękach podwozia głównego jak i na nosie, należy wkleić 1,5 mm grubości krążki: Ponieważ z Kraju Środka dotarła gablota, sprawdziłem jak to będzie wyglądało po złożeniu. Gablota ma wymiary 35x40x15cm: Ostatnie zdjęcie przedstawia gumki, którymi blokuje się formatki gabloty. Ja ich nie użyję i formatki pokleję klejem do plexi. Myślę, że zeszlifuję trochę zaczepy, żeby tak nie wystawały. Teraz będę już mógł układać nawierzchnię miejsca postojowego. Ale to dopiero za 2 tygodnie.
-
Te z linka ze stopki
-
A tak na marginesie, to kolega świetne fotki robi!
-
Microscale jest dość gęsty, taka bardzo gęsta śmietana, ale w takiej soczewce się nie utrzymuje, więc musi być w poziomie. Ma też pewien skurcz, więc trzeba go nałożyć przynajmniej w 2 warstwach. Dlatego mnie przekonałeś!
-
No tak mnie zachęciłeś, że już zamówiłem na próbę małą tubkę z latarką!
-
Jak się już ma taki klej to na pewno tak. Ale specjalnie kupować to już trochę się nie opłaca. Cyna jest ok. Oczywiście trzeba się z nią delikatnie obchodzić ale jest dość sztywna. Na tyle sztywna. że podklejona do patyczka zniosła bez problemu malowanie aerografem na żółto. Myślę, że drut mosiężny będzie stwarzał problem przy układaniu.
-
A cóż słychać na placu budowy? A nawet sporo udało się przez te dwa dni zrobić. Między innymi dodałem do silników kratki chłodnic oleju ze starych fototrawów: na sponsonach światła pozycyjne i instalację awaryjnego zrzutu paliwa: I w reszce mogłem zamontować same silniki: Poodsłaniałem też wszystkie siatki robiąc przy okazji niezbędną kosmetykę Zamontowałem też sondę do tankowania w powietrzu Przy okazji rozmaskowania oszklenia znowu okazało się, że osiadł na nim odkurz od środka. Nie wiem, co robię nie tak, bo po ostatnich przejściach kilka razy sprawdzałem czy wszystko jest dobrze pomaskowane a i tak wyszło. Tym razem podszedłem do tego na spokojnie i znowu doczyściłem to wyciorami dentystycznymi. W tej chwili cokolwiek robię aerografem, model idzie do szczelnego pudełka, żeby nie złapał jakiegoś oparu. Myślę, że to przyciąganie elektrostatyczne. Lepiej dmuchać na zimne. Tak jak widać, model powoli nabiera kształtu. Jest jeszcze dużo pracy z drobiazgami, ale widać już koniec: Teraz można zabrać się za różne drobiazgi, np okna kabiny pilotów. Ponieważ będą otwarte i będzie widać ich krawędzie, nie można użyć oszklenia z zestawu. Po prostu jest za grube. Jakiś czas myślałem jak oddać wszystkie detale, a głównie rant: Zastosowałem patent z cyną. Jest miękka, bardzo dobrze się układa i nadaje się idealnie do moich celów. Zakupiłem w Państwie Środka szpulkę cyny o średnicy 0,3mm, a jako szablonu użyłem oryginalnego oszklenia, oszlifowanego o grubość wałka cynowego: Teraz wystarczy wziąć kawałek cienkiej, przezroczystej folii, ramkę z cyny pomalować przed przyklejeniem na żółto a następnie na klej CA przykleić do folii i pracowicie wyciąć skalpelem po obrysie, zachowyjąc minimalny rant: Teraz już tylko klasyczne maskowanie i malowanie od zewnątrz (od środka lepiej pędzelkiem): Z mechanizmem zamykającym pobawię się za tydzień. Jak zwykle skromny czas pozwolił mi jeszcze na wykonanie detali wciągarki i wykonanie soczewek reflektorów.
-
Ależ tak! Bardzo Ci dziękuję. O to właśnie mi chodziło i tak, prawdę mówiąc, mniej więcej sobie to wyobrażałem. Jeszcze skonsultuję to ze znajomym ale myślę, że z wirnikiem będę mógł ruszyć z miejsca.
-
Gdybyś czegokolwiek potrzebował, pisz śmiało na PW.
-
A tymczasem mogłem się zabrać za parę drobiazgów. Np za pokrywę przekładni głównej. Bardzo dobrze widać ją na zdjęciu od Sonica: czy na poniższych: Wyglądało to tak, że po otwarciu stanowiła pomost roboczy. Wykonałem ją ze starych fragmentów fototrawów: Wykonałem też ramki do zasłaniania oznaczeń a także okablowanie podwozia I na tyle czasu mi starczyło. Ciąg dalszy tradycyjnie za tydzień.
-
Niestety z braku materiałów poglądowych wirnik musi na razie poczekać. Ale nie ma tego złego! Mogę zabrać się za weathering. Od pewnego czasu wypracowałem pewien schemat dla modeli wietnamskich, który w miarę mi się sprawdza. Więc po kolei. Po zabawie z kalkami mam już rzucony na model lakier błyszczący. To bardzo dobra baza do dalszych działań. Lakier matowy daję mniejszą kontrolę nad kolejnymi warstwami. Brudzenie wykonuję następującymi płynami w 3 krokach: Jako pierwszy idzie Engine Grime. Jest szary i doskonale imituje stare liczne zacieki już zaschnięte na kadłubie i stanowiące tło dla innych efektów. Nanoszę go na kadłub dość gęsto w losowych miejscach, a następnie szerokim suchym pędzlem rozcieram ruchami góra - dół. Finalnie powinno to być prawie niewidoczne, dopiero po wpatrzeniu się widać liczne równoległe smużki. Ten kolor zmienia też nieco odcień farby na którą jest nakładany, dlatego trzeba to robić z pewnym wyczuciem: Następnym płynem jest Streaking Grime. Jego brązowy odcień doskonale pasuje na plamy w kolorze piaskowym. Jako ostatni stosuję Rust Streaks który dość dobrze imituje zacieki z wietnamskiego pyłu, który spłynął po kadłubie. Wyszło to tak: Teraz to wszystko poczeka tydzień, żeby dobrze wyschło, a następnie położę lakier matowy, który będzie dobrą bazą pod pigmenty.
-
Czcigodni! Zastanawiałem się, jak bardzo powinienem "postarzyć" łopaty wirnika. Postanowiłem skonsultować to w Stanach. Okazało się, że łopaty w pierwszych wersjach HH-53 były jego piętą Achillesową. Znajomy powiedział mi, że prawdopodobnie z ich powodu zginęło w Wietnamie więcej załóg niż z powodu działań operacyjnych. Dlatego bardzo rygorystycznie przestrzegano ich stanu. Jeśli któraś łopata zaliczyła przestrzelinę - z automatu szła do wymiany. Wgniecenie od uderzenia w gałąź - do wymiany. Jakiekolwiek głębsze zarysowanie - do wymiany. Jedynym tolerowanym śladem zużycia były otarcia na krawędzi natarcia łopat do koloru podkładu i ew. delikatne przetarcia do aluminium spowodowane przedzieraniem się maszyny przez ulewne nawałnice w porze deszczowej. Mam w związku z tym do Was prośbę. Może ktoś ma zdjęcie łopaty dowolnego helikoptera w takim właśnie stanie? Byłbym bardzo wdzięczny!
-
Wyjdzie na pewno dobrze, czyli tak jak w 48 i w 35. Problem polega na tym, że nie wiadomo kiedy to będzie dostępne u nas. Jakbym mógł to kupić od ręki to pewnie bym się nie męczył ze swoją produkcją. A tak na marginesie, to produkcja zakończona. Mam już 380 elementów. Teraz je czyszczę i będę mógł docelowo kleić. Na razie robiłem próbę na sucho i wygląda nieźle:
-
Kolejnym etapem, który wykonałem w przypadku łopat było lekkie zróżnicowanie kolorystyczne. Zrobiłem je przy pomocy kilku kolorów artystycznych farb olejnych. Przed rozpoczęciem prac dobrze jest wycisnąć je na jakiś karton i na godzinkę odstawić. Chodzi o to, żeby karton odebrał nadmiar oleju z farby, wtedy lepiej się "rozciągają" a potem zmywają. Następnie nakładałem naprzemiennie kolory w postaci cienkich maźnięć: Potem te maźnięcia trzeba pędzlem leciutko zwilżonym white spiritem (prawie suchym) rozciągnąć zgodnie z kierunkiem spływu strug powietrza opływających łopatę. Prawdę mówiąc warto mieć kilka szerokich pędzli i używać ich naprzemiennie. Po pierwszym "rozmazaniu" wygląda to tak: Czynności powtarzamy aż efekt zacznie nam się podobać. Dobrze jest pomiędzy kolejnymi płukaniami podsuszyć np suszarką żeby widzieć jaki efekt osiągnęliśmy. Generalnie nie powinno się to rzucać w oczy ale po dokładnym przyjrzeniu się z bliska można zobaczyć delikatne smugi. Na koniec pigment Vietnam Earth położony na mokro i rozmyty White Spiritem. Po wyschnięciu można jeszcze na sucho zrobić korekty i na koniec utrwalić lakierem lub dedykowanym fixerem. To samo na wirniku ogonowym: Niestety zdjęcie tego nie oddaje ale z bliska to jednak widać. Skoro mamy już przygotowane łopaty to warto zabrać się za pozostałą część wirnika głównego. Pomalowałem ją na gun metal, a następnie przetarłem suchym pędzlem wszystkie wystające krawędzie olejną artystyczną farbą w kolorze srebrnym: To samo zrobiłem z końcówkami łopat Teraz przyszedł czas na oprzewodowanie. Wykonałem je z drutu 0,1mm pomalowanego na czarno Teraz mogłem już zacząć składać poszczególne elementy w całość. Najpierw do szablonu trafiła głowica wirnika: a następnie naprzemiennymi parami wklejałem kolejne łopaty: W międzyczasie zapigmentowałem kołpak wirnika: Całość po złożeniu prezentuje się tak: Następnie pomalowałem ciemnoszarym kolorem złączki przewodów (wcześniej naniosłem je na przewody za pomocą kleju CA w postaci żelu) Do wykonania pozostało mi oprzewodowanie wychodzące z kołpaka: Zrobiłem je z posrebrzanego, jubilerskiego drutu o średnicy 0,2mm I to na razie tyle. Tradycyjnie na ciąg dalszy zapraszam za tydzień.
-
Dzięki wielkie Sonic! Teraz to rozwiałeś wszystkie moje wątpliwości. Będę to budował od podstaw, więc zacznę od rysunku w skali. Jak go zrobię, to oczywiście ze wszystkimi się podzielę! A tymczasem powróciłem do maty M8A1. Wyprodukowane elementy poddałem selekcji wybierając najlepsze 25szt. Dodatkowo dorobiłem 8 "połówek" potrzebnych na zamknięcie z każdej strony. Elementy rozdzieliłem między 3 formy - 19, 8 i 6 szt. Matryce "zaszalowałem" fragmentami rurek kanalizacyjnych, zalałem silikonem formierskim i do próżni, a po 24h można było rozszalować i wyciąć z silikonu matryce: Teraz to już tylko 10-12 odlewów i materiał na pas postojowy będzie gotowy. Czasu zostało mi jedynie na wstępne wycieniowanie łopat wirnika głównego. Wykonałem je gęstym washem z olejnej, artystycznej bieli tytanowej. Zdjęcie tego nie oddaje, ale na gotowym elemencie widać delikatne rozjaśnienie czerni w miejscu washa: Na ciąg dalszy zapraszam za 2 tygodnie.
-
Ależ ja na takie wtrącanie się właśnie liczę! Przejrzałem Twoje linki, ale nie jestem do końca przekonany. Spójrz, proszę, na górną część platformy: Wygląda zupełnie inaczej niż na Twoich linkach. Za to jota w jotę jak C1: Dolna zaś część jest łudząco podobna do B1: Rozmawiałem ze znajomym, który swoje młode lata przelatał w 40th ARRS na ten temat i wprawdzie nie mógł na 100% potwierdzić mi typów platform na zdjęciu ( bo nie był mechanikiem ale PJ-em) ale przekazał istotną informację: mechanicy mieli dużą swobodę w konstruowaniu sprzętu pomocniczego do obsługi helikopterów. Te maszyny były stosunkowo nowym nabytkiem jednostki i mogło nie być na miejscu specjalistycznego sprzętu, dedykowanego do ich obsługi. Dlatego modyfikacje polowe były na porządku dziennym. Duża część ich sprzętu była w stylu "przetestuj i używaj, jeśli działa". Dlatego skłaniam się raczej do połączenia platform B1 i C1. Co do fototrawów to jeśli spojrzymy na powyższe zdjęcia to zobaczymy tam głównie rurki. Blaszki będą płaskie, dlatego muszę to zrobić od podstaw. Ale dzięki za czujność i zainteresowanie.
