Skocz do zawartości

jacmin

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    249
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    9

Zawartość dodana przez jacmin

  1. Kolejnym drobiazgiem, który przykleiłem do modelu były streamery "Remove Before Flight". Początkowo zamierzałem użyć dotychczas stosowanego przeze mnie produktu CMK. To znane przez wszystkich kolorowe blaszki. Zupełnie przypadkiem rzuciły mi się w oczy tekstylne zawieszki firmy HGW Spróbowałem i już nie wrócę do CMK! Te są dużo lepsze. Przede wszystkim nadruk mają z obu stron, co zdecydowanie poprawia realizm. Są bardzo cienkie i idealnie układają się na modelu. Można je skręcać, miętosić, zwijać a ponadto same się pionują pod wpływem grawitacji. Trzeba jednak bardzo uważać przy pracy z nimi, bo są niezwykle delikatne i łatwo się uszkadzają. Moim zdaniem są też nieco zbyt jaskrawe i połyskliwe. To oczywiście nie jest kłopot, bo można dać na nie ciemny wash a potem lakier matowy. Ale wracając do modelu. Przedyskutowałem ze znajomym miejsca, gdzie powinny znajdować się te steamersy. Oczywiście na osłonach dysz, choć znajomy mówił, że używali ich rzadko, tylko przy długich postojach. W silniku z zestawu Black Dog osłona była odlana z dyszą więc nie miałem wyboru. Zawieszki ułożyły się bardzo naturalnie i całkiem nieźle wyglądają: Kolejne miejsce to piny podwozia głównego i przedniego oraz piny przy zbiornikach zewnętrznych: Tych miejsc było jeszcze kilka (rurki pitota, pokrywy różnych otworów itp) ale te wymienione były najważniejsze. Wagę ich usunięcia przed lotem znajomy podkreślił w krótkich żołnierskich słowach: "Nie usuniesz - giniesz". No to ptak oflagowany, można go wkleić na podstawkę. Jak wspominałem wcześniej, wklejałem go na Poxipol, jednocześnie przewlekając przewód oświetlenia przez otwór w podstawce. Po włożeniu szpilek w posmarowane klejem otwory model dociążyłem dużym magnesem, który miałem akurat pod ręką, żeby nie "wstał". Jak już wszystko dobrze wyschło, na podstawkę nałożyłem klosz z plexi, odwróciłem na plecki i mogłem zająć się lutowaniem instalacji oświetleniowej: Ten niebieski "cosiek" na zdjęciach to potencjometr. W moim układzie spełnia 2 funkcje. Po pierwsze stanowi zabezpieczenie prądowe diod LED, po drugie za jego pomocą mogę bardzo precyzyjnie ustawić jasność świecenia diod. A skoro mowa o jasności, to czas na małą próbę:
  2. Tak, będzie przyklejony na stałe. To upraszcza transport na zawody, wymianę baterii (po prostu całą gablotę obracasz na plecki i już jest dostęp) i poprawia bezpieczeństwo modelu. Zawsze tak robię. Wszystkie moje wypociny to mniejsze lub większe dioramy.
  3. Minął świąteczny zapiątek, podczas którego sporo udało się zrobić. Poprawiłem malowanie podstawki ( drobne odpryski farby, przetarcia podkładu) i położyłem pigment Vietnam Earth. Nie zmienił jakoś radykalnie jej wyglądu, ale wprowadził delikatną czerwonawą barwę, która nieźle się komponuje. Przyszedł również czas na wklejanie różnych drobiazgów. Uzupełniłem okna kabiny pilotów o imitację mechanizmu zamykającego i klamki: Przygotowałem też koła do wklejenia modelu na podstawkę. Zwykle mocowania robię przy pomocy igieł lekarskich lub stalowego drutu. Najpierw delikatnie nawiercam koło, a krawędź otworu frezuję w "lejek". Następnie wnętrze otworu smaruję Poxipolem i wklejam docięty fragment igły. Poxipol zastyga przez 10 min, mam więc sporo czasu na wklejenie wszystkich 3 igieł i spokojną korektę ich pionowości. Na koniec, w wyfrezowany lejek wpuszczam kroplę kleju CA. Dzięki temu frezowi na powierzchni stykającej się z podstawką nie tworzy się żadna "górka" powodująca odstawanie opony od podłoża. Po wklejeniu igieł model ustawiam na podstawce i małym pędzelkiem z czerwoną farbą stawiam kropki na podstawce tuż przed każdą igłą. W zaznaczonych miejscach wiercę otwory i frezuję "lejki". Gdy model będzie gotowy, operację klejenia powtórzę dla otworów w podstawce. A tymczasem zająłem się wklejaniem różnych drobiazgów. Na pierwszy ogień poszły okna kabiny pilotów i pokrywy przedziałów awioniki. Wkleiłem je na CA a siłowniki wykonałem drutu 0,2mm. Ostatnią rzeczą, którą wczoraj wkleiłem były pokrywy silnika wraz z siłownikami. Za dwa tygodnie model pójdzie na podstawkę i zasadnicze prace zostaną zakończone. Pozostanie kosmetyka, sprzęt lotniskowy i figurki.
  4. Dzięki temu, że mój znajomy przygotował mi płytę meblową, mogłem zakończyć podstawkę pod helikopter. Płyta była mi potrzebna, żeby w jej grubości ukryć pojemnik na baterie i wyłącznik. Musiałem wykonać w niej otwory na wspomniany osprzęt. Normalnie zrobiłbym to frezarką lub wyrzynarką, ale pechowo nie miałem niczego takiego pod ręką, więc skończyło się na otwornicy i tarniku. Znajomy nie miał czarnej płyty, która pasowałaby najbardziej więc musiałem ją pomalować. Czarny primer Mr. Hobby w sprayu sprawdził się doskonale. Pozostało pokleić plexi. I tu opiszę swój patent, który być może komuś się przyda. Zawsze miałem kłopot z czystością klejenia takich elementów. Przez większość swojej modelarskiej działalności gabloty robiłem ze szkła i dopiero wielkość dioramy z USS Intrepid ( https://modelwork.pl/topic/41838-uss-intrepid-1350-trumpeter/#comment-945883 ) zmusiła mnie do wypróbowania lżejszej alternatywy. Nawet z Plexi ciężko to podnieść a ze szkłem po prostu sobie tego nie wyobrażam. Ale do brzegu. Trudność sprawiało mi takie naniesienie silikonu, żeby nie było wypływów, a spoina była równomierna. Wymyśliłem pewien sposób który sprawdza się zarówno dla szkła jak i dla plexi. Polega na oklejenia miejsca naniesienia kleju taśmą malarską (4 warstwy naklejone jedna na drugą) tak, żeby powstało zagłębienie na klej wysokości ok. 0,5mm. W tak przygotowane zagłębienie nanosimy klej z lekkim naddatkiem i ściągamy go czymś płaskim po krawędziach taśmy. Po zerwaniu taśmy mamy ładny, równy wałek z kleju o grubości 0,5mm. Teraz wystarczy złożyć ze sobą elementy i docisnąć. Wypływ jest minimalny i do tego równy na długości i o to chodziło. Gablota schnie, a ja mogłem się zająć olbrzymem. Wkleiłem uchwyty pomagające przy wchodzeniu na helikopter oraz podest serwisowy na sponsonie Po wklejeniu siłowników rampy mogłem wkleić samą rampę. Siłowniki wykonałem jako teleskopy (igła lekarska w innej igle) i po zamontowaniu rampy ich końcówki wysunąłem i wkleiłem we właściwe miejsca. Dziś rano przyszedł mail od znajomego ze Stanów i już wiem, że kabel zasilający miniguna muszę przemalować na czarno. W tym okresie nie używali czerwonych. Będzie to nieco karkołomne ale powinno się udać. Postanowiłem przymierzyć mojego olbrzyma do podstawki, na razie "na sucho". Zdążyłem jeszcze wykonać otarcia na łopatach i trzeba było kończyć działalność. Ciąg dalszy tradycyjnie za tydzień.
  5. Podstawka prawie gotowa więc można wrócić do helikoptera. Przymierzyłem się do przeciągnięcia przewodów. Przewidywałem problemy ale poszło nieźle. Teraz można było uzupełnić rampę: oraz część ogonową Wkleiłem także pokrywę przedniego podwozia Przymierzyłem się też do figurek mechaników. Wykorzystam 3 zestawy Res Kit: Po mozolnym wycinaniu figurki prezentują się następująco Prawdę mówiąc jestem pod wielkim wrażeniem ich jakości. Po prostu bajka! Na ciąg dalszy zapraszam za tydzień.
  6. No właśnie, a co z moją wersją? Na rdzawy podkład natrysnąłem płyn do chippingu a następnie po wyschnięciu gun metal: Potem oczywiście woda i skrobanko Na to lakier bezbarwny i oczywiście wash Finalnie otrzymałem coś takiego Za tydzień, gdy wash porządnie wyschnie pójdzie jeszcze pigment.
  7. No cóż, wygląda na to, że myliłem się co do mat ICM-a. Są już dostępne w naszych sklepach modelarskich. Początkowo pojawiła się u mnie refleksja, że może nie było warto wkładać tyle pracy w wyprodukowanie swoich, autorskich mat, ale po obejrzeniu zdjęć nowego produktu ICM, refleksja szybko się spakowała i wyjechała pierwszym PKS-em. Pochylmy się chwilę nad tym tematem. Poprzednie wersje mat w skalach 1/35 i 1/48 stwarzały nadzieję, że ich młodszy brat będzie równie dobry. W zestawie dostawaliśmy pojedyncze elementy pozwalające na dowolne kształtowanie rozmiaru maty (pod warunkiem zakupu odpowiedniej liczby zestawów ) Niestety, w skali 1/72 już tak fajnie nie jest. Dostajemy bowiem gotowe fragmenty mat (6 segmentów) a nie pojedyncze elementy. W sumie nie byłoby to takie złe gdyby nie jeden szczegół. Gdy złożymy ze sobą 2 kawałki widać, że co druga mata będzie "przecięta" w środku. Trzeba by to szpachlować i szlifować na co drugim elemencie: W moim przypadku to dyskwalifikuje ten zestaw. Musiałbym użyć 4 zestawów po 50zł każdy co daje 200zł! Do tego trzeba by poszpachlować i wyszlifować ok 64 łączenia elementów. Nie ma mowy. Czy wobec tego ten produkt nie ma zalet? Nic nie jest czarne albo białe więc zalety też są. Przede wszystkim przy budowie maty jest mniej pracy (jeśli odpuści się szpachlowanie łączeń). Elementy są gładkie, równe i powtarzalne. Moje takie nie są Niemniej uważam, że warto było się nieco pomęczyć i wykonać własną wersję.
  8. Teraz, w zasadzie, pozostało już tylko wklejanie różnych drobiazgów takich jak drzwi, anteny czy rurki pitota. Olbrzym wreszcie stanął też na własnych nogach: Model zaczął już całkiem nieźle się prezentować: Za tydzień będę walczył z rampą. Muszę przewlec przewody i dorobić całą masę rzeczy. Ale to za tydzień. Mam czas na przemyślenie wszystkiego.
  9. Podstawka dosycha a ja zabrałem się za olbrzyma. Przyszedł czas na wklejenie pozostałego oszklenia. Niestety to z zestawu kompletnie się do niczego nie nadaje. Ze złomu modelarskiego wyciągnąłem odpowiednie elementy, oszlifowałem do grubości ok 0,3 mm i dociąłem do odpowiedniego kształtu. Wklejanie oszklenia zawsze było moją piętą Achillesową. Albo coś podlałem klejem, albo przykleiły mi się jakieś paprochy albo jeszcze coś. Od pewnego czasu mam sprawdzony patent. Przede wszystkim delikatnie przedmuchałem wnętrze przez okno minigune i przednie drzwi w kierunku rampy żeby zminimalizować ryzyko późniejszego przyklejenia się jakiegoś śmiecia. Cały pokład przetarłem wilgotnym pędzelkiem i już mogłem wklejać oszklenie. No właśnie, wklejać? Robię to nieco inaczej. Całe sedno metody polega na bardzo dokładnym dopasowaniu oszklenia do otworu. Niestety trzeba na to poświęcić nieco czasu i tak przygotować szybkę, żeby wchodziła w otwór z lekkim oporem. Teraz wystarczy w poprzek takiej szybki przykleić pasek taśmy, całość przetransportować na miejsce montażu, a następnie dosunąć do jednej z krawędzi otworu i przykleić taśmę. Następnie obciętą na płask drewnianą wykałaczką wciskam oszklenie na miejsce. Jeśli widzę po przymiarce, że oszklenie ma zbytni luz, wtedy ewentualnie smaruję krawędzie otworu bardzo cienko Microscale Crystal Clear.
  10. A co na placu boju? Dokończyłem układanie nawierzchni "stojanki", zagruntowałem i dałem rdzawy podkład. Jak to dobrze przez tydzień podeschnie (podkład jest na bazie white spirit) to zabezpieczę lakierem bezbarwnym, dam płyn na odrapania i pomaluję na kolor stalowy. Następnie zrobię lekkie odrapania żeby miejscami było widać rdzę a następnie położę wash z artystycznej olejnej umbry palonej.
  11. Smialus, Dałbyś namiary na to czego używasz? Ja kupiłem coś takiego https://allegro.pl/oferta/klej-do-szkla-uv-liquid-glass-uv-tubka-9829349360 https://allegro.pl/oferta/latarka-led-uv-szperacz-do-szukania-bursztynu-aluminiowa-czarna-z-uchwytem-17594853481 i prawdę mówiąc nie jestem zbyt zadowolony. Może to żywica (przeznaczenie - przyklejanie szybek na telefony) a może za mała moc latarki, dość, że na efekt trzeba było czekać coś ok 3 minut przy bardzo bliskim naświetlaniu: Jakby tego było mało, żywica pożarła mi się z farbą Mr Hobby i musiałem poprawiać czarne otoczki reflektorów. Ale soczewki rzeczywiście wychodzą dużo lepsze niż z Microscale
  12. Niestety, w dalszym ciągu klej UV do mnie nie dotarł, więc na razie nie pomogę. Chińczycy już dwukrotnie anulowali moje zamówienie z powodu przekroczenia terminu dostawy. Odpuściłem i zamówiłem na Allegro. Dotrze pojutrze więc po zapiątku będę mógł coś powiedzieć i dam znać. A tymczasem niestety nie udało mi się niczego spektakularnego przy maszynie wykonać. Skupiłem się na podstawce, bo sporo elementów mam zamiar wkleić dopiero po przytwierdzeniu helikoptera do podstawki. Przede wszystkim musiałem opracować krawędź. Jest wykonana z płyty warstwowej- 2x jakiś plastik i twarda gąbka pomiędzy. Niestety na krawędzi widać jest ślady cięcia, więc nie mogło tak zostać. Musiałem całość oszlifować a następnie dwukrotnie szpachlować i znowu szlifować. Jako ograniczenie płyty postojowej użyłem listewek sosnowych o przekroju 4x4mm które przykleiłem na klej CA. Kostki maty M8A1 kleiłem na przezroczysty butapren. Jest bardzo dobry, bo lekko rozpuszcza wierzchnią płytę "kanapki". Oczywiście powierzchnię płyty jak i każdej kostki zmatowiłem papierem ściernym dla lepszej przyczepności. Na podstawę nanosiłem cienki wałek kleju, potem układałem rządek kostek, dociskałem i wyrównywałem linijką. Strasznie to mozolna praca była. Kostki miałem poselekcjonowane wymiarami (niektóre były minimalnie szersze od innych bo pochodziły z 2 różnych form) i po ułożeniu pierwszej i ostatniej, przyłożeniu linijki, wkładałem pozostałe, dobierając je szerokością. Potem trzeba było je odsunąć, podstawkę posmarować klejem i w ustalonej kolejności kostki wkleić. Potem znowu i znowu i znowu... i tak trzysta parę razy. Dobrze, że już prawie koniec. Za tydzień zrobię docinki i zacznę malowanie.
  13. W oczekiwaniu na wyżej wspomniany klej UV zacząłem uzupełniać model różnymi drobiazgami. Pomalowałem zielonym clearem górne okna kabiny pilotów: Wkleiłem też wciągarkę (na razie bez haka i reflektora) razem z instalacją, oraz mocowania filtrów EAPS wraz z przewodami sterującymi. Uzupełniłem również kadłub światłami pozycyjnymi na ogonie , spodzie i sponsonach: Przy okazji przymierzyłem podwozie i okazało się, że żeby golenie po wklejeniu były pionowe, zarówno we wnękach podwozia głównego jak i na nosie, należy wkleić 1,5 mm grubości krążki: Ponieważ z Kraju Środka dotarła gablota, sprawdziłem jak to będzie wyglądało po złożeniu. Gablota ma wymiary 35x40x15cm: Ostatnie zdjęcie przedstawia gumki, którymi blokuje się formatki gabloty. Ja ich nie użyję i formatki pokleję klejem do plexi. Myślę, że zeszlifuję trochę zaczepy, żeby tak nie wystawały. Teraz będę już mógł układać nawierzchnię miejsca postojowego. Ale to dopiero za 2 tygodnie.
  14. Te z linka ze stopki
  15. A tak na marginesie, to kolega świetne fotki robi!
  16. Microscale jest dość gęsty, taka bardzo gęsta śmietana, ale w takiej soczewce się nie utrzymuje, więc musi być w poziomie. Ma też pewien skurcz, więc trzeba go nałożyć przynajmniej w 2 warstwach. Dlatego mnie przekonałeś!
  17. No tak mnie zachęciłeś, że już zamówiłem na próbę małą tubkę z latarką!
  18. Jak się już ma taki klej to na pewno tak. Ale specjalnie kupować to już trochę się nie opłaca. Cyna jest ok. Oczywiście trzeba się z nią delikatnie obchodzić ale jest dość sztywna. Na tyle sztywna. że podklejona do patyczka zniosła bez problemu malowanie aerografem na żółto. Myślę, że drut mosiężny będzie stwarzał problem przy układaniu.
  19. A cóż słychać na placu budowy? A nawet sporo udało się przez te dwa dni zrobić. Między innymi dodałem do silników kratki chłodnic oleju ze starych fototrawów: na sponsonach światła pozycyjne i instalację awaryjnego zrzutu paliwa: I w reszce mogłem zamontować same silniki: Poodsłaniałem też wszystkie siatki robiąc przy okazji niezbędną kosmetykę Zamontowałem też sondę do tankowania w powietrzu Przy okazji rozmaskowania oszklenia znowu okazało się, że osiadł na nim odkurz od środka. Nie wiem, co robię nie tak, bo po ostatnich przejściach kilka razy sprawdzałem czy wszystko jest dobrze pomaskowane a i tak wyszło. Tym razem podszedłem do tego na spokojnie i znowu doczyściłem to wyciorami dentystycznymi. W tej chwili cokolwiek robię aerografem, model idzie do szczelnego pudełka, żeby nie złapał jakiegoś oparu. Myślę, że to przyciąganie elektrostatyczne. Lepiej dmuchać na zimne. Tak jak widać, model powoli nabiera kształtu. Jest jeszcze dużo pracy z drobiazgami, ale widać już koniec: Teraz można zabrać się za różne drobiazgi, np okna kabiny pilotów. Ponieważ będą otwarte i będzie widać ich krawędzie, nie można użyć oszklenia z zestawu. Po prostu jest za grube. Jakiś czas myślałem jak oddać wszystkie detale, a głównie rant: Zastosowałem patent z cyną. Jest miękka, bardzo dobrze się układa i nadaje się idealnie do moich celów. Zakupiłem w Państwie Środka szpulkę cyny o średnicy 0,3mm, a jako szablonu użyłem oryginalnego oszklenia, oszlifowanego o grubość wałka cynowego: Teraz wystarczy wziąć kawałek cienkiej, przezroczystej folii, ramkę z cyny pomalować przed przyklejeniem na żółto a następnie na klej CA przykleić do folii i pracowicie wyciąć skalpelem po obrysie, zachowyjąc minimalny rant: Teraz już tylko klasyczne maskowanie i malowanie od zewnątrz (od środka lepiej pędzelkiem): Z mechanizmem zamykającym pobawię się za tydzień. Jak zwykle skromny czas pozwolił mi jeszcze na wykonanie detali wciągarki i wykonanie soczewek reflektorów.
  20. Ależ tak! Bardzo Ci dziękuję. O to właśnie mi chodziło i tak, prawdę mówiąc, mniej więcej sobie to wyobrażałem. Jeszcze skonsultuję to ze znajomym ale myślę, że z wirnikiem będę mógł ruszyć z miejsca.
  21. Gdybyś czegokolwiek potrzebował, pisz śmiało na PW.
  22. A tymczasem mogłem się zabrać za parę drobiazgów. Np za pokrywę przekładni głównej. Bardzo dobrze widać ją na zdjęciu od Sonica: czy na poniższych: Wyglądało to tak, że po otwarciu stanowiła pomost roboczy. Wykonałem ją ze starych fragmentów fototrawów: Wykonałem też ramki do zasłaniania oznaczeń a także okablowanie podwozia I na tyle czasu mi starczyło. Ciąg dalszy tradycyjnie za tydzień.
  23. Niestety z braku materiałów poglądowych wirnik musi na razie poczekać. Ale nie ma tego złego! Mogę zabrać się za weathering. Od pewnego czasu wypracowałem pewien schemat dla modeli wietnamskich, który w miarę mi się sprawdza. Więc po kolei. Po zabawie z kalkami mam już rzucony na model lakier błyszczący. To bardzo dobra baza do dalszych działań. Lakier matowy daję mniejszą kontrolę nad kolejnymi warstwami. Brudzenie wykonuję następującymi płynami w 3 krokach: Jako pierwszy idzie Engine Grime. Jest szary i doskonale imituje stare liczne zacieki już zaschnięte na kadłubie i stanowiące tło dla innych efektów. Nanoszę go na kadłub dość gęsto w losowych miejscach, a następnie szerokim suchym pędzlem rozcieram ruchami góra - dół. Finalnie powinno to być prawie niewidoczne, dopiero po wpatrzeniu się widać liczne równoległe smużki. Ten kolor zmienia też nieco odcień farby na którą jest nakładany, dlatego trzeba to robić z pewnym wyczuciem: Następnym płynem jest Streaking Grime. Jego brązowy odcień doskonale pasuje na plamy w kolorze piaskowym. Jako ostatni stosuję Rust Streaks który dość dobrze imituje zacieki z wietnamskiego pyłu, który spłynął po kadłubie. Wyszło to tak: Teraz to wszystko poczeka tydzień, żeby dobrze wyschło, a następnie położę lakier matowy, który będzie dobrą bazą pod pigmenty.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.