arhtus
Użytkownicy-
Liczba zawartości
1 249 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez arhtus
-
Witam Może ktoś ma i mu zbywają, a ja chętnie odkupię tytułowe kalki, ewentualnie nawet tylko same oznaczenia do CL*P DA'QUAKE Zapłacę, wymienię, przygarnę, forma rozliczenia do uzgodnienia na dogodnych warunkach dla sprzedającego pozdrawiam
-
Igła się nie umywa choćby już w porównaniu do nożyka Olfy/Tamiya za niecałe 30zł (uchwyt + 3ostrza), a jak komuś nie zależy na uchwycie to może kupić samo ostrze za 10zł, które da radę zamontować np. w uchwycie skalpela, który zapewne każdy już ma. Igła ma taką wadę, że nie wybiera tworzywa z rowka (przynajmniej nie w całości) tylko go niejako rozpycha na boki, choć to też zależy od tworzywa, bo im twardsze tym lepiej. Taką linię trzeba najczęściej jeszcze dodatkowo po przeryciu obrabiać, szlifować i czyścić, często nawet nie raz, a wspomniane ostrze wybiera nam tworzywo, nawet przy delikatnym docisku. Wiadomo, że przy niektórych liniach jak jakieś owalne panele itp. igła sprawdzi się lepiej, ale do prostych odcinków ten nożyk Olfy jest świetny, a biorąc pod uwagę cenę po prostu zaje...sty. Jak ktoś się nadal męczy z igłami to zdecydowanie polecam spróbować.
-
A np. wspomnianego Sparmaxa Max3 sprzedaje też Tamiya pod swoją banderą (oczywiście nieco drożej ? ), więc raczej to dobrze świadczy o tych aerografach.
-
Zdecydowanie opcja drugiego aero jest lepsza od kupowania tego kompletu do Ultry, tym bardziej, że koszty są w tym przypadku można by rzec zbliżone. Przekładanie dysz i igieł co chwila to średnio trafiony pomysł, a co dwa aerki to dwa aerki w razie jakby co ? Tylko nie wiem, czy akurat ten Spramax w tym przypadku się sprawdzi bo ma stosunkowo mały zbiornik. Wiem, że 2ml farby to w sumie sporo, ale to zależy też od skali no i taki zbiornik zalany do pełna raczej jest niezbyt wygodny w używaniu. Jeśli to miałby być Sparmax to może model MAX3? Tylko że on kosztuje już około 300zł i ciekawe, czy z czasem nie wyparłby Ultry z Twojego warsztatu ? Tak czy siak do malowania większych powierzchni chyba zakup nawet jakiegoś lepszego chińczyka jest sensowniejszym rozwiązaniem niż przekładanie bebechów w Ultrze. FA-180X ludzie sobie ponoć chwalili, a kosztuje 120zł z dyszą 0,2mm plus dodatkowe 50zł bebechy z większą dyszą, ale wydaje mi się, że do takich celów, każdy nieco lepszy chińczyk się sprawdzi.
-
A ten Dromader to będzie w wersji, z której można zrobić naszego strażaka, czy to jakaś wersja eksportowa?
-
Ale to jest tylko króciec, który wpinamy w szybkozłączkę, choć i on sam chyba wydaje się nieco krótszy od tych, które ja mam.
-
A jakich szybkozłączek używasz? Mam takie kupowane po dwie dychy chyba i wszystkie, czy to standardowe, czy z regulatorem mają prawie taką samą długość. Przyznam, że chyba ich największą wadą jak dla mnie jest to, że właśnie razem z kanałem na aerografie tworzą długą sztywną niewygodną końcówkę. Czy są na rynku jakieś krótsze szybkozłączki niż te co ja mam, czyli standardowa 31mm, z regulatorem 32mm?
-
No nie mają, ale moim zdaniem i tak są o wiele lepszym rozwiązaniem niż te wszystkie Evolutiony, Badgery itp.. PS Pozostaje oczywiście MAC w szybkozłączce, choć ten co akurat ja mam przy PS267 nie jest tak wygodny i precyzyjny jaka ten pod mordką PS289, ale jest to jakiś substytut. Na pewno lepsze to niż tylko reduktor przy kompresorze.
-
Zapomnianych nie ze względu na to, że coś z nimi nie tak, tylko są one chyba coraz trudnij dostępne, przynajmniej w pl
-
Dla mnie od strony technicznej i zastosowanych rozwiązań PS270 i PS289 są po prostu ideałami. MAC w tym miejscu to najbardziej optymalne rozwiązanie dobierania ciśnienia powietrza, a właściwie jego korekty. Każdy kto mówi, że ma reduktor na kompresorze i mu taki zawór jest zbędny, że to bez różnicy, nie wie co mówi i chyba nigdy takiego MACa działającego tak jak powinien nie używał. To jest najfajniejszy i najbardziej przydatny ficzer w aerografach jaki do tej pory wymyślono (pomijając spust double action ?), nie żadne długopisowe końcówki itp... Jedyną wadą tych aerografów jest wielkość, a właściwie to długość przedniej ich części, przez co dziwnie się nimi operuje, tak jakby się miało mniejszą kontrolę nad małymi ruchami, ale to pewnie zależy też od łapy. Dodatkowo to uczucie długiego ryjka potęguje kanał powietrza wprowadzony pod kątem, choć moim zdaniem to rozwiązanie samo w sobie jest fajne i powinno poprawić wygodę trzymania aerografu, ale gdy zastosujemy je w mniejszym aerografie (jak ktoś ma PS274 to może się podzielić wrażeniami) Wykręcana głowica z trzema kanałami nie wiem czy poprawia jakość malowania, ale daje też możliwość wykręcenia jej z dyszą, co dla bojących się ukręcenia jej jest jakąś alternatywą ? Wg mnie to są aerografy niczym nie ustępujące nawet tym o wiele, wiele droższym, w żadnym aspekcie, jakby tylko nie ten rozmiar ? Zawsze chciałem mieć dwa aerografy jeden z mniejszą i drugi z większą dyszą. Kupiłem PS289, a potem dokupiłem PS267 i podzielam zdanie wacus47, że ten drugi jest naprawdę świetny i to w przyzwoitych pieniądzach. Nie wiem jak można się jakkolwiek zastanawiać nad wyborem między np. tym aerkiem, a jakimiś wynalazkami w podobnych pieniądzach. Jakbym miał kiedyś jakiegoś tysiaka na zbyciu to bym może kupił HP-BH ale tylko ze względu na jej budowę (mała z małym zbiorniczkiem) bo jakiś lepszych efektów malowania w porównaniu do Proconów raczej się nie spodziewam.
-
Tylko po jakiego tak kombinować i sprawdzać na sobie jakieś wynalazki. Każdy kto miał w rękach jakikolwiek japoński aerograf czy to Iwatę, Procona, Tamkę czy jeszcze coś innego, od razu odnosi wrażenie, że reszta to takie trochę nie zawsze do końca udane eksperymenty producentów i nie ważne czy to najprostszy, najtańszy model, czy jakiś droższy, ich jakość zawsze stoi na takim samym bardzo wysokim poziomie. Bierzesz do łapy taki aerek i od razu masz uczucie, że trzymasz naprawdę solidne i świetnie wykonane narzędzie, a nie jakieś wygibaśne błyskotki, często z rozwiązaniami, które sobie ktoś wymyślił, że się będą sprawdzać, a nie zawsze się sprawdzają.. Jak ktoś trochę się porozgląda to da się w Polsce kupić np. Procona za nieco ponad 400zł, a tu cały czas się wałkuje, a jaki, a ten, a tamten, ludzie kupują jakieś wynalazki i potem narzekają. Nie wiem jak długo, czy to się kiedyś nie zmieni, ale póki co, to zakup aerografu wspomnianych wyżej marek jest jakąś gwarancją, że się nie rozczarujemy. Może to zabawne już trochę, ale na każde takie nowe pytanie pojawiające się na forum, typu "jaki aerograf kupić?", powinna być tylko jedna odpowiedź - jakikolwiek w zasięgu naszego budżetu, ale japoński ? PS Tak z ciekawości zapytam, czy są tutaj użytkownicy japońców, którym coś przecieka, ucieka, syczy, rozpycha się, coś się ściera, wyciera, pęka itd, itp..?
-
To Kolega sebastain walczy teraz z Ultrą ?
-
Miałem podobnie, ale myślałem, że zbyt rzadką farbę używałem ? Chyba najlepszy będzie jakiś H&S Kitten do uszczelniania nieszczelności, zapewne firma ta ma w swojej przepastnej ofercie części zamiennych i środków eksploatacyjnych i taki produkt, jak na niemiecką, solidną firmę przystało ? Wg mnie ta firma robi badziewie, a od Ultry to wolałbym już teraz jakiegoś nieco droższego chińczyka za połowę ceny. Co do uszczelniania, to można spróbować obwinąć troszkę kanalik zbiorniczka taśmą teflonową i wcisnąć go, ewentualnie gdy nie zamierzamy go zbyt często wyjmować poczekać jak po prostu farba tak zaschnie i uszczelni nam połączenie, potem wyczyścić jakimś zmywaczem naddatek i gotowe. Chociaż dla mnie w ogóle proponowanie takich rozwiązań przy takim sprzęcie jest samo w sobie już zabawne i nie powinno mieć miejsca.
-
Przecież nikt tutaj nie odradza lodówkowców, po prostu są osoby, którzy są świadomi wad bezolejowców, ale z jakiś względów chcą/muszą ich używać. Tylko też wybieganie dekadę do przodu odnośnie kosztów, co będzie, a co nie będzie inwestycją życia w kontekście takiego urządzenia za 300 zł to trochę przesada ? Dla mnie to się wydaje zbyt odległy czas, żeby teraz o tym tak głęboko myśleć.
-
Każdy tak nawija w kółko, że tylko olejowiec, że sobie zrobić samemu i tak dalej, tylko że każdy kij ma dwa końce. Nie każdy jest w stanie sobie zrobić taki kompresor samemu, nie każdy ma wiedzę i umiejętności, a jednak to jest urządzenie elektryczne i jak ktoś nie jest obeznany w temacie to sobie może narobić biedy. Mówicie tu o używaniu takiego kompresora przez 10lat, ale z całym szacunkiem do Pana Adama, myślicie że będzie On nadal serwisował te urządzenia za 10lat? może tak, a może nie. Jeśli ktoś się obawia takiego urządzenia to w przypadku jakiejś nawet najdrobniejszej awarii będzie musiał odsyłać urządzenie co przy takiej wadze tanie nie będzie, albo będzie skazany na własnoręczne dłubanie, ewentualnie wsparte serwisem telefonicznym ? W ogóle wybieganie w tak odległą przyszłość w kontekście takiego urządzenia jest moim zdaniem trochę ryzykowne. Jak ktoś jest świadomy ułomności kompresorów bezolejowych i jest w stanie z nimi żyć to nie widzę przeciwskazań żeby ich używać. W cenie jednego gotowego lodówkowca można mieć dwa chińczyki, poza tym one nadal tanieją. Ja swojego kupiłem za chyba ponad 400zł, a teraz można już go kupić za 270zł, za kolejne pięć lat mogą być jeszcze tańsze, a może i lepsze (wiem ryzykowna teza ? ) I od razu zaznaczam, ja wiem, że od strony technicznej taki lodówkowiec jest bezkonkurencyjny dla chińczyków, ale uważam, że jak ktoś nie chce takiego sprzętu z jakiś konkretnych powodów to nie ma co namawiać na siłę. Sam się zastanawiam co zrobię gdy mój chińczyk skończy żywota. Już miałem profilaktycznie nawiązywać kontakt z Panem Adamem, żeby mi obmyślił jakiś minimalistyczny projekt, ale jakbym nie kombinował z układem to i tak będzie to dla mnie urządzenie niewygodne w użytkowaniu ze względu na gabaryty. Nawet sam już zaczynałem myśleć jakby to sobie skonstruować, ale w końcu sobie dałem spokój i chińczyk nadal leży pod biurkiem nie wadząc mi.
-
Lepsza by była sugestia, oddaj póki możesz, bo za rok będziesz szukał kupca na swoją Ultrę za niecałe 200zł i rozglądał się za czymś lepszym...
-
Nie przesadzajmy, inwestycja 300zł na kompresor w ciągu 10 lat to nie tak dużo ? Bezdyskusyjnie lodówkowiec jest lepszym rozwiązaniem, jeśli chodzi o techniczną stronę, ale czasem też się liczy np wielkość urządzenia, czy jakieś inne widzimisię ?
-
Sparmax - Procon/Tamiya - Iwata - chyba można teraz przyjąć taką ścieżkę wyboru. Ze swojej strony naprawdę mogę polecić Procon PS267
-
Mam takowy tylko inny kolor, generalnie jak uruchomię go na podwórku, czy w garażu, to sąsiad się rozgląda w niebo i chyba się zastanawia gdzie ten śmigłowiec ląduje ? Może to mało popularny wybór, ale jak mi mój AS186 padnie to sobie sprawię podobny tylko na dwóch tłokach.
-
Nie no, nie mają na to tak wywalone, wręcz przeciwnie mają na to remedium ?, a jest nim wersja CR ? Jakiś strateg w tej firmie dalej wtóruje zasadzie, że nie można oferować produktów zbyt dobrych w swojej klasie cenowej.
-
Wg mnie, aktualnie taką realną konkurencją dla Ultry i Evolutiona są już aerografy Sparmaxa i jak jeszcze ta pierwsza jako tako broni się ceną, chociaż moim zdaniem też już zbyt wysoką, to Evolution w podstawowej wersji nie wygląda już zbyt atrakcyjnie, a wydaje mi się, że to ten model mógłby być takim optymalnym dla modelarzy. Tylko że kosztuje teraz ponad pięć stów, a tu jak wiadomo i z dyszami jakieś ale, i z powłoką coś nie halo. Za takie pieniądze to można już oczekiwać bardziej dopracowanego produktu w obecnych czasach.
-
Pozostając w sferze motoryzacji można to porównać do sytuacji, gdy kupujesz jakiegoś dostawczaka, który ma po prostu pracować na siebie, jeździć przewozić itd.. ale po krótkim czasie płowieje na nim lakier no i ty sobie musisz wmawiać, a przecież kolorem samochodu się nie wozi towaru itd. itp... tylko że lakiery na dostawczakach innych marek w podobnych pieniądzach nie płowieją. A jakby nie było to dodatkowo aerografy H&S nie dają nic więcej niż konkurencja w podobnych pieniądzach. PS Konkurencja wśród producentów to jest coś co dla klienta jest najlepszym co może być. H&S wprowadził dobre aerografy pod "strzechy" ale od tych 10 czy nawet więcej lat w ogóle nie zmienił oferty, w żaden sposób nie reagował na nowe warunki jakie stawia konkurencja i teraz nadal klepie swoje produkty w takiej samej formie, ewentualnie coś poprawia każąc sobie za to dodatkowo płacić.. Szkoda bo to bardzo fajny w sumie system do aerografii, ale firma ta w ogóle nie reaguje na to co robi konkurencja, po prostu chcą dalej lecieć na swojej zajebistości z przed dekady. Mogliby poprawić trwałość dysz, wprowadzić lepszą powłokę w standardzie od modelu Evolution, ale oni klepią dalej to samo, powodzenia... To jest mniej więcej tak jak to ma miejsce w świecie IT (kto obserwuje to wie o czym mowa) Intel nie mając konkurencji klepał to samo od dekady, aż tu nagle pojawiła się konkurencja i Intel chcąc pozostać w grze zmienił diametralnie ofertę. Po krótkim czasie okazało się, że może on zaoferować produkt (w tym przypadku procesor) w o 50% niższej cenie, która jest adekwatna do tego co proponuje aktualnie konkurencja. Wniosek z tego taki, że żeby przetrwać na rynku producent musi oferować produkt konkurencyjny do innych marek, reagować na ruchy konkurencji, regulować atrakcyjność oferty ceną, albo jakością produktu, a nie liczyć na to, że będzie się na fali dzięki temu co się osiągnęło jakiś czas temu..
-
Ale to nie chodzi o reklamowanie z takiego w sumie błahego powodu, ale pozostaje jakiś niesmak, że to nie jest produkt z najwyższej półki, jeśli chodzi o użyte materiały. Być może właśnie jest tak, jak podejrzewa wacus47, że w czasach gdy aero H&S stawały się coraz bardziej popularne, były wykonywane w wyższym standardzie, a z czasem ktoś tam wpadł na pomysł żeby gdzieś przyoszczędzić w produkcji. Evolution w sumie wydaje się być bardzo fajnym areo, tylko nie rozumiem dlaczego mam dopłacać 200zł do wersji CR, która moim zdaniem powinna być tą jedyną, podstawową w tym aerografie, żeby był on konkurencyjny wobec innych produktów na rynku. Skoro sobie życzą dopłacać 200zł za coś co wg nich jest extra, a w innych obozach standardem, to znaczy, że coś jest nie tak i potwierdza to, że są świadomi tej gorszej powłoki w ich podstawowych modelach.
-
Sprawdź jeszcze czy dysza nie jest brudna w środku, mogło się tam nazbierać jakiegoś syfku trochę i to też może mieć wpływ na takie zachowanie aero. No i jeszcze przede wszystkim to sprawdź jak wygląda sama dysza, zwłaszcza jej sam otworek ? jeśli nie jest regularny, nie jest idealnie okrągły, albo ścianka dyszy jest np. gdzieś pęknięta czy, coś podobnego to mamy winowajcę. A takie pytanie, ta iglica się skrzywiła gdy była wyjęta, czy aero gdzieś uderzył, upadł itp.?
-
Ciężko tak doradzać nie wiedząc jak naprawdę wygląda sytuacja, ale zakładam, że iglica na końcu została skrzywiona i to powoduje jej złe ułożenie w dyszy. Generalnie taką iglicę można wyprostować, wyszlifować i powinna się ułożyć w dyszy, nieszczelność może zniknąć, oczywiście jeśli zrobimy to dobrze. Druga sprawa to wpływ takiej operacji na jakość malowania, może być ok, a może nie być ok ? Tylko że jeśli iglica była skrzywiona i tak używałaś aerografu to mogła się uszkodzić przez to także i dysza, a tu już pozostaje tylko wymiana.
