Skocz do zawartości

jacmin

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    219
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    9

Zawartość dodana przez jacmin

  1. Witam po długiej nieobecności! Minęło trochę czasu, ale nie próżnowałem. Przede wszystkim porządnie odkurzyłem i "wytarłem" wilgotnym pędzlem wnętrze, aby pozbyć się wszelkich okruchów i kurzu (każdy wie jak bardzo irytujące są takie niespodzianki pojawiające się na oszkleniach po zamknięciu modelu) a następnie skleiłem połówki kadłuba. Po wyschnięciu mogłem opracować szwy i odtworzyć linie podziałowe. Ale zanim do tego doszło, trzeba było zabezpieczyć wnętrze przed kolejną porcją pyłu. Zwykle robię to za pomocą pianki i maskolu. Ten patent sprawdza mi się najlepiej. Pianka ładnie dopasowuje się do otworów a maskol uszczelnia i usztywnia całość. Po opracowaniu szwów mogłem się zabrać za zawartość "psiej budy". Tak jak pisałem wcześniej, nie ma wielu zdjęć tego obszaru, dlatego wykonałem to "mniej więcej". Częściowo ze zdjęć a częściowo na oko, tak żeby coś było w środku widać przez siatki. Poniżej zdjęci jakie udało mi się zdobyć:
  2. No piękna robota! Hylę czoła! i jeszcze w takim tempie? Dla mnie nieosiągalne. Gratuluję zacięcia i życzę powodzenia!
  3. Witam po długiej nieobecności. Na wstępie winien jestem kilka wyjaśnień dotyczących kolejnych błędów popełnionych przy budowie. Ponieważ wysłałem pakiet zdjęć do Stanów z prośbą o recenzję kolejnego etapu i otrzymałem odpowiedź, mogę już z całą pewnością poprawić kilka niedociągnięć. Przede wszystkim pasy bezpieczeństwa. Okazało się, że w 40th ARRS w Wietnamie nie używali żółtych lin do zawieszania nieużywanych pasów. Niestety, zmyliło mnie następujące zdjęcie: To był błąd. Okazało się, że wyglądało to w ten sposób, że załogant wstający z siedzenia odpinał pas a następnie zapinał sprzączkę, składał pas i luzem odkładał go na siedzenie. Musiałem liny z pasami zdemontować, pasy poprzeginać na nowo i wkleić na siedzenia: Kolejny błąd to kable interkomu. Okazało się, że nie używali "prosiaczków" a zwykłe, proste kable. Chodziło o to, że "prosiaczki" zaczepiały się o różne rzeczy a także plątały się ze sobą i rozplątywanie zabierało cenny czas. Musiałem odciąć stare kable i wkleić imitację prostych: To w sumie były proste poprawki. Gorzej sprawa wyglądała z prowadnicami amunicji. Znajomy zwrócił mi uwagę, że nie powinny leżeć na ziemi. Miniguny były bardzo wrażliwe na zabrudzoną amunicję i dlatego bardzo dbali aby taśmy leżały poskładane na zasobnikach. Z lewą prowadnicą nie było kłopotu ale przy prawej musiałem trochę pokombinować, bo miałem kolizję z ramieniem miniguna: Podstawowy błąd popełniłem również w przypadku worków na łuski. Ponieważ spadały do nich dziesiątki funtów łusek i ogniw, siłą rzeczy musiały stać na pokładzie a nie "wisieć". Po prostu nie wytrzymałyby ciężaru. Trzeba było wykonać nowe worki. Teraz bardziej przypominają te ze zdjęcia od Robertasa: Po poprawieniu błędów mogłem ruszyć dalej. Zabrałem się za przekładnię główną i jej okolice. Ponieważ postanowiłem wszystkie siatki zastąpić fototrawionymi, konsekwencją tej decyzji było to, że obszary za siatkami stały się widoczne. Niestety zdjęć obszaru przekładni głównej jest jak na lekarstwo dlatego będzie to mieszanka faktów i radosnej twórczości. Na szczęście przez siatki będzie widać jedynie zarysy, ale coś tam trzeba będzie umieścić. Najpierw przygotowałem elementy przekładni: Gdy miałem to już wklejone w prawą połówkę kadłuba, zabrałem się za wykonanie wałów zgodnie z poniższym schematem: Wały dotoczyłem z prętów polistyrenowych i wkleiłem na sucho na maskol, żeby sprawdzić jak to będzie wyglądało: I to na razie tyle.
  4. To nie jest żadna tajemna wiedza! Powiedz z czym masz problem a wszystko Ci dokładnie wytłumaczę i rozrysuję!
  5. Teraz mogłem już wkleić sufit, połączyć obwody diod LED i wykonać próbę oświetlenia:
  6. Po uzupełnieniu prowadnicami amunicji i przewodami, wnętrze ładowni jest gotowe;
  7. Przygotowałem też przewody interkomu:
  8. Witam ponownie! Minął kolejny zapiątek, śpieszę więc donieść co udało mi się podziałać przy projekcie. Przede wszystkim miniguny założyły sukienki:
  9. Dokładnie 44 szt zamówione w konfiguracji ratowniczej dla USAF.
  10. Dzięki Robertas! Widzę, że na Ciebie można liczyć. Jak się mogę jakoś odwdzięczyć to daj znać! Lokalizacja jak najbardziej logiczna. Spodziewałem się, że to będzie prawa burta gdzieś w okolicach drzwi. Prawa strona jest zajęta przez miniguna i skrzynię ammo więc pozostaje lewa strona drzwi. Trochę szkoda, bo się narobiłem przy tym penetratorze a przy otwartych drzwiach to guzik go będzie widać. Trudno. Jeszcze raz dzięki!
  11. Witam ponownie! W zapiątek (niesłusznie wekeendem zwany) udało mi się trochę podziałać. Przede wszystkim dorobiłem pasy siedzeń w ładowni: Przygotowałem też działka nr 1 i 2. Są jeszcze bez przyrządów celowniczych i "sukienek". Bałem się, że je zmasakruję wklejając "sukienki". Wykonałem też "jungle penetrator". Z tym ostatnim to znowu mam problem, bo nie mogłem znaleźć zdjęcia jak to coś było przypięte w stanie spoczynku. Może ktoś ma i mógłby poratować? Dorobiłem też zasłonkę pomiędzy kokpitem a ładownią oraz zacząłem przygotowywać przekładnię główną z wirnikiem: I to tyle co udało się podłubać.
  12. Gdybyś osiągnął szczyt desperacji to mam starego Airfixa co go popełniłem 30 lat temu, bez wirnika bo zaginął. Zawsze można rozłupać, wrzucić w kreta i zacząć od nowa :-).
  13. To zerknij tu: https://www.ebay.com/itm/204113605225
  14. Moses! Szukaj na Allegro sprzedającego Jacmin71. Najlepiej daj mi maila na PW to napiszę co mam.
  15. Tak w kwestii literatury to wyszła wspaniała książka "Who will go" opisująca minuta po minucie całą akcję . Napisało ją 2 panów, Terry Buckler i Clifford Westbroock. Ten pierwszy to najmłodszy uczestnik rajdu. Drugi to syn dowódcy załogi jednej z maszyn wspierających misję. Jest jednocześnie organizatorem i dobrym duchem stowarzyszenia byłych członków rajdu na Son Tay. Od czasu do czasu piszemy do siebie. Wspaniały facet, bardzo uczynny. Właśnie wydał kolejną książkę o innym raidersie nazwiskiem Jakovenko, ale jeszcze nie czytałem. Gorąco polecam! Jest tam wiele wspomnień, anegdot i nieznanych faktów. Obalają też parę mitów związanych z Rajdem.
  16. I na tym etapie właśnie jestem teraz. Ciąg dalszy nastąpi.
  17. W tak zwanym międzyczasie dorobiłem siedzenia, też na zasadzie 1szt, forma, odlew, oraz taśmy oparć. Sumarycznie wyszło to tak: Potem zasobniki amunicji: I przyrządy: Po wklejeniu podłogi w prawą połówkę kadłuba wygląda to następująco:
  18. Dzięki Robertas! To zdjęcia bardzo mi pomogło, bo prawdę mówiąc nie miałem żadnego pokazującego podpięcie worka do ramienia miniguna. Jeszcze raz dzięki!
  19. Pawle! Jak będziesz coś potrzebował to pisz na maila. Mam tony materiałów i chętnie się podzielę.
  20. Kolejny błąd dotyczył mojej koncepcji dioramy. Chciałem pokazać Apple4 tuż przed startem. Załoga kręci się przy pootwieranych lukach, a miniguny robione z przecież z takim samozaparciem dumnie sterczą w oknach. Nic z tych rzeczy. Załoga przyjeżdża na linię startu, robi krótki obchód ptaka który w żadnym wypadku nie jest "pootwierany". To się odbywa na zasadzie: idę, otwieram, sprawdzam, zamykam idę dalej. Jedyny moment kiedy to wszystko może być pootwierane na raz, to serwis techniczny. Druga sprawa to miniguny. Nigdy na ziemi nie były w oknach. To sprawa bezpieczeństwa. Na ziemi były w pozycji złożonej i zabezpieczonej. Taśmy amunicyjne były podpięte do zasobników ale nie do minigunów. Najczęściej leżały na zasobnikach. Na niektórych filmach propagandowych widać jak załoga na ziemi odwija taśmy i podpina do minigunów. To fikcja. W rzeczywistości zgodnie z procedurami startowymi robiono to już w powietrzu, a same miniguny obracano na stanowiska bojowe niedaleko strefy działań. Tak twierdzi mój znajomy. Musiałem zmienić koncepcję dioramy. Będzie to ptak podczas serwisu. Czyli całe uzbrojenie musi być złożone i zabezpieczone. I tu napotkałem mur. Wysoki i szeroki, że ani to obejść ani przeskoczyć! Nie ma kompletnie żadnego zdjęcia pokazującego miniguny w pozycji złożonej i zabezpieczonej. Mogę się tego tylko domyślać z urywków filmów. Tutaj kompletnie utknąłem. Dlatego proszę: "ktokolwiek widział, ktokolwiek wie" dajcie proszę znać. Znajomy nic nie ma, próbował załatwić mi instrukcję obsługi i montażu miniguna ale nic z tego nie wyszło. Sam obsługiwał tylne działko i nie pamięta jak to wyglądało z przodu.
  21. A jak to powinno wyglądać? Ano tak: Widać wyraźnie że worek na łuski to prostokątna torba., przy czym w lewym stanowisku była na stałe zamontowana pod oknem a w prawym podwieszona pod ramieniem i poruszała się razem z minigunem. I jeszcze słowo wyjaśnienia odnośnie dziwnego materiału spowijającego miniguna. To tzw "sukienka" czyli materiał brezentowy opatulający działko aby łuski nie latały po całej kabinie. Poniżej miniguna rozpięty jest na czymś w rodzaju lejka, co pozwala lepiej kierować łuski do worka. Musiałem to poprawić Dogiąłem z drutu prostokątną ramkę. Na kawałku plastiku o wymiarach nieco mniejszych niż ramka nawinąłem spożywczą folię alu. Następnie wsunąłem to w ramkę i brzegi wywinąłem na drut. Spód pozaginałem do środka. Parę miętoszących ruchów pęsetą i worek gotowy!
  22. Jak już ogarnąłem malowanie wnętrza to zabrałem się za uzbrojenie. I tu popełniłem najwięcej niezamierzonych błędów. Z minigunami ( tak formalnie to GAU-2b/a) nie było dużo problemów, bo są dostępne zdjęcia. Z lenistwa zrobiłem elementy 1 szt, potem formę silikonową i odlałem 2 kolejne z żywicy. Pierwsze błędy dotyczą zasobników na amunicję. Były robione specjalnie dla HH-53. Będąc w Wietnamie, w Muzeum Pozostałości Wojennych w Sajgonie, narobiłem zdjęć takiego zasobnika we wnętrzu UH-1, znalazłem w necie zdjęcia jeszcze jednego i szczęśliwy jak dzik pod dębem przystąpiłem do budowy. Tyle że to nie był ten zasobnik! Materiał który posiadałem dotyczył zasobnika późniejszego, na 6000 szt amunicji. Te montowane na HH-53 były mniejsze i mieściły tylko 3000 szt. Wyglądały dokładnie tak samo tylko były niższe! Z błędu wyprowadził mnie dopiero mój znajomy. Co ciekawe, na misje nie zabierano dodatkowej amunicji. Na pokładzie znajdowały się tylko 3 zasobniki. Każdy z nich pozwalał na ok 19 sekund ognia. Wydaje się to strasznie mało, ale filozofia była ponoć następująca: działka nie są bronią ofensywną i służą jedynie do chwilowego zduszenia ognia z ziemi na czas odejścia helikoptera z gorącej strefy. Nie kumam tego ale przyjmuję do wiadomości. Przecież udźwig HH-53 pozwalał spokojnie zabrać dodatkową amunicję zwłaszcza, że podejmowano z ziemi 1-2 pilotów. Drugi błąd to worki na łuski. Zrobiłem niesłuszne założenie, że będzie to taki sam system jak w ACH-47 Chinook, czyli brezentowa torba rozpięta na półkolistym stelażu. A oto zdjęcia moich wielbłądów:
  23. Wracając do budowy. Ponieważ helikopter pochodzi z 1968r, do służby liniowej trafił późnym latem 1969r a w Rajdzie brał udział 21 listopada 1970r to łatwo policzyć, że intensywnie użytkowany był niecałe półtora roku. Ciekaw byłem jakie ślady eksploatacji powinny być widoczne w środku i na zewnątrz. Zapytałem o to swojego znajomego. Odpowiedział, że 40th ARRS była jednostką pod każdym względem elitarną. Oprócz najnowszego sprzętu i znakomitych załóg, mieli też doskonałych mechaników. Bardzo dbali o swoje ptaki. Niedopuszczalne były jakiekolwiek ślady rdzy. Ze względu na braki oryginalnych farb mogły być widoczne punktowe różnice kolorów w naprawianych fragmentach poszycia (na przynitowywanych "łatkach" w miejscach postrzału). We wnętrzu były widoczne otarcia podłogi, szczególnie w okolicy drzwi, wejścia do kokpitu, przy zasobnikach z amunicją, na rampie i przy stanowisku działa nr 1 (lewe okno), również do żółtego podkładu. No i ten wszechobecny pył. Na początku próbowałem to zrobić płynem do chippingu ale nie szło mi. Ostatecznie zrobiłem to pędzlem i pigmentami:
  24. Dzięki Pawle! Oczywiście Twoja stronka ma moje nieustające wsparcie. Proś o co tylko chcesz!
  25. I tu się z kolegą Robertasem całkowicie zgadzam. Widziałem w muzeach w Stanach takie gnioty, że aż zęby bolały. Dlatego nigdy nie poprzestaję na jednym źródle. Spójrzcie proszę na film propagandowy z 40th ARRS a konkretnie na kadry minuty: 6.24-6.31 - widoczna czarna podłoga i czarna ramka oszklenia 6.34-6.36 - widoczna czarna ramka boczna 8.45-8.49 - widoczna czarna ramka boczna 8.54-9.02 - widoczna czarna ramka boczna Do tego następujące 2 zdjęcia z 1972 też z 40th ARRS, helikopter 70-1626 ( czyli wyprodukowany w 1970r!) rozbity podczas lądowania. Widoczne ewidentnie czarne wnętrze po usunięciu fotela pilota Jeśli macie jakieś inne zdjęcia, ale takie umiejscowione w czasie, nie wyrwane z kontekstu, to bardzo proszę, podzielcie się!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.