-
Liczba zawartości
249 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
9
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez jacmin
-
Też się nad tym zastanawiałem, ale film jest zbyt cienki na rolowanie. Nic by nie zostało.
-
Witajcie! Majowe święta minęły, więc wypada coś skrobnąć. Ponieważ Dzejo zanęcił mnie w sprawie nitów, przede wszystkim chciałbym podzielić się pierwszymi wrażeniami z obcowania z tym wynalazkiem Eduarda. A te są nieco mieszane. Przede wszystkim są one bardzo delikatne i mam pewne obawy, czy po nałożeniu kolejnych warstw farby będą należycie widoczne. Ale po kolei. Od Eduarda dostajemy elegancki arkusik kalkomanii z 37 rzędami wypukłych nitów w kolorze czarnym Trzeba je oczywiście wyciąć z niewielkim naddatkiem. I tu pojawił się pierwszy problem. Starałem się naddatek dać jak najmniejszy, ale okazało się, że po wycięciu film z nitami samoistnie oddzielił się od papieru podkładowego. Na szczęście, po zwilżeniu dał się nanieść na model (ćwiczyłem na złomie CH-34 pomalowanym czarnym podkładem Mr Hobby). Generalnie należy się z tym wynalazkiem obchodzić jak ze zwykłą kalkomanią, czyli najpierw odtłuścić powierzchnię, potem Set, nałożenie kalkomanii i Sol. Wyszło zachęcająco. Nity wyglądają bardzo ładnie, równiutko, niestety widoczna jest też krawędź kalki. Przy normalnych kalkach takie rzeczy gubią kolejne warstwy lakieru bezbarwnego i szlifowanie, ale tutaj to raczej nie wchodzi w grę. O ile uszkodzenia nitów przy szlifowaniu można by uniknąć dając większy naddatek przy wycinaniu, to już zalania rysunku nitów kolejnymi warstwami lakieru już raczej nie. Cóż zobaczymy co będzie po 2 warstwach farby. Na razie kalki odsypiają pracowity świąteczny okres. Wrócę do nich w najbliższy zapiątek.
-
No i namówił do złego! Nity od Eduarda w drodze. W majówkę będę testował.
-
Nie, nitować nie będę. Wiem ,że jest szkoła Falenicka i Otwocka ale ja wybrałem wagary. Nie mam cierpliwości.
-
Ja, jakiś czas temu popełniłem coś takiego: Zaletą sprężarki jest jej bardzo cicha praca (co ma duże znaczenie jeśli nasz warsztat modelarski znajduje się w mieszkaniu) oraz niewielkie wymiary, a także presostat ze zintegrowanym reduktorem, dwoma manometrami (jeden wskazuje ciśnienie w butli, drugi aktualnie ustawione na reduktorze), zaworem bezpieczeństwa i odprężnikiem. Po włączeniu sprężarki agregat poprzez zawór zwrotny pompuje powietrze do butli wyrównawczej. Po osiągnięciu 8 barów presostat wyłącza zasilanie jednocześnie uruchamiając odprężnik, który spuszcza powietrze z przewodu łączącego agregat z butlą. Ma to za zadanie ułatwienie startu agregatu po ponownym uruchomieniu. Po ustawieniu ciśnienia na reduktorze i rozpoczęciu poboru powietrza, ciśnienie w układzie zaczyna spadać aż do ok 4,5 bara. Wtedy presostat załącza zasilanie agregatu i cykl ładowania butli się powtarza. Sprężarka posiada zawór bezpieczeństwa fabrycznie ustawiony na 8,5 bara. Ma on za zadanie wypuszczenie z układu nadmiaru powietrza w przypadku gdyby presostat uległ awarii i nie wyłączył sprężarki po osiągnięciu ciśnienia 8 bar. Butla została przetestowana ciśnieniem 12 bar przez 2 doby. Naturalnym zjawiskiem podczas pracy sprężarki może być powstawanie skroplin czy przedostawanie się drobin oleju do układu. Można je łatwo usunąć przez zawór położony w najniższym punkcie układu. Ułatwia to też nachylenie butli. Wielozadaniowość sprężarki zapewniają 2 szybkozłączki. Jedna to standardowa szybkozłączka umożliwiająca podpięcie np. węża z końcówką do pompowania kół rowerowych, druga pozwala na podłączenie aerografu. Można by było dodać tu jeszcze filtr powietrza, ale mam na przewodzie do aero.
-
Święta, Święta i po Świętach. Miałem nadzieję, że tego czasu będzie więcej, ale trzeba pracować z tym co się ma! Na pierwszy rzut poszło oszklenie. Prawdę mówiąc było fatalne. Na przedniej środkowej szybie trafiła się nadlewka wielka jak stodoła, a rys po 10 przestałem liczyć. Tak więc praca od podstaw. Wierzch grubej nadlewki ściąłem skalpelem, a potem pracowite szlifowanie startując od papieru wodnego P800, przez 1200, 1500, 2000, 4000, 6000, 8000 i 12000. Na koniec odwołałem się do 3 Króli, czyli zestawu past polerskich Tamiya : czerwonej, niebieskiej i białej. Straciłem na tą operację większość niedzieli, ale było warto. Oszklenie zaczęło wyglądać tak jak powinno. Po odtłuszczeniu IPA, mogłem nakleić maski: Puste pola pomiędzy niektórymi maskami trzeba było wypełnić maskolem. Początkowo chciałem sobie zaoszczędzić trochę pracy i nie malować oszklenia od środka kolorem kokpitu (czyli złamanym czarnym) tylko prysnąć z zewnątrz na ramkę najpierw czarny a potem kamuflaż: ale okazało się, że tak pięknie to wypolerowałem, że od środka błyszczy się jak nie wiem co: Trzeba było zamaskować od środka i znowu pomalować: Maski okazały się nad wyraz porządne i praktycznie nic nie podpłynęło. Drobne korekty wykonałem po zerwaniu masek (tylko od wewnątrz bo zewnętrzne zerwę po kamuflażu) zaostrzoną wykałaczką owiniętą bawełną wyrwaną z płatka kosmetycznego. Przed zerwaniem masek warto delikatnie naciąć skalpelem obrys maski co pozwala zachować równe krawędzie w trakcie zrywania. W międzyczasie zamaskowałem spód, i prysnąłem na biało komory podwozia głównego. W zasadzie nie będzie ich widać ale tak jakoś z przyzwoitości im się należało. Przednią komorę, z racji bliskości kokpitu i mojego lenistwa machnąłem z pędzla. Przy okazji dorobiłem tajemniczy element z przodu oszklenia. Znajomy twierdzi, że to element systemu kalibracji i nie mógł być malowany z resztą ptaka (zawsze był szczelnie maskowany podczas malowania). Tak jak wszyscy nie-inżynierowie trzymał się od niego z daleka. Ostatnią rzeczą jaką wykonałem były światła pozycyjne. Najpierw rozgrzałem i wyciągnąłem przezroczysty pręt ze starej ramki, a następnie ciąłem na potrzebne kawałki i toczyłem w wiertarce: I to by było tyle. Na ciąg dalszy zapraszam za tydzień.
-
Nieee... Żadne suszarki. Własne łapki i tyle.
-
Czcigodni! Niech Wam w te święta klej nie zasycha, a zajączek przyniesie zestaw z najwyższej półki! Wesołych Świąt i jak najwięcej wolnego czasu!
-
Witam po kolejnym zapiątku! Cóż, Święta tuż, tuż, więc za wiele nie zrobiłem, ale w Święta ,mam nadzieję, przyspieszę! A na razie udało mi się wykonać wciągarkę. Użyłem zestawowego elementu, ale oczywiście trzeba było go przerobić. Przede wszystkim wydrążyłem miejsce oraz wykonałem sam mechanizm z pasków polistyrenu i drutu. Mocowanie do kadłuba zawarte w zestawie nie nadawało się do niczego ze względu na gabaryt i sam kształt. Wykonałem je od podstaw z drutu i starych fototrawów. Zaczep wciągarki jest hybrydą fototrawów Eduarda i detali wykonanych od podstaw a reflektor wytoczyłem z pręta polistyrenowego i uzupełniłem drutem: Przyznam szczerze, że te detale, a szczególnie złapanie geometrii montażu do kadłuba zajęły mi ilość czasu kompletnie nieproporcjonalną do efektu. Starczyło mi go tylko na szybki powrót do wirnika głównego. Ponieważ łopaty wirnika trochę ważą, na postoju, na każdym zdjęciu widać charakterystyczny "zwis". Aby osiągnąć taki sam na każdej łopacie, zbudowałem prosty szablon ( moja babcia nazwałaby go "prawidłem"), który pozwolił mi zachować geometrię w każdej płaszczyźnie: Głowicę wirnika podniosłem o 11mm w stosunku do poziomu co pozwoliło uzyskać zaplanowany zwis łopat: Montaż łopat zaplanowałem na igły lekarskie co przy nieco więkzych otworach w głowicy pozwala na swobodne ich ustawienie w szablonie. Teraz wystarczy podgiąć lekko łopaty. Należy pamiętać, że najwiękrzą krzywiznę będą miały w ok 1/3 długości licząc od głowicy a pozostały odcinek pozostaje praktycznie prosty: Teraz suchy montaż (postanowiłem pomalować wszystkie elementy oddzielnie i na koniec składać całość): I szybka przymiarka do ptaka: Do zobaczenia po Świętach!
-
Zadajemy pytania... Dostajemy odpowiedzi i pomoc...
jacmin odpowiedział krzychu-onisk → na temat → [L]Warsztat
Niestety nie posiadam żadnej wiedzy. Ale temat ciekawy! -
I znowu jestem! Pamiętacie ten klaster reflektorów pod spodem HH-53C? Dostałem odpowiedź ze Stanów i okazuje się, że do czasu rajdu na Son Tay (czyli do 21 listopada 1970r) ten system nie był jeszcze montowany więc Apple 4 na pewno go nie miał. To utwierdza mnie w przekonaniu, że jednak wszystkie zdjęcia trzeba weryfikować. A co na placu budowy? Nie za dużo ale zawsze coś. Dorobiłem instalację widoczną na poniższych zdjęciach: Wyszło to następująco: Ponieważ zależało mi na tym, żeby na końcu była widoczna "rurka" a nie pręt, użyłem igły lekarskiej 0,6mm i tej samej średnicy drutu miedzianego. Połączenie wypada pod obejmą więc jest niewidoczne. Obejmy wykonałem z fragmentów starych fototrawów. Kolejnym etapem było wklejenie w kokpicie dźwigni skoku mocy, foteli pilotów, drążków i panelu podsufitowego: No i oczywiście deski przyrządów wraz z okablowaniem: Ostatnią rzeczą którą udało mi się zrobić były boczne okna kabiny pilotów ( przezroczysty plastik + ramka z cyny lutowniczej 0,3mm) i mocowanie rampy. Zrobiłem je wklejając w kadłub fragmenty starych fototrawów, a w rampie przygotowałem kanał i otwory do przeciągnięcia przewodów zasilania: I jeszcze światła lądowania: Na ciąg dalszy zapraszam za tydzień.
-
Minął kolejny zapiątek więc spieszę donieść o postępach w budowie. Przede wszystkim dzięki czujności kolegów udało się poprawić zawiasy ogona. Wykonałem je z pasków polistyrenu o grubości 0,25mm: Dodałem też tranzyt rury paliwowej z sondy do tankowania pomalowany podkładem: I tu mały przystanek. Podczas zwiedzania dziwnych miejsc w Stanach spotkałem się z 2 rodzajami podkładów. Jeden bardziej zielony (Green Zinc Chromatic) a drugi wpadający w żółć. Ten pierwszy widziałem np na AC-47 czy AH-1 Cobra. W większości przypadków spotykałem się z tym drugim. Dla zainteresowanych podaję proporcje mieszania w numeracji Pactra : Mam takie przyzwyczajenie, że szukając właściwej barwy mieszam kolory jednocześnie robiąc swój wzornik z zapisanymi proporcjami, zwykle w kroplach (czyli objętościowo). Potem mogę to przeliczać na większe objętości. Powstaje z tego moja własna paleta barw: Ale do rzeczy. Powoli bryła helikoptera nabiera kształtu, bo wkleiłem sponsony i trochę drobiazgów na spodzie. Z klastrem reflektorów jeszcze się wstrzymałem do czasu uzyskania potwierdzenia ze Stanów: Ciąg dalszy niebawem.
-
Dzięki Sonic! Widzę że korzystamy z tych samych materiałów źródłowych
-
Mitrandir, w moim zestawie są, byłem tylko ciekaw co to takiego i czy występowały w ratowniczych HH-53C. Jak się okazuje, wtedy występowały tylko w ratunkowych. Co do anten to mam takie zdjęcie: Niestety, wszystko co robię to pewne przybliżenie. Nigdy nie uda mi się dotrzeć do obiektywnej prawdy, bo oryginał nie istnieje. Apple 4 rozbił się w 1971 w Laosie przy próbie podjęcia drona Buffalo Hunter. Załodze nic się nie stało, ale po ewakuacji wezwano nalot i helikopter zniszczono. Polegam jedynie na pamięci mojego znajomego i analogiach do maszyn z tego okresu, których zdjęcia uda się znaleźć.
-
Pawle! A masz może prawidłową konfigurację anten dla ratunkowego HH-53C?
-
Dzięki Pawle! Jesteś nieoceniony!
-
Czcigodni! Czy posiada ktoś wiedzę na temat co to jest za dżinks zakreślony na czerwono? To jest zdjęcie z oficjalnej strony producenta podpisane jako HH-53C. Pytanie brzmi: czy to "coś" było w pierwszych (czyli wietnamskich) egzemplarzach.
-
Dzięki Sonic!
-
No raczej. Jestem już zmotywowany i w zapiątek przerabiam! Trochę za szybko chciałem to zrobić, a wiadomo, w naszym fachu jak się zaczyna śpieszyć to trzeba na tydzień odłożyć.
-
No obłęd jakiś! Respect i szcun!
-
No co racja to racja. Trzeba będzie poprawić.
-
Do wykonania zawiasów użyłem zestawu Res Kit : Po obcięciu i sklejeniu wyszło to tak: A tak wygląda to na modelu: I to na razie tyle. Za tydzień ciąg dalszy.
-
Ale wracając do naszych baranów. Udał mi się jeszcze wykonać zawiasy ogona. Początkowo nie byłem pewien czy powinny tam być. Przecież USAF nie składało ogonów swoich maszyn. Co innego Navy czy Marines. Analiza poniższych zdjęć upewniła mnie, że jednak powinny być:
-
Dzięki za dobre słowo Moses! Robię ten model od roku z czego 2/3 czasu to poszukiwania zdjęć, sprawdzanie informacji i takie tam. Mam nadzieję, że cała ta grafomania pozwoli komuś zaoszczędzić sporo czasu.
-
Żeby trochę odpocząć od kadłuba, zabrałem się za sponsony: I tu mała niespodzianka: Jeden z elementów był niedolany i musiałem robić wstawkę z białego polistyrenu: To wycięcie w prawym sponsonie to platforma robocza. Wytrzymywała ciężar 1 osoby:
