Jak czytam takie komentarze jak twój, tomeka6, to aż mi się chce iść na strych. Nie to, żebym potrzebował chwalenia, dziękuję po prostu za poklepanie po plecach, to bardzo miłe.
No więc poszedłem na strych. Ostatnie elementy skończone.
Maska przyklejona na zawiasach, pasuje idealnie, przy odchylaniu jedynie trze delikatnie o dolot powietrza, jak będę za często otwierał do silnika to może się wytrzeć. Zderzak przymierzony.
Oszkurde, ale on ładny!
Jak radził Copycat wybrudziłem podwozie, ale wyszło z tego raczej porządne błoto cementowo - piaskowe. Od początku nie był to model z Interioru, więc się bardzo nie martwię kolorem brudzenia,tym niemniej jeśli chodzi o geografię modelu mam dwóję, bo błoto jest szaro-żółtawe, na tym zdjęciu lekko przekłamane ale nie jest to czerwonawy pył Australii. Jak mówiłem jakiś czas temu ciężarówka należy do niechluja, więc błoto jest na stopniach, drabinkach, teraz widzę, że zapomniałem go zrobić na wewnętrznej stronie przednich blach z napisem Keith, dorobię to. Mam też mały zgryz, bo podwozie wybrudziłem błotem żółtawo-ziemisto-szarym, a koła są szare, lekko niespójne to moje brudzenie jednak tak już zostanie, przyznaję, że niezbyt mi wyszedł ten ostatni etap.
No i było się tak męczyć z silnikiem? Tyle go widać.
Maksymalne otwarcie maski, z tego powodu nie przyklejam jeszcze zderzaka, zastanawiam się czy w ogóle to robić, fajnie się go wysuwa z prowadnic, a dzięki temu można czasem maskę całkiem uchylić.
Zostały jeszcze kierunki i anteny i... galeria.